prowokatormysli
06.11.12, 11:27
Noszę wiele masek, zawsze i wszędzie, boję się je zdjąć – a żadna z nich nie pokazuje mnie w żadnym stopniu. Udawanie jest moją męczarnią.
Ci, którzy mnie znają, sądzą, że czuję się bezpiecznie, że jestem spokojny, że nad wszystkim panuję i nie potrzeba mi nikogo i niczego. Oaza spokoju.
Jednak nie wierz w to.
Pod moimi maskami nie ma dobrego samopoczucia, nie ma humoru i nie ma opanowania.
Kontynuuję bez końca swoją grę pozorów – z uśmiechem na zewnątrz i płaczącym dzieckiem w środku.
Jestem kimś obok ciebie, twoim sąsiadem, kumplem, koleżanką. Jestem twoją żoną, jestem twoim mężem. Jestem każdym mężczyzną, jestem każdą kobietą … Każdym…
I piszę na swoim blogu.
I żadko się mylę!