16.02.04, 11:11
Mam kolezanke, ktora bardzo lubi obarczac innych swoimi problemami, w tym
mnie. W zamian jednak moglam tez jej sie zwierzac do woli i zawsze mnie jakos
pocieszala.
Zauwazylam jednak, ze dopoki u mnie bylo zle, albo przynajmniej gorzej niz u
niej ona byla najukochansza przyjaciolka na swiecie. A jak mi sie zaczynalo
cos udawac albo ukladac lepiej to nie cieszyla sie z tego, tylko robila
wyrzuty, "a ze Ty to costam". Doszlo do tego, ze wzbudzala we mnie poczucie
winy np z okazji glupich Walentynek, bo ja je spedzalam z facetem, a ona nie.
Mam jej dosyc!
I nasuwaja mi sie rozne refleksje typu: czy jednak nie powinnam wysluchiwac
nadal je problemow? Ze jestem zla kolezanka, bo nie interesuja mnie juz jej
problemy?
Obserwuj wątek
    • kasia721 Re: Kolezanka 16.02.04, 11:21
      aariel napisała:

      > Mam kolezanke, ktora bardzo lubi obarczac innych swoimi problemami, w tym
      > mnie. W zamian jednak moglam tez jej sie zwierzac do woli i zawsze mnie jakos
      > pocieszala.
      > Zauwazylam jednak, ze dopoki u mnie bylo zle, albo przynajmniej gorzej niz u
      > niej ona byla najukochansza przyjaciolka na swiecie. A jak mi sie zaczynalo
      > cos udawac albo ukladac lepiej to nie cieszyla sie z tego, tylko robila
      > wyrzuty, "a ze Ty to costam". Doszlo do tego, ze wzbudzala we mnie poczucie
      > winy np z okazji glupich Walentynek, bo ja je spedzalam z facetem, a ona nie.
      > Mam jej dosyc!
      > I nasuwaja mi sie rozne refleksje typu: czy jednak nie powinnam wysluchiwac
      > nadal je problemow? Ze jestem zla kolezanka, bo nie interesuja mnie juz jej
      > problemy?
      >

      Na pewno nie powinnaś sobie robić żadnych wyrzutów. Z tego co napisałaś dla
      mnie jasno wynika, że średnia z niej koleżanka. Dlaczego np. jest zła na Ciebie
      za to że jesteś szczęsliwa, tak sie zachowuje koleżanka. Chyba że to typowy
      przypadek "nieważne że mi jest źle oby Tobie było jeszcze gorzej". Jeśli masz
      ochotę wysłuchiwać jej zwierzeń to ok, nie dołuj się jednak tylko dlatego, że
      Tobie udało się np. zakochać a jej nie. Bez przesady!!!! Pozdrawiam!!!
    • llingua Re: Kolezanka 16.02.04, 13:42
      ja bym na twoim miejscu wcale sie tą koleżanką nie przejmowała, z twojego opisu
      jasno wynika, że nie jest w stosunku do ciebie fair, gdyby była na prawdę dobrą
      kumpelą to cieszyłaby sie twoimi sukcesami a ją najwyraźniej one denerwują.
    • chiara76 Wiesz,Aariel, 16.02.04, 13:47
      coś takiego mówią, że "Boże Strzeż nas od przyjaciół, bo z wrogami sobie jakoś
      sam poradzę"....coś w tym jest. Znasz moje zdanie ostatnio.
      Ja się przekonałam, że kilku znajomych zwiało w dwóch sytuacjach (widać można
      ich jakoś pogrupować). Jedni, jak miałam kłopoty i w końcu ja potrzebowałam
      pomocy, a drudzy, jak mi się poprawiło wiele sytuacji, w tym, niestety,
      materialna.Widać ludzie naprawdę lubią, jak innym jest źle, jest się dla nich
      świetnym tłem do tego, żeby się poczuć, że jeszcze nie jest im aż tak źle,
      jakby mogło być.
      Ja bym się nią nie przejmowała. Trudno, żebyś się czuła źle tylko dlatego, że
      wreszcie zaczynasz być szczęśliwa...
      >
      • aariel Macie racje, 16.02.04, 14:09
        nie ma sensu sie przejmowac taka osoba.
        A Twoje zdanie Chiara:
        > coś takiego mówią, że "Boże Strzeż nas od przyjaciół, bo z wrogami sobie
        > jakoś
        > sam poradzę"
        az mnie zmrozilo. I chyba rzeczywiscie cos w tym jest.
        • malen_a Re: Macie racje, 16.02.04, 14:50
          no sama zobacz ile tu masz kolezanek co to i wysluchaja i doradza i ciesza sie
          razem z Toba :)
          wiec tamtej nie potrzebujesz :D
          • aariel Re: Macie racje, 16.02.04, 16:10
            malen_a napisała:

            > no sama zobacz ile tu masz kolezanek co to i wysluchaja i doradza i ciesza
            sie
            > razem z Toba :)

            No wiem, dlatego sie Was radze :)
    • ladyblue Re: Kolezanka 16.02.04, 15:21
      ja tu napisze coś innego niz pozostali (nie zebym miala na mysli cos zlego nt.
      waszych wypowiedzi) ale jakoś łatwo wam wyszło "skreslenie" tej osoby...

