Chyba trochę się uśliniłam

20.06.11, 14:11
przez to całe kablowanie do adminów... A może to wszystko dlatego?
    • state.of.independence Re: Chyba trochę się uśliniłam 20.06.11, 22:16
      No, moi drodzy, Zuźki, Siuśki, czy jak jej tam lubić nie musicie, ale filmik przez nią zamieszczony wart jest obejrzenia. Poniekąd wyjaśnia jej zachowanie.
      • ingeborga.dapkunaite Re: Chyba trochę się uśliniłam 20.06.11, 23:05
        Dobre, dobre. :-) A jak to nawiązuje Zuzia nasza kochana do katastrofy smoleńskiej? Jakaś nowa teoria?
        • state.of.independence Re: Chyba trochę się uśliniłam 20.06.11, 23:10
          Teraz Zuzia chyba nie ma czasu na nowe teorie. Skurczyła się z panny na wydaniu do rozmiarów małego dziecka (oto zgubne skutki zbyt szybkiego odchudzania!) i chyba mamy przed sobą ładnych parę lat zanim dojdzie do poprzedniej formy.
          • ingeborga.dapkunaite Re: Chyba trochę się uśliniłam 20.06.11, 23:14
            Może nie zdążyć do jesiennych wyborów. A jak wtedy nie wykaże się, to nici będą z finansowania przez partię jej wpisów. Swoją drogą, chętnie bym dorobiła sobie ale jakoś nikt mi nigdy nie zaproponował, że będzie mi za wpisy płacić. A przecież po forach plączę się chyba tylko o pół roku krócej, niż Ty (ja przyszłam pod koniec czerwca 2001). O kurcze - 10 rocznica mi zaraz stuknie! Bo to jakoś w okolicy nocy świętojańskiej było.
            • state.of.independence Re: Chyba trochę się uśliniłam 20.06.11, 23:24
              A gdzie się krócej ode mnie plączesz? To ja się plącze krócej o jakieś 2-3 miesiące, bo po wakacjach 2001, albo przynajmniej pod koniec wakacji przyszłam. Coś potem administracja majstrowała przy licznikach i mi wybijało, że na forum jestem od samego początku.

              A żeby dorobić sobie to trzeba podobno samemu zaoferować swije usługi partii jednej, drugiej, albo trzeciej. Sami się nie narzucają, he he :-)
              • ingeborga.dapkunaite Re: Chyba trochę się uśliniłam 20.06.11, 23:30
                To ja jestem dłużej? A mi się wydawało, że krócej. U mnie też na liczniku pokazywało, że od początku. A ja zapamiętałam, kiedy się pojawiłam, bo wtedy wybuchła afera Ingera i Polyanny. I po pół roku rozkopałam z pomocą innych sprawę i poskładałam do kupy.

                Et, nie chciałoby mi się pisać pod kogoś. Wolę pod siebie. :-)
                • state.of.independence Re: Chyba trochę się uśliniłam 20.06.11, 23:47
                  To ja właśnie wtedy się pojawiłam jak ta afera była już w trakcie rozkopywania przez Ciebie i nieco już stonowała, jeśli nie przycichła. Ale to był pajac internetowy z tego Ingera. Rety, skąd się tacy biorą na świecie? Jakby to ludziom opisać to mówię Ci - nie uwierzyliby w taką szopkę.
                  • ingeborga.dapkunaite Re: Chyba trochę się uśliniłam 21.06.11, 00:05
                    Bo ludzie najpierw uwierzyli Ingerowi - tak emocjonalnie podeszli do kwestii, a potem poczuli się nabrani i wystrychnięci na dudka przez Ingera. Oj, na świecie różni się biorą. A tamta historia naprawdę była spektakularna, no i facet niezłe wiersze pisał, choć to o reszcie człowieka nie świadczy.
                    • state.of.independence Re: Chyba trochę się uśliniłam 21.06.11, 00:18
                      O, z tym pisaniem to jest ciekawa rzecz. Czym gorszy kłamca i oszust tym lepiej pisze - czasem wiersze, czasem prozę. To jest taka sztuczka dla zmiękczenia serca niewieściego. Albo może inaczej - jeśli takie osoby mają jakiś talent to skutecznie zaprzęgają go w złym celu.

                      Więc to, że wiersze pisał... Tam wiersze... Kilka setek sama napisałam i wiem, że czegoś takiego jak "natchnienie" nie ma. Jest talent do zabawy słowami, ale to nie jest nic z doznań bardzo głębokich emocjonalnie. Nawet jeśli dla czytelnika czy słuchacza wydaje się bardzo głębokie.

                      • ingeborga.dapkunaite Re: Chyba trochę się uśliniłam 21.06.11, 00:25
                        To poprostu pomocna rzecz w życiu, którą albo ktoś wykorzystuje w dobrym celu albo nie. Ale taki poeta lub prozaik jest ciekawszy i szybciej zainteresuje kobietę, niż ktoś, kto dwóch słów na krzyż nie umie sklecić. Tfu, nie nawiązuję do krzyża na kółkach. Poprostu ta profanacja symbolu religijnego mnie razi.
                        • state.of.independence Re: Chyba trochę się uśliniłam 21.06.11, 00:36
                          No, zwłaszcza tych prozaików z ich sercami rozciętymi na dwie połówki, czy co tam jeszcze mieli pokrojone w kostkę, to miałam okazję trochę się w życiu naczytać. Pierniczy taki, pierniczy swoje bajeczki, a jak wychodzi szydło z worka - nagle milknie.
                          • ingeborga.dapkunaite Re: Chyba trochę się uśliniłam 21.06.11, 00:40
                            Tia, albo spalone misie koala, piach czerwony, serce rozjechane czołgiem... Też ładne, tylko nijak mające się do rzeczywistego człowieka. Można się nabrać raz i dwa ale i tak szydło z worka wychodzi.
                            • state.of.independence Re: Chyba trochę się uśliniłam 21.06.11, 01:01
                              Spalone misie koala były najlepsze z tego wszystkiego. I te zwęglone krowy nad którymi płakał na forum. Teraz to już intuicyjnie z daleka takich wariatów czuję, tylko nie wiem czemu ciągle nie ufam własnej intuicji. Niepoważna rzecz ta intuicja, tylko cholewcia - zawsze dobrze podpowiada. A ja i tak nie słucham...
                • state.of.independence Zagadałyśmy się i nie zauważyłam 20.06.11, 23:53
                  że 600 wpisów na liczniku. Nie wiem czy ja nabiłam czy Ty, ale nie wypada, żebym sobie samej dawała odznaczenia, więc kolejny Order Sześciu Promili dla Ciebie:

                  https://4.bp.blogspot.com/_LySd768PgcU/TFtkCtm0TBI/AAAAAAAAACs/8m1KGtjjWAs/s1600/spirytus_vodka.jpg
                  • ingeborga.dapkunaite Re: Zagadałyśmy się i nie zauważyłam 21.06.11, 00:06
                    Merci! Trafiło się ślepej kurze ziarno! Chyba po raz pierwszy coś tak sobie wygrałam, a nie planowałam tego. :-)
                    • state.of.independence Re: Zagadałyśmy się i nie zauważyłam 21.06.11, 00:23
                      No to dobrze, że Cię order cieszy, Jotes mi narzekał, że jemu spirytus w większych ilościach potrzebny: na wiadra czy na wanny liczony. Nie pamiętam już.
                      • ingeborga.dapkunaite Re: Zagadałyśmy się i nie zauważyłam 21.06.11, 00:27
                        Spirytus się używa do produkcji innych - smacznych alkoholowych rzeczy. On ma zamiar kąpać się w spirytusie? Czy też zakonserwować się? To może formalinę mu raczej zaproponuj? ;-D
                        • state.of.independence Re: Zagadałyśmy się i nie zauważyłam 21.06.11, 00:39
                          Chyba wypić ma zamiar. Mówi, że w prawdziwy nałóg jeszcze nie popadłyśmy i on nas nauczy prawdziwego nałogu ;-)
                          • ingeborga.dapkunaite Re: Zagadałyśmy się i nie zauważyłam 21.06.11, 00:55
                            Prawdziwy nałóg to ja widuję codziennie na mojej uliczce. Facet na wózku inwalidzkim jeździ - nie ma łapki i oscyluje po bazarku, po okolicy. Jak napije się, a robi to codzień, to na wózku ściga się po chodniku z samochodami na osiedlowych uliczkach, wprowadzając zamęt w głowach kierowców. Jest nieszkodliwy, choć w stanie wskazującym niewybrednie komentuje rzeczywistość. I to dość głośno. Ja go całkiem trzeźwego nigdy nie widziałam. Ma coś pod 70-kę. To jest dopiero nałóg.
                            • state.of.independence Re: Zagadałyśmy się i nie zauważyłam 21.06.11, 01:03
                              Ten to na pewno na wiadra pije, bo nie na kieliszki! Chyba jednak wymigam się od tego nałogu... Z drugiej strony wirtualnego alkoholu sobie żałować? Bez przesady :-)
Pełna wersja