Gość: baffled
IP: *.net.autocom.pl
09.11.04, 13:39
Mam problem. 2 lata temu poznalam chlopaka (wloch) i od tamtej pory bylismy para. Z nim przezylam pierwszy raz i w ogole spotykalismy sie w wakacje i nie tylko (w polowie drogi kiedy tylko byl czas). W tym roku (styczen)przenioslam sie do akademika i zobaczylam, ze mieszka tam tez chlopak ktory od poczatku mi sie cholernie podoba (chodzilismy do tej samej szkoly).Od poczatku wiedzialam,ze jest to ten, z ktorym chce byc i ktorego szukalam. Ktoregos dnia zagail do mnie i zaczal wpadac do mojego pokoju (mieszkalam z kolezanka). Pozniej poszlo szybko...poszlismy na jedna impreze, druga do momentu gdy przyjechal do mnie moj pierwszy chlopak. Gdy byl chcialam by jak najszybciej pojechal. Gdy to zrobil, pobieglam do WOjtka i rzucialm sie mu na szyje. Nadszedl czas sesji letniej, egzaminy itd...Rozjechalismy sie po swiecie. Wpadalam jeszcze pare razy gdy byl w kraju. Nie odezwal sie juz miesiac od wyjzadu z Polski.Wiem, ze bardzo go kocham, jest niesamowita osoba ,ktora imponuje mi pod kazdy wzgledem. Ciezko mi, i nie wiem czy kogos jeszcze tak pokocham jak jego. Nie wiem tez,czy jeszcze kiedykolwiek go zobacze. Nie piszcie ze jakby kochal to by sie odezwal bo wiem, ze bardzo mnie kocha.Po prostu wie, ze razem nie bedziemy.Sorki, musialam sie wyzalic