      Ariel - a moze jest tak, ze twoja koleżanka chce czuć sie potrzebna i jak Ty
      masz kłopoty, zwierzasz sie jej i takie tam to widzi ze jest ważna, potrzebna,
      ze dla ciebie coś znaczy. a kiedy u ciebie wsyzstko gra - moze mniej sie z nia
      widujesz, moze ona z jakichs powodow czuje sie odsunieta na dalszy plan i
      mysli "jak jest jej zle to mnie potrzebuje, a jak tylko jej sytuacja sie
      poprawi to juz nie jestem jej potrzebna".

      nie wiem jak jest, nie mnie to oceniac ale taka moja refleksja w tej sprawie...
      • gaggi Re: Kolezanka 16.02.04, 15:46
        Postanowiłam się włączyć: też mi się tak nasunęło, jak u Ladyblue. Może ona po
        prostu wtedy czuje się ważna i potrzebna, a kiedy tobie jest okey, nie
        rozmawiasz z nią tak szczerze (bo np krępuje cię wychwalanie swojego chłopaka,
        kiedy ona jest samotna). A jak konkretnie ona reaguje kiedy tobie jest dobrze?
        • aariel Re: Kolezanka 16.02.04, 16:15
          Dziekuje i za ten punkt widzenia... WLasnie sie glebiej zastanawiam nad tym co
          napisalyscie... i moze rzeczywiscie nie jestem z nia do konca szczera w
          momentach kiedy mi jest dobrze (wlasnie, zeby jej nie bylo przykro).
          A kolezanka potrafi reagowac nastepujaco:
          -> No tak, Ty to masz faceta, a ja? Co ze mna? Kiedy ja kogos spotkam? (i nie
          jest to pytanie retoryczne, tylko musze udzielic odpowiedzi)

          -> Oj, ja jestem taka samotna, tak mi zle.. Wiec ja odpowiadam jej, ze ja
          rozumiem itp, a ona potrafi zaczac na mnie krzyczec, ze wcale nie wiem, ze ja
          mam faceta, ze ona jest sama i ze ja ja gadam glupoty mowiac, ze ja rozumiem.
          itd. A ja glupia mam wtedy wyrzuty sumienia. Do niedawna. Bo juz nie jestem w
          stanie jej sluchac.
          • chiara76 Aariel! 16.02.04, 16:23
            aariel napisała:

            > Dziekuje i za ten punkt widzenia... WLasnie sie glebiej zastanawiam nad tym
            co
            > napisalyscie... i moze rzeczywiscie nie jestem z nia do konca szczera w
            > momentach kiedy mi jest dobrze (wlasnie, zeby jej nie bylo przykro).
            > A kolezanka potrafi reagowac nastepujaco:
            > -> No tak, Ty to masz faceta, a ja? Co ze mna? Kiedy ja kogos spotkam? (i ni
            > e
            > jest to pytanie retoryczne, tylko musze udzielic odpowiedzi)
            >
            > -> Oj, ja jestem taka samotna, tak mi zle.. Wiec ja odpowiadam jej, ze ja
            > rozumiem itp, a ona potrafi zaczac na mnie krzyczec, ze wcale nie wiem, ze ja
            > mam faceta, ze ona jest sama i ze ja ja gadam glupoty mowiac, ze ja rozumiem.
            > itd. A ja glupia mam wtedy wyrzuty sumienia. Do niedawna. Bo juz nie jestem w
            > stanie jej sluchac.
            >
            JAkbym słyszałam jedną moją koleżankę. Ta przynajmniej jest ze mną szczera i
            kiedyś wprost powiedziała mi, że tak, że mi zazdrości.
            I może nie byłoby mi tak przykro, mogłabym godzinami jej odpowiadać, że tak, że
            pozna, że czuję, że w tym roku i inne tego typu rzeczy, gdyby nie jeden drobny
            fakt.
            Ona zna moje kłopoty, wie, że od pewnego czasu jest mi źle, i żeby raz choć ona
            się mnie spytała a co u Ciebie, jak Ty sobie z tym dajesz radę?
            A tak, to niestety, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ktoś tu mimo wszystko
            daje więcej, niż otrzymuje.
            • aariel Re: Aariel! 16.02.04, 16:28
              chiara76 napisała:

              > JAkbym słyszałam jedną moją koleżankę. Ta przynajmniej jest ze mną szczera i
              > kiedyś wprost powiedziała mi, że tak, że mi zazdrości.
              > I może nie byłoby mi tak przykro, mogłabym godzinami jej odpowiadać, że tak,
              że
              >
              > pozna, że czuję, że w tym roku i inne tego typu rzeczy, gdyby nie jeden
              drobny
              > fakt.
              > Ona zna moje kłopoty, wie, że od pewnego czasu jest mi źle, i żeby raz choć
              ona
              >
              > się mnie spytała a co u Ciebie, jak Ty sobie z tym dajesz radę?
              > A tak, to niestety, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ktoś tu mimo
              wszystko
              >
              > daje więcej, niż otrzymuje.

              No a u mnie jest tak, ze ona mi jednak dawala bardzo duzo wsparcia, dzwonila do
              mnie itd. Ale chyba juz tego nie chce.
              • ladyblue Re: Aariel! 16.02.04, 16:36
                aariel napisała:
                > No a u mnie jest tak, ze ona mi jednak dawala bardzo duzo wsparcia, dzwonila
                > do mnie itd. Ale chyba juz tego nie chce.

                Ariel i tak zrobisz jak uważasz ale zastanów sie czy lepiej spróbowac wyjaśnić
                całą sytuację czy kolezankę "skreślić". ja nie lubie rezygnowac z ludzi,
                dlatego tak piszę...

                i mam taką koleżankę jak chiara opisuje - no cóż, jest to osoba do pojścia na
                piwo/tańce/powygłupiania się (bo tu sie dobrze z nia rozumiem). nie do
                zwierzania sie i otrzymywania wsparcia.
              • gaggi Re: Aariel! 16.02.04, 16:48
                Rozumienm, że jesteś nią zmęczona. Rozumiem też dalczego ona zarzuca ci, że jej
                nie rozumiesz. Tak ma chyba większość chronicznie osamotnionych. Było o tym
                niedawno w Wysokich Obcasach, był też jakiś wątek na forum kobieta. Samotnym
                wydaje się, że wszyscy sparowani są sparowani od zawsze i nigdy nie zaznali
                samotności. Tak naprawdę jednak chodzi chyba o to, że trudno wczuć się w osobę,
                która nie radzi sobie społecznie. A nie jest to to samo co ostamotnienie, moim
                zdaniem. Nie każdy samotny jest aspołeczny chyba. No ale co jej radzić? Idź na
                kurs angielskiego, na pewno kogoś poznasz itp? Toż to banalne, sama chodziłam
                na parę kursów i gdybym była sama to nikogo bym tam nei znalazła. Do tego chyba
                trzeba troszkę szczęścia.
                Ale ad meritum - proponuję wyłożyć kawę na ławę i spytać się jakiej pomocy ona
                od ciebie oczekuje? Skoro twoje rady jej nie pomagają? Może wyjdź z nią do
                kina, na zakupy, no nie wiem. Doradź jej zmianę wyglądu, zapiszcie się na
                aerobic albo jakąś siłownię. Razem. Może jakoś się dotrzecie. Może ona myśli,
                że wszyscy sparowani są uzależnieni od swojej połówki i nie chce się przyznać,
                że chciaąłby z tobą poplotkować w wolnej chwili? Ale pewnie teraz nie masz
                najmniejszej ochoty... Uff, chyba jakoś niejasno to napisałam, wybacz...
          • kurczak1976 Re: Kolezanka 16.02.04, 17:28
            Wiec jesli ona tak odpowiada

            >
            > -> Oj, ja jestem taka samotna, tak mi zle.. Wiec ja odpowiadam jej, ze ja
            > rozumiem itp, a ona potrafi zaczac na mnie krzyczec, ze wcale nie wiem, ze ja
            > mam faceta, ze ona jest sama i ze ja ja gadam glupoty mowiac, ze ja rozumiem.


            zapytaj wprost czego ona od ciebie oczekuje. Jesli nie checi zrozumienia i
            pocieszenia to czego?
            Zobaczysz wtedy co powie. Moze udzieli ci jasnej odpowiedzi albo po prostu
            zglupieje i zacznie sie zastanawiac nad tym w jaki sposob sie zachowuje.
            Czasem to dziala.
            Sama tez nie jestem za skreslaniem ludzi, bo czasem w zyciu tak bywa ze mamy
            jakis kryzys i wtedy postepujemy w troche dziwny dla otoczenia sposob. Ale to
            chyba kiedys mija?!.....
            • skay5 Re: Kolezanka 17.02.04, 08:02
              a ja na twoim miejscu dałabym sobie spoko z taką koleżanką!!!!!!!
              do diabła z nia, osobiście nie uważam,że coś za cos - tzn. ona Tobie Ty jej i
              tak nawzajem się sobie "przydajecie"- ale jeśli ona oczekuje od Ciebie więcej
              niż poświęcenia dla przyjaźni-wzbudza w Tobie wyrzuty sumienia, bo to Ty jesteś
              w lepszej sytuacji-bo idziesz na walentynki a ona nie- to nie jest oki i ona
              nie jest Towja realy friend! Bądź pewna, że ona dla Ciebie się tak nie poświęci-
              wiem bo sama byłam w takiej sytuacji!!!!!!!!!
    • k.mmilka Re: Kolezanka 17.02.04, 08:36
      To jest tak zwane polskie piekiełko: skoro nic mi się nie udaje, to niech
      przynajmniej inni mają jeszcze gorzej. Omijać z daleka, bo taka relacja do
      niczego nie prowadzi. Jasne, że nie należy od razu skreślać ludzi, ale
      potrzebna jest jakaś równowaga... Można wysłuchać problemów drugiej strony, ale
      jeśli masz czuć się winna z powodu własnych sukcesów i przepraszać, że żyjesz,
      to już jest o krok za daleko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka