Gość: mimi
IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net
05.11.04, 00:00
Ciekawa jestem ile z Was ma ten problem. Np . bedac w wieloletnim zwiazku.
Mialam podobny problem. Bylam dlugo z chopakiem, ale sprawy intymne moim
zdaniem zle sie zaczely, byly wymuszone przez niego. Czulam do siebie
obrzydzenie, a do niego zal, ze stalo sie nie tak jak powinno byc, i nie we
wlasciwym czasie. Przepraszal strasznie. Wiedzialam ,ze kochal bardzo.
Po jakims czasie dalam sie udobruchac i bylismy razem. W sferze mentalnej
wielka przyjazn i totalne porozumienie, a jesli chodzi o seks jakos szukalam
tej swojej przyjemnosci, usilnie szukalam i pare razy mozna powiedziec ,ze
cos
tam czulam, ale jakos bylam tym rozczarowana( wydawalo mi sie ze moze byc
jeszcze wiecej i jeszcze przyjemniej). Z czasem zauwazylam, ze u mnie
zupelnie
zniknelo zainteresowanie seksem, zmuszalam sie by jemu zrobic przyjemnosc , a
sama cierpialam. Na mysl o jakims kontakcie fizycznym z nim robilo mi sie
slabo.
Myslalam ,ze to ze mna cos jest nie w porzadku.I w tych swoich rozmyslaniach
doszlam do takiego obledu ,ze zaczelam sie zastanawiac, czy w ogole faceci
mnie
pociagaja czy moze powinnam zmienc "opcje" seksulana.... Szok!
Podejrzewam ,ze problem narastal przez to ,ze ja nie czulam przyjemnosci, do
tego doszly jeszcze jego dziwne zachowania, gdy w momentach kryzysowych(
problemy z jego rodzicami) nie potrafil stanac za mna,
obronic "nietykalnosci"
naszego zwiazku, ciagle ogladal sie na rodzicow, chciaz to ze mna mial
ukladac
przyszle zycie...Dziwne, i bardzo mnie to bolalo.
Nie chcialam tak dluzej zyc.
Efektem tego wszystkiego ucieklam- wyjechalam za granice. On jest w kraju. I
dopiero jak mnie zabraklo , docenil co stracil, teskni i planuje, zaczal
myslec
w kategoriach "my" a nie "ja".
A ja tu kogos poznalam. Staralam sie nie myslec o nim powaznie, bo uklad byl
dziwny. Ale poznalam siebie i wiem ,ze seks moze byc wspanialym przezyciem, i
rzeczywiscie przynosic wielka przyjemnosc, ale potrzeba do tego odpowiedniej
osoby... I wiem jeszcze jedno, ze seks nie jest sportem, i jak sie to z kims
robi, otwiera sie na te druga osoba i zaczyna sie cos do niej czuc... A
najbardziej boli, jak okzauje sie ze ta druga str. nie do konca tak czuje.
Bo okazalo sie ,ze do niego przyjechala jego dlugoletnia dziewczyna, no i
stara milosc wiadomo nierdzewieje. Pod pretekstem pomocy jej na nowym
gruncie, spedzal z nia duzo czasu a mnie karmil klamstwami na temat
zapracowania, i ze ona go nie chce...
Skapitulowalam, bo nie lubie sie dzielic.
I sie czlowiek zastanawia , czy bylo warto w to wchodzic,... czy warto bylo
placic tak wysoka emocjonalnie cene, by sie przekonac ,ze ze mna jednak
wszystko jest w porzadku...
Pocieszam sie ,ze moze tak mialo byc.I ,ze tak na prawde on nie jest mnie
wart.
Prosze o komentarze