Dodaj do ulubionych

Gotowanie w zwiazku

25.04.04, 09:45
Mam pytanie do osob mieszkajacych ze swoja polowka. Jak znajdujecie
kompromisy w kuchni, jesli jedna osoba przepada za czyms, na co druga nie
moze patrzec? Dla przykladu - moj maz nie znosi jajek na mieko czy na twardo,
wiec jesli ja mam na nie ochote, przyrzadzam je sobie, jak go nie ma w domu
(nawet zapach mu przeszkadza). Ale ja tez przepadam za salatkami z jajkiem i
majonezem (miedzy innymi, oczywiscie:), a juz salatki dla jednej osoby nie
oplaca sie robic :-(

Tak wiec, jak sobie radzicie?
Obserwuj wątek
    • chiara76 Re: Gotowanie w zwiazku 25.04.04, 10:13
      hm, u nas jakoś dało się pójść na kompromis i nikt chyba nie cierpi. Jakoś mamy
      zbliżone gusty jedzeniowe , więc nie ma problemu. To chyba Ci z tym nie pomogę.
      A w sumie sałatkę, jak zrobisz mniejsze proporcje, to czemu nie robić tylko dla
      siebie? Ja tak sobie robię z kukurydzy, bo P akurat tego nie lubi, a ja sobie
      sama coś czasem dla siebie pokombinuję.

      A propos zapachów, to z zupełnie innej beczki, ja z kolei muszę się ewakuować,
      jak zmywacz do paznokci mam w ręku, bo na ten zapach P jest strasznie uczulony,
      mówi, że od razu boli go głowa.
    • gaggi Re: Gotowanie w zwiazku 25.04.04, 11:16
      co jest w tych jajkach takiego? mój też nie znosi. mówi, że kiedyś go zemdliło
      po jajku na twardo i od tego czasu ma mdłości na sam widok. Ale kiedyś zrobiłam
      sałatkę z selerem naciowym, tuńczykiem i posiekanym jajkiem i chociaż po
      pierwszym kęsie poznał, że jest jajko sałatką się zajadał i prosił o jeszcze:))
      kwestia konfiguracji:))
      Natomiast jeśli czegoś nie lubi to po prostu jem to sama. Wychodzę z założenia,
      że muszę o siebie dbać i realizuję swoje zachcianki:)) ale najczęściej lubi,
      mam to szczęście
      • mrouh Re: Gotowanie w zwiazku 25.04.04, 12:07
        Mój Luby nie lubi wielu rzeczy. Zupełnie jak trzylatek. Najbardziej się krzywi
        na brukselkę:-) Ja U-wiel-biam! On lubi wszystko co słodkie lub ostre. Ja
        słodycze, owszem i to jak, ale lubię też warzywka różne :-) i to czasem jest
        problem (chociaż nie jemy mięsa oboje, to ja wolę urozmaicone jedzenie). Ale już
        się nim tak nie przejmuję, najwyżej musi sobie sam coś zrobić:-D Jak jest
        strasznie głodny to i brukselkę zje bez gadania:-)

        A jajek smażonych to ja nie lubię:-) Najbardziej w jajecznicy, sadzone od biedy
        zjem. Wolę na twardo niż na miękko. Śmierdzą mi kurą:-) albo po prsotu zbyt
        mocno czuć smak białka, dlatego w niektórych postaciach czasem nie mogę ich znieść.
        • kasienka80 jajaka i gotowanie 25.04.04, 13:43
          Ja rozumiem tych co nie lubia jajek !! Mnie mdli na sam zapach jajek na twardo,
          ale np omlet- grzybek (z maka) lubie.

          Sebek nie znosi zapachu i smaku ciemnej czekolady, a ja wczoraj mialam ochote
          na takie wlasnie ciasto. Zrobilam wiec pyszny browni (przepis z forum Kuchnia)
          tylko dla mnie- przepis jest prosty i "dla 2 niezbyt lakomych osob" czyli dla
          jednej mnie :-)))
          Wyszedl PYCHA !!!!
    • malen_a Re: Gotowanie w zwiazku 25.04.04, 15:03
      my raczej nie mamy zblizonych gustow jedzeniowych, ja lubie wszystko lagodne,
      moj luby wszystko ostre tak, ze wykreca, poza tym dla niego obiad bez miesa to
      nie obiad (choc ostatnio troche juz zlagodnial na ten temat) a ja za miesem tak
      niekoniecznie przepadam... wiec zazwyczaj ja gotuje obiady dla niego
      (najczescie na 2 dni, a co :)))ewentualnie czasem cos z nich skubne, ja
      natomiast najczesciej nie jem obiadow, ewentualnie jakas jajecznica lub czasem
      cos w barze mlecznym
    • m-gosia Re: Gotowanie w zwiazku 25.04.04, 18:30
      My akurat mamy zbliżone "smaki", więc chyba większych problemow nie ma. Jak coś
      wolimy inaczej mieć doprawione to podczas gotowania rozdzielam i dla każdego
      przyprawiam inaczej, o ile nie jest to zbytnio kłopotliwe. Gdy mam ochotę na
      salatke z tunczyka lub na brukselkę (nieczego co mój mąż lubi) to robię sobie
      sama (ale muszę mieć akurat "smaka", zeby chciało mi sie robic:P). Czasem mąż
      też coś tam sobie wykombinuje, na co ja krece nosem, a ponieważ równie dobrze
      gotuje - nie ma z tym problemu:)
      • skay5 Re: Gotowanie w zwiazku 26.04.04, 09:42
        my tez mamy zbliżone, ale jeśli chodzi o zapach jaj na twardo;fuj a fe itd.
        mdli mnie jak pomyslę-jajek na miekko tez fuuuuuuuuuuuuuj, ewentualnie sadzone,
        a mój luby lubi (ja wtedy zakładam poduszkę na nos,hihihiihih) A tak w ogole to
        ja jestem wybredna a on zjada wszystko-więc chyba mam oki:)
        pozdr.
        • beauty_baby Re: Gotowanie w zwiazku 26.04.04, 10:03
          na szczescie mamy bardzo zblizony gust kulinarny (i nie tylko taki zreszta) tak
          wiec problemu nie ma:))
          • kurczak1976 Re: Gotowanie w zwiazku 26.04.04, 10:55
            U nas istnieje problem czosnek-cebula. Ja uwielbiam a U. w sumie tez ale ma
            okropne klopoty zoladkowe po czyms takim. Wiec doszlismy do takiego kompromisu
            ze czosnek sie pojawia ale co jakis czas. To znaczy salatke jemy kilka razy bez
            ale potem znowu z..I jakos idzie:o)
            • wakarpl Re: Gotowanie w zwiazku 26.04.04, 14:39
              JAjka uwielbiam, jem sporo!
              Ze mna nie ebdzie problemu, bo ja juz wyroslem z tego, ze sie czegos nie lubi.
              Zjadam wszystko i to w kazdych ilosciach:
              Kiedys jak bylem dzieckiem, pewna goralka powiedziala bardzo madre zdanie,
              ktore zapadlo mi w pamieci:
              "Teraz dzieci placza, bo maja co jesc (wybrzydzanie), a kiedys plakaly, bo nie
              mialy"
              Jakie proste, a jakie prawdziwe.
              • aariel Re: Gotowanie w zwiazku 26.04.04, 15:25
                My nie mieszkamy jeszcze razem, ale czesto razem gotujemy, bo czesto u niego
                bywam. No i na poczatku to byla tragedia. Tzn mi smakuje wszytsko, i moge jesc
                wszystko (no pewnie costam by sie znalazlo, ze nie) a on wybrzydzal prawie
                wszystko. I bylam zalamana troche. Ale jakos z czasem zaczal zapominac, ze
                czegos nie lubi, albo wrecz zaczal to uwielbiac.
                No i teraz jest juz duzo lepiej, a na mnienie robi juz zadnego wrazenia jak
                mowi, ze czegos nie znosi (bo i tak wiem, ze to zje ;) )
                Aha, no i sa rzeczy, ktore pewnie sie nie zmienia, tzn np do ust nie wezmie zle
                scietej jajecznicy (ale z tym nie ma problemu, bo jak ja robimy to czesc
                szybciej laduje w talerzu, a czesc sie dosmaza)
                • abere8 Re: Gotowanie w zwiazku 27.04.04, 01:36
                  Z jajecznica u nas jest tak samo - ja sobie pierwsza nakladam, a on jeszcze z
                  minute stoi i miesza. Tak w ogole to te jajka byly tylko przykladem. W
                  wiekszosci potraw nasze gusta sie zgadzaja, tylko czasami nie wychodzi :-) Ale
                  czego sie nie robi...
              • mrouh Re: Gotowanie w zwiazku 27.04.04, 07:58
                Święte słowa, Karolu. Ja byłam nauczona jeść wszystko i bez marudzenia, bo była
                nas czwórka dzieciąt i się nie przelewało. Jak ktoś marudził, to jego porcja
                szybko znikała w innej małej paszczy:-)
                Ale mój Luby chyba miał za dobrze i w ogóle nie rozumie jak o tym mówię. Pewnie
                dlatego zdaje mi się, że on codziennie czegoś nowego nie lubi:-) Mogłabym
                policzyć na palcach rzeczy, które na pewno lubi... Z czego się czasem
                niezmiernie cieszę- ja uwielbiam pory z zupy, on marchewkę (u nas warzywka to
                podstawa zupy, więc bywa ich duuużo)- dzielimy się według gustu:-)
                • wakarpl Re: Gotowanie w zwiazku 29.04.04, 16:48
                  JAk bylem maly to tez wybrzydzalem, teraz juz nie, nawet w zeszlym roku
                  (dopiero) kalafiora polubilem, hahah, choc w zyciu chyba nie zjem banana:)
    • krokodylian Re: Gotowanie w zwiazku 29.04.04, 17:42
      abere8 napisała:

      > Dla przykladu - moj maz nie znosi jajek na mieko czy na twardo,
      > wiec jesli ja mam na nie ochote, przyrzadzam je sobie, jak go nie ma w domu
      > (nawet zapach mu przeszkadza).

      Co mu jest, jaj nie lubi? To co, nigdy majtek nie zdejmuje (za przeproszeniem)?
      Żartów unika?

      k

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka