Dodaj do ulubionych

no cóż...

IP: *.chello.pl 25.10.04, 21:54
Mój chłopak powiedział mi ostatnio, w przypływie szczerości, że w pierwszych
tygodniach naszej znajomości przed większością spotkań ze mną musiał się
masturbować. Tłumaczył to tym, że inaczej zacząłby się "do mnie dobierać". A
nie chciał mnie w żaden sposób zranić, urazić... Jak to rozumieć...?
Obserwuj wątek
    • inna-bajka Re: no cóż... 25.10.04, 22:01
      Pewnie z nim zerwiesz. Podły zboczeniec;)
      Może jestem nienormalna, ale wydaje mi się, że jest to "miłe" z jego strony.
      Przynajmniej chłopak jest szczery i oryginalny. Uszanuj to.
      • Gość: SpoT Re: no cóż... IP: *.chello.pl 25.10.04, 22:07
        Nie, nie zerwę :) My wtedy rozmawialiśmy ogólnie o naszym stosunku do
        masturbacji... Hm, ale jakoś nie potrafię traktować to jako coś miłego. Od
        takiej oryginalności wolę już chyba banalne "jesteś ładna". Ale szczerośc
        oczywiście szanuję :)
        • inna-bajka Re: no cóż... 25.10.04, 22:11
          Może kiedyś to zrozumiesz, może jesteś inna ode mnie, może ...
          Jak miałam tyle lat jak Ty chłopak po jakimś czasie mowil mi, że się
          masturbował rozmawiając ze mną przez tel. I było mi dziwnie. Potem pomyślałam,
          że chyba można to traktować jako "komplement".
          Takie czasy. Ale najważniejsze, że chlopak nie chce Cię zranić i mówi Ci o tym.
          A to w dzisiejszych czasach jest jak biały kruk. Pomyśl nie o tym co zrobił,
          ale dlaczego. Hmm?
          • Gość: SpoT Re: no cóż... IP: *.chello.pl 25.10.04, 22:17
            Takie czasy... Trzeba pogodzić się z tym, że swiat z filmów Almodovara to nasz
            świat. Przecież nie ma w tym nic złego... Dzięki za cenne wskazówki i za to, że
            zdjęłaś mi klapki z oczu. Choć pewnie czeka mnie jeszcze długa droga, żeby
            zrozumieć pewne rzeczy, hm?
    • szefu13 Re: no cóż... 25.10.04, 22:17
      Na mój gust, to należy rozumieć tak, że w pierwszych tygodniach Waszej
      znajomości tempo postępowania spraw w jedynym słusznym kierunku było stanowczo
      za wolne ..... jak na potrzeby Twojego chłopaka oczywiście, a Ty wydawałaś mu
      się zbyt święta i niedostępna, żeby w ogóle była jakaś rozsądna perspektywa
      rozwiązania problemu na drodze wspólnej zabawy - stąd u niego taka
      samodzielność i zaradność :)))))))))))))))
      Pozostaje kwestia dlaczego teraz (kiedy, jak to rozumiem, sprawy dotarły
      szczęśliwie do sedna i stamtąd już nie wychodzą :) ) on Ci o tym mówi....
      Hmmm.... cóż jest takie jedno logiczne wytłumaczenie: to może byc wołanie o
      litość :))))) on Ciebie bardziej lubi niz Ty jego lub niż się Tobie wydaje i w
      związku z tym sedno sprawy jest osiągane za rzadko :)))))))))))))

      A tak na marginesie ..... powiedz szczerze: jakby od początku się do
      Ciebie "dobierał", to by Cię uraził? czy by Ci się to nie podobało? Czy gdybyś
      wiedziała, co jest grane, to byś sprawy poprowadziła nieco inaczej? :))))))

      No i wniosek końcowy: dzieciaki, skończcie może przynajmniej te 16 lat zanim
      zaczniecie się bawić w tatę i mamę :)))))))))))))))))))))))
      • Gość: SpoT Re: no cóż... IP: *.chello.pl 25.10.04, 22:25
        My mamy po 19 :))))) Wiec juz mozemy :)))))
        Ja musze się po prostu pogodzić z tym, że faceci w 90% myślą o jednym i taka
        ich natura... Prawda?
        • inna-bajka Re: no cóż... 25.10.04, 22:26
          Oj !
          Nie możesz tak mówić, że faceci myślą tylko o jednym, kobiety też.
          TYLKO NAM NIE WOLNO !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • szefu13 Re: no cóż... 25.10.04, 22:28
            Ja Ci pozwalam :))))))))))))))))))))))))))))))))))))
        • szefu13 Re: no cóż... 25.10.04, 22:29
          Do czasu, do czasu, a potem trzeba poszukać młodszego modelu .... :))))))))))
    • Gość: SpoT Re: no cóż... IP: *.chello.pl 25.10.04, 22:29
      No ale ja nie musze sie masturbowac przed spotkaniem z nim... Moglabym, ale nie
      mam takiej potrzeby...
      • inna-bajka Re: no cóż... 25.10.04, 22:32
        Hmm. Jeśli nie czujesz takiej potrzeby, to albo nie ten facet, albo jesteś
        dziewicą.
        • Gość: SpoT Re: no cóż... IP: *.chello.pl 25.10.04, 22:34
          A co ma dziewictwo do potrzeby masturbacji?
          • inna-bajka Re: no cóż... 25.10.04, 22:36
            To jesteś czy nie, bo nie wiem jak z Toba rozmawiać.
      • szefu13 Re: no cóż... 25.10.04, 22:38
        Może Ty nie boisz się do niego dobierać od pierwszego spotkania? :))))))
        Zaraz, zaraz, mówiłaś, że problem występował kiedyś, a nie, że trwa? :)))))
        Poza tym od dziecka nam się wmawia, że w tych sprawach, to faceci powinni brać
        sprawy w swoje rece, więc Twój chłopak chyba podszedł do tego zbyt
        dosłownie ..... :))))) Zawsze twierdziłem, że luki intelektualne i
        niezrozumienie prowadzą do wypaczeń idei :))))))))))))))))))))))).

        No i na koniec Ci powiem a propos tego, że Ty nie masz takich potrzeb jak on,
        to nie ma się czym chwalić, naprawde nie ma czym. :) Bo: albo Ty jestes dla
        niego zbyt trudna (to akurat łatwo zmianić), albo .... nie, nie chcę nawet tego
        krakać :))))))))
    • Gość: SpoT Re: no cóż... IP: *.chello.pl 25.10.04, 22:38
      No jestem.
      • szefu13 Re: no cóż... 25.10.04, 22:42
        Nieeeeeeeeeeeeeee!!!!!!!!!!!!!!!! Jeszcze?!?!?!?! To on tam biedny zdziera
        sobie skórkę, dostaje pęcherzy na rękach i nie tylko, doznaje piekelnych
        frustracji, a Ty kisisz kwiatek i marnujesz najlepsze lata jego i
        swoje?!?!? :))))))) Zapamiętaj tych kilka świętych słów:
        a. nie wezmą chłopaki, to zjedzą robaki,
        b. to się nie zmydli,
        c. Bóg stworzył kobietę, a szatan złośliwie jej błonę dorobił (to akurat moje,
        oryginalne :) ),
        do roboty!!!!!!!! :)))))))))))))))))))))))) Rach, trrrrrrach i po
        sprawie! :)))))
        • Gość: SpoT Re: no cóż... IP: *.chello.pl 25.10.04, 22:45
          Postaram się zapamiętać :)))))))))
          Wiesz na nudy to my nie narzekamy, tylko akurat do sedna jeszcze nie dotarlismy.
          • szefu13 Re: no cóż... 25.10.04, 22:52
            Ale w sednie jest najlepsza zabawa. :) Poza tym nie możesz łykać za dużo
            białka, bo sobie nerki rozwalisz :)))))))))))) A o zwieracz też trzeba dbać -
            na stare lata wspomnisz moje słowa :))))))))))) Ja nie mówię, żeby w ogóle nie,
            ale moze nie za każdym razem :)))))) Tak więc leć do ginekologa, niech
            przepisze pigułki najnowszej generacji i daj wreszcie chłopakowi
            poszaleć :)))))))))) I sobie zresztą też - z tym nie ma co czekać - zanim
            dojdziesz na odpowiedni "level" to troszkę trzeba będzie potrenować :))))))))
    • Gość: SpoT Re: no cóż... IP: *.chello.pl 25.10.04, 22:57
      a co z Twoją radą inna-bajka?
      • inna-bajka Re: no cóż... 25.10.04, 23:05
        Lubię sex, nawet bardzo, ale nigdy nie żałowalam, że miałam skończone 21 lat.
        Poprostu nie Ci faceci. Z moim Pawłem chodziłam pół roku i byłam jego, ale od
        pierwszego dnia wiedziałam, że to będzie ten.
        Nie jesteś pewna nie rób tego. A i jeszce jedno, to nie jest najpiękniejszy
        dzień w życiu.
        Szefu - spokój mi tu, bo dziewczynę wystraszysz.
        • szefu13 Re: no cóż... 26.10.04, 00:13
          Ja wystraszę? Cyt.: " to nie jest najpiekniejszy dzień w życiu ", ale może byc
          najzabawniejszy .... :)))))))) Ona: przerażona, będzie bolało (no, nie tak,
          żeby zawyć, ale strach jest :) ), coś nowego, coś wielkiego, potwór jednooki
          będzie się wciskał .... :)))))) On: chce jak cholera, ale mu do głowy wbili,
          że trzeba delikatnia no i bedzie rozmyślał, czy lepiej zrobić to szybko, czy
          powoli i będzie obserwował jej reakcje zamiast się skupić na własnych
          doznaniach :)))))) Heheheh..... taaaaak, to można nieźle zakomplikować, ale
          mozna też inaczej: walnąć lufę dla kurażu i zrobic to dla zabawy - z kims z kim
          warto, oczywiście (a chyba z tym kolezką, to warto jak zrozumiałem z
          poprzednich wypowiedzi :) ). I będzie jak z życiem w teorii pewnego człowieka
          ze wschodu: nieskolko smieszno, nieskolko straszno a prijatnost
          nikakaja :)))))))))) Ale za to potem .... potem! Potem odkryją miłość
          nieznaną .... no, może nie od razu i każde już z innym partnerem, ale nie
          koniecznie, prawda? :))))))))))))))))))))))))))))))

          No, ale jak miałbym kogos wystraszyc, to nie powiem juz ani słowa :)))))))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka