Dodaj do ulubionych

Opowieść byłej netoholiczki

21.02.04, 15:58
Chcecie, to przeczytajcie.
To było własciwie tylko wirtualne życie. Real został zepchnięty do rozmiarów
potrzebnych to tego, by nie umrzeć z głodu. A każdy dzien wyglądał tak samo.
Pobudka-odpalenie kompa, wyjście do pracy i sama praca to męka duszy, bo w
robocie netu nie było. Potem grzanie do domu na łeb na szyję, bo szkoda nawet
5 minut. Herbata w pośpiechu, jedzenie zminimalizowane i uproszczone do
granic możliwości. W domu syf, dzieci bawiące się same, ja z sińcami pod
oczami z niewyspania ( chodziłam spać o 24-2.00 w nocy, wstawałam o 5.30).
Istny kosmos! Kiedyś przyszła chwila refleksji, popatrzyłam na siebie, na to,
co net zrobił ze mną i moim życiem, rodziną, kontaktami ze znajomymi itp.
Istna rozpacz! Ciężko było się odzwyczaić, powoli ograniczać pobyty w sieci.
To wszystko było 1,5 roku temu. Od prawie roku net to dla mnie chwilowa
rozrywka, a nie niewolnictwo. Sama uporałam się z tym uzależnieniem, bo to
było uzależnienie.
Mam nadzieję, że Wasze życie tak nie wygląda. Nikomu podobnych doznań nie
życzę. Wszystko jest dla ludzi, ale trzeba umieć zachować proporcje.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • debi_bebi Re: Opowieść byłej netoholiczki 22.02.04, 08:50
      Witaj, caf-ko, miło Cię widzieć :)
      Ciekawa jestem, w jaki sposób poradziłaś sobie z netholizmem, i ile czasu
      zajęło Ci dojście do normy?
      Podziwiam osoby, które potrafią zdać sobie sprawę z własnego uzależnienia i
      same się z nim rozprawić.
      • miltonia Re: Opowieść byłej netoholiczki 22.02.04, 09:12
        Uzaleznienia sa wyleczalne bodaj w 10-20%. Samemu bardzo trudno sie z nimi
        rozprawic.
        • debi_bebi Re: Opowieść byłej netoholiczki 22.02.04, 09:17
          Tym bardziej chylę czoło przed takimi osobami jak caf-ka.
          • miltonia Re: Opowieść byłej netoholiczki 22.02.04, 09:22
            Ja tez.
            • hepik1 Re: Opowieść byłej netoholiczki 22.02.04, 10:22
              Procentowo to tak mniej więcej wygląda.Jednak wszystkich uzależnień do jednego
              wora bym nie wkładał.Jest jeszcze taka różnica -jak uzależnienie fizyczne i
              psychiczne.I w netokoliźmie występuje tylko to drugie.o tyle jest łatwiej.A i
              straty ,mimo wszystko nie takie duże,mogą byc tylko w skrajnych przypadkach nie
              do odrobienia.Ale problem zepewne bedzie narastał.wystarczy zajrzeć do
              kawiaranek internetowych i spojrzeć na kilkunastolatków i ich reakcje.
      • caf-ka Re: Opowieść byłej netoholiczki 22.02.04, 12:08
        Witam! To, co napisałam o swoim uzależnieniu to tylko wierzchołek góry lodowej,
        a wyjście z tego uzależnienia to były miesiace istnej męki, które tylko ja
        znam. Mnie net wciągnął bardzo szybko. Chyba w grudniu 2001 zaczęłam bywać w
        sieci, a już po miesiącu to był mój nałóg. Przed kompem przesiedziałam zimę,
        wiosnę, lato. Słońce, deszcz, program TV, prasa, kino-to dla mnie nie istniało.
        Wkurzało mnie, jak ktoś przychodził do mnie, bo mnie odrywał od czata, forum,
        gg. Z perspektywy czasu widzę, jakie to wszystko było beznadziejne. Na dodatek
        muszę przyznać, ze te rzekome wirtualne znajomości to była tylko namiastka
        realnych relacji międzyludzkich. Wtedy jeszcze nie wierzyłam, że w necie nie ma
        przyjaźni, przekonywałam wszystkich, że sieć to takie samo miejsce jak każde,
        by poznawać ludzi, ale to nie jest prawdą. Co innego, jeśli pozna się kogoś w
        sieci i od razu kontynuuje się znajomość w realu. Wtedy taka znajomość może
        zaowocować np. przyjaźnią. Inna sprawą jest to, że nacięłam się w sieci,
        sparzyłam i to ostro na tych niby dobrych znajomych. Stałam się przez to
        nieufna i bardzo ostrożna również w realu. A z nałogu pomogły mi wyjść moje
        dzieci. Małe kochane brzdące, które na pytania wszystkich "Co robi mama?"
        odpowiadały ze smutkiem "Komputeruje"... Ech..dużo by jeszcze pisać, ale nie
        będę Was zanudzać. Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli. Czasem, jeśli
        pozwolicie, będę do Was zaglądać.
        • rolotomasi Re: Opowieść byłej netoholiczki 22.02.04, 12:14
          Pozwoliłem sobie pożyczyć i zacytować pierwszy z góry tekst :)
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=9346918&a=10924417
          • edzioszka Re: Opowieść byłej netoholiczki 22.02.04, 12:33
            ych, może więcej podobnych wypowiedzi skłoni netowy ludek do refleksji, a jaki
            netmaniak pomyśli choć przez chwilę nad tym, iż netowanie to jedynie namiastka
            prawdziwego zycia..
            • hepik1 Re: Opowieść byłej netoholiczki 22.02.04, 14:54
              Czyli naukowcy niczego nie wymyslają,mamy potwierdzenie tego,co juz na tym forum
              napisano:)
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16581&w=10842744
              • rosko1 Re: Opowieść byłej netoholiczki 22.02.04, 17:38
                Ja akurat tego problemu nie mam ,włączam i wyłaczam kiedy chcę nie dlatego zaś
                że musze to zrobić.Jakoś kilka lat od kiedy mam dostęp do internetu nie
                spowodowało w mojej głowie spustoszenia jak również nie byłem i nie jestem od
                tego uzależniony. Obserwuje jednak życie w necie i bardzo ale to bardzo bawi
                mnie to że jest wielu takich którzy komentują zachowania innych ,ich
                uzależnienia nie dostrzegając tego u siebie.Przeanalizowałemn sobie kilka osób
                które tak twierdzą i co??? UZALEŻNIENI. Widzę ich godziny wpisów, częstotliwość,
                bywania, zaangażowanie w fora i kiedy się to złoży do kupy jak na dłoni widać
                każdy szczegół.Niestety ludzie ci twierdzą zupełne coś innego.A może nie chcą
                tego zobaczyć u siebie??? Zupełnie tego nie rozumiem.
                • hepik1 Kochana rosko... 22.02.04, 21:58
                  ...przyganiał kocioł netoholikom-wpisałem w wyszukiwarke rosko1 i co
                  widzimy?101 postów od 10.o2 .Mówisz,że Ciebie problem nie dotyczy?Że cie śmieszą
                  inni?Ja na Twoim miejscu troche byłbym ostrożniejszy i odrobinke pokory zalecał:))
                  • afiana Re:Hepik1 na Boga jestem facetem - ale to miłe 25.02.04, 23:25
                    Bo nie dotyczy, codziennie mam kupę pracy na tym urządzeniu wobec czego staram
                    się także wyokorzystywać każą przerwę jaka mi się trafia na obserwacje świata.
                    Inaczej bym totalnie zgłupiał. Wiesz najważniesze jest jednak że potrafię to
                    włączyć i wyłączyć kiedy ja tego chcę. Jesteś w błedzie ale nie zamierzam tego
                    prostować na siłe.Życie mojego miasta bardzo mnie interesuje i staram się w nim
                    brać udział jak najczęsciej ale nic ponadto. Czaty są mi obce całowicie,inne
                    podobne sprawy takze więc nadal uważam, że nie jestem uzależniony a jak
                    zauważysz to wiele osób właśnie o tym mówi. Ilość którą wymieniasz stale sie
                    zwiękasz ale to są raqczej krótkie pobyty na forum tak jak powiedziałem
                    bardziej odprężające niz nałogowe. Niestety pracuje do pożnych godzin nocnych i
                    nic na to nie poradzę. Pozdrawiam
                    • rosko1 Re:Hepik1 na Boga jestem facetem - ale to miłe 25.02.04, 23:27
                      Sorry ale znowu żona się nie wylogowała i wlazłem na jej login.
                    • hepik1 Re:Hepik1 na Boga jestem facetem - ale to miłe 26.02.04, 07:22
                      Piękny przykład na działanie systemu iluzji i zaprzeczeń,któremu towarzyszy
                      racjonalizacja i intelektualizacja.Dzięki takiemu a nie innemu działaniu mózgu
                      ludzkiego ludziska na tym padole wpadają w te rózne nałogi i gdy się
                      orientują,że to już,jest zawsze trochę późno,by sobie radzić samemu,na własna
                      rękę.Ale-co tam,jeśli nie jest tak ,źle jak z innymi to...nie warto przerywać:))
                      -Czaty są mi całkowicie obce-Tygodniowe ciągi pijackie są mi całkowicie obce-
                      -Potrafię wyłączyć kiedy chcę-Jak chcę to wcale nie musze się napić-
                      -To są krótkie pobyty na forum-Piję tylko dwa,trzy piwka -
                      -Staram sie brać udział w życiu miasta-Przecież mam jeszcze pracę i rodzinę-
                      -ilość czasu się zwiększa na forum-Czasami się mi film urywa ale...-
                      -Niestety dużo pracuję,i nic na to nie poradzę,należy się mi odprężenie-
                      Nie musisz brać tego do siebie -to tylko taka ilustracja,jak system działa:))
                      Pozdr.
                  • rosko1 Re: Kochana rosko... 25.02.04, 23:31
                    Co zaś do pokory to mam jej bardzo dużo a ostrożność w tym wypadku jest
                    zupełnie niepotrzebana
    • sabba nie moge sie porownywac 22.02.04, 18:18
      ale podobienstwa sa. Njabardziej w pracy. Ciagle "musze" zerkac na forum, czy
      cos nowego, ciagle zerkam do gazety, czy cos nowego, do skrzynki zcy cos
      przyzslo. NIe moge sie skupic na pracy, po 10 minutach nudzi mnie ona i nie
      ineteresuje bo nie pracuje kontynuacyjnie. Browsera zamknac nie moge bo
      korzystam z niego pracujac...wiec zamykam tylko "moje" strony. Ale pokusa
      otwarcia ich ponownego jest duza. Strasznie mi to przeszkadza bo lubie to co
      robie i w sumie to mam wyrzuty sumienia....
      • edzioszka Re: nie moge sie porownywac 23.02.04, 08:40
        okropne to forum jest.. wpiszesz się, a potem jak nie zerknąć, czy ktuś nie
        skomentował, no jak? ;)
        • hepik1 Re: nie moge sie porownywac 23.02.04, 10:31
          jeszcze bardziej okropne jest to,że to nie tylko to jedno forum takie okropne i
          zerknięcia wymaga,a już całkiem okropiczne jest to ,że nie daj Boże ,ktoś
          faktycznie skomentuje,wtedy zerknięcie nie wystarcza tylko trzeba skomentować
          ten komentarz a po chwili zerknięcie powrotne czy ten komentarz do komentarzu
          znowu nie został skomentowany
          • sabba no bo 23.02.04, 11:10
            przeciez porownujac z kolei do rozmowy realnej, niespojrzenie na kogos kto
            odpwiedzial i nie skometowanie tego uchodzi za niegrzeczne:))))
            • vika411 ja tam jestem netoholiczka i mi to wisi! 23.02.04, 19:57
              Walczyc z tym nie nmam zamiartu ani zastanawiac sie nad tym porzadnie badz
              naukowo bo...po co sie mam denerwowac!Zycie samo koryguje moje ciagi netowe i
              dlatego zle nie jest. Ale swoja droga...kiedys uwazano, ze od elektrycznosci
              sie mozna uzaleznic a telefon to wymysl szatana...no i co? minelo pare
              pokolen...moze sprobujemy wylaczyc telefony i prad na swiecie?:-)
              • hepik1 Re: ja tam jestem netoholiczka i mi to wisi! 23.02.04, 21:01
                Ten rodzaj uzależnienia stanie się prawdopodobnie jedną z plag XXI wieku i
                najprawdopodobniej jest tylko kwestią czasu oficjalne sklasyfikowanie
                uzależnienia od Internetu (siecioholizmu) jako jednostki chorobowej.

                Więcej w wątku "Jak to sie stało":))
                • vika411 Re: ja tam jestem netoholiczka i mi to wisi! 23.02.04, 21:16
                  hepik1 napisał:

                  > Ten rodzaj uzależnienia stanie się prawdopodobnie jedną z plag XXI wieku i
                  > najprawdopodobniej jest tylko kwestią czasu oficjalne sklasyfikowanie
                  > uzależnienia od Internetu (siecioholizmu) jako jednostki chorobowej.
                  >
                  > Więcej w wątku "Jak to sie stało":))
                  Tyyy..to bedzie mozna Microsofta zasdkarzyc do sadu sie wygra grube milony!!!:-
                  )))
                  • niebaba Re: ja tam jestem netoholiczka i mi to wisi! 23.02.04, 21:31
                    ... to My NETOHOLICY bedziemy cholernie bogaci... :-)))
                    • vika411 Re: ja tam jestem netoholiczka i mi to wisi! 23.02.04, 22:11
                      niebaba napisała:

                      > ... to My NETOHOLICY bedziemy cholernie bogaci... :-)))

                      No widzisz jakie radosne sa skutki nalogu?:-)))))
                      • hepik1 Re: ja tam jestem netoholiczka i mi to wisi! 24.02.04, 04:05
                        ... Z badań przeprowadzonych przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne
                        wynika, że około 6% osób korzystających z Internetu jest od niego uzależnionych
                        a ok. 30% traktuje go jako sposób na ucieczkę od rzeczywistości.

                        ... 58% ankietowanych łączyło się z Internetem codziennie lub kilka
                        razy w tygodniu. Szacuje się, że odsetek korzystajacych z Internetu zbliża się w
                        Polsce do 11% ogółu społeczeństwa.

                        Żeby nie zostać bogatym tylko duchem,trzeba będzie trzymać ręką na pulsie.I
                        jeszcze zastanawiam sie ,co będzie z tymi co Linuksa mają.
                        • vika411 Re: ja tam jestem netoholiczka i mi to wisi! 24.02.04, 12:22
                          hepik 1 napisal:
                          >
                          > Żeby nie zostać bogatym tylko duchem,trzeba będzie trzymać ręką na pulsie.I
                          > jeszcze zastanawiam sie ,co będzie z tymi co Linuksa mają.

                          Hehehe! Linuks tez niebiedny i odszkodowanka placic moze:-)))))))))))))))
                          • rolotomasi Re: Ja tam nie jestem netoholiczka i mi to wisi ! 24.02.04, 17:18
                            Hepiku, znów cię cytowałem, chociaż na te badania z usa to przez palce patrzę
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=9346918&a=10936689
                            PZDR

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka