caf-ka
21.02.04, 15:58
Chcecie, to przeczytajcie.
To było własciwie tylko wirtualne życie. Real został zepchnięty do rozmiarów
potrzebnych to tego, by nie umrzeć z głodu. A każdy dzien wyglądał tak samo.
Pobudka-odpalenie kompa, wyjście do pracy i sama praca to męka duszy, bo w
robocie netu nie było. Potem grzanie do domu na łeb na szyję, bo szkoda nawet
5 minut. Herbata w pośpiechu, jedzenie zminimalizowane i uproszczone do
granic możliwości. W domu syf, dzieci bawiące się same, ja z sińcami pod
oczami z niewyspania ( chodziłam spać o 24-2.00 w nocy, wstawałam o 5.30).
Istny kosmos! Kiedyś przyszła chwila refleksji, popatrzyłam na siebie, na to,
co net zrobił ze mną i moim życiem, rodziną, kontaktami ze znajomymi itp.
Istna rozpacz! Ciężko było się odzwyczaić, powoli ograniczać pobyty w sieci.
To wszystko było 1,5 roku temu. Od prawie roku net to dla mnie chwilowa
rozrywka, a nie niewolnictwo. Sama uporałam się z tym uzależnieniem, bo to
było uzależnienie.
Mam nadzieję, że Wasze życie tak nie wygląda. Nikomu podobnych doznań nie
życzę. Wszystko jest dla ludzi, ale trzeba umieć zachować proporcje.
Pozdrawiam.