Gość: Korek
IP: 195.116.222.*
04.02.02, 10:07
Byłem parę dni temu na filmie „Amelia”. Nic w tym nie było by dziwnego .... ale
zakochałem się w głównej bohaterce. Nawet nie jest w moim typie urody , ale tak
została nakreślona przez twórcę filmu ze ni jak zapomnieć nie mogę. Na domiar
złego kobieta z którą na ten film poszedłem , z iście kobieca intuicja wyczuła
sprawę i teraz się ze mnie śmieje...rozgłaszając to wszystkim moim znajomym.