Dodaj do ulubionych

Rządy silnej ręki

09.10.09, 14:52
Kontynuując trochę wątek o demokracji...

Dzisiaj w "GW" p. Klaus Bachmann (kimkolwiek by nie był) zastanawia się, czy
afera hazardowa wywoła w Polakach tęsknotę do rządów silnej ręki - z
oczywistym podtekstem, że rządy te nie byłyby czymś dobrym.

W takim razie, bardzo proszę wszystkich o uzasadnienie: co w zasadzie jest
złego w rządach silnej ręki?
Obserwuj wątek
    • lynx.rufus Re: Rządy silnej ręki 09.10.09, 16:02
      stephen_s napisał:

      > Kontynuując trochę wątek o demokracji...
      >
      > Dzisiaj w "GW" p. Klaus Bachmann (kimkolwiek by nie był)
      zastanawia się, czy
      > afera hazardowa wywoła w Polakach tęsknotę do rządów silnej ręki -
      z
      > oczywistym podtekstem, że rządy te nie byłyby czymś dobrym.
      >
      > W takim razie, bardzo proszę wszystkich o uzasadnienie: co w
      zasadzie jest
      > złego w rządach silnej ręki?

      Ten tekst to jakiś bełkot. Nie przejmuj się, jeśli nie rozumiesz.

      gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
      • stephen_s Re: Rządy silnej ręki 09.10.09, 17:50
        No, ale tak abstrahując od tego konkretnego tekstu, to jakie byłyby wady tych
        "rządów silnej ręki"?
        • gumpel Re: Rządy silnej ręki 09.10.09, 19:14
          Nie czytałem tego tekstu, ale co rozumiesz pod określeniem "rządy silnej ręki" ?
          Chodzi o rządy oparte na autorytecie przywódcy, o autorytaryzm typu Piłsudski od
          zamachu majowego ??? Jeśli tak to nie ma co się bać. W Sulejówku nie ma dziś
          nikogo ...
          pilsudczyk.wrzuta.pl/audio/2cX03l9Vloa/jan_kaczmarek_-_sulejowek


          G.
          • stephen_s Re: Rządy silnej ręki 09.10.09, 21:19
            > Nie czytałem tego tekstu, ale co rozumiesz pod określeniem "rządy silnej ręki"
            > ?

            No ja właśnie sam chciałbym się dowiedzieć, co to dokładnie znaczy...
            • grzespelc Re: Rządy silnej ręki 12.10.09, 22:43
              > No ja właśnie sam chciałbym się dowiedzieć, co to dokładnie znaczy...

              Rosję putina znasz? Znaczy to ni mniej nie więcej tylko wzięcie za ryj każdego,
              kto myśli inaczej niż władza.
        • lynx.rufus Re: Rządy silnej ręki 09.10.09, 19:20
          stephen_s napisał:

          > No, ale tak abstrahując od tego konkretnego tekstu, to jakie byłyby wady tych
          > "rządów silnej ręki"?

          To zależy od tego, jak ten termin zrozumiemy. Kiedy mówi się o rządach silnej
          ręki, zwykle rozumie się przez to obecność pewnych elementów autorytarnych. To
          znaczy dość restrykcyjne prawa dotyczące wolności obywatelskich poparte surową
          ich egzekucją. Nie od razu oznacza to brak demokracji, ale raczej nie do końca
          właściwy stosunek władzy do jej suwerena, którym jest naród. Za przykład niech
          posłuży nam tu brutalne rozpędzanie nielegalnych manifestacji przy jednoczesnym
          skąpym udzielaniu na nie pozwoleń (stąd i nielegalne manifestacje). Albo surowe
          egzekwowanie kar za przekraczanie wolności słowa (też lekko ograniczonej) w
          sposób prowadzący do bankructwa mediów. Jakbym miał wymienić jakiś bliski reżim
          silnej ręki, to bym wskazał na współczesną Rosję. Niby jest tam wolność
          (szczególnie gdy porównamy ją z czasami sowieckimi), ale dobrze wiemy, że można
          to zrobić lepiej. Jednocześnie, rządy silnej ręki nie muszą wcale oznaczać
          sprawnego państwa. I Rosja znowu jest tu dobrym przykładem.

          I to właśnie pokazuje nam, czemu artykuł Bachmanna był taki bzdurny. Za przykład
          zagrożenia władzą silnej ręki służy tu dobranie się agencji antykorupcyjnej do
          funkcjonariuszy władzy. Przejawem demokracji jest zaś w nim skuteczny paraliż
          CBA. No, to rzeczywiście, ja już wolę w takim razie silną rękę.

          gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
          • stephen_s Re: Rządy silnej ręki 09.10.09, 21:22
            Hm. To ja mam w takim razie pytanie prowokacyjne: po co nam w zasadzie szeroka
            wolność manifestacji..?

            Zastanawiam się, czy w ogóle odczułbym zmianę, jeśli Polska nagle stała sie
            krajem autorytarnym...
            • lynx.rufus Re: Rządy silnej ręki 09.10.09, 22:00
              stephen_s napisał:

              > Hm. To ja mam w takim razie pytanie prowokacyjne: po co nam w zasadzie szeroka
              > wolność manifestacji..?

              Rzadko kiedy ogranicza się tylko jedną wolność. To zwykle jest pakiet. Ale masz
              rację, taki rząd chiński dość udolnie manipuluje Chińczykami, podbudowując w
              nich nastroje dumy narodowej (niektórzy powiedzieliby nacjonalizm). Więc można
              demonstrować przeciwko amerykańskiemu imperializmowi, ale gdy demonstruje
              wywłaszczona biedota wiejska, to spotyka się z pałkami i - chyba - ostrą amunicją.

              > Zastanawiam się, czy w ogóle odczułbym zmianę, jeśli Polska nagle stała sie
              > krajem autorytarnym...

              To zależy, czy decyzje podejmowane przez władzę byłyby w Twoim interesie czy
              nie. Jeśli nie, to miałbyś problem, bo w żaden sposób nie mógłbyś nawet wyrazić
              swojego niezadowolenia. A jeśli tak, to gdybyś na dodatek miał w nosie innych (a
              z tego co pamiętam, to los innych Cię jednak przejmuje), to być może i nie.
              Powtórzę to, co mówiłem przy okazji wątku o demokracji: w demokracji nie ma
              gwarancji, że wszystko pójdzie dobrze. Istnieją jednak pewne zabezpieczenia,
              które chronią nas przed tym, że wszystko pójdzie źle. System autorytarny tych
              zabezpieczeń ma mniej. Ot, cała filozofia.

              gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
              • stephen_s Re: Rządy silnej ręki 09.10.09, 22:44
                > To zależy, czy decyzje podejmowane przez władzę byłyby w Twoim interesie czy
                > nie. Jeśli nie, to miałbyś problem, bo w żaden sposób nie mógłbyś nawet wyrazić
                > swojego niezadowolenia.

                No, teraz to mogę swoje niezadowolenie wyrażać. Tylko co z tego? I tak nic to
                nie zmienia...

                > Powtórzę to, co mówiłem przy okazji wątku o demokracji: w demokracji nie ma
                > gwarancji, że wszystko pójdzie dobrze. Istnieją jednak pewne zabezpieczenia,
                > które chronią nas przed tym, że wszystko pójdzie źle. System autorytarny tych
                > zabezpieczeń ma mniej.

                Uzasadnij. Jakie to zabezpieczenia?
                • lynx.rufus Re: Rządy silnej ręki 09.10.09, 23:20
                  stephen_s napisał:

                  > > To zależy, czy decyzje podejmowane przez władzę byłyby w Twoim interesie
                  > czy
                  > > nie. Jeśli nie, to miałbyś problem, bo w żaden sposób nie mógłbyś nawet w
                  > yrazić
                  > > swojego niezadowolenia.
                  >
                  > No, teraz to mogę swoje niezadowolenie wyrażać. Tylko co z tego? I tak nic to
                  > nie zmienia...

                  To już dużo, bo co powiesz na taką zmianę: wyrażasz niezadowolenie na forum, a
                  następnego ranka do drzwi puka nie mleczarz, tylko służba bezpieczeństwa?

                  > > Powtórzę to, co mówiłem przy okazji wątku o demokracji: w demokracji nie
                  > ma
                  > > gwarancji, że wszystko pójdzie dobrze. Istnieją jednak pewne zabezpieczen
                  > ia,
                  > > które chronią nas przed tym, że wszystko pójdzie źle. System autorytarny
                  > tych
                  > > zabezpieczeń ma mniej.
                  >
                  > Uzasadnij. Jakie to zabezpieczenia?

                  W poprawnie funkcjonującej demokracji - wolne: wybory, partie, media,
                  zgromadzenia itd.itp. I nawet w naszej kulawej demokracji to zadziałało: wybory
                  2005. Na fali społecznego oburzenia wygrał PO-PiS. Bo trzeba pamiętać, że
                  zwycięzcą nie była ani jedna parta, ani druga, tylko one dwie razem. Inna
                  sprawa, co potem obie z tym zwycięstwem zrobiły i dlaczego. Jednak zgadzam się,
                  w naszych RPRL-owskich warunkach wiele z tych zabezpieczeń wydaje się
                  iluzorycznych. Ale chyba nawet teraz dostrzegasz różnicę między tym co mamy, a
                  tym co mieliśmy?

                  gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                  • stephen_s Re: Rządy silnej ręki 10.10.09, 00:52
                    > To już dużo, bo co powiesz na taką zmianę: wyrażasz niezadowolenie na forum, a
                    > następnego ranka do drzwi puka nie mleczarz, tylko służba bezpieczeństwa?

                    Hm. No fakt.

                    > W poprawnie funkcjonującej demokracji - wolne: wybory, partie, media,
                    > zgromadzenia itd.itp.

                    Racja, ale kluczowy jest tu termin "poprawnie funkcjonująca demokracja". Otóż,
                    zaczynam miec wątpliwości, czy w dużym państwie coś takiego jak "poprawnie
                    działająca demokracja" może w ogóle zaistnieć...

                    We współczesnym kraju, z milionami obywateli i skomplikowaną ordynacją wyborczą,
                    wyborcy tak naprawdę mają niewielki wpływ na to, kto zajmie jakie stanowiska i
                    co będzie na tym stanowisku robił. Partie są zajęte wojnami między sobą i
                    "czarowaniem" obywateli. Media zaś opisują rzeczywistość subiektywnie, więc
                    odbiorca tak do końca nie wie, co w kraju się dzieje...

                    I to nie jest tylko problem polski. Znasz demokratyczny kraj, gdzie tak nie jest?

                    > Jednak zgadzam się,
                    > w naszych RPRL-owskich warunkach wiele z tych zabezpieczeń wydaje się
                    > iluzorycznych. Ale chyba nawet teraz dostrzegasz różnicę między tym co mamy, a
                    > tym co mieliśmy?

                    Nie wiem. Z komunizmu pamiętam głównie to, że była bieda...
                    • lynx.rufus Re: Rządy silnej ręki 10.10.09, 01:04
                      stephen_s napisał:

                      > Racja, ale kluczowy jest tu termin "poprawnie funkcjonująca demokracja". Otóż,
                      > zaczynam miec wątpliwości, czy w dużym państwie coś takiego jak "poprawnie
                      > działająca demokracja" może w ogóle zaistnieć...
                      >
                      > We współczesnym kraju, z milionami obywateli i skomplikowaną ordynacją wyborczą
                      > ,
                      > wyborcy tak naprawdę mają niewielki wpływ na to, kto zajmie jakie stanowiska i
                      > co będzie na tym stanowisku robił. Partie są zajęte wojnami między sobą i
                      > "czarowaniem" obywateli. Media zaś opisują rzeczywistość subiektywnie, więc
                      > odbiorca tak do końca nie wie, co w kraju się dzieje...
                      >
                      > I to nie jest tylko problem polski. Znasz demokratyczny kraj, gdzie tak nie jes
                      > t?

                      Nigdzie nie jest idealnie. Nie oczekujesz przecież ode mnie, że zacznę Cię
                      przekonywać, że raj na ziemi jest możliwy.

                      Ale gdybym miał szukać takich krajów, to powiedziałbym, że Zachód raczej się
                      broni. Najbliżej tego ideału są Stany. I niech Cię nie zmyli moja częsta tu
                      krytyka Europy. Problemem jest degrengolada społeczeństw, nie systemu (choć on
                      też często/czasami się zacina). Ale takie mamy rządy, jakie społeczeństwa je
                      wybierają (choć akurat w Europie sprawa ta jest gorsza niż w Stanach,
                      trzykrotnie uwalona konstytucja unijna, która mimo to wejdzie w życie jest tu
                      najlepszym przykładem).

                      Oczywiście, żaden system nie trwa nieruchomo, cały czas zachodzą zmiany. I tak
                      też jest w Europie. Moim zdaniem kierunek jest bardzo negatywny i nie można
                      wykluczyć, że źle się to skończy. Ale póki co, jeszcze nie jest najgorzej.

                      I tu znowu powtórzę moją dawną radę (którą też odnoszę do siebie): chyba
                      najwyższy czas przestać zamartwiać się całym światem, czy nawet własnym krajem,
                      a zacząć - swoim otoczeniem. No, chyba że masz możliwość naprawić świat...

                      > > Jednak zgadzam się,
                      > > w naszych RPRL-owskich warunkach wiele z tych zabezpieczeń wydaje się
                      > > iluzorycznych. Ale chyba nawet teraz dostrzegasz różnicę między tym co ma
                      > my, a
                      > > tym co mieliśmy?
                      >
                      > Nie wiem. Z komunizmu pamiętam głównie to, że była bieda...

                      I o to właśnie chodzi. Bo przecież bieda nie wzięła się znikąd.

                      gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                      • stephen_s Re: Rządy silnej ręki 10.10.09, 11:31
                        > Nigdzie nie jest idealnie. Nie oczekujesz przecież ode mnie, że zacznę Cię
                        > przekonywać, że raj na ziemi jest możliwy.
                        >
                        > Ale gdybym miał szukać takich krajów, to powiedziałbym, że Zachód raczej się
                        > broni. Najbliżej tego ideału są Stany.

                        Czy ja wiem? Jak rozmawiam z Amerykanami w sieci, to mówią oni dokłądnie to
                        samo, co ja: że demokracja w ich kraju to fikcja, media kłamią itd.

                        > I tu znowu powtórzę moją dawną radę (którą też odnoszę do siebie): chyba
                        > najwyższy czas przestać zamartwiać się całym światem, czy nawet własnym krajem,
                        > a zacząć - swoim otoczeniem. No, chyba że masz możliwość naprawić świat...

                        Co to znaczy, zamartwiać się swoim otoczeniem? Moim otoczeniem jest mój kraj :)

                        > I o to właśnie chodzi. Bo przecież bieda nie wzięła się znikąd.

                        No, chyba wzięła się ze złego systemu ekonomicznego, nie politycznego?
                        • lynx.rufus Re: Rządy silnej ręki 10.10.09, 11:55
                          stephen_s napisał:

                          > Czy ja wiem? Jak rozmawiam z Amerykanami w sieci, to mówią oni dokłądnie to
                          > samo, co ja: że demokracja w ich kraju to fikcja, media kłamią itd.

                          Bo nie tylko Polacy narzekają :)

                          > Co to znaczy, zamartwiać się swoim otoczeniem? Moim otoczeniem jest mój kraj :)

                          W granicach z ... 1612? :) A serio - Twoim otoczeniem jest Twoja parafia
                          (niekoniecznie w sensie eklezjologicznym). To jest ten obszar, na którym ludzie
                          mogą jakoś sensownie współdziałać.

                          > > I o to właśnie chodzi. Bo przecież bieda nie wzięła się znikąd.
                          >
                          > No, chyba wzięła się ze złego systemu ekonomicznego, nie politycznego?

                          Ale to się łączy.


                          gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                          • stephen_s Re: Rządy silnej ręki 10.10.09, 12:47
                            > Bo nie tylko Polacy narzekają :)

                            To znaczy, że nie mają racji?

                            > W granicach z ... 1612? :)

                            Granice z 1945 mi wystarczą... :)

                            > A serio - Twoim otoczeniem jest Twoja parafia
                            > (niekoniecznie w sensie eklezjologicznym). To jest ten obszar, na którym ludzie
                            > mogą jakoś sensownie współdziałać.

                            Nadal nie rozumiem. Z kim mam współdziałać, z ludźmi z bloku? I co sensownego
                            możemy razem zdziałać?

                            Poza tym, wszystko, co mnie wkurza, dzieje się na poziomie kraju. Mam to tak po
                            prostu zaakceptować, bo i tak tego nie zmienię?
                            • lynx.rufus Re: Rządy silnej ręki 10.10.09, 15:53
                              stephen_s napisał:

                              > > Bo nie tylko Polacy narzekają :)
                              >
                              > To znaczy, że nie mają racji?

                              To zależy, co dokładnie mówią. Nie ma ideału, w Stanach też wiele można
                              poprawić. Ale myślę, że nie jest tam tak źle.

                              > > A serio - Twoim otoczeniem jest Twoja parafia
                              > > (niekoniecznie w sensie eklezjologicznym). To jest ten obszar, na którym
                              > ludzie
                              > > mogą jakoś sensownie współdziałać.
                              >
                              > Nadal nie rozumiem. Z kim mam współdziałać, z ludźmi z bloku? I co sensownego
                              > możemy razem zdziałać?

                              Co tylko zechcecie!

                              > Poza tym, wszystko, co mnie wkurza, dzieje się na poziomie kraju. Mam to tak po
                              > prostu zaakceptować, bo i tak tego nie zmienię?

                              Nie zaakceptować, ale nie wkurzać się. Nie warto.

                              Nie mam tu konkretnej rady. Ale odwołując się do Stanów, tam chyba mają
                              najwyższy współczynnik zaangażowania obywatelskiego, czy społecznego czy jak to
                              tam nazwać. Ludzie sami się organizują, sami coś robią, sami ulepszają jakość
                              swojego życia. A jak chcesz zmieniać kraj, to najlepiej zapisać się do jakiejś
                              partii, albo założyć własną. Samemu na wielką skalę raczej nic nie zrobisz,
                              trzeba się łączyć z ludźmi podobnie myślącymi. A w najbliższym otoczeniu już
                              samemu coś tam możesz osiągnąć, ja wiem - pomóc komuś czy co.

                              gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                              • stephen_s Re: Rządy silnej ręki 10.10.09, 22:16
                                > > Nadal nie rozumiem. Z kim mam współdziałać, z ludźmi z bloku? I co sensow
                                > nego
                                > > możemy razem zdziałać?
                                >
                                > Co tylko zechcecie!

                                Tyle, że ja nie chcę nic robić z ludźmi z mojego bloku... Zwłaszcza, że nie
                                przychodzi mi do głowy, co w zasadzie na osiedlu możnaby zrobić?

                                > A jak chcesz zmieniać kraj, to najlepiej zapisać się do jakiejś
                                > partii, albo założyć własną.

                                No, ale przecież już pisałem, że partie się nie sprawdzają... Kwadratura koła.

                                Poza tym, nie ma partii, do której mógłbym się zapisać...
                              • stephen_s Re: Rządy silnej ręki 10.10.09, 22:21
                                > > Nadal nie rozumiem. Z kim mam współdziałać, z ludźmi z bloku? I co sensow
                                > nego
                                > > możemy razem zdziałać?
                                >
                                > Co tylko zechcecie!

                                Rzecz w tym, że nie ma nic, co chciałbym (lub potrzebowałbym) załatwić z ludźmi
                                z mojego bloku...

                                > A jak chcesz zmieniać kraj, to najlepiej zapisać się do jakiejś
                                > partii, albo założyć własną.

                                No tak, ale przecież ja właśnie zwątpiłem w to, że partie cokolwiek sensownego
                                mogą osiągnąć...

                                Poza tym, nie ma w Polsce partii, do której mógłbym się zapisać.
                                • lynx.rufus Re: Rządy silnej ręki 10.10.09, 22:37
                                  To zadziałaj tu:

                                  kijowski.salon24.pl/130402,apel-w-obronie-kaminskiego-trzeba-dzialac
                                  gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                                  • diabollo Niezależne Media Obywatelskie 18.10.09, 13:56
                                    lynx.rufus napisał:

                                    > To zadziałaj tu:
                                    >
                                    > kijowski.salon24.pl/130402,apel-w-obronie-kaminskiego-trzeba-dzialac
                                    > gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus

                                    *************
                                    Pan Orliński:

                                    Niezależne Media Obywatelskie

                                    „Będzie się pęził, biedak...”/„A niech się pęzi”. Jak to bywa z lemowskimi
                                    neologizmami, nie wiadomo co oznacza czasownik „pęzić się”, ale strasznie mi
                                    przypasował do określenia tego, co się działo z prawicową blogosferą podczas
                                    erupcji niby-afer towarzyszącej wywaleniu Kamińskiego z CBA.
                                    Inteligentni ludzie nie popełniają tego samego błędu dwa razy. W myśl tej zasady
                                    Igor Janke ogłosił powołanie Społecznej Blogerskiej Komisji Śledczej, mając w
                                    pamięci świeży sukces poprzedniej takiej komisji.
                                    Ku zaskoczeniu Igora Janke, nic z tego nie wyszło. Sam Radosław Krawczyk „nie
                                    ukrywał, że go to smuci”. Teh emo, teh drama! Ksywka „psychiatryk” by tak gładko
                                    nie przylgnęła do tego środowiska, gdyby tam ton nadawali rozsądni ludzie zdolni
                                    do wyśledzić cokolwiek poza „lożą minus pięć”, wytropioną przez niezawodną Katarynę.
                                    Prawicowi blogerzy zrobili więc to, co im wychodzi najlepiej - zebrali wirtualne
                                    podpisy pod apelem do premiera. „Macie przeciwko sobie już Kamińskich MILIONY
                                    !!! Podpisujmy do skutku !!!”, napisał inicjator akcji Andrzej Tadeusz Kijowski
                                    (spacja przed trzema wykrzyknikami, taką prawicę lubię najbardziej).
                                    Premierowi przekazano list podpisany przez 1637 sygnatariuszy. Na miejscu Tuska
                                    bym się tym przeraził. Kurczę, w skali całego kraju 1637 osób to potężny ruch
                                    społeczny.
                                    Tylko jednego rzędu wielkości brakuje mu do tuzów takich jak Bogdan Pawłowski,
                                    znany producent wkładek ortopedycznych, który w wyborach prezydenckich zgarnął
                                    imponujące 17164 głosów.
                                    Co więcej, podpisy zbierane są nadal i w chwili pisania tej notki było ich aż
                                    2236! Na pociechę dodam jednak, że rzeczywistych obrońców Kamińskiego może być
                                    nieco mniej. Zwyczajem blogoprawicy jest podpisywanie takich apeli w imieniu
                                    całej rodziny, rzecz jasna bez pytania jej o zdanie.
                                    Gdy rodzina przypadkiem się dowie, skutki bywają przezabawne. Razu pewnego
                                    działacze narodowi zbierali podpisy pod apelem w obronie ojca Rydzyka, uroczo
                                    zatytułowanym „Przestańcie szkodzić Polsce!!!!!1!!1!”.
                                    Prawicowy bloger Toyah poparł ten apel jako „Krzysztof XXX z rodziną. Żona
                                    Małgorzata, syn Antoni, córka Hanna” (w miejscu iksów było prawdziwe nazwisko).
                                    A potem o sprawie zapomniał.
                                    Przypomniała mu o niej „córka Hanna”, która w ramach egosurfingu wyguglała
                                    siebie pod radiomaryjnym apelem na stronie narodowego działacza profesora Brody.
                                    Zaskoczona zapytała ojca. Ten się wszystkiego wyparł, po czym publicznie
                                    oskarżył prof. Brodę o kradzież danych. Narodowcy w obronie ujawnili
                                    korespondencję, przy okazji zdradzając całemu interwebsowi prawdziwe nazwisko
                                    Toyaha.
                                    Możecie sobie wyobrazić, jaka z tego gruchnęła chryja. Do dzisiaj śmiertelną
                                    wrogością w związu z tą sprawą pałają do siebie różne prawicowe mikroplatformy
                                    blogowe - Ojczyzna i Polis 2008 (związane odpowiednio z prof. Brodą i Toyahem)
                                    oraz Blogmedia i Blogpress (potwornie się pokłócili snując spiskowe
                                    interpretacje afery Toyaha).
                                    Mam nadzieję, że Niezależne Media Obywatelskie też w końcu uruchomią jakieś
                                    śledztwo. Badając, kto się za kogo podpisał pod apelem Kijowskiego...
                                    12:38, wo , Psych Watch

                                    wo.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?578741
                                    • stephen_s Orliński jest żenujący (jak zwykle) 18.10.09, 18:56
                                      To mają być argumenty? Że "blogoprawica" stawia spację przed wykrzyknikami?

                                      Diabollo, naprawdę nie widzisz intelektualnej pustki, jaką prezentuje sobą ten
                                      tekst?
                            • lynx.rufus Re: Rządy silnej ręki 10.10.09, 16:48
                              stephen_s napisał:

                              > Poza tym, wszystko, co mnie wkurza, dzieje się na poziomie kraju. Mam to tak po
                              > prostu zaakceptować, bo i tak tego nie zmienię?

                              Akurat trafiłem na taki fragment:

                              "Niezwykle ważną rzeczą jest skierwoać jego [człowieka] złośliwość ku jego
                              codziennie spotykanym sąsiadom, natomiast uczynność wypchnąć het, ku odległym
                              krańcom, ku ludziom, których nie zna. W ten sposób złośliwość staje się sprawą
                              całkowicie realną, zaś uczynność w znacznej mierze urojoną. Nie ma absolutnie
                              żadnego pożytku z rozpalania jego nienawiści ku Niemcom, jeśli w tym samym
                              czasie pomiędzy nim a jego matką, jego pracodawcą i człowiekiem spotkanym w
                              pociągu zacznie dojrzewać zgubna atmosfera wzajemnej życzliwości."

                              Tyle rad starego diabła do młodego.

                              gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                              • stephen_s Re: Rządy silnej ręki 10.10.09, 22:18
                                Hmm. No, akurat w moim bezpośrednim otoczeniu nikt mnie raczej nie wkurza.
                                • lynx.rufus Re: Rządy silnej ręki 10.10.09, 23:02
                                  No, ta rada dotyczyła czegoś zupełnie innego. Odwracając ją, bo przecież nie
                                  jesteśmy diabłami, by namawiać do złego, chodzi o to, by wszelką chęć działania,
                                  doskonalenia, pomocy itd.itp. lokować tam, gdzie te czynności rzeczywiście mogą
                                  przynieść jakiś owoc. Cóż z tego, że ktoś jest wielkim patriotą, kocha ojczyznę,
                                  chodzi nawet na defilady, gdy nie przeszkadza mu zapuszczony park za rogiem, czy
                                  uświnione schody na klatce schodowej. Naturalnie, nie znam Twojej sytuacji ani
                                  Twojego otoczenia, ale - i tu się będę upierał - nie uwierzę, że w promieniu 564
                                  metrów (kto zgadnie czemu taki?) po prostu wszystko jest cudownie, każdy jest
                                  szczęśliwy i w ogóle raj na ziemi.

                                  gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                                  • diabollo Re: Rządy silnej ręki 11.10.09, 02:32
                                    lynx.rufus napisał:

                                    > No, ta rada dotyczyła czegoś zupełnie innego. Odwracając ją, bo przecież nie
                                    > jesteśmy diabłami, by namawiać do złego, chodzi o to, by wszelką chęć działania
                                    > ,
                                    > doskonalenia, pomocy itd.itp. lokować tam, gdzie te czynności rzeczywiście mogą
                                    > przynieść jakiś owoc. Cóż z tego, że ktoś jest wielkim patriotą, kocha ojczyznę
                                    > ,
                                    > chodzi nawet na defilady, gdy nie przeszkadza mu zapuszczony park za rogiem, cz
                                    > y
                                    > uświnione schody na klatce schodowej. Naturalnie, nie znam Twojej sytuacji ani
                                    > Twojego otoczenia, ale - i tu się będę upierał - nie uwierzę, że w promieniu 56
                                    > 4
                                    > metrów (kto zgadnie czemu taki?) po prostu wszystko jest cudownie, każdy jest
                                    > szczęśliwy i w ogóle raj na ziemi.
                                    >
                                    > gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus

                                    Czcigodny Ryśku,

                                    Ty daje Rady nak nieprzymierzając ksiądz-dobrodiej.

                                    A tak z zupełnie innej beczki, nie opowiadaj o Stanach czy o Chinach jeżeli nie
                                    masz o nich żadnego pojęcia.

                                    Jeszcze czcigodny Stephan pofatyguje się kiedyś do Azji; tam spotka Amerykanina
                                    w robocie na wyjezdnym, napije się z nim gorzały i zapyta o Stany ("Stany,
                                    Stany, fajowa jazda, zjednoczony gwiaździsty sztandar" - ktoś jeszcze pamięta
                                    takie ważne i mądre teksty poetyckie?), a ten Amerykanin pod wpływem gorzały
                                    odpowie mu krótko, szczerze i na temat: America sucks.

                                    Potem czcigodny Stephen zapyta się Chińczyka-intelektualistę jak to w Chinach
                                    Ludowych i dlaczego tak chujowo, a pan Chńczyk mu odpowie, że w cale chujowo nie
                                    jest, nawet może potłumaczy, że Chiny to duuży i zróżnicowany kraj; właściwie
                                    nawet wielka kulturowa federacja od słonej kuchni na na zimnej północy do
                                    pikantnej kuchni w tropikalnym południu, polityczno-poprawnie opowie o licznych
                                    "dialektach", czyli licznych językach wieeeelkiego kraju i że po mandaryńsku na
                                    szczęście coraz więcej ludzi kapuje, (choć z własną matką się po mandaryńsku
                                    ciężko dogadać), i w ogóle ciężko o porządek w czymś takim (wieeelkim kraju), a
                                    bez tego porzadku pewnych rzeczy jak zajebisty awans ekonomiczny nie sposób, o
                                    którym to awansie wszyscy marzymy i doświadczamy jeszcze bardziej niż Polacy
                                    (marzymy i doświadczamy), bo Polacy nigdy w rzeczywistości nie byli biedni,
                                    tylko zakompleksieni, a my, Chińczycy naprawdę całkiem niedawno umieraliśmy z
                                    głodu, ale nie mieliśmy Radia Wolna Europa ani kontaktu z ciocią w USA, byliśmy
                                    od zawsze w wielkich Chinach jak żaba w studni, ale wybiliśmy się (nie, nie na
                                    niepodległość) na coś ważniejszego: na ten zajebysty awans ekonomiczny, jeszcze
                                    dla wielu z nas ciągle na marzenie o tym awansie, ale realnym marzeniu; wszystko
                                    dzięki Deng Xiao Pingowi, bynajmniej nie-demokracie, i dalej dzięki w sumie
                                    niegłupiemu (błędy się zdarzają) kierownictwu Parti Komunistycznej
                                    kontynuującemu genialną wizję Deng Xiao Pinga; no i jak tak dalej pójdzie to
                                    zakasujemy te zachodnie "demokracje", a w ogóle ta demokracja to nie może
                                    przecież być cel sam w sobie, wszak w Azji to nigdzie nie działa -
                                    najzabawniejszy jest "demokratyczny" Singapur-hahaha, etc, etc, etc...

                                    No i wtedy, czcigodny Ryśku, (nasze?) nawracanie czcigodnego Stephena na
                                    demokratę o kant dupy rozbić.

                                    Kłaniam się nisko.
                                    • diabollo Re: Rządy silnej ręki 11.10.09, 02:36
                                      Ty dajesz Rady jak nieprzymierzając ksiądz-dobrodziej.

                                      Miało być.
                                      Dysgrafia.

                                      Kłaniam się nisko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka