ingeborga.dapkunaite
03.09.11, 14:59
Mieszkam w bloku. Ma 10 pięter. Moje biurko z laptotem stoi pod oknem, bo lubię sobie patrzeć na park za oknem i na moją kochaną akację, na którą przylatują różne ptaszki. Dziś siedziałam sobie z rana, popijałam kawkę, czytałam wieści polityczne. Słonecznie jest, więc miło było. Nagle coś dużego przeleciało z góry na dół i z takim jakimś dziwnym plaśnięciem wylądowało na dole, potem poleciały szmaty, jedna większa uderzyła w szybę, a potem spadła. Zdziwiłam się, otworzyłam okno, a na dole leży facet i nie rusza się i szmaty dookoła. Zeszłam na dół ale przede mną było już kilka osób, przyjechała policja, karetka. Facet wyskoczył z 10 piętra z mieszkania, które wynajmował. Po licho? Co ludzi pcha do takiego czynu? I do tego w piękny słoneczny dzień.
Inna sprawa - dlaczego spadły jego szmaty? Z ubraniem w rękach wyskoczył? Bo na dole był goły. Czytałam, że śmierć w wypadku komunikacyjnym rozbiera z butów (nikt nie wie, dlaczego) ale by ktoś skakał na nagusa z ubraniem w garści?
Dziwne i smutne. :-)