mary-anne
29.09.07, 20:51
Ktoś kiedyś pisał, że jest trudna...?
Nie nosiłam swojego dziecia w kołysce w wiązanej, tylko w kółkowej. Całkiem
prawidłowo udało mi się to zrobić całe dwa razy.
Przedwczoraj postanowiłam zawiązać prostą kołyskę, jako że prawdopodobnie będę
pokazywała jak się wiąże chustę koleżance z noworodkiem, więc żebym miała
jakieś pojęcie na temat kołyski w wiązanej, wsadziłam Ignasia. No i udało mi
się prawie od razu. Dziecko mi się rozanieliło. Rozsyłał uśmiechy, był cudnie
spokojny, pozwolił mi nawet siedzieć - rzecz niespotykana.
No i już wiem, że swoją kółkową sprzedam, jako że nie do końca się z nią
zaprzyjaźniłam, a kupię zamiast niej krótką wiązaną. Kocham wiązane.
BTW, spotkałam dziś swoje nauczycielki z liceum, Ignaś siedział w kieszonce.
Stwierdziły komisyjnie, że mu niewygodnie :D