slovianecka
15.03.04, 13:00
właśnie piszę opracowanko dotyczące turystyki rowerowej.. jakbysta
przypadkiem mieli jakie materiały na ten temat - byłabym wdzięczna za
załączenie linka.. słów kilka zamieszczam o historii wiełosypieda:
w 1493 Leonardo da Vinci miał ponoć wizję wehikułu, wyraźnie przypominającego
rower.. pojazd miał dwa równej wielkości koła ze szprychami, kierownicę,
mechanizm korbowy, łańcuch i zębatkę.. przedstawiający go rysunek pozostawał
jednak w ukryciu przez wiele lat i nie miał wpływu na powstanie roweru dobre
trzy wieki później.. szkic znaleziono wśród notatek Leonarda, a ponieważ
niezbyt dokładny, jego wykonanie przypisuje się asystentowi mistrza, imieniem
Salai, choć autorem pomysłu był zapewne sam Leonardo.. wymyślił tyż m.in.
łożysko kulkowe i napęd łańcuchowy, choć przy ówczesnym poziomie techniki nie
mógł nawet marzyć o praktycznej realizacji swoich pomysłów..
wedle niektórych źródeł francuski hrabia de Sivrac skonstruował w 1765
dwukołowy pojazd zwany célérifére <nie mylić z kaloryferem>.. wehikuł - ponoć
prezentowany Marii Antoninie w Wersalu - miał drewnianą ramę przypominającą
konia i prawdziwe końskie siodło.. wspomina o nim po raz pierwszy L. Baudry
de Saunier w książce "Histoire Général de la Vélocipedie".. niestety, mija
się z prawdą, gdyż célérifére było w rzeczywistości rodzajem powozu
ciągniętego przez konie, a sam hrabia zwał się Jean-Henri Sievrac i otrzymał
jedynie francuski patent na sprowadzony z Anglii powóz..
pierwszą napędzaną przez kierowcę maszyną dwukołową, na temat której
zachowały się jakieś przekazy, zbudował w 1816 baron Karl von Drais de
Sauerbrun.. prymitywną drewnianą machinę wprawiało się w ruch odpychając się
nogami od podłoża.. z początku baron ochrzcił wynalazek mianem Laufsmachine
<"biegmaszyna">, później - od swego nazwiska - Draisine <czyli po
polsku "drezyna">.. oryginalny egzemplarz zachował się do dnia dzisiejszego i
można go oglądać w muzeum miejskim w Karlsruhe.. ważąc 45 kg, osiągał
maksymalną prędkość niewiele ponad 10 km/h.. masę późniejszych modeli udało
się zredukować do 20 kg, a szybkości zbliżyły się do 15 km/h..
w 1817 von Drais przebył drogę z Mannheim do Schwetzinger w ciągu godziny,
podczas gdy dyliżans pocztowy potrzebował na to cztery razy więcej czasu.. na
dobrze utrzymanym trakcie, drezyną można się było poruszać pod górę z
prędkością dorównującą piechurowi.. na suchej drodze po płaskim osiągano
szybkość 15 km/h, spadającą jednak po opadach do 10-11 km/h, na zjazdach
natomiast rozwijano pęd nie ustępujący cwałującemu koniowi..
około 1818 drezyny stały się ulubioną zabawką arystokratów i dandysów.. w
1819 odbył się w Niemczech pierwszy wyścig tych pojazdów; na 10-kilometrowej
trasie z Monachium do zamku Nymphenburg zwyciężył niejaki Semmler..
Von Drais opatentował drezynę w Niemczech, zajął się produkcją i
udoskonalaniem konstrukcji; wprowadził m.in. uruchamiany linką hamulec,
wyściełane siodło o regulowanej wysokości, czy wreszcie- licznik odległości..
w 1819 W. K. Clarkson opatentował drezynę w USA.. choć wehikuł wywołał tylko
przelotne zainteresowanie, rada miejska Nowego Jorku zdążyła uchwalić zakaz
ich używania w miejscach publicznych..
w 1821 drezynowe szaleństwo praktycznie wygasło.. przyczyną niepowodzeń
barona stała się słabość praw patentowych i z pozoru tylko prosta technologia
produkcji.. niemal każdy producent powozów mógł wytwarzać własny pojazd - ale
przeważnie robił to nieudolnie.. żeby drezyna działała właściwie, jeździec
musiał siedzieć na tyle wysoko, by dosięgał ziemi jedynie przednią częścią
stopy.. choć von Drais i jego licencjobiorcy wytwarzali dobrze skonstruowane
maszyny wysokiej jakości, na rynku pojawiło się zbyt wiele tanich podróbek,
których producenci nie rozumieli zasad dobrego projektowania.. Von Drais nie
stał się zatem bogaty, ale dalej projektował nowe wynalazki.. w 1842
skonstruował pojazd szynowy, poruszany siłą mięśni, który miał być szybszy
niż ówczesne lokomotywy - czyli to co dziś nazywamy po polsku drezyną..
niestety, umarł zgorzkniały i bez grosza przy duszy..
jeżeli nie wierzyć w istnienie wyrobu podejrzanego rosyjskiego kowala
Artamonowa, to rower jako taki - czyli z układem napędowym - zaistniał
dopiero w 1839, kiedy Kirkpatrick Macmillan, 26-letni podówczas kowal z
Courthill w szkockim hrabstwie Dumfriesshire, zakończył trwające cztery lata
eksperymenty.. jego maszyna miała koła obite żelazem i choć z wyglądu była
lżejsza od Draisine, lekkością bynajmniej nie grzeszyła.. ponieważ skręcane
koło przednie miało średnicę 75 cm, a napędowe tylne - 100 cm, rower mógł się
poruszać całkiem żwawo.. ostatni egzemplarz spośród wykonanych przez
Macmillana padł niestety pastwą płomieni; rekonstrukcję podobnego można
oglądać w Science Museum w Londynie..
najstarszy zachowany rower pochodzi z 1845 i jest dziełem Szkota Gavina
Dalzella.. zamiast pedałów mocowanych bezpośrednio do koła, pojazd Macmillana
miał z przodu dwa ruchome ramiona, od których szły pręty do obu stron tylnego
koła.. jeździec opierał na nich nogi i wciskał na przemian jedno i drugie,
wprawiając w ten sposób koła w ruch.. Macmillan odbył podróż do Glasgow i z
powrotem, osiągając na dystansie 229 km przeciętną prędkość niespełna 13
km/h.. na ulicy zebrał się spory tłum chcący oglądać dziwnego jeźdźca..
ponieważ w powstałym zamieszaniu poturbowano jakieś dziecko, kolegium ukarało
Macmillana 5-szylingową grzywną za zakłócanie porządku publicznego.. wedle
legendy sędzia był jednak tak zainteresowany pojazdem, że sam uiścił ową sumę
w zamian za demonstrację jego działania.. w drodze powrotnej Szkot założył
się z woźnicą dyliżansu pocztowego Glasgow-Carlisle, że szybciej niż on
dotrze do miejscowości Sanquhar - i wygrał! umiejętność jazdy przekazał
później swojej siostrzenicy, Mary Marchbank, która została w ten sposób
pierwszą cyklistką..