Dodaj do ulubionych

problemy omocjonalne (uwaga niemotocyklowe :))

05.01.11, 00:31
Nie jednokrotnie przyszło mi dziękować Wam za to co robicie dla naszej Jagódki. Będę dziękować ile mi sił wystarczy (a jak już opadnę z nich, to małża poślę i będzie czołem bił przed Waszym gronem :)).

Kochani! Pomagacie nam ogromnie JEDNYM PROCENTEM, WPŁATAMI INDYWIDUALNYMI, WSPARCIEM SŁOWNYM, DUCHOWYM..

Przechodzimy teraz trudny dla nas czas - wracają do mnie wspomnienia sprzed roku, wraca strach i płacz. Wracają chwile spędzone z dzieciakami, których już dziś nie ma :( ... cholernie to boli i podcina nogi i wiarę..

Wrzeszczę jednak sama do siebie - NIE MOZNA TAK! Nie mogę się poddać, nie mogę płakać, nie mogę być słabsza. Trzaśnij się kobieto po twarzy i ocuć, trwaj, wspieraj, pomagaj!

(Mam ochote tu zakląć..)K ... jak jest mi ciężko..

12 stycznia chwila prawdy - Tomograf Komputerowy.

Wierzcie mi lub nie, ale moje serce, mój mózg powoli nie wytrzymuje. Nie chce gdybyć, nie chce myśleć nawet co będzie gdy okaże się, że coś idzie nie po naszej myśli.

Już nie chcę tych prób.. Nie chcę by ludzie w koloratkach mówili nam, że jesteśmy 'naznaczeni'/'wybrani' czy jak to kto zwał. Chcę mieć zdrową córeczkę.

Przez to wszystko nasze relacje z mężem są jakie są.. Zero jakiś uczuć, wsparcia, wspolzycia emocjonalnego. On ma jeszcze na głowie utrzymanie nas jako rodziny, co ostatnio wychodzi kiespko. To wszystko składa się w taką dupowatą całość.

Nie mówcie nam, że nie mamy za co dziękować. Ludzie mamy! Mamy jak cholera! Jeśli jednak za pieniądze dałoby się kupić zdrowie, wolelibyśmy oddać, sprzedać wszystko i zostać biednymi ale zdrowymi ludzmi. Przede wszystkim liczy się Jaga..
Ona jest naszym Najjaśniejszym Promykiem, chcemy dać jej tak wiele, chcemy aby poznała co to bieganie po plaży, co to wędrówka po górach, chcę aby tak jak jej mama pomagała niekochanym, niechcianym zwierzętom.. Chcę by była ZDROWA, taka nasza mała Gagutka :)

Kochani.. potoki słów i łez.. Prośby wsparcia tego emocjonalenego. Trzymajcie kciuki, uśmiechnijcie sie do nieba.

..i zakończę póki co, bo zaleję klawiaturę łzami i innymi wydzielinami i pisać już do Was nie będę mogła.. a jeszcze mam sprawę/prośbę o 1%, więc 'ja tu jeszcze wrócę..'
Sciskam
Monika
Obserwuj wątek
    • aprilia33 Re: problemy omocjonalne (uwaga niemotocyklowe :) 05.01.11, 00:41
      Monika, ściskam bardzo mocno!!!!! Jestem myślami z Wami, z Tobą!
    • aprilia33 Re: problemy omocjonalne (uwaga niemotocyklowe :) 05.01.11, 00:44
      Wejdź na pocztę!
      • avocado67 Re: problemy omocjonalne (uwaga niemotocyklowe :) 05.01.11, 14:25
        Monika, tu we Wrocku jest parę osób, które mocno trzymają kciuki i są gotowe by pomóc, gdy tylko będzie taka potrzeba i możliwość.
        Tez kiedyś słyszałam o naznaczeniu, wybraniu i tak dalej. Nie słuchaj tego. Dla mnie takie cierpienie nie ma żadnego wyższego celu ani sensu. Mocno wierzę, że wszystko będzie dobrze i że znajdziesz w sobie dostatecznie dużo siły, żeby przez to przejść i nie zwariować. Ściskam mocno.
        Avo
    • goha66 Re: problemy omocjonalne (uwaga niemotocyklowe :) 11.01.11, 13:34
      m0jo napisała:

      ... jak jest mi ciężko..
      >
      > 12 stycznia chwila prawdy - Tomograf Komputerowy

      ... jutro trzymam za Was najmocniej jak potrafię kciuki . daj znać co i jak - ściskam ciepło
    • draka00 Re: problemy omocjonalne (uwaga niemotocyklowe :) 11.01.11, 14:01
      Oj to już jutro! Tzrymam baaardzo mocno kciuki!
    • 4joannag Re: problemy omocjonalne (uwaga niemotocyklowe :) 11.01.11, 16:53
      Monika wierzę że wszystko będzie dobrze ale ściskam kciuki z całej siły !!!
      • termit16 Re: problemy omocjonalne (uwaga niemotocyklowe :) 11.01.11, 17:04
        My też mocno trzymamy kciuki i czekamy na dobre wieści.
        • wiolaszpilazapominalska Re: problemy omocjonalne (uwaga niemotocyklowe :) 11.01.11, 18:59
          Monia,3mamy kciuki za córeczkę ;-)
          • kreciul01 Re: problemy omocjonalne (uwaga niemotocyklowe :) 11.01.11, 21:32
            duzo siły Wam zycze!! trzymam kciuki..
            pozdrawiam
            ula
    • gadzina79 Re: problemy omocjonalne (uwaga niemotocyklowe :) 11.01.11, 22:06
      I ja mocno trzymam kciuki z duzym usmiechem wpatrzona w niebo :)
      Trzymajcie sie cieplutko
      • porzeczka00 Re: problemy omocjonalne (uwaga niemotocyklowe :) 12.01.11, 11:26
        Bardzo mocno trzymam kciuki, w zasadzie nie wiem co napisać, wszystko wydaje mi się takie płytkie, wobec waszej siły do walki z niesprawiedliwością losu. Sciskam mocno i buziaki dla małej księżniczki, wierzę że będzie dobrze.
    • monique76 Re: problemy omocjonalne (uwaga niemotocyklowe :) 12.01.11, 18:53
      Moika - i jak wyniki? wierze, ze wszystko ok!

      I trzymam kciuki za was jako rodzinę. Problemy pomiędzy małżonkami pojawiają sie przy byle pierdołach.. a w waszej sytuacji, kiedy nerwy są wyciągnięte do granic możliwosci, wystarczy pewnie jedno chmurne spojrzenie i burza gotowa.. Wysyłam masę pozotywnych myśli..
      • goha66 Re: problemy omocjonalne (uwaga niemotocyklowe :) 16.01.11, 22:00
        ... rozmawiałam z Mojo przez fona (jeszcze w Wawie byli i być mieli jakiś czas). mam dobre wieści, ale żeby nie popiórczyć szczegółów napiszę tylko tyle że ... JEST LEPIEJ :D:D:D:D:D:D:D.
        ... resztę opisze Monia jak dorwie się do kompa :)
        • draka00 Re: problemy omocjonalne (uwaga niemotocyklowe :) 17.01.11, 08:46
          No to superowo! Dobrze, że piszesz, bo trochę się martwiliśmy zgadując, co może oznaczać brak wieści. Pozdrowienia dla całej dzielnej rodzinki!
          • m0jo DZIĘKUJĘ :) ! ! ! 17.01.11, 20:18
            Kochane! Po pupach Was calowac :) serio! Wasz ogrom pozytywnej energii ma MOC! Dziękuję, ze życzenia, za slowa, za wsparcie, za WSZYSTKO!!!

            Tomograf wykazał pomniejszenie gada o 3 mm. To bardzo dobra wiadomość, oznaczająca ze nasze leczenie ma sens! BOJE sie cieszyc na wyrost, poniewaz jest to tak falszywa choroba.. Dzieciaki znikają w oczach.. dosłownie i na zawsze :(
            I nie ukrywam, ze borykam się z depresją wynikającą już chyba ze wszystkiego. Jedyne co trzyma mnie przy zyciu to uśmiech Jagi i jej WIELKIE (male) kroczki w przód jesli chodzi o rozwój.

            Jaga ma się calkiem niezle, jest wesola. Ostatnią chemie przeszla bezproblemowo. Ale wiemy, ze dołek zbliza się duzymi krokami i musimy dopilnować by w miare szybko zainterweniowac.

            Ściskamy Was gorąco!
            Z życzeniami ZDROWIA!
            Gruhi
            • porzeczka00 Re: DZIĘKUJĘ :) ! ! ! 17.01.11, 20:50
              To cieszę się strasznie z tych małych kroczków do przodu :) i nadal wysyłam pozytywne myśli z wielką nadzieją na radośniejszą przyszłość :). Dużo uścisków dla waszej walecznej trójki.
              • avocado67 Re: DZIĘKUJĘ :) ! ! ! 19.01.11, 19:13
                Bardzo bardzo się cieszymy i ściskamy mocno :)
            • twoj_aniol_stroz Re: DZIĘKUJĘ :) ! ! ! 31.01.11, 09:33
              Nie znasz mnie, ale napiszę Ci coś :)
              Piszesz, że nie możesz płakać, że musisz być silna itd...
              Pozwól sobie na płacz, znajdź kogoś obok siebie kto będzie siedział, słuchał i podawał chusteczki do nosa, a Ty płacz, płacz aż wypłaczesz ten ból. Bo to nie jest tak, że za wszelką cenę trzeba się trzymać, uśmiechać przez zaciśnięte zęby i cierpieć w milczeniu. Absolutnie nie, właśnie trzeba na odwrót. Przy córce się trzymaj, ale jak jesteś sama lub z kimś zaufanym to pozwól sobie na wrzask, wściekłość, płacz, bo to bardzo pomaga.
              Obecny świat nie lubi cierpienia, ucieka od niego, stara się wyeliminować ludzi cierpiących ze swojego otoczenia. Dlaczego? Bo to przeszkadza w beztroskiej zabawie, bo przypomina, że jest coś więcej niż własny czubek nosa. Dlatego otoczenie wmawia człowiekowi cierpiącemu, że ma być cicho, że ma nie obnosić się ze swoim cierpieniem, że ma o tym nie mówić, ma być silny, zwarty i dawać sobie radę... Gó...no prawda! Tak jest wygodniej dla tych beztroskich, ale tak nie można, bo się strasznie umęczysz. Doskonałą metodą na wywalenie tego bólu na zewnątrz jest zamknięcie się gdzieś w odosobnieniu, gdzie nikt Cię nie usłyszy i po prostu krzyk, wrzask taki z dna płuc, z całej siebie, płacz i krzyk... To naprawdę pomaga, choć wydaje się to być idiotyczne. Możesz wrzeszczeć na łące, w samochodzie, gdziekolwiek :)
              Wiem, że masz tu całe stado ludzi, którzy Cię wspierają, podpierają, pomagają jak umieją i chwała im za to :) Jeśłi chcesz to odbieram pocztę gazetową i możesz na nią pisać :)
              • m0jo Re: 02.02.11, 21:14
                Dziękuję Wam za krzepę, którą we mnie wszczepiacie!
                Dziękuje to nawet za malo...

                Anioł - ja chce plakac, krzyczec.. Ale nie mam tej 'zaufanej' osoby.

                Ostatnio znowu chodzę jakby mnie ktoś przewirował we Frani..
                Tydzien w szpitalu (we Wrocławiu), zakażony broviac (cewnik do podawania lekarstw, prowadzony do serduszka) - JUŻ drugi raz :( Usuwanie go pod narkozą (i znowu szwy) i intensywne leczenie silnymi antybiotykami. Plus perspektywa następnego zabiegu 'instalowania' nowego cewnika.
                Za tydzien do Warszawy.. Czeka nas również rezonans i bardzo poważna rozmowa z onkolog - której sie kurewsko boje.. (rozmowy, nie doktor)

                Kochani, zbieramy 1% dla Jagódki - podrzucę ulotkę/plakacik na moto-foto-blog.

                Łapka dla wszystkich, z życzeniami zdrowia
                Monika

                ps. jestem na facebooku: Monika Wodnicka-Gruszka - na ktorym mam wzory ulotek w formie elektronicznej - zapraszam :)
                • draka00 Re: 03.02.11, 08:34
                  Ulotka puszczona dalej
                • twoj_aniol_stroz Re: 03.02.11, 09:33
                  Jeśli mailowo Ci coś pomoże to wal do mnie śmiało na priv, będziemy płakać obie.
                  Spróbuj na razie tak, a zobaczymy czy to coś daje...
                  Ostatnio pewna koszmarnie zagubiona dziewczyna znalazła takie zdanie:
                  Człowiek jest samotny przez swoje tajemnice.
                  I to jest święta prawda, a Twoją tajemnicą jest to uczucie słabości i braku sił. Dobrze, że przyznajesz się do tego jak bardzo boisz się rozmowy z panią onkolog, każda z nas bałaby się panicznie.
    • m0jo Re: sądny i jakże trudny dzień 21-02-11 17.02.11, 17:26
      Ściskajcie za Jagę w poniedziałek WSZYSTKIE KOŃCZYNY - operacja kryptonim *PRECZ Z GUZEM*
      Po ostatnim rezonansie (11.01.11), prof. neurochirurgii w CZD podjął decyzje o 'wyjęciu' guza z głowinki naszej Jagódki.
      Wypuścili nas jednak do domu na dni kilka, aby się ogarnąć i w niedziele rano mamy przyjąć się na oddział, celem przygotowania do poniedzialku.

      Takze kochani, w poniedzialek od rana PROSZĘ ŚCISKAĆ KCIUKI!!!!

      Boimy się przeokrutnie..
      Już czuję poniedziałkowy nastrój i zarobioną zbroję i to cholerne oczekiwanie...

      Jaga na szczęście jest w dobrej formie. Oby wszystko poszło pomyślnie.

      Pozdrawiam Was :)
      Z życzeniami zdrowia
      Monika
      • goha66 Re: sądny i jakże trudny dzień 21-02-11 17.02.11, 19:41
        m0jo napisała:
        > Ściskajcie za Jagę w poniedziałek WSZYSTKIE KOŃCZYNY - operacja kryptonim *PREC
        > Z Z GUZEM*

        ...będę z całej siły, obiecuję. a Wy trzymajcie się Gruszeczki dzielnie :)
      • grazyna1pl Re: sądny i jakże trudny dzień 21-02-11 17.02.11, 19:48
        my już ściskamy kciuki i tak trzymamy do kiedy trzeba będzie.
        buziaki
        • termit16 Re: sądny i jakże trudny dzień 21-02-11 17.02.11, 20:50
          My też ściskamy bardzo, bardzo mocno :)
          • avocado67 Re: sądny i jakże trudny dzień 21-02-11 17.02.11, 21:11
            Trzymam kciuki i życzę Wam wszystkim dużo siły. I mocno wierzę, że wszystko będzie dobrze.
            • m0jo Wróciliśmy!!! 25.03.11, 18:59
              Kochani, po 1,5 miesięcznej przerwie od życia wróciliśmy..
              Przeszliśmy wiele, poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi, nauczyliśmy sie jeszcze wiecej...

              Jaga dochodzi do siebie..

              Dziękujemy WAM WSZYSTKIM za wsparcie, za cieplo, za usmiech, za każdy gest wspierający naszą psyche (jakże porytą...)

              Napiszę wiecej, muszę ochłonąć i posegregować myśli. Musimy nauczyć się nowego trybu życia..

              Pozdrawiamy i ściskamy Was serdecznie.
              Z życzeniami zdrowia
              Gruhi
              • cien1100 Re: Wróciliśmy!!! 25.03.11, 22:38
                Uffff , nie mogłem się doczekać tego postu.
              • grazyna1pl Re: Wróciliśmy!!! 27.03.11, 00:03
                witajcie tu znowu :)
                ściskam mocno i czekam na więcej wieści :)
                • aprilia33 Re: Wróciliśmy!!! 27.03.11, 22:57
                  Cieszę się bardzo i sciskam fejsbukową koleżankę:)
              • goha66 Re: Wróciliśmy!!! 28.03.11, 20:48
                :) cieszę się, że wróciliście z dobrymi wieściami . w moim rodzinnym MC trzymanie kciuków za Wasz dzielny tercet nadal trwa :). pozdr.
    • m0jo Odważę się i napiszę COŚik (uwaga długo bardzo..) 05.04.11, 18:26
      Kochani,
      Nawet nie wyobrażacie sobie jak bardzo Wasze słowa i energia przenikają przez Nas, napędzając naszą zmęczoną psychikę.

      Nie ochłonęłam jeszcze po 1,5 miesięcznym pobycie w CZD, podczas którego Jaga miała usuwanego guza.
      20.02.. z bólem wszystkiego wyjechaliśmy po 'nowe życie'. Tak kiepsko nie czułam się chyba jeszcze nigdy. Jagoda w pełni sił, radosna, a mnie tylko do trumny wsadzić i zabić gwóźdź :P
      21.02.. podaliśmy malutkiej biały proszek, po którym odpłynęła nam na rękach - po to by przygotowania do operacji nie były dla niej aż tak traumatyczne. Tak czy siak widząc Jagę w stanie typowego zaćpania poryczeliśmy się jak bobry. O 8.30 odprowadziliśmy Miśkę do 'Czerwonej Linii'-Blok operacyjny....i szybko podreptaliśmy tak gdzie czuliśmy się najbezpieczniej, pobiegliśmy między swoich - na onkologie.
      Nie będę pisała co przeżywaliśmy.. gdy zabieg trwał.

      Po.. poszliśmy do operatora dowiedzieć się jak sytuacja..
      Nasze dziecko miało, nie widzieć, nie kontaktować, miala wybudzać się 2-3doby, miała mieć niedowład oraz zanik pamięci..

      Godzina po zabiegu.. pobiegliśmy na OIOM, prześwietny dr anestezjolog rozbrajającym poczuciem humoru postawił nas na proste nogi - "dziecko się przebudza, musieliśmy ją uśpić".
      hmm... znaczy, że co? dobrze jest? czy, że nie?

      Wieczorem Jaga już bez wspomagaczy (oddychania, odsysania, krążenia..itp), coś tam mrruczy sobie pod noskiem. My uradowani, że funkcje zachowane! (jednak przykro mi było ponieważ leżał z Jagą chłopiec, z którym były problemy-straszne, okrutne patrzeć i sluchac, jak lekarz informuje rodziców o poważnym stanie dzieciątka)

      22.03 czekamy do 12(bo od poludnia wpuszczają na OIOM), lecimy.. Dzwonimy.. Pytamy o małą Gruszeczkę - Nie ma jej ... Nie ma? Jak to nie ma!?! Pojechała na oddział neurochirurii..
      Hurra...
      (A ponoć miała się wybudzać 2-3 doby!) - zajemiło :) Dowiedziałam się pod OIOMem, od mamy chłopca, o którym wcześniej pisałam, że i z nim jest lepiej! :)
      Szybko... szybko.. pędzimy na sale. Podchodzimy do łóżeczka a Jaga uśmiech od ucha do ucha...'taata' (kurna znaczy, że pamięta kto to tata!-hurra!)

      Przez następne kilka dni robiliśmy test - co potrafi, co pamięta.. I pomimo tego, że obolała, na środkach narkotycznych i przeciwobrzękowych pokazała nam wszystko :)
      ..a my jak te osły dzień w dzień te testy.. czy jeszcze pamięta, czy wie, czy potrafi..
      Przychodził do Jagi pewien młody człowiek, który pomagał jej fizycznie dochodzić do zdrówka - to było zauroczenie :) ..

      Byłoby wszystko w porządku, gdyby nie to, że zaczeło się żyganie, odwadnianie, a neurochirurdzy twierdzili, że to problemy hormonalne i w stanie DOSŁOWNIE ROŚLINNYM (mała bez kontaktu) odwsłali nas na oddział endokrynologiczny.
      Temp. ciała 34,5 st., brak kontaktu..
      Wyprosiłam tomograf.. Szybka jazda do komputera i okazało się, że poszerzają się komory w mózgu, że zbiera się płyn mózg.-rdzen. Przez blok operacyjny wróciliśmy na neurochirurgie :( !
      Nerwy puszczały, sypało się ze mnie siarczyście w kierunku lekarzy.. Tak nas potraktować..
      Pozbyć się, gdy narastał problem. Nie mogłam doprosić się rozmowy z lekarzem, opinii, nie mogłam dowiedzieć się jaki jest wynik histopatologii guza.
      Zastanawiam się co by było gdyby nie Tomograf..
      Wyłam i prosiłam żeby nas zabrali na onkologie, tam czułam się bezpiecznie, tam mogłam liczyć na ludzi.
      KOSZMAR, nikomu nie polecam neurochirurgii w CZD - rzeźnicy! (nie wszyscy, ale jednak postanawiam wsadzić ich do jednego wora) Rok temu był to całkowicie inny oddział.. Szok.

      Jaga po zabiegu rewizji zastawki, obudziła się, zaczęła jeść, ale nie uśmiechała się, była sina, pękały jej żyły, nie łapała kontaktu, nie odzywała się.. Taki stan trwał prawie 2 tyg..
      Wróciliśmy na endokrynologię, bardzo przyjemny oddział, ze wspaniałą opieką lekarską i pielęgniarską. Jaga jednak unikała kontaktów.. Wyłączała się ...

      Myśleliśmy, że to już koniec, że tak będzie... że nasza Jaga już nie wróci do stanu sprzed zatkanej zastawki..
      Wzięliśmy przepustkę, wsadziliśmy Miśkę w wózek i postanowiliśmy odwiedzić onkologię.
      Nagle w windzie moja dziecina zadziera głowę do góry i uśmiecha się.... @@ (Czyli jednak potrafi!) A do kogo się uśmiecha? Do wysokiego, przystojnego pana... którego widziała pierwszy raz :) hehe...
      Na onkologii Jaga odżyła! Znajome kąty, znajome twarze, znajomy zapach, uśmiechy, łyse główki ...

      To była terapia! Okazuje się, że Jaga jest z nami, że zamyka się na ból i na to czego się boi.. Ale i na endokrynologii zaczęła uśmiechać się delikatnie do sióstr - ehh... Poczuliśmy ulgę.

      (i tu UWAGA!) Nie wracamy na chemię (histopat okazał się niezłośliwym guzem, który jest spotykany rzadziej niż 1% nowotworów), zostajemy jednak pod opieką poradni onkologicznej, która ma zamiar doglądać Jagę jeszcze długo.. długo..
      Nie znaczy to jednak, że nie ma zagrożenia.. Cieszymy się i cholernie boimy! Onkolodzy nie wiedzą, co może być dalej. Jaga jest pierwszym przypadkiem, nawet nie ma żadnych statystyk nt.
      No ale cóż, jesteśmy BARDZO zdeterminowani i chcemy żyć dalej, NORMALNIE w końcu żeby zaczęło się życie po płaskim i ze słońcem.
      Operacja guza mózgu nie pozostawiła nam jednak zobojętnienia, tzn. naruszona tylnia część przysadki mózgowej przy podwzgórzu niesie za sobą szereg niedoczynności jesli chodzi o sprawy hormonalne i gospodarkę wodno-elektrolitową, stąd musimy być pod stałą kontrolą endokrynologa.

      Wczoraj mieliśmy wizyte w warszawie, taką zaplanowaną jedno-dniową w poradni, wysiedzieliśmy tam 5 godzin w poczekalni, zwiedziliśmy stare kąty.. (Multum nowych chorych na "naszej" onkologii :( ).
      Wracając zepsuło nam się auto w Wieluniu... Jak nie urok to (to drugie) ... BO przecież nie mogło być normalnie :P (wróciliśmy lawetą o 2 w nocy)
      Ale wiecie co, jesli to mają być TAKIE problemy, to ja POPROSZĘ :) !!! Cholernie chce narzekać na psującą się technikę, ale pragnę zdrowia dla Jagi, pragnę, by wszystkie dzieci nie musiały przechodzić tak ciężkich chorób..

      Kochani.. nie wiem czy przeczytacie te moje wypociny, siedze nad tym 2h. Skanuje żeby nie zapisać za dużo niepotrzebnego..

      Bardzo Wam dziękuję. Jednocześnie jeśli tylko będzie istniała możliwość poznania Was na jakimś spotkaniu (gdzieś bliżej Wrocłąwia) to piszemy się rękami i nogami.

      Jeszcze coś.. pomimo ciężkiej operacji nie spuszczaliśmy Miśki z oka jeśli chodzi o rehabilitację. Sama próbowałam stawiać jej chwiejne nóżki i obciążać je wsposób ułatwiający przebieranie nimi. Efekt jest taki, że mała dzisiaj zaczęła sama przebierać .. :) Oczywiscie trzymam ją i asekuruje, bo jest to jeszcze wszystko w powijakach... ALEEE............!!!! :)
      Wracamy do ćwiczeń, intensywnie pod okiem terapeuty.

      Ściskam Was gorąco! Życzę udanych lotów, dobrych nawierzchni i bezpieczeństwa!!!
      Z życzeniami zdrowia i wiosennego uśmiechu.
      Monika

      ps. sorry, ze tak dużo tego ;P
      • carrymoon Re: Odważę się i napiszę COŚik (uwaga długo bardz 05.04.11, 18:53
        M0jo przeczytałam ze łzami w oczach.
        Mam nadzieję, że od teraz Wasze problemy będą tylko techniczne. :)

        Zdrówka dla Jagódki a dla Was dużo dużo sił.
      • alut-ka71 Re: Odważę się i napiszę COŚik (uwaga długo bardz 05.04.11, 21:42
        Wzruszyłam się... dziękuję, że znalazłaś czas i siły na napisanie tego wszystkiego.

        Kciuki nieustające za zdrowie Jagody!
        • wiolaszpilazapominalska Re: Odważę się i napiszę COŚik (uwaga długo bardz 05.04.11, 22:16
          Jesteśmy z Wami i z Jagódką,teraz będzie tylko lepiej!!
      • monique76 Re: Odważę się i napiszę COŚik (uwaga długo bardz 06.04.11, 22:35
        Ehhh poplakalam się czytajac...
        Trzymam kciuki i za Jagódkę, i za Was!! Wierzę, że będzie dobrze!
        • avocado67 Re: Odważę się i napiszę COŚik (uwaga długo bardz 06.04.11, 23:07
          Trudno sobie wyobrazić, przez co przeszliście...
          Ale to już za Wami, teraz będzie tylko lepiej
          Ściskam mocno
      • goha66 Re: Odważę się i napiszę COŚik (uwaga długo bardz 07.04.11, 10:21
        m0jo napisała:

        > Ale wiecie co, jesli to mają być TAKIE problemy, to ja POPROSZĘ :) !!! Cholernie chce narzekać na psującą się technikę

        ... pozostaje zatem życzyć Ci nieustannego psucia się auta ;) ... i dużo zdrowia dla Jagódki :)
    • m0jo Małe pitu pitu o nas :) 25.10.11, 15:44
      Pędzę w kilku słowach przekazać jak tam życie mija..

      17.10 popędziłam z pełną zbroją (to juz 8 m-c po operacji!) do Warszawy na Tomografię
      Komputerową z córcią mą Jagodą Geeruszką.
      (Pora jesienna doprowadza mnie do stanów niemal depresyjnych, dookoła nieszczęść masa dokłada co swoje do mojej psychiki-stąd myśli najgorsze....)

      Dziecko moje dzielnie zniosło dziabanie w rączkę pań Pigułek, które przez zamontowany z ledwościąw rączce weflon wpuszczały kontrast do krwioobiegu pod tomografem (nie dałam uśpić Jagi-zawsze to dodatkowe leki).
      1..2..3.. i po bólu, zdjęcie zrobione.
      Oczekiwanie
      18.10 wynik - szybka informacja tel. naszej pani doktor - JEST DOBRZE!

      Ufff....

      Cieszę się, ale wciąż się tak cholernie tego wszystkiego boję..

      Po TK podreptaliśmy na oddział, a tam 99% nowi, maleństwa... i ciut starsze maleństwa..
      Przeraziła mnie myśl.. Przeraziły mnie widoki.. -chociaż przecież znam to-tak dobrze to znam.

      Pani dr uradowana zobaczyła jak moja mała Baba drepcze trzymając się kurczowo za paluchy starszyzny :) Podniosła mnie na duchu i pochwaliła za pracę jaką wkładamy w całokształt, by szło ku przodowi.

      ..i gdyby nie rozkraczony TIR przy Rawie Maz. na remontowanej Gierkówce i 2 godz. stania w korku byłoby przyzwoicie.
      No ale ok, nie narzekam już.
      Po ciemności na oślep niemal dojechałyśmy ścigając się z jakimś maniakiem jadącym scanią za nami i co rusz próbującym nas okiełznać. (nie dałam się :P)

      Całus ogromny!

      m
      • goha66 Re: Małe pitu pitu o nas :) 25.10.11, 19:44
        m0jo napisała:

        > moja mała Baba drepcze trzymając się kurczowo za paluchy starszyzny :)

        ... :) ... nietrudno to "zobaczyć" oczami wyobraźni

        P.S.
        cieszą dobre wiadomości - tak trzymać dziewczyny :)
        • grazyna1pl Re: Małe pitu pitu o nas :) 25.10.11, 21:52
          ściskam i nadal trzymam kciuki
          • avocado67 Re: Małe pitu pitu o nas :) 26.10.11, 09:22
            Bardzo się cieszymy z dobrych wieści i ściskamy mocno :)
      • luk-kasia Re: Małe pitu pitu o nas :) 26.10.11, 20:23
        Tyle sił ile drzemie w Tobie dziewczyno, po prostu brakuje mi słów...
        Jak sobie pomyślę przez co i jak długo przechodziliście, to każdy zwykły problem,
        który nas spotyka w życiu, wydaje się taki śmiesznie nieistotny, gdy ważą się losy życia!!!
        Monika dajesz siłę innym do walki - bo nigdy nie można się poddać!

        Ogromnie cieszę się, że Jagódka czuje się coraz lepiej - cały czas 3mam kciuki i życzę
        duuuuużo zdrówka, niech każdy dzień przynosi małe sukcesy i uśmiech...
        • taga4 Re: Małe pitu pitu o nas :) 26.10.11, 21:47
          Monika, oby tak dalej! jesteście mega zuchy, oby Jagódka rosła i każdy dzień pozwalał oddalić się od złych doświadczeń i oby zdrowie było zawsze z Wami!!!!
          buziaki i całusy
          • cien1100 Re: Małe pitu pitu o nas :) 26.10.11, 23:42
            A ja bym chciał Was zobaczyć na zlocie. Np. w Łodzi:)
            • goha66 Re: Małe pitu pitu o nas :) 27.10.11, 19:20
              cien1100 napisał:

              > A ja bym chciał Was zobaczyć na zlocie. Np. w Łodzi:)

              ...czy to oznacza, że będziecie z Małągochą (i Tradycją) na zimówce? :)
              • cien1100 Re: Małe pitu pitu o nas :) 27.10.11, 22:41
                goha66 napisała:


                > ...czy to oznacza, że będziecie z Małągochą (i Tradycją) na zimówce? :)

                Zamierzamy :)
      • alut-ka71 Re: Małe pitu pitu o nas :) 28.10.11, 11:05
        Bardzo się cieszę widząc wpis "jest dobrze". Oby tak dalej. I za to nieustające kciuki!
    • m0jo Re: problemy omocjonalne (uwaga niemotocyklowe :) 03.11.11, 20:41
      NIEdzięuję :) ! ! !

      Ciepłe słowa warte wszystkiego :)
      • termit16 Re: problemy omocjonalne (uwaga niemotocyklowe :) 04.11.11, 19:42
        Super, trzymajcie się cieplutko :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka