Gość: kaśka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
29.10.04, 10:13
małżeństwo rozpazda się , Twój współmałżonek/ka po wspaniałym romansie
odchodzi do kochanki/ka. Następuje rozwód, orzeczona jest jego/jej wina (wina
niewiernego). On/ona ponosi konsekwencje nie tylko finansowe, traci kontakt
ze swoimi dziećmi, rodzicami, przyjaciółmi, braćmi, siostrami itd. Żona/mąż
(osoba zdradzona)zaczyna borykać się z życiem na nowo, udaje się jej/jemu
stanąć na nogi , pozbierać się i zacząć nowe życie. Świat jest
pełen "panienek " i niewyżytych facetów. Co zrobić żeby nie przeżywać jeszcze
raz i raz i raz i kolejny raz zdrady i odrzucenia. W momencie gdy związek się
psuje próbować go ratować, gdy to nie pomoże, kulturalnie się rozstać.Czy to
jest realne? Zawsze w związku na krawędzi pojawia się w cudowny sposób:
ta/ten trzeci. Jest współczująca/cy , ciepły/ła, wyrozumiały/ła . A gdyby tak
osoby rozbijające rodziny obarczyć współodpowiedzialnością ? Taka osoba jest
gloryfikowana w oczach naszego/naszej byłej.Przecież powinna ponieść
jakąkolwiek karę za to co zrobiła. MAM ZAMIAR WNIEŚĆ OSKARŻENIE DO SĄDU
PRZECIWKO OBECNEJ PARTNERCE MOJEGO EX MĘŻA. TAK SAMO JAK ON ,PONOSI WINĘ ZA
ROZPAD MAŁŻEŃSTWA. SKORO WINA - TO KARA . Nie liczę na wiele , ale może
chociaż 20% beztroskich "panienek" mając nad sobą groźbę poniesienia
dotkliwej kary finansowej , zanim wejdą do łóżka żonatego faceta ,
zastanowią się nad tym co robią. (dotyczy to również mężczyzn).Ciekawa jestem
waszych opinii. W najbliższym czasie mam zamiar rozwinąć ten problem na
szerszym forum.