Dodaj do ulubionych

Jak zapomnieć

IP: *.chello.pl 09.11.04, 14:50
Cztery miesiące temu, po prawie 4 latach związku, rozstałam się z chłopakiem.
Przez pierwsze 2 miesiące w ogóle się nie widywaliśmy. Miałam nadzieję, iż
czas ten zaleczy rany, sprawi, że moje uczucia do niego wygasną. Niestety tak
się nie stało. Od września widywaliśmy się jako przyjaciele. Sporadycznie na
kilka godz. Przed kilkoma dniami oznajmił mi, że od dwóch miesięcy ma
dziewczynę. Nie przypuszczałam, że będzie to dla mnie tak bolesny cios. Od
tego momentu nie mogę się pozbierać. W głowie kłębią się tysiące myśli o tym
co minęło, co na zawsze odeszło, o tym co już nigdy nie będzie moim udziałem.
Nie wiem co robić? Zastanawiam się, czy to normalne kochać swojego byłego
chłopaka? Przecież on ma już inną...
Obserwuj wątek
    • szefu13 Re: Jak zapomnieć 09.11.04, 14:53
      Normalne. Idź między ludzi, na dyskotekę, do knajpy i poznaj kogoś ....
      • Gość: grześ Re: Jak zapomnieć dot Szefu IP: 62.29.137.* 09.11.04, 14:56
        a jak to nie pomoże to spójrz w Cafegazeta nick Szefu:)))))))))))))))))))))
        • zina711 Re: Jak zapomnieć dot Szefu 09.11.04, 17:34
          lekarstwem na niepotrzebną miłość jest inna miłość
      • Gość: 22l Re: Jak zapomnieć IP: *.chello.pl 09.11.04, 15:10
        Wiesz, że łatwo coś takiego powiedzieć. "Idź się zabaw". Ale zgodzisz się ze
        mną, iż w momencie, gdy czujesz, że cały Twój świat runął, że Twoje nadzieje i
        marzenia legły w gruzach razem z nim, zabawa jest ostatnią rzeczą, na którą ma
        się ochotę. Człowiek, który czuje, że wszystko zostało mu zabrane bezpowrotnie
        najchętniej schowałby się i rozpaczał. A ja tak się właśnie czuję. Najbliższa
        memu sercu osoba jest zakochana w innej dziewczynie. Ja przestałam się liczyć.
        To nie jest miłe uczucie.
        • szefu13 Re: Jak zapomnieć 09.11.04, 15:21
          No tak, ale tak trzeba zrobić. Ja nie mówię, że to łatwe, ale nie ma specjalnie
          innego wyjścia - alternatywą jest czekać .... czas uleczy rany.
          To tak ja z zastrzykiem na chorobę, wiadomo, że zaboli (no i dupkę trzeba przed
          obcą osobą odsłonić :))) ), ale jak chce się szybko wyzdrowieć, to trzeba dać
          się skłuć i już.
          • Gość: grześ Re: Jak zapomnieć dot Szefu IP: 62.29.137.* 09.11.04, 15:30
            Szefu, robi delikatne zastrzyki:)))))))nic nie poczujesz:)))))a i zajmnie
            rozmową:)))))
            AVE SZEFU
            • Gość: grześ Re: Jak zapomnieć dot Szefu IP: 62.29.137.* 09.11.04, 15:45
              znaczy sie chciałem powiedzieć że poczujesz sie znacznie lepiej:))))
              • Gość: mifa Re: Jak zapomnieć dot Szefu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 19:28
                Popieram Przedmówcę:)I pogadaj z Szefu - miodzio na zbolałą duszę:)))
        • Gość: mifa Re: Jak zapomnieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 19:24
          Zmuszaj się z całych sił, na początku po prostu nie ma innego wyjścia. A
          ponieważ zawsze pierwsze doświadczenia są bolesne lub nieudane, absolutnie się
          nie zrażaj i próbuj dalej. Działa, sprawdzone:)
    • Gość: daredevil Re: Jak zapomnieć IP: *.net.autocom.pl 09.11.04, 15:08
      Nigdy nie patrz w przeszlosc, bo gdy patrzysz w przeszlosc- zyjesz w przeszlosci. Always look to the future.
      Nie zyj wspomnieniami. Koniec czgos jest poczatkiem czegos nowego. Pamietaj o tym.
      Pozdro
    • Gość: D Re: Jak zapomnieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 15:12
      Jeśli nie potrafisz być z nim jak z przyjacielem. to powiedz mu o tym otwarcie
      i pzrestańcie się spotykać - co z oczu, to z serca.
      Albo: klin klinem.
      • Gość: 22l Re: Jak zapomnieć IP: *.chello.pl 09.11.04, 15:40
        Powiedziałam mu o tym. Nie było sensu udawać, tym bardziej, że on się domyślał.
        Zerwałam z nim znajomość, poprosiłam, aby nie telefonował do mnie, nie pisał na
        gg. Czując, jak coraz bardziej zapadam się w sobie powiedziałam, że to koniec.
        To były straszne chwile. Najgorsze jest to, że straciłam oddanego przyjaciela
        (jakim mi był przez te wszystkie lata).
      • Gość: mifa Re: Jak zapomnieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 19:04
        Popieram - KLIN KLINEM! Niełatwo, owszem, ale działa. Tylko otwórz się na
        ludzi, niekoniecznie szukaj od razu stałego związku. Smakuj życie. Co prawda po
        4 latach w związku będziesz się czuła bardzo sama na początku - jakby bez ręki,
        ale uwierz to mija a świat jest niewyczerpany, zawsze mozna odnaleźć w nim
        jakiś nowy odcień. A potem..."na miejscu starych wyrosną Ci nowe skrzydła,
        które cię zachwycą.."...Naprawdę! Nie ma ludzi niezastąpionych. Pamiętaj, że z
        każdym dniem będzie łatwiej. Bardzo ciepło pozdrawiam:)
    • Gość: ... Re: Jak zapomnieć IP: *.anwa.com.pl / *.anwa.com.pl 09.11.04, 15:23
      to straszne ;((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
    • Gość: magdzialena Re: Jak zapomnieć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.04, 15:36
      nie wiem czy to Cie pocieszy Dziewczyno - ale jeśli była to Twoja pierwsza
      miłość już zawsze będziesz Go pamiętać, wspominać i myslec co by było
      gdyby...nawet jesli spotkasz Tego Jedynego Najprawdziwszego ...zawsze gdzieś na
      dnie serca będzie Ten Pierwszy:-)ale z tym można życ
      pozdrawiam Cię i życze powodzenia:-)
      • Gość: 22l Re: Jak zapomnieć IP: *.chello.pl 09.11.04, 15:45
        Dzięki. Mam nadzieję, że masz rację. A intuicja Cię nie zawiodła - był moim
        pierwszym chłopakiem. Miałam to szczęście, że trafiłam za pierwszym razem na
        wyjątkowe, wielkie i długotrwałe uczucie. I na ogromną akceptację, przyjaźń ze
        strony jego rodziny.
      • Gość: mifa Re: Jak zapomnieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 19:17
        Da się żyć!!! Oczywiście pamięć swoje robi, tym bardziej jeśli trochę tych
        wspólnych chwil było. Ale naprawdę można sobie pięknie ułożyc życie na nowo.
        Istnieje b. wysokie prawdopodobieństwo (choć pewnie nawet sobie tego teraz nie
        możesz wyobrazić), iż z kimś innym będzie Ci równie dobrze lub nawet lepiej. I
        siebie inną odnajdziesz a to też jest b.wartościowe doświadczenie.
    • Gość: daredevil Re: Jak zapomnieć IP: *.net.autocom.pl 09.11.04, 19:45
      221, teraz pomysl, ze tak jak Ty doznalem rozstania z dziewczyna, lecz nie konflikt miedzy nami byl przyczyna, lecz zycie tak pokierowalo. Nie wiem czy to lepiej czy gorzej. Powoli wychodze z dola ale wku..am sie czasami strasznie ze tak sie pojebalo. Sorki,pozdro
      • Gość: 22l Re: Jak zapomnieć IP: *.chello.pl 09.11.04, 22:01
        Widzisz, w Naszym przypadku przyczyną rozstania również nie był konflikt.
        Przyszedł dzień, w którym zorientowałam się, że On mnie nie kocha. Już. Co
        miałam zrobić?? Trzymać go na siłę? I tak z perspektywy czasu widzę, że robiłam
        wszystko, by nie zauważyć braku uczucia z jego strony. Powiedziałam mu, że to
        nie ma sensu, że nie będę się pchała tam, gdzie mnie nie chcą. I kontakt się
        urwał.
        • vulavula Re: Jak zapomnieć 11.11.04, 15:29
          I w moim zwiazku uczucie z jego strony wygaslo. A wydawalo sie, ze bardzo
          dojrzale uczucie obu stron, Spakowalam swoje rzeczy i odeszlam. Nie dalam sie.
          Nie moglam siedziec w domu i wylewac lez. Zaczelam spotykac sie z ludzmi i
          wiem, ze wielu facetow moglam zranic. Wciaz nie ulokowalam swoich uczuc choc
          minely juz dwa lata.
    • maltes szkoda 09.11.04, 20:21
      ja mam to samo z tym wyjatkiem ze jestem facetem
      • Gość: 22l Re: szkoda IP: *.chello.pl 09.11.04, 21:56
        I jak sobie z tym radzisz? Zastanawiam się, ile czasu można żyć nadzieją. Bo,
        aż wstyd się przyznać, przez te cztery miesiące od rozstania pragnęłam tylko
        jednego - aby do mnie wrócił. Niestety.
    • Gość: patrynia Re: Jak zapomnieć IP: *.mmj.pl / 217.153.84.* 09.11.04, 22:44
      jeju 4lata to bardzo długo wiem co przezywasz straszny ból i cierpienie wiem ze
      słowa"czas leczy rany"Ci nie pomoga znam cos takiego i wiem..:( wiesz moze
      najlepszym sposobem jest znalez sobie przyjaciela ktoremu sie wyzalisz itp
      wypłaczesz wiem ze to boli ale co zrobic napewno go kochasz moze da sie walczyc
      o niego w sumie 4lata to długo...wiesz najlepiej wyjdz do ludzi nie siedz w
      domu bo to cie bardziej dobije :(pozdraiwam glowa do gory nie smutaj sie:(
    • Gość: lo Re: Jak zapomnieć IP: *.chello.pl 10.11.04, 12:07
      :((((
    • Gość: ? Re: Jak zapomnieć IP: *.chello.pl 11.11.04, 11:19
      Współczuję Ci bardzo.
