azja.pl
24.02.04, 10:48
Mam pewiem problem, ktory co jakis czas powraca.
Otoz moj facet zatrudnil u siebie nasza wspolna znajoma. Bylo to w okresie w
ktorym ja bylam bez pracy. On to tlumaczyl jej wiekszymi kwalifikacjami. Ok,
przyjelam to do wiadomosci. Moze mial racje. Jakis czas pozniej w rozmowie
wyszlo, ze on nie chce zebysmy my razem pracowali, bo to zepsuje nasz
zwiazek. Nie zrozumialam tego, dla mnie to nie bylby zaden problem. Ale
wysluchalam pare madrych osob, ktore mnie przekonaly, ze on ma racje.
Ta znajoma bardzo awansowala. Ja uwazam, ze jest beznadziejna, i ze ja
bylabym w stanie lepiej od niej pracowac. Nie chodzi o to, ze ja jestem
zazdrosna o mojego faceta, ze z nia pracuje. Jestem zazdrosna o jej kariere,
o to, ze jej sie tak poszczescilo (bo naprawde JA bym lepiej wykonywala te
prace). Pierwszy raz w zyciu zycze komus zle. A nawet jak najgorzej (chociaz
nie bylabym w stanie podlozyc jej zadnej swini, po prostu ucieszyloby mnie
gdyby jej sie cos nie powiodlo). Ona wie, ze je jej nie lubie.
Nie chce byc przez nia sfrustrowana. Chce zeby mi byla obojetna. Tylko nie
wiem jak to zrobic.