Dodaj do ulubionych

licealne czasy:)

08.05.04, 12:34
jak wspominacie? teraz sobie myśle, że nie chcialabym już cofnąć czasu, ale
czasem mi się tęskni za tą beztroską, tak w II, III klasie, kiedy widmo
matury nie było straszne, chodziłam sobie na wagary do kina capitol albo do
bajki i do parku praskiego poleżeć na trawie:)
Obserwuj wątek
    • chiara76 Re: licealne czasy:) 08.05.04, 12:35
      gaggi napisała:

      > jak wspominacie? teraz sobie myśle, że nie chcialabym już cofnąć czasu, ale
      > czasem mi się tęskni za tą beztroską, tak w II, III klasie, kiedy widmo
      > matury nie było straszne, chodziłam sobie na wagary do kina capitol albo do
      > bajki i do parku praskiego poleżeć na trawie:)


      oj, ja też bym się nie chciała wrócić w tamten czas, ale w jednym się z Tobą
      zgodzę, tak beztrosko juz potem nie było nigdy") i te imprezki całonocen, teraz
      robię się śpiąca o 2 nad ranem!:)
      • _waterfall_ Re: licealne czasy:) 08.05.04, 12:39
        no własnie a wtedy?wtedy było inaczej!ja tez do 2 maximum wytrzymam i o ile sie
        wyspałam dzien wczesniej-starzejemy sie!
        Rowniez stwierdzam,ze nie chciałabym cofnac czasu!
      • gaggi Re: licealne czasy:) 08.05.04, 12:43
        ja teraz to już o północy odpadam, ale w liceum też długo nie dawałam rady, za
        duży ze mnie śpioch:) z tamtych czasów miło wspominam moją pierwszą miłość.
        Rozstaliśmy się tuż przed studiami i to z mojej winy. Do niedawna jeszcze
        trzymałam z sentymentu jakieś stare listy od niego. I wspólne zdjęcia.
        Wyrzuciłam dopiero w czasie przeprowadzki do nowego mieszkania. Kawał życia to
        liceum, a tak naprawdę nic, tylko 4 lata.
    • ann.k Re: licealne czasy:) 08.05.04, 13:17
      Wspominam je z największym sentymentem. Pierwsza miłość, pierwsze "sercowe
      kłopoty", mnóstwo czasu na rozwijanie swoich zainteresowań, no i oczywiście te
      imprezy... :-)
      • kathrine99 Re: licealne czasy:) 08.05.04, 13:47
        Ja bardziej niż liceum pamiętam studia. Maturę miałam, jejku, prawie 10 lat
        temu! kawał czesu, ale do dziś mam ciarki na plecach jak pomyślę jaki to był
        stres. A studia i imprezy w akademiku to chyba zapamiętam do końca życia..
        Zresztą z ludźmi ze studiów widujemy się do dziś, a towarzystwo z liceum jakoś
        się rozeszło i nawet nie wiem co u nich. A Wy podtrzymujecie znajomości z
        ludźmi z liceum/studiów? myślicie że takie znajomości da się utrzymać na
        dłuuugie lata? czy każdy jak już ma swoją rodzinę to zapomina o starych
        znajomych?
        • _waterfall_ Re: licealne czasy:) 08.05.04, 13:51
          Ja sie nie spotykam z moimi znajomymi z liceum-ze studiów jeszcze jakos leci:)i
          czasem sie spotykamy:)staramy sie -ale po moim kierunku wiele osób wyjechało za
          granice- a ja sama zreszta tez sie wkrótce wybieram...
    • k.mmilka Re: licealne czasy:) 08.05.04, 14:10
      Jak na to spojrzę z pespektywy lat (niewielu, bo 3, ale zawsze) to stwierdzam,
      że miałam wtedy tyyyyyle czasu... max. 8 lekcji dziennie po 45 minut... a
      zawsze mi tego czasu brakowało! Jak to było możliwe???

    • a.polonia Re: licealne czasy:) 08.05.04, 15:35
      Moze chcialabym do tamtych czasow wrocic, ale tylko na chwile i nie do
      maturalnej klasy, brr
      Wydaje mi sie z perspektywy czasu, ze kilka rzeczy zrobilabym inaczej,
      dokonalabym innych wyborow, czasem jeszcze gbybam sobie, so by bylo, gdyby...
      Sentyment do milosci licealnych zostaje :)
      No i przyjaznie najpiekniejsze z tamtego okresu, ech....
      Natomiast szkola to porazka, mialam beznadziejna klase...
      Pola
      • servus_lca Re: techniczne czasy:) 08.05.04, 15:41
        Technikum to najlepszy okres, super szkoła, super klasa, aż szkoda było sie rozstawać z tak zgranym zespołem, oczywiście spotykamy sie jescze ,ale już nie wszyscy, bo część soób wyjechało do innych miast albo za granicę.
        • mrouh Re: licealne czasy 08.05.04, 16:35
          Gdyby tak się częściowo udało wrócić..:-) Sama szkoła była dość nieprzyjemna,
          ale już na przykład teatralne wyczyny, wyjazdy, ogniska u mojego brata, pisanie
          listów, spotkania literackie, radio, koncerty, spacery z przyjaciółką, pierwsza
          i ostatnia miłość całkiem świeża, inne przyjaźnie, nawet czytane książki
          "smakowały" bardziej... te emocje... wszystko przeżywałam tak intesnywnie, fakt,
          że martwiłam się mocno, smuciłam dogłębnie, denerwowałam okropnie, ale i
          cieszyłam całą sobą:-) Teraz już brak mi tej intensywności życia:-) No i z tym
          siedzeniem po nocy też prawda. Wracałam do domu o 22:00, do drugiej pisałam
          listy, a o 6:00 pobudka. Hmmm, co za czasy...:-)
    • m-gosia Re: licealne czasy:) 08.05.04, 16:55
      Najbardziej beztroskie i wesołe czasy, które już nigdy się nie powtórzą. Luz,
      blues i imprezy:) Pierwsze zakochania i odkrycia, całonocne "nasiadówy" i
      ludzie, których nigdy nie zapomnę...
    • kasiunia62 jak ja bym chciała cofnąc czasss!! 08.05.04, 16:57
      To były Moje Najlepsze LATA życia!!!!! Coś wspaniałego, takie beztroskie życie,
      jedyny problem to czy psorka dziś mnie zapyta i że nic nie umiem na klasówkę! Z
      liceum wyniosłam to co najlepsze: wielką przyjaźń, wspaniałe znajomości,
      mnóstwo potrzebnej na codzień wiedzy, wesołe wspomnienia......po prostu miałam
      extra szkołe, fajną klasę i psorków!!!!!
      • kasienka80 Bylo OK 08.05.04, 17:01
        Ja generalnie bardzo milo wspominam liceum: luz, imprezy, wyjazdy, wspolne
        picie ;-))
        Znajomosci nie utrzymuje z nikim poza moja przyjaciolka, ktora wlasnie poznalam
        dzieki licealnej lawce :-)) Gosia z galerii Yahoo!!
        Ale po przemysleniu, to czasu cofnac bym nie chciala
    • cathe81 Re: licealne czasy:) 08.05.04, 17:57
      to byly okropne 4 lata i dobrze, ze minely bezpowrotnie:))
    • abere8 Re: licealne czasy:) 09.05.04, 11:38
      Liceum to bylo to! Bardzo milo wspominam tamte czasy, mysle, ze wtedy
      uksztaltowala sie wieksza czesc mojej osobowosci. No i z osob ze studiow mam
      praktycznie kontakt tylko z jedna (z kilkoma innymi bardzo sporadyczne maile),
      a z liceum - ho, ho, z co najmniej polowa mojej klasy.
    • malen_a Re: licealne czasy:) 09.05.04, 15:32
      Ja bardzo zle wspominam liceum... nie wdajac sie w szczegoly musze przyznac, ze
      odzylam po skonczeniu szkoly, idac na studia
      i wcale nie cofnelabym czasu, bo teraz jest dla mnie najlepszy okres mojgo zycia
      • bradtfort Re: licealne czasy:) 10.05.04, 10:16
        Kiedy to było..., wydaje mi się, że wieki minęły od tego czasu,maturę zdawałem
        w 1995:) Ale zgadzam się z wami, to był okes totalnej beztroski i swobody.
        teraz chciałbym mieć takie problemy jak miałem wtedy, typu: sprawdzian, pała
        itp:))
        • wakarpl Re: licealne czasy:) 10.05.04, 10:38
          Szkola srednia to najlepszy okres w zyciu, super ludzie, przyjaznie, przykladem
          jest Ponczo!
          Studia tez super, masa fajnych ludzi, licze, ze przyjaznie przetrfaja na wieki,
          choc szkole srednia wspominam lepeij niz studia, az dziwne...Na AWFie jest
          bardzo fajnie, ale w szkole sredniej bylo jeszcze lepiej:)
          Imprezek tez mi brakuje, zawsze wracalo sie pierwszym autobusem (najwczesniej),
          czyli w soboty czy niedizlee po 6 rano, ach co to byly za czasy...
          A milosci, hmmm, o Kamilce wszyscy czytali, Ania, z ktora bylem na studniowce
          wychodzi za maz pod koniec lipca:), a ja niczego nie zaluje, bo jest super!
    • cobaea Re: licealne czasy:) 10.05.04, 11:14
      Ogolnie szkola nie byla taka super, klasa jescze mniej, ale i tak wspominam te
      czasy z sentymentem. Te koncerty, wycieczki, ksiazki, milosc pierwsza, ale nie
      ostatnia, itd...
      I czesc moich przyjaciol pochodzi wlasnie z licealnych czasow, moze nie wszyscy
      jestesmy z jednej klasy, szkoly tez nie, ale lacza nas dziwne koneksje, hehehe.
      A studia? Jakos tak rozwlekle studiuje, ze nie zdazylam sie z nikim
      zaprzyjaznic na dluzej i mocniej. poza dwoma wyjatkami: Moja Przyjaciolke
      poznalam na 1 roku b. ciekawych studiow, ktore dla nas obu okazaly sie byc
      pomylka, ale przyjazn przetrwala:), z druga qumpela chodzilysmy nawet do tej
      samej klasy w liceum, ale dopiero na studiach zaiskrzylo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka