Dodaj do ulubionych

refleksyjnie...

17.12.14, 11:15
Czasem dochodzi się do takiego stanu, że jest się tak spragnionym miłości, że angażuje się w sprawy bez przyszłości na przekór rozumowi bo serce się dopomina… bo brak bliskiej osoby… walczycie z tym czy dajecie się ponieść… chwili i chociaż przez chwilę żyjecie ułudą...
Ale nie da się prawdziwie zaspokoić braków i deficytów substytutami…
O koniec roku i święta nie wpływają na mnie dobrze.
Obserwuj wątek
    • to_ja_pisze Re: refleksyjnie... 17.12.14, 17:57
      Ja mam zwykle raz na rok takie 2 tygodniowe zrywy, a potem mi przechodzi.
      Sądzę, że można w życiu robić wiele rzeczy i nie trzeba ich nazywać substytutami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka