ulaula
20.01.04, 15:59
Jak to jest możliwe, że człowiek z którym sie spotykałam ponad rok, z dnia na
dzień niemalże okazał się zimnym, zapatrzonym w siebie drniam, który na
dodatek stchorzył zeby mi powiedziec wprost, ze nie chce byc ze mna? Jak to
jest możliwe że wcześniej tego nie widzialam, a jak juz cos tam
przeblyskiwalo, to on potrafil tak to wszystko zamataczyc, ze sie okazywalo
ze to wszystko to moja wina? Jednak kurtyna spadla, teraz widze, jaka ja
bylam glupia dajac sie omamic takiemu czlowiekowi... przykre to jest niestey
tak bardzo sie zawiezc..