    • Gość: Przekorna Re: Jak zapomnieć IP: *.makolab.pl / 193.28.230.* 11.11.04, 14:35
      Chyba niestety nie da się zapomnieć już nigdy. Ja w przeciwieństwie do Ciebie
      walczyłam jeszcze... i z 4 lat zrobiło się 6. Teraz od 3 m-cy walczę o to aby
      po prostu być, bo bez Niego wydaje mi się jakbym była nikim. Straciłam sens
      działania, motywacje do czegokolwiek (bo jaki sens kiedy i tak nie ma z kim
      pozielić tej radości?). Wiem, że moje słowa z żadnym razie nie pomagają -
      wprost przeciwnie. Mam tylko cichą nadzieję ze nastanie kiedyś dzień, kiedy
      wstane z uśmiechem na ustach i przywitam z radością nowy dzień. Czego Tobie
      również życzę serdecznie :)))))))))
      • Gość: 22l Re: Jak zapomnieć IP: *.chello.pl 11.11.04, 14:55
        Jakbym czytała o sobie. Czuję dokładnie to samo... Snuję się z kąta w kąt, nie
        mam ochoty na spotkania z ludźmi, nie mam ochoty na rozmowy. Cały swój ból
        trzymam w sercu, odczuwam jego ciężar z każdym oddechem. Patrzę w lustro i nie
        mam ochoty zadbać o siebie. Bo i po co?? Dla kogo?? Dla niego starałam się być
        lepsza - zarówno intelektualnie, jak i fizycznie. Marzyłam, by ujrzeć w jego
        oczach zachwyt. Zdaję sobie sprawę z tego, iż zabrzmi to jak banał, ale On
        nadawał sens mojemu życiu. A teraz Go zabrakło... I nie mogę z tym nic zrobić.
        • Gość: Przekorna Re: Jak zapomnieć IP: *.makolab.pl / 193.28.230.* 11.11.04, 15:02
          Dokładnie tak, sens którego już nie ma i nigdy nie będzie. Kompletna stagnacja,
          ucieczka przed światem, bo o dziwo wydaje mi się że tylko ja rozumiem swoje
          cierpienie i nic i nikt nie jest wstanie mi pomóc. Na dodatek chyba
          podświadomie czekam, ze coś się zmieni, że zadzwoni, że pojawi się i... znowu
          odnajdę sens.
          • Gość: 22l Re: Jak zapomnieć IP: *.chello.pl 11.11.04, 15:24
            Na początku chciałam o tym rozmawiać. Zadręczałam rodzinę i przyjaciół swoim
            żalem, cierpieniem, rozpaczą. Miałam ogromną potrzebę mówienia o swoim bólu,
            rozpamiętywania tego, co było. Ale widzę, że żadne słowa nie są w stanie oddać
            tego, co odczuwam, co więcej - tylko to umniejszają. W pewnym momencie, słysząc
            setne "Zobaczysz, będzie dobrze!", poczułam niechęć do bliskich mi osób. Czuję
            dziwnego rodzaju złość, bo mam wrażenie, że w ich ustach cała ta sytuacja jest
            trywializowana. W końcu mając 22lata całe życie przede mną. Żałuję, że ja tak
            nie myślę. I niestety mam podobny problem do Twojego. Mimo wszystko gdzieś tam
            na dnie mego serca tli się nadzieja, że kiedyś zadzwoni. Tli się, choć rozum
            podpowiada, że nie mam na co liczyć.
            • ilka25 Re: Jak zapomnieć 16.11.04, 22:02
              No to teraz w drugą stronę pomyśl!!!
              Mówisz że juz dawno cie nie kochał...jak wróci to nie z miłości tylko z
              litości!!!!Bo wszyscy mu mówili że jest ci źle, że życia sobie nie potrafisz
              ułożyć bez niego.Przez moment będziesz szczęśliwa ale potem sama stwierdzisz że
              nie dość że męczy sie on, Twoja ukochana osoba, to tobie też wcale nie jest tak
              rewelacyjnie.Czasem tak jest że związek który miał być na zawsze kończy
              się...Ciężko jest się pozbierać....nie mówie że nie ale weź sobie do serca
              wszystkie porady dotyczące wyjścia do ludzi.to działa na 200%!!!Pokaż mu, że
              nie wie co stracił.Żyj pełnia życia, rób to czego przedtem nie robiłaś. Niech
              na "mieście" się roznieśie że życie na nim się nie kończy.BO NIE KOŃCZY SIĘ!!!!!
              Głowa do góry.Jesteś kobietą!!!!Nie dodatkiem do faceta (panowie prosze się nie
              gniewać:))))A może za rogiem czeka ktoś kto będzie "cię nosił na rękach"??????
              Rozglądnij się!!!!Pozdrawiam
    • Gość: 22l Re: Jak zapomnieć IP: *.chello.pl 16.11.04, 14:54
      Mam dziś parszywy humor. Stale o nim myślę. Starałam się zapomnieć, ale nie
      wyszło. Nie wiem, co zrobić. Tak bardzo bym chciała, by wrócił.
      • Gość: mifa Re: Jak zapomnieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 16:43
        Takie okresowe dołki to normalka po rozstaniu, musisz się do nich przyzwyczaić,
        bo będą pojawiały się od czasu do czasu jeszcze długo, długo.., ale coraz
        rzadziej i mniej intensywnie. Wg mnie najlepszą metodą jest po prostu uzbroić
        się w cierpliwość i jakoś to przetrwać - pozwolić sobie na wszystko, co
        potrzebuje Twoja psychika np. wypłakać się,wysmucić i zrzucić z siebie w ten
        sposób negatywne emocje. Albo najzwyczajniej - pójść spać:) Rano jest zawsze
        lepiej, przynajmniej trochę:) A potem tendencja wzrostowa (warto ją
        docenić:))...aż do następnego dołka. Trzeba się przyzwyczaić, bo to swoista
        choroba popromienna..
        Trzymaj się i pamiętaj - masz w sobie taką siłę, o jaką nawet się nie
        podejrzewasz..Pzdr
    • herculesc130 Re: Jak zapomnieć 16.11.04, 16:46
      Nie zapomnisz.............
      bedzie to w Tobie siedzieć do końca życia, pod warunkiem, że naprawde
      kochasz/kochałaś.
      Przykro mi.... jedyne co Ci pozostaje to pogodzić sie z losem :-)

      Alteri vivas oportet, si vis tibi vivere
      • Gość: mifa Re: Jak zapomnieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 17:28
        Nie załamuj dziewczyny...Wiadomo,że pamięci nie da się zresetować (a chciałoby
        się czasami i to bardzo...), ale da się żyć.
        Zresztą..nie będę się powtarzać, bo już na ten temat się tu wyzewnętrzniałam..
      • Gość: 22l Re: Jak zapomnieć IP: *.chello.pl 16.11.04, 21:27
        Zapewne masz rację. Ciężko jest zapomnieć o kimś, kto przez wiele lat stanowił
        ogromną część Twojego życia. O kimś, kogo się wspierało, pomagało... Kogoś, kto
        dawał Ci miliony maleńkich chwil szczęścia tylko dlatego, iż właśnie się
        uśmiechnął. Brakuje mi Go. Czasami mam wrażenie, że myśl o Nim siedzi
        przyczajona gdzieś z tyłu głowy i pojawia się w najmniej oczekiwanych
        momentach. Robiąc poranną kawę, myjąc się, jadąc autobusem, robiąc zakupy - On
        stale mi towarzyszy. On i Jego nowa dziewczyna. Dręczą mnie myśli o tym, co
        razem robią, czy często ją przytula, całuje, dotyka, czy już powiedział jej, że
        ją kocha. Staram się skupiać na czymś innym, ale nie wychodzi.
        • Gość: mifa Re: Jak zapomnieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 22:29
          To modelowe emocje, odczucia, myśli.
          Powolutku..przeczekaj, bo z każdym dniem będzie łatwiej.
          Pozwól sobie spokojnie przejść przez wszystkie etapy wychodzenia z takiej
          sytuacji.
          Wiem, że boli, ale uwierz, że z czasem to będzie coraz mniejszy ból.Tylko daj
          czasowi czas..
          A potem (uwielbiam ten cytat) - "..na miejscu starych, wyrosną ci nowe
          skrzydła, które Cię zachwycą..".
          Uwierz, że będzie dobrze, proszę...to pierwszy krok do wyleczenia.
          Pozdrawiam cieplutko
        • herculesc130 Re: Jak zapomnieć 17.11.04, 08:30
          Jeżeli go kochasz to pomyśl sobie tak.....
          "Jest szczęśliwy więc ja też jestem"
          pomaga... mi przynajmniej pomogło :-)

          Dla kogoś kto kocha najważniejsze jest szczęście tej drugiej osoby ;-)
    • mi-tu1 Re: Jak zapomnieć 16.11.04, 18:28
      nie da się zapomnieć........
      • caruzzo Re: Jak zapomnieć 16.11.04, 18:41
        ..tak Ci trudno przychodzi zapomnienie?;))
        • elizabeta25 Re: Jak zapomnieć 16.11.04, 21:40
          ja mysle ze nie mozna wcale pewnych rzeczy zapomniec, po prostu sie nie da,
          trzeba nauczyc sie zyc z mysla ze cos sie skonczylo i juz nie wroci.. jest to
          wielka sztuka ... i troche lez kosztuje .. i czasu ... ehhh
          • caruzzo Re: Jak zapomnieć 16.11.04, 22:32
            Jeasteś syzbsza od światła, a czas wyprzedziłaś napewno, dopiero jest
            22.32;)))))))))
            • elizabeta25 Re: Jak zapomnieć 16.11.04, 22:36
              ja?
              • caruzzo Re: Jak zapomnieć 16.11.04, 22:38
                elizabeta25 napisała:

                > ja?
                ............
                Sory ..to ja się pomyliłm ,poprzedni twoj wpis jest z godz. 21. a ja to
                odczytalem jako godz. 22....zwykła pomyłka..prostuję częsciowo, z szybkości się
                nie wycofuję.;;;))))))))
                • elizabeta25 Re: Jak zapomnieć 16.11.04, 22:40
                  a moze to juz ze zmeczenia literki sie koledze myla :)
                  • caruzzo Re: Jak zapomnieć 16.11.04, 22:42
                    elizabeta25 napisała:

                    > a moze to juz ze zmeczenia literki sie koledze myla :)
                    .......................................
                    niekonieczne jestem zmęczony, zasugerowałem się minutami i to był
                    błąd.;)))))))))))0
                • elizabeta25 Re: Jak zapomnieć 16.11.04, 22:41
                  a skad kolega takie wnioski ze szybszam jest od swiatla? :))))
                  • caruzzo Re: Jak zapomnieć 16.11.04, 22:57
                    A tak sobie porównałem ,w końcu obydwie wielkości są wymierne.;)))))))
                    • elizabeta25 Re: Jak zapomnieć 16.11.04, 22:57
                      o matko wielkosci wymierne ... jakas matematyko/fizyko/czarnamagia :)))
                      • caruzzo Re: Jak zapomnieć 17.11.04, 06:46
                        Tak, czarna magia napewno......))))))))))))
                        • elizabeta25 Re: Jak zapomnieć 17.11.04, 16:51
                          uhmmmm nie wiedzialam ze potrafie czarowac :)
    • szkd24l Re: Jak zapomnie? 16.11.04, 22:34
      Ja sie rozstalem po dwoch latach ze swoja dziewczyna w pierwszy dzien wakacji :(
      Nawet nie umialem o tym z nikim pogadac...:( Ehhh zycie

      Przedwczoraj odezwala sie po czterech miesiacach ciszy i chce zebysmy byli przyjaciolmi.Ale ja nie mam ochoty jej widywac :( Nie chce przypominac sobie tego co bylo miedzy nami.Mam juz dosc bycia sam !!! :(
      • Gość: 22l Re: Jak zapomnie? IP: *.chello.pl 16.11.04, 23:01
        Któreś z Was zerwało, czy to była wspólna decyzja?? Przepraszam, że pytam, ale
        zastanawiam się, którą stroną w całej tej przykrej sytuacji jesteś. I czy nadal
        coś do niej czujesz? Czy to możliwe?
        • dorjana Re: Jak zapomnie? 16.11.04, 23:45
          Czasem nie da sie zapomnić nigdy,ale zyć trzeba dalej
        • szkd24l Re: Jak zapomnie? 17.11.04, 19:12
          Powiedziala,ze nie jest jeszcze gotowa na tak powazny zwiazek...Nie wiem czy cos do niej czuje...:( Nie chce o tym myslec.Ide dzis na imprezke sobie z kumplami pozaczepiac jakies fajne niunie :)).Trzymaj sie bejbe :) PA
    • Gość: 22l Re: Jak zapomnieć IP: *.chello.pl 20.11.04, 21:09
      Czuję się paskudnie. Za oknem śnieg - biało, skrząco - tak, jak na początkach
      Naszego związku. Coraz więcej reklam świątecznych nachalnie zagląda mi w oczy,
      gdy idę ulicą. Wszystko to przypomina mi o Nim. O wspólnie spędzonych chwilach.
      Chce mi się krzyczeć.
      • elizabeta25 Re: Jak zapomnieć 20.11.04, 21:27
        hmm no to moze wlasnie czas na to zeby to z siebie wyrzucic, wykrzyczec,
        wyplakac :)
        takie sytuacje sa okropne, a wszystkie porady w stylu 'nie przejmuj sie bedzie
        dobrze' brzmia ... no sama wiesz jak,
        ale naprawde czas leczy rany, a najlepiej 1000 zajec na minute, z autopsji
        wiem...
        trzymaj sie cieplo :)
      • Gość: Przekorna Re: Jak zapomnieć IP: *.makolab.pl / 193.28.230.* 21.11.04, 12:40
        Mam niestety to samo.. zbliżające się święta przygnębiają mnie ja nigdy w
        życiu, denerwują mnie swiateczne wystroje sklepów, reklamy w telewizji
        (szczególnie Coca Coli lubilismy ją oboje). W tym roku (podjęłam już decyzję)
        nie będę ubierać choinki, nie będę wstanie ubrać choinki,którą razem kupiliśmy
        ani ubrać w bombki które razem wybraliśmy, to po prostu ponad moje siły. Wiem
        co czujesz doskonale, trzymaj się cieplutko :))))
    • Gość: Z daleka Re: Jak zapomnieć? Przeczytaj ... IP: *.zurich.com 21.11.04, 13:08
      Jestem "nieco" starszy, doswiadczony (?), ranilem i bylem raniony i znam
      sytuacje (jak Twoja) na ktore nie ma "sily", ale jest Wyjscie.
      Przede wszystkim calkowicie zerwac kontakt, wszystkie pamiatki itp. do piwnicy
      pod wegiel i nie byc samemu (chodzic dookola bloku, isc do sasiadki, sklepow -
      generalnie odwrocic uwage i ... liczyc z rozkosza "wytrzymane" godziny, dni,
      tygodnie. Ostatnim razem potrzebowalem ok. 2 m-cy ... Kiedy po 3-ch miesiacach
      zadzwonila, bo "myslala o mnie cala niedziele" (bylem pewien (!), ze moj upor
      zostanie nagrodzony) powiedzilem dumnie, ze nie jestem juz zainteresowany (moze
      i bylbym, ALE wystarczylo mi jedno "poparzenie" ...
      Dzis jestem z siebie dumny, ze przetrwalem.
      • Gość: Z daleka Re: Jak zapomnieć? Przeczytaj ... (2) IP: *.zurich.com 21.11.04, 13:28
        Albo to: "Zadaj" sie z premedytacja z jego kolega (moze byc totalny glupek) -
        dziala cuda! Jesli wtedy sie nie zreflektuje to rzeczywiscie bylby koniec.
      • dorjana Re: Jak zapomnieć? Przeczytaj ... 21.11.04, 13:32
        Popieram przedmowcę,zapomnieć ,calkowicie wykreslic z pamieci....pozbyc sie
        pamiatek..chcoc wiemz ejesli to była właśnie "ta"miłosc boli jeszcze po latach.
        Trzymja sie cieplutko.
      • Gość: Przekorna Re: Jak zapomnieć? Przeczytaj ... IP: *.makolab.pl / 193.28.230.* 21.11.04, 14:42
        Hmm nie wiem skąd przekonanie ze jestem młodsza? Czyżby moje słowa wydawały się
        zbyt egzaltowane? To chyba nie jest kwestia wieku a wrażliwości:) W moim
        przypadku wynoszenie pamiatek, niszczenie przeszłości (czy warto?) jest nieco
        utrudnione, bowiem poznaliśmy sie w okresie kiedy to własnie kupiłam
        mieszkanie, zatem wiekszość rzeczy tutaj to nasz wspólny wybór... :( I chyba
        nie ma przedmiotu, który nie przypominałby:( Zatem kolejny każdy dzień to walka
        aby starać się nie myśleć, co w tej sytuacji jest niezwykle trudne:( Boję się..
        że przez to staranie strace rodzaj wrażliwości, a nie chcę "stwardnieć" :((
        • Gość: Z daleka ... Do "Przekornej" IP: *.zurich.com 21.11.04, 15:20
          Przepraszam - sugerujac wiek odpowiadalem 22l.
          "Likwidacja" pamiatek z mojego punktu widzenia absolutnie konieczna.
          Mieszkanie Twoje (w przypadku "wspolne" nalezy sprzedac/zamienic/etc.) wobec
          tego wystarczy przemalowac, przestawic meble (najlepiej zmienic na nowe!),
          firanki, lampy, nawet wanne! Kompletna renowacja nieunikniona. Nowa fryzura,
          ciuchy, i... i... i... i... a po tej ceremoni zatrzasnac drzwi i wybrac sie na
          jak najdluzej do rodziny (?), dawno niewidzianyh znajomych (im dalej tym
          lepiej),Azji Daleko-Wschodniej ...
          To tylko wydaje sie skomplikowane. I nie trac czasu.
          • Gość: Przekorna Re: Do "Przekornej" IP: *.makolab.pl / 193.28.230.* 21.11.04, 15:31
            Nic się nie stało :))
            Wiem, że jest koniecznie ale całego zycia z nia na dzien nie da sie przebudować
            (wyrwać kafelki?, zdjąć lampy?) - nierealne :) Jakoś nie mam ochoty na
            spotkania z nikim, jestem taka monotematyczna, zatem mecząca, poza tym sądzę ze
            nikt nie rozumie co tak naprawde czuję, zatem jaki sens...? Zmuszać się? Nie
            umiem :) Hmm może to jest tak, że tu w domu, w otoczeniu "naszych" przedmiotów
            czuję się lepiej, jakby bliżej Niego... (paradoksalne wiem). Dziekuję za słowa
            otuchy :))
            • Gość: 22l Re: Do "Przekornej" IP: *.chello.pl 21.11.04, 19:34
              Twoje słowa są tak zadziwiająco "moje". Mam na myśli opisywane przez Ciebie
              przeżycia, odczucia, myśli. Wracając dziś z zajęć (studiuję zaocznie)
              przyglądałam się wystawom, kolorowym choinkom, ciepłemu blaskowi lampek,
              kolorowym paczuszkom imitującym prezenty... Patrzyłam na to wszystko i nie
              mogłam się uwolnić od poczucia niesprawiedliwości, jaka w moim mniemaniu mnie
              dotknęła. To przytłaczające, że życie wokoło toczy się swoim torem, słońce
              wschodzi jak zawsze, zawitała kolejna zima. Wszystko idzie do przodu ignorując
              przeżywany przeze mnie koniec. Czuję się tak, jakbym tkwiła w zupełnie innej
              rzeczywistości i przyglądała się przez szybę realiom. Hm... Zawsze kochałam
              święta, tę słodką, ciepłą atmosferę życzliwości i miłości. Dziś nawet nie mogę
              o tym myśleć nie odczuwając bólu żołądka. Nie mam ochoty na spotkania, na
              rozmowy. Najchętniej nie ruszałabym się z domu. I choć pochowałam Jego zdjęcia
              i pamiątki, to wiem, że wystarczy otworzyć pudełko, by zerknąć na Jego twarz.
              Nie potrafię się powstrzymać. Półki tak nagle opustoszały, nie mam ich czym
              zapełnić. I chyba nawet nie chcę.
              • Gość: Z daleka ... Re: Do '22l' IP: *.zurich.com 22.11.04, 13:51
                Chcesz cierpiec - to niemadre. Zycie toczy sie dalej i choc to brutalne NIKOGO
                naprawde Twoje problemy n i e i n t e r e s u j a. Musisz radzic sobie sama
                i to natychmiast. Jak juz pisalem do "Przekornej": Wszystko co co
                przypomina "Ukochanego" nalezy wywalic "przez okno", nie reagowac
                i c i e s z y c z kazdej chwili/godziny/dnia/tygodnia przetrwanego bez niego.
                Odszedl raz, odszedlby i drugi raz itd.
                I ciesz sie, ze lepiej dzis, niz jutro ... glowa do gory (przestaw meble, zmien
                fryzure, kup nowe buty, przelec po kawiarniach, etc.)
                Pamietaj: W rzeczywistosci dla Slamazar n i k t nie ma szacunku - chcesz
                tego? Miej godnosc (i umiej sie "sprzedac").
                Ciekaw jestem jak to sie skonczy ...
                • szkd24l Re: Do '22l' 22.11.04, 22:26
                  Heh...ale koles :).Dobrze gadasz.Szkoda,ze nie wiedzialem o tym forum 4 miechy temu...:(.Moze by mnie szybciej puscilo.Ale ja mam to juz za soba.Powodzenia "22l" !! :)
                • Gość: lulu Re: Do '22l' IP: 213.199.204.* 23.11.04, 20:29
                  Do przekornej i 22l: dziewczyny a ja myslalam , ze jestem sama "niezdrowo
                  zakochana" Opisujecie dokladnie uczucia , które przezywam, tylko , ze mnie juz
                  idzie prawie ósmy miesiac, byłam jego pierwsza wielką miłoscią , On moją
                  również i tak sobie trwało to kilka lat. Zgadzam się , ze trzeba wyjść do
                  ludzi i zacząć sie bawić: ale musicie zdawać sobie sprawę , że będzie to tylko
                  chwilowa ulga - poźnym wieczorem gdy przytulicie sie samotnie do poduszki,
                  znowu dosiegnie was "UKOCHANY DÓŁ". Robilam tak przez pierwszy miesiac
                  skutkowało, potem nawet wyjechałam z kraju-dół mnie dogonił-poznałam nowych
                  ludzi, którzy mnie nie pytali: Jak tam pan X (były)? Przyjechałam po kilku
                  miesiach naładowana pozytywna enegią, siadłam w pokoju, w którym wszystko mi go
                  przypominało i zaczełam plakać. Wiedziłam,że ma inną ( znlazł bardzo szybko po
                  rozstaniu, dlatego nie kontaktowalismy sie z soba) , stierzdiłam , więc że ja
                  tez musze sobie ułożyć zycie. Wyremontowałam pokój, wyrzuciłam fotografie itp.
                  Jednak gdy jechałam do pracy, wszystko mi go zaczęło przypominać: jak po mnie
                  przyjeżdzał, jak wychodziliśmy razem na obiad itd. Nie mogłam sie uchronić
                  przed rzeczami , które mi go przypominały- prawie wszytstko kupowaliśmy razem.
                  Postanowiłam , że muszą mi spowszednieć. Secjalnie zakładałam bluzki od niego
                  itd ( nie robia na mnie teraz żadnego wrażenia podczas dnia, tylko czaserm gdy
                  załapie dół) zaczęłam żyć normalnie , trwało to jednak krótko. Przestałam sie
                  widywac ze znajomymi- ja dusza towarzystwa- bo ciagle rozpytywali mnie: czy juz
                  mi przeszło?czy sie z nim widziałam? Z Tego powodu nawet na czelnie nie chce mi
                  sie chodzić, bo większość ludzi znała Go i wypytuje sie o niecgo."taką idealną
                  parą byliście" "niemożliwe" 22l-ciesz sie że ma tę dziewczynę,ja miesiac temu
                  dowiedziałam się, że nie jest , już z nią. czy wyobrażasz sobie co ja teraz
                  przezywam? Prawie zaleczyłam rany, gdy nagle obudziły sie we mnie wszystkie
                  nadzieje. On- jest człlowiekiem , który nie lubi się ogladac wstecz i zwykle
                  pali za soba mosty, dlatego unika kontaktu ze mna(gdy go raz spotkalam zniknał
                  szybciej , niz sie pojawil) BARDZO POTRZEBUJE ROZMOWY Z NIM, lecz sie boje, że
                  za bardzo za nim tesknie i oczekuje czegos od niego, wiec moge sie rozczarowac.
                  Zaraz po rozstaniu próbowałam z nim rozmawiac, ale on stwierdził, ze najlepiej
                  bedzie jesli nie bedziemy sie kontaktować. Nawet nie wie, jak bardzo cieerpie
                  nadal przez niego... A mnie zaraz wylją z pracy za br kontaktu z Ziemią, na
                  Uczelnii mam prawie wyczerpany limit obecności, na niektórych zajęciach nie
                  pohjawiłam się od października ani razu, moje prace społeczne -nietknięte, na
                  środku wyremontowanego pokoju leży stera ciuchów, w kuchni wysypuje sie ze
                  zlewu- a ja codziennie rano walczę z sobą by wstać. Dziewczyny nie
                  zapuszczajcuie sie tak jak ja. Z człowika- orkiestry, którego jest wszedzie
                  pełno, jest super zorganizowany, pracuje , studjuje (nawet stypendium miałam),
                  udziela sie społecznie, dziewczyny za , która oglądali sie faceci, pomocnej,
                  zardnej, uśmiechniętej stałam sie odludkiem , leserem, wagarowiczem, plaę
                  paierosy jak smok, przytyłam, prwie nie chodze do szkoly, zmuszam sie do
                  pojscia do pracy... moje zycie to gruzy. Nie ma sensu tak robić. Dla nich to
                  przeszłość, którą my kobiety niepotrzebnie rozpamiętujemy. Prosze was nie
                  wpuszczajcie sie w to bagno tak jak ja. Bo mozecie sie przyzwyczaic do tego
                  stanu depresji, a z Tego trudno sie wygrzebać , a z kazdym dniem wpada sie
                  coraz głębiej. Oraganizujcie sobie czas, by odpychać te myśli. Odpychajcie je.
                  Zastanówcie sie - czy chcecie sie dołować? Oni juz wybrali.Nie zagłębiajcie się
                  w to tak jak ja - nie ma sensu. Jeśli podarzycie droga zamartwiania sie,
                  rozpamietywania, to caraz trudniej bedzie wam z niej zyc. Miłośc to chemia, a
                  chemia to czasem toksyny, ja dopusciłam by zatruły mi życie. Na mojej drodze od
                  rozstania z Nim , było mnostwo ineligentnych, naprawde wartosciowych chłopaków-
                  nie zauwazam ich,może nie tyle-nie zauważam, co nie doceniam, bo jestem zbyt
                  zajeta idealizowaniem MOJEGO BYLEGO. Odpychajcie wspomnienia, mysli, nie
                  idealizujcie ich, odetnijcie sie od przeszlosci... Proszę
                  Zycze wam wszytskiego najlepszego, by ktos was docenił... i dojrzałej miłości,
                  a nie ślepej
    • Gość: julia Re: Jak zapomnieć IP: *.akademik.ds.pw.edu.pl 06.12.04, 18:56
      Aż sie popłakałam jak czytam to wszystko co dziewczyny
      piszecie,22l ,przekorna ,lulu.Czuje się podobnie jak Wy dziewczyny.Ja byłam z
      nim prawie 6 lat ,on teraz "zastanawia "się czy chce ze mna byc choć kiedyś
      mnie zostawił, nawet sie spotykał z jakąś dziewczyną ,a potem wrócił
      przekonany,że mnie kocha naprawde.Widocznie chyba nie naprawde jeśli znowu ma
      wątpliwości.Może i powinnam walczyć o tą miłość ale już nie wiem czy jest
      sens.Jak napisał ktos na tym forum ,że jak facet raz odszedł to i drugi raz
      odejdzie.Tylko jak tu żyć jak rozum swoje a serce swoje......?
      "Czymże jest ból w obliczu tego co czuje?"
      Trzymajcie się dziewczyny ciepło w te zimowe dni!!
      PS.Mnie też te święta doprowadzają do furii,jak znowu mam powiedzieć rodziniei
      znajomym ,że on mnie zostawił?ehh...
    • Gość: Taki jeden Re: Jak zapomnieć IP: *.echostar.pl 06.12.04, 19:31
      A mi sie nie udalo zapomnieć. Od tamtego czasu mineło juz 8 lat, były inne
      kobiety, zmieniłem sie ja, zmienił sie cały moj swiat, a ona ciągle jest gdzies
      we mnie. Kazda inna jest zawsze porównywana z tamtą i chyba mogę powiedzieć ze
      cały czas ją kocham.
    • Gość: o Re: Jak zapomnieć IP: *.acn.waw.pl 06.12.04, 20:49
      5 lat zwiazku, 3 miesiace temu powiedzial mi, ze juz mnie nie kocha. wciaz go
      widuje, mamy wspolnych znajomych, nie mam mozliwosci zupelnie zerwac z nim
      kontaktu, chociaz wiem, ze tylko to mogloby mi pomoc. piszę, ze nie mam
      mozliwosci ale wiem, ze nawet jesli bym ja miala to bym z niej nie skorzystala.
      po kazdym spotkaniu z nim obiecuje sobie, ze juz nigdy wiecej, a po kilku
      dniach juz tylko szukam pretekstu zeby go znowu zobaczyc. co robic? jak sobie
      pomoc.. jestem juz taka zmeczona...
      • Gość: lulu Re: Jak zapomnieć IP: 213.199.204.* 08.12.04, 18:34
        wmow sobie, ze nie chcesz go spotkac, unikaj go!!!!!!! ja sies potkalam i jestb
        mi gorzej, duzo gorzej - a świat sobie nie wyobrazam... I wiem napewno , ze on
        juz nic do mnie nie czuje, a w rozmowie jest przemily, bo wie jak mnie zranil.
        Tearz to mam dola...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka