Dodaj do ulubionych

Dodatek do "Ozieblosc"

IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 18.11.04, 23:19
Chcialabym Was spytac, co sadzicie a calej sytuacji opisanej ponizej.
Jestem za granica, w Polsce zostawilam dlugoletniego chlopaka. Tu poznalam
kogos i czesc tej historii opisalam w temacie "Ozieblosc".
Chodzi o to ,ze od poczatku zgodzilismy sie we dwojke na dziwny uklad. Ja
nie rezygnowalam ze swego chlopaka , on ze swojej dziewczyny w Polsce.
Szczerosc w tych tematach obustronna. On nie kryl ,ze sprowadza tu swoja
dziweczyne. Ja to rozumialam. Gdy zblizal sie czas jej przyjazdu, ja
zdecydowalam ,ze w tym czasie pojade na pare tygodni odpoczac do Polski i by
mi serce az tak mocno nie bolalo. Myslalam ,ze obie strony znaja zasady gry.
Gdy juz bylam w kraju, ten zaczal do mnie wydzwaniac,plakal mi w sluchawke,
zalil sie ,ze teskni,kocha, zebym wracala, ze on jej ( swojej dziewczyny) juz
nie chce... Ale ona juz spakowana czekala tylko na wyjazd i fakt kiedy sie z
nim spotka...
Te jego tel. tak namieszaly mi glowie, ze przez caly moj wypoczynek mialam
okropny stres, bol serca i zastanawianie sie, co tam na miejscu sie dzieje...
Narobilam sobie nadzieji, ze moze jednak cos z tego bedzie.
Ale pare razy wyslalam mu smsy i otzymalam odpowiedzi ,dziwne, suche tak
jakby nie od niego. Okazalo sie, ze to ona miala jego telefon i wiedziala juz
o mnie, opowiedzial jej o wszystkim i o tym ze juz jej nie chce. A ta
postanowila, ze bedzie walczyc... Zadzwonila do jego mamy do Polski, by ta mi
powiedziala, zebym odczepila sie od jej syna. Ta kobieta szczerze mi
powiedziala, ze nie chce stawac po zadnej str. i ze chce tylko zeby jej
synowi bylo dobrze. I to rozumiem.
Po powrocie on na mnie czekal, ale jakis taki dziwny. Jego byla (?)
dziweczyna lazila pod oknami mego domu, by chyba sprawdzic, czy on jest u
mnie. Chore... przerazilam sie, i powiedzialam mu ze nie chce miec zadnych
nieprzyjemnosci. Ze ona narusza moja nietyklanosc.
Potem ona pogrywala sobie na nim. Pojechala na biwak z jego najlepszym
przyjacielem, a ten tak sie wsciekl, ze szok, poczulam ze chyba jest o nia
zazdrosny...
On twierdzil ,ze obiecal jej pomoc na nowym gruncie i ze to tylko to. Ona
ciagle do niego wydzwaniala, by ja zawiozl to tu to tam, cos tam zalatwil...
Bolalo. W koncu przylapalam go na klamstwie. Powiedzial mi ze cala niedziele
bedzie zjety z rodzinka, a ja dziwnym trafem zobaczylam ich ( go i ja)
jadacych gdzies autem.
Przegial i powiedzialam mu, ze dluzej tego nie zniose, ze wypisuje sie z tego
ukladu. Ona zawsze bedzie potrzebowac pomocy, a on jej nie odmowi...

A teraz on do mnie po pijaku wydzwania, ze dalej kocha i takiej wartosciowej
dziewczyny w zyciu nie znal i wiecej nie pozna... Ze ma nadzieje, ze jeszcze
kiedys nam wyjdzie...

Co to ma byc? Bo nie rozumiem?
Zauwazylam ,ze po kazdej rozmowie tel. z nim jestem rozdrazniona, on mi jakos
dziala na nerwy, ( ze dochodze do wniosku ze lepiej chyba z nim nie gadac).

Panowie moze wy umiecie to zachowanie wytlumaczyc
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka