goha66
23.07.10, 12:27
Jako że latorośl nasza doszła lat studenckich i nie chce (z
wzajemnością) spędzać wakacji z rodzicami oraz ponieważ nie
przepadamy za ciepłym piwem, tłumami, drożyzną i wonią spoconych
ciał zdecydowaliśmy z kolegą małżonkiem, że na „wakacje” ruszymy tuż
to babozlocie oraz, że będzie to „tour de Pologne”.
Nasze pierwotnie dwutygodniowe plany zostały zredukowane najpierw
na końcu (przez datę ślubu Aty i Staszka, którą poprzedziło
piątkowe „czaskanie”), a następnie na początku przez miłą
konieczność opiekowania się Dorotii po jej niezbyt miłym szlifie
oraz datę panieńskiego i kawalerskiego ... suma sumarum zostało nam
w końcu 6 dni do zagospodarowania ...
Dzień –2
Panieńskie i kawalerskie (+ 45 te urodziny małża mego) ... no
coment ...
Dzień – 1
Powinniśmy się pakować i ustalić wreszcie czy jedziemy w prawo czy w
lewo po wyjechaniu z podwórka, ale „zamiast” wybieramy się z Alutką
i Jackiem na całodniową wycieczkę motocyklową ...
c.d.n.