libressa 24.10.04, 09:22 ...często tak określamy to wzniosłe uczucie, co by wskazywało jednak na pochodzenie "chemiczne", ale oczywiscie mogę sie mylić... Pozdrawiam Libressa Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
password01 Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 09:24 Miłość jest gorsza od sraczki, zostawia mniej czasu :) Odpowiedz Link Zgłoś
libressa Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 09:26 Cos dzisiaj wojowniczy masz nastroj, jest tak pięknie, "miłośnie" być moze...:) Odpowiedz Link Zgłoś
password01 Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 09:29 Ni jestem wojowniczy ha. Na dowód tego sciskam cię batdo mocno i całuję :) Odpowiedz Link Zgłoś
libressa Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 09:31 Ściskaj mocno,ale całuj delikatnie...:) a gdybys był wojowniczy , to co zbiłbyś mnie???:((( Odpowiedz Link Zgłoś
password01 Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 09:34 W takim razie ściskam cię mocno. Delktatnie muskajać twoje wargo najpierw jedną potem drugą. Dalczcego mialbym kogoś bić dzisiaj. Dziasiaj jest zły dzien do bicia:) Już lepiej sie kochać :))) Odpowiedz Link Zgłoś
libressa Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 09:38 To w takim razie dla Ciebie... (...)Pójdźmy z Miłością w życie, pójdźmy z sercem, Co umie kochać! Co umie się cieszyć! Pójdźmy - "bezwstydni" dla sobaczej zgrai Kretynów, błaznów, chamów i kramarzy! Lecz czyści, święci, cudni i radośni Dla każdej młodej, kochającej duszy(...) Julek T był znawca...i to jego "dura sex, sed sex"...:) Pozdrawiam Libressa Odpowiedz Link Zgłoś
password01 Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 09:44 :) Spadam. Piękny dzień szkoda siedzieć przd kompem. Pa pa. Ponownie ściskam mocno delikatnie całując. Chyba będę musiał wziąźć zimny prysznic przed wyjściem :) Odpowiedz Link Zgłoś
libressa Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 09:53 jeszcze sie przeziebisz:))) Miłego dnia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: psiapsiółka Re: Toksyczna Miłosć...:)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.04, 10:21 do internetu, do samej siebie itd., P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aśka Re: Toksyczna Miłosć...:)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.04, 13:02 Nie zgadzam sie, prawdziwa miłosc nie jest toksyczna!!! Szkoda tylko,ze tak rzadko:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aśka Re: Toksyczna Miłosć...:)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.04, 13:08 Kilka razy zdarzyło mi sie byc zakochana i to nie było trujace! Odpowiedz Link Zgłoś
libressa Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 13:09 A tej drugiej stronie?? :) Libressa Odpowiedz Link Zgłoś
zosia.samoosia Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 13:14 ja uwazam ze zakochanie jest trcizna, miesza zmysly, odbiera oddech, nie pozwala spac, zabiera jasnosc umyslu ... to najgorsza toksyna :)) Odpowiedz Link Zgłoś
rysky Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 13:19 Ale jak przyjemnie jest od czasu do czasu ztruć sobie tak organizm. :) Odpowiedz Link Zgłoś
olive_dd Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 13:48 Milosc jest jak narkotyk... to taka toksyna, ktora jest przyjemna, ale uzaleznia. Wciaz potrzebujesz wiekszej dawki, a jak jej nie dostaniesz to jestes fizycznie chory. Ale dlaczego ludzie popadaja w nalogi? Bo wydaje im sie, ze zycie jest szare i puste? Czegos im brakuje? Ja sie zakochalam chorobliwie i toksycznie, stwierdzilam, ze mnie to truje za mocno i zerwalam zwiazek. A potem jenak przekonalam sie, ze wole ta trucizne, niz jej brak ;))))) Odpowiedz Link Zgłoś
libressa Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 13:55 To stan wysoce szkodliwy, choc bywa nad wyraz miły:))) Odpowiedz Link Zgłoś
rysky Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 14:05 Ten wysoce szkodliwy zwiazek chemiczny to fenyloetyloamina. Po upływie 2-3 lat można się na nią uodpornić, ponieważ organizm nie jest w stanie wyprodukować jej więcej i więcej, by zapewnić człowiekowi stan ciągłego zakochania.:) Odpowiedz Link Zgłoś
zosia.samoosia Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 14:06 czy jest sprzedawana w aptece na recepty? do picia czy pastylki? :)) Odpowiedz Link Zgłoś
rysky Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 14:08 Kiedyś w dawnych czasach wiedźmy go "miksturowały". :) Odpowiedz Link Zgłoś
zosia.samoosia Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 14:12 tutaj jest ich dostatek ... :)) Odpowiedz Link Zgłoś
rysky Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 14:14 To może trzeba dać ogłoszenie na forum, niech sobie kobiety dorobią :) Odpowiedz Link Zgłoś
olive_dd Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 14:15 mysle, ze caly problem w tym jak sie na to nie uodpornic, tak zeby dzialalo przez cale zycie :)) Odpowiedz Link Zgłoś
rysky Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 14:24 Po 2 - 3 latach nasz organizm wytwarza morfinopodobną substancję, pod wpływem stałej obecności partnera. Jest to endorfina. Widzisz jaki ten nasz organizm jest mądry. Po tej fenyloszaleńczej substancji, która nas oszałamia, zsyła dobrotliwą endorfinę, dzięki której wystarcza obecność partnera, byśmy się czuli szczęśliwi, bezpieczni i byli dla siebie życzliwi po kres ostatnich dni. Odpowiedz Link Zgłoś
olive_dd Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 14:38 well, do czasu, az spotkamy kogos, pod ktorego wplywem nasz organizm znow zacznie produkowac te nieszczesna fenyloetyloamine! i co wtedy z endorfina? przestaje dzialac? bo wydaje mi sie, ze te subsancje sie neutralizuja? Odpowiedz Link Zgłoś
rysky Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 15:01 Trzeba jesć dużo czekolady, podobno zawiera sporo ednorfiny :) A tak na marginesie to w telewizji na Discovery - jesli Cię to interesuje - emitują własnie cykliczny program "Wszystko co byście chcieli wiedzieć o seksie, a o co boicie się zapytać" i tam właśnie "uczone głowy" wymyśliły, ze każdy organizm ma swój własny próg wydzielania endorfiny i jeśli u obojga małżonków jest on podobny, to ich szczęście. Oboje jednakowo są sobą zainteresowani, mimo upływu lat i obojgu jest w tym związku bardzo dobrze. Jeśli te progi są inne, to jeden z małżonków może być zadowolony, a drugiemu jest w małżeństwie coraz gorzej. No i dochodzi do skoków w bok lub rozwodu. Myślę jednak, że największego sekretu naszych serc żaden naukowiec nie odkryje. np. dlaczego reaguję gwałtownie na widok tej, a nie innej osoby. :) Odpowiedz Link Zgłoś
olive_dd Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 15:20 Chyba kiedys ogladalam ten program, niestety teraz mnie nie ma w Polsce, wiec nie obejze. Coz, chyba mnie ten temat ostatnio bardzo interesuje poniewaz wlasnie zdradzam swojego meza :) Kiedys uwazalam, ze milosc jest jedna, taka na cale zycie i do grobu. Mowiac 'Tak' u USC nawet mi przez mysl nie przeszlo, ze pewnego dnia powiem 'Nie' Robie sobie teraz restrospekcje mojego zwiazku, zastanawiam sie dlaczego tak sie stalo i czym tak naprawde jest milosc. Wiadomo, ze na poczatku dzialaja silnie hormony, ze to jest chemia itd, ale chyba nie tylko, albo nie w kazdym przypadku. Po kilku latach zwiazku z moim mezem, zaczelam sie zastanwiac, ze to co nas polaczylo to byla wlasnie chemia, ktora w moim przypadku przestala dzialac po dwoch latach, albo moze nie przestala ale wlasnie tak jak mowisz zaczal dzialac inny troche zwiazek chemiczny. Po czym pojawil sie ktos inny i to co budowalam przez pare lat nagle przestalo miec znaczenie. I zastanawiam sie teraz, czy ten nowy zwiazek to tez tylko jakas substancja, na ktora sie udpornimy po jakims czasie, czy moze jednak cos wiecej? Mysle, ze chemia to tylko czesc tajemnicy, ze ona jest ale zaczyna dzialac dopiero jak trafimy na wlasciwa dla nas osobe. Gdzies wyczytalam, ze tajemnica udanego zwiazku jest : Przyjazn, Szacunek i Namietnosc. Mysle, ze chemia to tylko ten ostatni skladnik :)) Odpowiedz Link Zgłoś
rysky Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 15:31 Tak się zamyśliłam nad co piszesz. Wiesz naukowcy odkryli te prawdy dopiero niedawno, a nasze prababki znały je "od zawsze". Moja babcia zwykła mawiać : "Jak się nie ożeni w parę miesięcy, to nic z tego nie będzie". No i nie było. Zdradzanym żonom i mężom radziła: poczekaj - przejdzie mu (jej). I przechodziło. Może więc zaczekaj, nie decyduj zbyt pochopnie. Pośpiech w takich wypadkach jest złym doradcą. Pozdrawim i myślę, ze dokonasz słusznego wyboru. Nowe po pewnym czsie, też robi się stare. Odpowiedz Link Zgłoś
olive_dd Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 15:36 Pewnie masz racje :) z czasem przychodzi madrosc. Ide na spacer :) Odpowiedz Link Zgłoś
rysky Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 15:44 Weź tabliczkę czekolady z sobą, albo i dwie :) Odpowiedz Link Zgłoś
password01 Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 16:42 to zadziwaiające. Jqa słyszałem że nasz mózg mie może wydzielac endorfin dłużej nić kilka miesięcy. Potem się uodaprniamy i koniec z miłościa. Potem to jakieś inne hormony daiałają ale nie endorfiny. Odpowiedz Link Zgłoś
libressa Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 14:41 Miłosć jest wieczna, tylko paretnerzy sie zmieniaja :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
password01 Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 16:43 No może nie wieczna. Moim zdaniem bardziej przypomina czkawę. Nigdy nie wiesz kiedy się zdarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
libressa Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 17:00 A na przykład miłosc do siebie, jest na całe zycie :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
libressa Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 14:40 Zapomniałes o endorfinie, mozna popaśc przez nia w "miłosne szaleństwo" :) Odpowiedz Link Zgłoś
rysky Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 15:13 Lub w otyłość, jak za będzie się jadło za dużo czekolady (podobno zawiera jej bardzo dużo :) Odpowiedz Link Zgłoś
libressa Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 15:58 Wtedy tez jest miłosc, tyle tylko,ze do czekolady :DDDDDDDD Odpowiedz Link Zgłoś
rysky Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 16:30 Już dawno faceci wykombinowali, że kobietom warto dawać słodycze. Wystarczy trochę podtruć ją endorfiną i mamy wierną partnerkę. A gdy się znudzi wystarczy przestać kupować czekoladki:) Odpowiedz Link Zgłoś
libressa Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 16:33 poza tym jest jeszcze jeden pozytw, podnosi sie poziom cukru, ktory niweluje agrasję, co spokojnie przekłada sie na piwo i mecz z pilotem TV w garsci:))))) Odpowiedz Link Zgłoś
rysky Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 17:06 Gdyby wiekszość kobiet myslała tak jak ty to by nie było rozwodów. A sposób jest prosty, wystarczy pojechać do marketu i kupić całą zgrzekę czekolady i parę skrzynek piwa :) Odpowiedz Link Zgłoś
libressa Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 17:10 Ryski, robisz ze mnie "potwora", jestem przyzwoita "absolwentka wielu zwiazków", bedziesz tak pisał to stracę reputację :))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
rysky Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 17:18 Ryski, robisz ze mnie "potwora", jestem przyzwoita > "absolwentka wielu zwiazków", To wniosek nasuwa sie sam: tzn. że jeździłaś do marketu po piwo i czekoladki. :))) Odpowiedz Link Zgłoś
libressa Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 17:23 wręcz przeciwnie, żadnego piwa i czekolady, dlatego nie mam problemów... Odpowiedz Link Zgłoś
rysky Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 17:45 wręcz przeciwnie, żadnego piwa i czekolady, > dlatego nie mam problemów... A kto mówi o problemach. Ja tylko uważam, ze wszystkie trucizny w umiarkowanych dawkach są dla ludzi. Co by było warte bez nich życie :))) Odpowiedz Link Zgłoś
libressa Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 18:05 Turcy mówią,ze dobre wino i Kobieta to dwie najmilsze trucizny :))) Odpowiedz Link Zgłoś
password01 Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 16:46 Czekolada nie zawiera endorfiny którą możemy przyswoić. Pobudza jej wydzielanie tylko to mi wystarczy. Dokładnie to kakao Odpowiedz Link Zgłoś
libressa Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 17:01 co by nie mowić, tak czy siak, chemia:))) Odpowiedz Link Zgłoś
olive_dd Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 18:06 no i znowu wszystko sprowadza sie do chemii, a ja nigdy nie mialam glowy do tego przedmiotu :)) Odpowiedz Link Zgłoś
libressa Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 18:08 nie mow ,ze w ten sposób eliminujesz miłosc, ponieważ jej nie rozpoznasz!!! :))) Odpowiedz Link Zgłoś
olive_dd Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 18:10 przewaznie zazywajac trucizne, nie wiesz, ze jest to zwiazek toksyczny, inaczej bys sie tego wystrzegal :)) Odpowiedz Link Zgłoś
rysky Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 18:18 przewaznie zazywajac trucizne, nie wiesz, ze jest to zwiazek toksyczny, inaczej > bys sie tego wystrzegal :)) Wiesz, lubię nałogowockobiety i alkohol. Niedwno strzeliła mi 40 i jeszcze żyję i zamierzam się tuć do póki starczy sił :))) Odpowiedz Link Zgłoś
olive_dd Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 18:23 ciekawy punkt widzenia :-) w zasadzie podzielam! Odpowiedz Link Zgłoś
rysky Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 18:30 Tylko uważaj z zażywaniem trucizn. Ja wczoraj przeholowałem z piwkiem i dzisiaj męczy mnie kac ale do jutra przejdzieje - w przciwieństwie do moralnego, który czasami potrafi męczyć bardzo długo:))) Odpowiedz Link Zgłoś
olive_dd Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 18:33 :)) wiem cos o tym, ale zawsze musisz znalezc najpierw odpowiednia odtrutke, ktora bedzies miec w pogotowiu, a wtedy... hulaj dusza.. Odpowiedz Link Zgłoś
rysky Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 18:40 Na kaca alkoholowego najlepszy jest klinik. Na "moralnika" nic mi nie przychodzi do głowy. :( Odpowiedz Link Zgłoś
olive_dd Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 18:47 mialam niedawno strasznego kaca moralnego jak pierwszy raz zdradzilam swojego meza.. i wiesz co mi pomoglo? zrobilam to po raz kolejny ;-))) (ufff, to chyba brzmi strasznie niemoralnie...) Odpowiedz Link Zgłoś
libressa Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 18:57 Jestes starsznie niemoralna, ale masz szansę ,ze by zostać Prawdziwą Kobietą: "Kobieta, która ma jednego kochanka jest aniołem, która ma dwóch jest potworem, która ma trzech jest Kobietą". Tak mawiał W. Hugo znawca Kobiet, miej tę sprawę na sercu :))) Odpowiedz Link Zgłoś
olive_dd Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 18:59 :-)) wynikalo by z tego, ze do kobiety mi jeszcze daleko, moglabym pretendowac do aniola, bo mam jednego kochanka, ale mam tez meza, czy mozna go liczyc jako drugiego? to moze jestem potworem :((( Odpowiedz Link Zgłoś
libressa Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 19:07 masz dwa wyjscia, albo uzupełnić skład, albo pozbyc sie męza :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
rysky Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 19:01 Idąć tym tokiem myślenia: to przy 5 jest wierną i kochającą żoną :))) Odpowiedz Link Zgłoś
olive_dd Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 19:03 ile kochankow jest w stanie wytrzymac jedna kobieta?! Odpowiedz Link Zgłoś
rysky Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 19:07 Wydaje mi się że ważniejsza jest kwestia jakości a nie ilości. Odpowiedz Link Zgłoś
libressa Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 19:08 a przy 7 byc moze świeta !!!! :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
olive_dd Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 19:11 prawde mowiac wartosci kobiety nie okreslaja mezczyzni, z ktorymi jest zwiazana, ona tworzy wartosc sama w sobie Odpowiedz Link Zgłoś
libressa Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 19:13 Własciwie, to mezczyźni korzystaja z naszego blasku, pod warunkiem,że najpierw go w nas wyzwolą, takie sprzeżenie zwrotne. ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
olive_dd Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 19:14 ja mysle, ze to nie mezczyzni wyzwalaja w nas blask, on po prostu w nas jest, jesli kobieta jest tego swiadoma, to mezczyzni to widza i lgna jak muchy do lepu :)) Odpowiedz Link Zgłoś
libressa Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 19:23 Oj chyba nie tak, mamy w sobie, ale zawsze potrzebna jest ręka Mistrza i nie tylko ...:)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
libressa Re: Rozkoszne :))) n/t 24.10.04, 19:39 i prawdziwe...i bardzo przyjemne...:) Odpowiedz Link Zgłoś
rysky Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 19:13 Chyba, że jest "nic nie wartą kobietą" :) Odpowiedz Link Zgłoś
olive_dd Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 19:18 a sa takie? a moze tylko takie, ktore nie zdaja sobie sprawy ze swojej wartosci i dlatego zachowuja sie tak, ze niektorzy mysla ze sa nic nie warte Odpowiedz Link Zgłoś
password01 Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 19:48 Na moralnego spić się do nieprzytomności. Przynajmniej przez kilka godzin nie bedziesz o nim myślał Odpowiedz Link Zgłoś
libressa Re: Toksyczna Miłosć...:)) 24.10.04, 21:58 Później tego zwykłego potraktowac "klinem", a własciwie to nie dopuszczac,zeby Cie opuscił :))) Odpowiedz Link Zgłoś
roompel Re: Toksyczna Miłosć...:)) 26.10.04, 09:41 Zakochalem sie w pewnej dziewczynie, cudownie porusza sie, każdy jej gest przepełniony zmysłowoscia, bardzo lubimy rozmawiac ze soba. Niestety Ona tkwi w zwiazku, jest bardzo wierząca i nie dopuszcza mysli o zdradzie. Ja jestem wolnym facetem, co mam robic?? Wzdychać, czy uszanować jej swiatopogląd, odpuscic to toksyczne a jednoczesnie czyste uczucie?? pzdr! Odpowiedz Link Zgłoś
roompel Re: Toksyczna Miłosć...:)) 26.10.04, 12:11 To nie jest takie proste, czytam nieraz wasze posty (kobiet) i widze jak zmagacie sie z nieodwzajemnionnym uczuciem. U nas to uczucie rozwija sie, przynajmniej ja to tak odbieram, ale caly czas ona mowi ,ze nie moze postapic wbrew swiatopogladowi. pzdr1 Odpowiedz Link Zgłoś
olive_dd Re: Toksyczna Miłosć...:)) 26.10.04, 13:13 wiem bardzo dobrze, ze to nie jest proste. ja nigdy nie mialam problemow z nieodwzajemnionym uczuciem, moje uczucia zawsze byly odwzajemniane, ale ostatnio podobnie do ciebie trafilam na bariere, ktora wydaje mi sie nie do pokonania. zakochalam sie, wiem ze z wzajemnoscia w zonatym i dzieciatym facecie. wiem, ze mnie kocha bardzo ale to nie wszystko. owszem, mamy romas, spalismy ze soba, spedzalismy cudownie czas, ale zostawic zone i dziecko, poukladany swiat, wspolny dom, samochod, przeszlosc, przyszlosc to juz nie jest takie proste. na dzien dzisiejszy on nie dorosl do tej decyzji i nie sadze, ze kiedykolwiek dorosnie. bo ja na jego miejscu bym tego nie zrobila. tak to jest, ze nasze poczucie obowiazku, nasze przekonania religijne, poczucie grzechu i przyzwoitosci, odziedziczone i wpojone z mlekiem matki wartosci moralne sa czesto silniejsze od milosci do drugiej osoby a nawet od milosci do samego siebie. z drugiej strony to musisz wiedziec czego tak naprawde chcesz od zycia. ja zerwalam z tym facetem, bo stwierdzilam, ze jak nie moge go miec dla siebie to lepiej bedzie w ogole sie nie kontaktowac, bo mnie za bardzo bolalo jak on wracal do zony... ale po jakims czasie stwierdzilam, ze nie moge bez niego zyc i znow jestesmy razem, tak na pol gwizdka oczywiscie.. oczywiscie masz szanse, ale moze ci to zajac bardzo duzo czasu i wysilku, musisz wiedziec czy tego naprawde chcesz. to takie moje wlasne doswiadczenia i przemyslenia, moze ci sie przydadza. pa Odpowiedz Link Zgłoś