Dodaj do ulubionych

Wszystkim, co w Krakowie bywali..

20.11.04, 20:36
... osobliwie dla uweselenia y rozrywki Światowego Czytelnika - na pamiątkę
Panien w czerwonych Pończochach, jak to Krakowianki zwykły chodzić, z fraszek
Wacława, co z Boskiego wyroku z szedł światu, a w Roku Pańskim 1747 z
manuskrypyu przedrukowane.

Pyta Kawaler Panny: czem kolor czerwony
Nosi w pończochach? a ta, - z góry biją łony
Rzecze, od ognia, który wzwyż kolan się zarzy,
Ten prosi: jeśli mu się kiełbasy nie zdarzy
Przypiec zaraz przy tym ogniu, ale owa rzecze:
Boję się z tej kiełbasy tłustości, chybaby
Wraz Waszmość tłustość wypił z pieczonemi schaby
Obserwuj wątek
    • kocibrzuch Re: Wszystkim, co w Krakowie bywali.. 20.11.04, 20:39
      I o to chodzi, o to chodzi :)
    • elsevier Re: Wszystkim, co w Krakowie bywali.. 20.11.04, 20:44
      A sirilla założyła wątek o swawoleniu. To tam powinno się znaleźć. Ale już
      zacząłem.
      Spowiedź Potockiego Wacława:

      Spowiadał się parobek tey przed Xiędzem winy:
      Ze w Brogu gospodarskim doiechał dziewczyny,
      A gdy wszystko z początku powie jako było,
      Pyta xiądz: czy żałujesz? ba, ieszcze mi miło.
      • elsevier Re: Wszystkim, co w Krakowie bywali.. 20.11.04, 20:49
        Cześć kocibrzuchu miły. Tę spowiedź można jeszcze tak przepisać;

        Na elseviera
        Spowiadał się "elsevier" tey przed Xiędem winy:
        że w Rynku krakowskim doiechał dziewczyny,
        A gdy wszystko z początku powie iako było,
        Pyta xiądz: czy żałujesz? ba ieszcze mi miło.

        Pozdrawiam
        • kocibrzuch Re: Wszystkim, co w Krakowie bywali.. 20.11.04, 21:20
          Na Rynku. No, no, no.
          Ale ostatnio remonty, jest się istotnie gdzie skryć i dojeżdżać, zdaje mi się.
    • kocibrzuch do szlachcica rogatego 20.11.04, 22:20
      Rogatyś po szlachecku, a żeś moim bratem,
      Barzo proszę, nie chciej być po żenie rogatem.
    • kocibrzuch trefienie włosów 22.11.04, 21:43
      Nie strzegący się dworskich panienki młokosów
      Coś ze sobą rozmawiały o trefieniu włosów.
      Aż jeden: "Do podobnej, trzeba-li waszeci,
      Umiem ja dobrze trafiać, aż się włos rozleci;
      Mam instrument po temu". Na co pani stara,
      Pogroziwszy od nosa palcem, rzecze: "Wara!"
      • elsevier do jednej 22.11.04, 22:34
        Czemu to dajesz tę rzecz niejednemu,
        Której slubiłaś nie dać (krom męża) żadnemu?
        Respons: Dawna moda, a zwłaszcza dworska tego uczy:
        Nie wadzi mieć do jednej kłódki kilka kluczy.

        [nr 800 z wirydarza poetyckiego trembeckiego, tom 2, dopiero co kupionego u
        Kamińskiej na św, Jana]]
        kocibrzuchu jeden - masz fantastyczne forum.
        Szkoda, żem dotąd Ciebie nie uwidział w tym Krakowie. Pewnie niecnoto
        licytujesz ze mna książki różne, ale ani o tym wiemy, co?
        Pozdrowienia serdeczne.
        elsevier
        • kocibrzuch Re: do jednej 22.11.04, 23:34
          Nijak nie licytuję. Pusta kiebza i inne priorytety na to nie pozwalają.
          Me natomiast teksty mają swe źródła w rękopisach przeważnie, które jedynie wypożyczam i spisuję, jak czas pozwala.
          Teraz coraz mniej będzie pozwalał :(
          • oldpiernik Re: do jednej 23.11.04, 09:20
            Nie marudź Waćpan
            Szlochaj ciszej nieco... ;)

            kierowanie tak Cię wciąga?

            OLD ;)
            • kocibrzuch Re: do jednej 23.11.04, 14:14
              Prawda.
              Mężczyznom płakać i smęcić nie przystoi.

              Dziś wieczór kolejna porcja smakołyków :)
              • oldpiernik Re: do jednej 27.11.04, 11:41
                Czytam, czytuję, itd....

                OLD :)
                • niesmialek1 Re: do jednej 30.11.04, 05:31
                  Pierniku stary. Jestes mi kumplem.
                  • oldpiernik HA! 01.12.04, 08:14
                    No myślę ;)

                    OLD
    • elsevier Kraków Karola Estreichera (1827-1908) 04.12.04, 22:46
      Nie ma jak Kraków, ach nie ma!
      Z Wawelem, z kopcami trzema,
      Ma Sukiennice i Planty,
      Rudawę, Prądnik i wisłę,
      Zakony wolne i ścisłe,
      Bank Miłosierdzia na fanty,
      W Rynku na A-B i C-D,
      Kolonię książąt i biedę,
      Ze rzymskich hrabin ornament,
      Brodatą Izbę Handlową,
      "Casino" z germańską mową,
      W resursie kwindecz do rana
      I krakowianki... oj dana!
      Niema jak Kraków! Jak w Rzymie
      Wre w nim pobożność, nie drzymie.
      Czy pan, czy skromny pacholik,
      Każdy zacięty katolik.
    • kocibrzuch Płótno 05.12.04, 20:03
      Chwali się jedna pani chlubna, że istotnie
      Dziesięć tysięcy złotych ma w bielonym płotnie.
      "Mogę się ja - rzecze frant - szacować tu więcej,
      Nie dałbym, co mam w płótnie, i za sto tysięcy".
      • niesmialek1 Re: Płótno 05.12.04, 23:03
        Jeden człek zabić może tysiąc ręką srogą,
        a urodzić jednego ledwie dwoje mogą.

        ps, odchodzimy od tematu Krakowa, może trzeba zmienić coś.
        Pozdrawiam
        • kocibrzuch Re: Płótno 06.12.04, 10:48
          myślałem, że temat krakowski ogranicza się tu niemalże tylko do tytułu
          wątku :))) i uprawiamy wyłącznie kopiowanie sprośnych kawałków Wacława
          Potockiego

          dla porządku możemy je stąd pousuwać i wrzucić do wątku Sirilli, a to
          podlinkować jako cracoviana

          co o tym myślisz, Nieśmiałku?
        • warzygarnek Re: Płótno 06.12.04, 11:54
          Zgodnie z Twą sugestią zmieniłem coś.
          Tak więc uczyńmy ten wątek krakowskim, a zberezieństwa rzucamy do wątku
          Sirilli. Przerzuć tam śmiało, co uważasz, a ja tu zdublowane posty wykasuję.
    • niesmialek1 Re: Wszystkim, co w Krakowie bywali.. 06.12.04, 13:10
      E, niech tu już zostanie, sirilli dopisze się nowe świnstwa.
      w Krakowie tez można swawolić.
    • oldpiernik Re: Wszystkim, co w Krakowie bywali.. 06.12.04, 13:18
      W Kraków wpisać swoje dzieje,
      Próżną stale mam nadzieję.
      Gdy frywolne strofy czytam
      wiem, że wkrótce doń zawitam.


      OLDUKIERUNKOWANY ;)
    • kocibrzuch Re: Wszystkim, co w Krakowie bywali.. 06.12.04, 23:32
      od czasu do czasu coś związanego z Krakowem podlinkuję dla rozgrzewki
      republika.pl/hrekris2/spis.htm - stare zdjątka na prywatnej stronie nieco dziwnej już urody
      • kocibrzuch Re: Wszystkim, co w Krakowie bywali.. 06.12.04, 23:34
        na tej fotografi widać mnie, tzn. Kocibrzucha, to ten pierwszy pan od lewej patrząc
      • kocibrzuch no to jeszcze trochę obrazków :) 08.12.04, 17:38
        www.wawel.net/images/myszka/myszka.htm
    • kocibrzuch Re: Wszystkim, co w Krakowie bywali.. 09.12.04, 21:10
      garść najleszej poezji, jaka została napisana w tym mieście
      • elsevier Re: Wszystkim, co w Krakowie bywali.. 14.12.04, 22:28
        Toż to wyczerpałeś wszystkie możliwości krakowskie, czy jeszcze można coś
        znaleźć. Dziekuję za te wszystkie informacje i fotografie
        • elsevier Re: Wszystkim, co w Krakowie bywali.. 14.12.04, 22:32
          Kraj rodzinny ... to dziweica,
          Wiecznie świeża, wiecznie młoda;
          Słynna wszędzie jej uroda,
          Najpiekniejsza u Krakowa.
          • niesmialek1 CZAROWNICE krakowskie.... 17.12.04, 17:27
            ... badano urzędowo i pławiono w Wiśle z należytym dostojeństwem, ponosząc
            stosowne koszta. Roku 1620:
            - za linę do kosza, baby kąpać - gro. 13.
            W razie związków z szatanem takowa nie szła pod wodę, palono ją tedy. Zaś gdy
            niewinna, ducha w wodzie odawała.
            :-), w każdym bądź razie lina tyle kosztowała.
            • kocibrzuch Re: CZAROWNICE krakowskie.... 17.12.04, 18:04
              nie ma zysku bez kosztów
              szkoda tej liny trochę...
              • oldpiernik Re: CZAROWNICE krakowskie.... 18.12.04, 10:13
                Teraz Kraków czaruje i bez liny za 13 groszy... ;)
            • czarownica_ma biada Wam! 18.12.04, 15:00
              ..już ja Was, okrutnicy! miotłą dostanę!
              • kocibrzuch Re: biada Wam! 18.12.04, 22:19
                ależ
                my tu sobie tylko tak, niewinnie żartujemy
                my bardzo lubimy czerownice i żadnej byśmy przenigdy nie skrzywdzili

                stosy na stos
                • czarownica_ma czarownica lubi 19.12.04, 19:04
                  ..niewinne żarciki
              • yoanna Re: biada Wam! 20.12.04, 12:15
                ...model 2004 TD z dopalczem :)))
                • niesmialek1 Dlaczego biada, kiedy ... 20.12.04, 13:03
                  Do guseł zatem i czarodziejstw sławnych
                  Skrzętnie się baba natychmiast udaje.
                  Cyrkuł na ziemi kreśli z liter dawnych,
                  Szepce pod nosem, dzikie rzeczy baje,
                  Rzuca pęk ziółek, czarami zaprawnych,
                  Zżyma się, siada i znowu powstaje.
                  Nim zaś te wszystkie gusła uczyniła,
                  Dziewięć się razy w koło okręciła.
                  (Myszeis, VII)

                  Czy w Krakowie tak czyniły?
                  oto pytanie
    • czarownica_ma w Krakowie... 19.12.04, 19:07
      smoki i różne dziwa bywały
      ale od czasu, kiedy malutka czarownica spaliła miotły,
      to..
      Sami popatrzcie.. malutka czarownica
      • niesmialek1 Malutka czarownica krakowska, he, he... 20.12.04, 13:09
        Kiedy one Maenades zeszły się w gromadę,
        O czarach i o gusłach czyniły więc radę.
        Jedna drugą uczyła, zwłaszcza stara młodą,
        Owa przed tą rozumem, ta miała urodą,
        Jak motacją omamić, kwoli białym głowom,
        Jako owcom i mleko odjąć cudzym krowom,
        Jako wróżyć na ręku, jak poznać przygody,
        Tak przeszłe jako przyszłe pożytki i szkody.
        (Klonowicz, Worek Judaszóww I,2).
        • czarownica_ma ..wyczarować ksieżniczkę? 20.12.04, 22:06
          O Zaklętej księżniczce

          Przed wiekami - jak głosi legenda - żyła na Lasocie we wspaniałym pałacu
          księżniczka piękna jak anioł, ale zła, przewrotna i okrutna jak sam czart.
          Pozbawiona litości, wyciskała od swych poddanych ostatni grosz, skazując ich na
          głód i nędzę, a uzyskane pieniądze trwoniła na uczty i wyrafinowane szaleństwa.
          Ale nadszedł wreszcie kres jej tyranii. Z wyroku boskiego, wymodlonego przez
          grabionych nieludzko poddanych padła rażona śmiertelnie gromem w czasie
          rozpustnej uczty. W intencji ubłagania niebios o zbawienie jej grzesznej duszy
          zbudowano na Lasocie kościółek i w fundamentach jego złożono zwłoki
          księżniczki. Okazało się, że nie było jej zaznać ukojenia będącego udziałem
          zmarłych. Wkrótce po pogrzebie rozeszła się wieść, że w pobliżu kościółka
          słychać nocami szlochy i zawodzenia, a spóźnionym przechodniom zachodzi drogę
          widmo księżniczki, prosząc o ratunek. Nikt nie miał jednak odwagi ani ochoty
          wysłuchiwać jej próśb i jak przedtem ludzie kryli się przed żywą, tak teraz
          uciekali przed jej widmem.

          Wieść gminna chyża jak jaskółka dociera echem wszędzie, gdzie mieszkają ludzie;
          zawitała też do pustelnika mieszkającego w chacie zaszytej głęboko w pobliskiej
          puszczy. Starzec postanowił sprawdzić wiadomość. Pierwszej nocy po nowiu udał
          się na Krzemionki, a kiedy stanął u stóp kościółka, doleciało do ostatnie
          uderzenie zegara daleko za Wisłą wydzwaniającego północ. Gruba opończa chmur
          rozsunęła się na moment i w mdłym blasku księżyca pustelnik ujrzał nagle
          zbliżające się widmo. Na widok pustelnika uderzyło w płacz. - Za życia panią
          byłam tej ziemi, a teraz nocą każdą błąkam się potępiona, pokutując za grzeszne
          życie. I nie zaznam spokoju wcześniej, nim śmiałek się nie znajdzie, który w
          intencji mego wyzwolenia podejmie się i wykazać zdoła, że potrafi trwonić
          pieniądze beztrosko i nierozumnie, jak ja je trwonić umiałam Przez rok i sześć
          niedziel tutaj, każdego dnia o północy, znajdzie pod kościelnym murem trzos
          nabity setką talarów. W ciągu następnego dnia wydać je musi do grosza, lecz
          tylko na swój doraźny pożytek: przejeść i przepić. Skoro śmiałek taki dopełni
          warunków, wtedy ja zaznam spokoju śmierci, a wybawca mój wejdzie w posiadanie
          skarbów, które za życia zgromadziłam w czeluściach Krzemionek. Nie uda się zaś
          sztuka, diabeł z radości, że mnie wywabić nie zdołał, głowę mu urwie.
          -Duszo nieszczęśliwa - westchnął starzec - sam nic ci pomóc nie mogę, prócz
          tego, że głosić będę twoją prośbę; może znajdzie się ktoś, co podejmie się
          trudu tej prośby.

          Minęły lata... Z długiej wojennej wyprawy wrócił pod Krzemionki wysłużony
          żołnierz. Miał tu chatę okoloną smukłym rzędem malw rozkwitających latem
          kolorami tęczy, ale zastał ją w ruinie, a skrawek pola szumiący kiedyś żytem,
          porastało teraz zielsko i plamiły mchem obrosłe głazy, naniesione powodziami.
          Trzeba by się żenić, życie spokojne wreszcie zacząć, a tu nędza i ostrzępione
          płótno kieszeni. Nagle - przypomnienie odległe z dzieciństwa; zaklęta
          księżniczka na Lasocie, dla wybawcy skarby ogromne zakopane na Krzemionkach...
          Myśli: -Apetyt mam wilczy, zaprawę do gorzałki niegorszą, nie ma rady, trzeba
          spróbować, a nuż się los uśmiechnie. O świecie sprawdził u pustelnika, że
          księżniczka ciągle czeka jeszcze wybawcy, a nocą, punktualnie o dwunastej,
          zameldował się u widma.

          Okoliczności, wśród których zainkasował talary, przypominały mu żywo wojnę.
          Nocne ciemności rozjarzyły się blaskiem błyskawic, a ponad gromki trzask
          piorunów przebijała się dźwięczna melodia hejnał na podobieństwa bojowej surmy
          rozbrzmiewającej wśród wrzawy bitewnych zmagań. Przy blasku błyskawic wojak
          przeliczył otrzymaną gotówkę, zasalutował sprężyście, gracko wykręcił się na
          pięcie i odmaszerował. Z brzaskiem dnia zerwał się i najkrótszą drogą podążył
          do najbliższej gospody; praca czekała do nie lada. Początkowo szło nieźle, ale
          z upływem miesięcy coraz gorzej. Wojakowi przyzwyczajonemu do prostego jadła,
          zmierziły szybko sosy ze słowiczych języków i potrawy z kanarkowych serduszek
          tudzież inne niemniej wyszukane frykasy, a które musiał zajadać, żeby upłynnić
          sto talarów. Z gorzałką i starym węgrzynem też się nie układało się lepiej;
          wątroba coraz częściej dolegała i pamięć zawodziła paskudnie. Wojak stracił
          dawny, dobry humor, ale drogi powrotu nie było. Ostatniego dnia wraca biedne
          żołnierzysko, zamroczony jak co dzień zbyt obfitą libacją; sił mu nawet nie
          staje, by cieszyć się, że dobiega końca. Przeszedł Kraków, minął wąskie ulice
          Kazimierza, dobrnął do wiślanego mostu i zmęczony przystanął obok żebraka-
          kaleki, jęczącego o wsparcie. Machinalnie sięgnął do skórzanego mieszka i
          wydłubany z samego dna ostatni grosz wcisnął w odrażającą dłoń żebraka. Na
          refleksję nie stało czasu; diabeł udający żebraka urwał wojakowi głowę.
          O dalszych usiłowaniach wyzwolenia księżniczki milczą przekazy pisane i ustana
          tradycja.

          Roman Kiełkowski - "Historie spod kopca Krakusa"
          • elsevier Na czarownice to dobre sa Panny zwierzynieckie 21.12.04, 23:49
            Oto co o nich pisał ( o Pannach znaczy się) Sztaudybgier w 1954 roku:
            KLASZTOR NORBERTANEK
            Narodził się z wiślanej pianki
            Klasztorek cudny, Norbertanki.
            I usiadł sobie tuż przy fali
            I Wisle śię kapryśnej żali.
            Pamieta wszystkich potopionych
            (Dlatego milczą jego dzwony)
            A tylko słychać co godzinę
            Kołatek przykrą krzykaninę.
            Tak żałowani są, tak czczeni
            Wszyscy we Wisle potopieni.

            :-)
            • czarownica_ma Re: Na czarownice ... 06.01.05, 23:43
              W archiwum Biblioteki Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Poznaniu zachowały się
              protokoły z procesów czarownic w Zbąszyniu z lat 1654, 1681 i 1708.

              Oto treść niektórych z nich.
              W piątek przed świętem św. Jana Chrzciciela w 1654 roku, przed urzedem wójta
              urzędującym na zamku w Zbąszyniu w składzie: Andrzej Johann (wójt), Piotr,
              Stanisław Preczek, Piotr Purnikarz, Marcin Andrzej Kopadzki i Michał Wasiek
              stanęły: Cicha z Nowejwsi, Anna Arpianka z Nowejwsi i Marysia od stróża Adama z
              Nowejwsi i zeznały szczerze i dobrowolnie, że złamały przykazanie boskie,
              wyparły się Boga, oddały szytanowi swe dusze, uprawiały z nim nierząd, były na
              Łysej Górze i wspólnie z szatanami i innymi czarownicami tam tańczyły i
              biesiadowały. Za te haniebne uczynki, sprzeczne zarówno z prawem boskim
              jak i ludzkim oskarżone poniosły karę ognia, o czym głosi zachowany w tej
              sprawie dekret.


              W dniu 25 lipca 1681 roku miał miejsce masowy proces przeciwko czarownicom i
              czarownikom z okolic Zbąszynia. Ujęte i przesłuchiwane kolejno przez świeckich
              sędziów aresztowane osoby początkowo zaklinały się, że są niewinne. Zastosowane
              w trakcie przesłuchań tortury zmusiły je do nieprawdopodobnych zeznań.

              Przyznały, że były w komitywie z szatanami, tańczyły i biesiadowały na Łysej
              Górze, współżyły z nimi, wyżądzały szkody ludziom, z otrąb sporządzały koniki
              polne. Napoje potrzebne do biesiadowania czerpały
              z piwnic zamkowych pana dziedzica miasta.

              Szatanów, z którymi obcowały, nazywały po imieniu. Podają też jak szatani byli
              ubrani.
              Czarownicom do tańca przygrywała muzyka wykonywana na dudach i innych dziwnych
              instrumentach. Wielkokrotnie zaprzeczały swoim poprzednim zeznaniom.
              Nie było jednolitości w wypowiedziach oskarżonych. Nie brak bylo też wzajemnych
              oskarżeń.
              Przez denuncjacje wciągały w proces dużą liczbę osób.Mówiły że w czasie spotkań
              czarownic były zakapturzone tak, że nie można było je rozpoznać.

              Zachowane protokoły z 1681 r. podają, że zatrzymano w celu przesłuchania
              następujące osoby:
              Jadwigę Ciemnę z Perzyn, Krystynę Flanderkę ze Starego Kramska, Barbarę Fąfinę,
              Annę Grześkową z Nowej Wsi i Jana Kosterę z Nowej Wsi.
              W zeznaniach złożonych częściowo dobrowolnie a częściowo przez tortury osoby te
              wymieniły jako współwinnych i współuczestniczących:
              Juszkową z Nądni, Mizerkową i Nilską Jadwigę z Kramska, Reginę Wawrzynek,
              Czempińską Gaizinę, Waśkową, Kryśkę z Nądni, Gratyskę z Chrośnicy, Chłepkową z
              Nowej Wsi, Kopadzką ze Zbąszynia, Dorotę Dolinską i jej córke, Kośmiderską z
              Kramska, Grześkową z Belęcina, Gabryske z Chrośnicy i żonę kowala - Jędrzejową.

              Przed użyciem tortur wyżej wymienionych poddano, na ich własną prośbę, próbie
              wody. Prośbę swą uzasadnili tym, że woda jest sprawiedliwa i nie przyjmie nic
              złego. Prośbie ich stało się zadość i pławiono ich w zbiorniku o stojącej
              wodzie. Mimo, że kat przy pomocy żerdzi zanurzał ich pod wodę, wypływali znowu
              na powierzchnię. Niewątpliwie próbę wody jak i złożone zeznania uznano za dowód
              winy. Wyrok został niezwłocznie wykonany.

              Donosił o tym dekret o następującej treści:

              "Ponieważ oni dobrowolnie przyznali się do swojego ohydnego przestępstwa a
              mianowicie, że wyparli się wiary Boga wszechmogącego, który ich stworzył,
              odkupił krwią swojego jednorodzonego Syna, obdarzył łaską Ducha Swiętego, który
              powołał ich do powszechnej i prawdziwej wiary katolickiej, udzielał opieki tu
              na ziemi, a oni siŁ tego wszystkiego wyparli, jak również, że wyparli się
              Najświętszej Marii Panny, niepomni na przykazania boskie, zapomnieli o aniołach
              świętych, a zwrócili się w stronę wrogów ludzkiej duszy,
              im służyli, ich woli ulegali, wyżądzali ludziom szkody i często Boga obrażali,
              za te tak złe i nikczemne uczynki, zgodnie z prawem boskim i ludzkim, ukarane
              zostaną karą ognia i zamieni je w popiół,
              In nomino Domini Jesu Christi Crucifixi. Amen".

              Następny protokół związany jest z zeznaniem złożonym przez mieszkankę
              Zbąszynia, Agnieszkę Kosmita, którą wzięto na przesłuchanie 5 października 1708
              r. Garncarz Wojciech oskarżył ją o czary. Oskarżenie potwierdzone przysięgą
              brzmiało: " Ona zadała mojej żonie diabła.
              Potwierdził je pod przysiegą Jan Malanowski. Zgodnie z prawem kobieta ta
              została zatrzymana i w celu poddania torturom i oddana do dyspozycji kata
              miejskiego. Zeznała wówczas, że oskarżenie Kostrzewicza i Malanowskiego złożyła
              przed trybunałem Boga. Twierdziła, że oczernili ją niesłusznie, dodając, że
              poleca się Bogu, o czarach i czarodziejskich sztuczkach nic nie wie i na nich
              nie zna się.

              Gdy wójt zwrócił jej uwagę na czekające ją tortury, odpowiedziała:

              " Róbcie ze mną co chcecie, jestem niewinna. Nie mam nic do powiedzenia ani
              przeciwko sobie, ani przeciw komu innemu. Cokolwiek wycierpię, z miłości do
              Boga biorę na siebie; obcowałam tylko z Bogiem i żadnym pokusom nie ulegałam".

              Poddana torturom krzyczała, gdy tylko kat mocniej pociągnął sznur:

              " O Jezusie, ukrzyżowany jezusie! Ludzie miejcie litość nade mna! Nie wiem o
              niczym! " Gdy po chwili kat znowu mocniej pociągnął za sznur, głośno błagała
              Boga o pomoc. Jednak i tym razem nic nie wyznała. Wówczas kat po raz trzeci
              napiął powróz.

              (Ciąg dalszy i koniec tej nieludzkiej sceny są nie do odczytania w skutek
              uszkodzenia akt. )

              Dalsze zeznania Agnieszki Kosmity są zapewnie wynikiem zastosowania totur.
              W dalszej części protokołu czytamy, że żona garncarza została przez Kosmitę o
              coś poproszona, ta zaś nie chciała jednak nic dać. Około Wielkiejnocy Kosmita
              jej "TO" zadała ( to znaczy diabła ) i odtąd nie może go już wypędzić. Było to
              w oborze w porze obiadowej, godziny nie może dokładnie podać, ale obecni byli
              przy tym domownicy. Malanowskiemu "TO" zadała gdy była u niego w oborze.
              Szatana przechowywała w drewnianej skrzynce. Trzymała w niej tylko jednego, ale
              obecnie nie ma już żadnego. Ten bowiem odszedł przed trzema dniami, a nazywał
              się Jan. Gdy Joltynowi "TO" zadała,
              był "coraz bledszy na głowie" ( chodzi zapewnie o żółtaczkę ).

              Powodem było to, że Joltyn szczuł jej świnie psami. Gotfrydowi Kraycerkowi "TO"
              zadała, że zmarł. Wsypała mu do szklanki proszek w chwili gdy do niego
              przypijała u niejakiej Nilskiej.
              Czarownicę poznała w drodze na Zbąszyńskie Pole. Tam zjawił się szatan i nią
              rozmawiał. W swoim domowym obejściu ma jeszcze dwóch diabłów, którzy nie
              szkodzą nikomu.
              Jeden nazywa się Wojciech, a drugi Grzegorz.

              (Dalszy ciąg akt jest uszkodzony i trudno go odczytać.)

              To co dalej nastepuje jest zapewnie skutkiem zastosowania kolejnych tortur
              wobec oskarżonej Kosmita. Torturowana przyznaje się, że ma jeszcze przy sobie
              trzech innych diabłów, jednego w czamrze i dwóch w pasku od gorsetu. Ci trzej
              pozostaną przy niej aż do śmierci.
              Pytana jak mogła w takich okolicznościach spowiadać się, odpowiadała:
              że na czas spowiedzi szatani od niej odstępowali. Szatanom oddała się
              całkowicie duszą i ciałem i napisała w związku z tym cyrograf. Obstawała też
              przy tym, że czarami zajmuje się już od dwudziestu lat.
              Nauczyła ją tego kobieta o nazwisku Szkudlarka z Łomnicy, gdy z nią szła z
              płótnem na jarmark do Nowego Miasta. Pewien Niemiec zastąpił im drogę. Odziany
              był w niebieskie ubranie, nosił czarny kapelusz
              z czerwoną wstążką, buty do jazdy konnej i niebieskie pończochy. Szedł z nami
              aż do Bolewic. Również od Szudlarkowej nauczyła się obcowania z diabłem, a ona
              sama nauczyła tego córkę. Z miasta nie może wymienić więcej wspólników, niż
              tych, których podała. Nie chce mieć nikogo na sumieniu.

              Po trzecim torturowaniu w dniu 8 października Agnieszka Kosmita potwierdziła
              swoje wcześniejsze zeznania, że zadała "TO" Joltynowi, Gotfrydowi i pachołkowi
              szanownego pana dziedzica (chodzi o Damiana Garczyńskiego).

              (Dalsza część arkusza w aktach jest uszkodzona w związku z tym nie można
              odczytać zakończenia tego protokołu.)

              W finale tej sprawy wspomina zachowany dekret,
              • czarownica_ma Re: Na czarownice ...cd 06.01.05, 23:47
                W finale tej sprawy wspomina zachowany dekret, który obok Agnieszki Kosmity
                wymienia niejaką Reginę. Nic jednak bliższego o niej nie wiadomo, gdyż nie ma
                protokolarzy z jej przesłuchań.

                Oto treść tego dekretu:

                " Ponieważ wy obie Agnieszka i Regina naruszyłyście przykazania boskie,
                zapominając o swoim Bogu, Stwórcy całego świata i was samych, opuściłyście
                Boga, oddały się szatanowi, złamały przysięgę złożoną
                na Chrzcie Świętym, wzgardziły łaską Ducha Świętego, zlekceważyły obficie
                przelaną Krew naszego Pana Jezusa Chrystusa dla waszego Zbawienia i odkupienia
                świata, wyparły się Najświętszej Matki i świętych aniołów i oddały szatanowi,
                zasługujecie za te haniebne uczynki na karę. Dlatego przekazujemy was,
                za zgodą szanownego pana Garczyńskiego i w obecnośści jego namiestnika, a także
                zgodnie z obowiązującym w takich wypadkach prawem, katowi, że was spali i
                zamieni w popiół. Ci zaś, którzy chcieliby się mścić..."

                (Ze względu na uszkodzenie dokumentu, nie można odczytać ciągu dalszego.)

                Procesy czarownic miały miejsce w Zbąszyniu jeszcze w drugiej połowie XVIII
                wieku. Wyroki śmierci na czarownicach wykonywał kat miejski. W 1760 r. katem
                miejskim był Kazimierz Gundermann.
                Z umowy zawartej między nim a burmistrzem i urzędem wójta dowiadujemy się, że
                za torturowanie zakończone ścięciem głowy delikwenta, za wieszanie lub spalenie
                na stosie, otrzymywał kat z rąk burmistrza cztery talary w srebrze.

                Czyżby niszczenie czarownic było jedną z rozrywek w tym monotonnym i zacofanym
                świecie?
                Ludzie zawsze potrzebowali i będą potrzebować "igrzysk". Zmienia się tylko ich
                rodzaj.


                Zaciągnięte z opisu Leona Adamczyka
          • kocibrzuch Re: ..wyczarować ksieżniczkę? 23.12.04, 09:42
            dzięki, Czarowniczko ma
            mam braki pod tym względem, bo nie czytałem
            choć od lat kilku pomieszkiwam w tej okolicy, jeszcze się całkiem nie oswoiłem
            • czarownica_ma a może rycerzy..?:) 29.12.04, 13:07

              www.krakow.pl/kamera/rynek/GOLEBIE.html
              • kocibrzuch Re: a może rycerzy..?:) 30.12.04, 10:23
                jakoś tak ciepło i słonecznie tej zimy na Rynku
                czyżby to sprawka czarownicy?
    • kocibrzuch na Wawel, na Wawel... 30.12.04, 10:22
      Krakowiaczku żwawy (i nie tylko Krakowiaczku zresztą)
      www.wawel.krakow.pl/
      zawartość - jak najbardziej
      forma - niespecjalna
    • oldpiernik Re: Wszystkim, co w Krakowie bywali.. 04.01.05, 14:41
      Między czarem a czartem niewielka różnica
      Której imię znane, zwie się połowica.


      OLDNIEBIJCIEŻBIEDAKA
    • kocibrzuch Re: Wszystkim, co w Krakowie bywali.. 04.01.05, 18:19
      krakowski obrazek rodzajowy ;-)
      • oldpiernik Re: Wszystkim, co w Krakowie bywali.. 05.01.05, 07:50
        Ciekawy pomysł.
        Prawa do wizerunku odstąpione nieodpłatnie?

        OLDWREDNY ;)
        • elsevier Re: Wszystkim, co w Krakowie bywali.. 06.01.05, 00:15
          A to znacie?

          RANEK W KRAKOWIE

          Dziś wziąłem lekcje skrzydeł
          Od gołębi...
          A słońce okiem złotym
          Patrzało z głębi.

          Kościół Mariacki jaśniał
          Ranna poświatą...
          Rzuciłem groch gołębiom,
          Dały się nabrać na to.

          (to Sztaudyngier w 1954 napisał)

          ps: czy te 3 foty maja jakis zwiazek z kocibrzuchową rodziną?
          • kocibrzuch Re: Wszystkim, co w Krakowie bywali.. 06.01.05, 09:20
            1. Nie znaliśmy, mamy braki w wykształceniu literackim. Z tematów krakowskich
            znamy głównie prozę: "Kichusia majstra Lepigliny" oraz "Paziów króla Zygmunta".
            2. Nie mają, rodziny nie upubliczniam :-)
    • kocibrzuch Re: Wszystkim, co w Krakowie bywali.. 11.01.05, 22:36
      wystawa akwareli
      • oldpiernik Re: Wszystkim, co w Krakowie bywali.. 12.01.05, 10:01
        Łane.

        Czytam Daviesa "Boże igrzysko".
        Są tam przytoczone rejestry dla ustalenia hmmmm... podatków.
        Aż żal, że nie można poszperać w oryginałach.
        Szczególnie system monetarny w czasach Piastów i Jagiellonów ciekawie wygląda.

        OLDPOGRĄŻONYWLEKTURZE
        • kocibrzuch Re: Wszystkim, co w Krakowie bywali.. 12.01.05, 17:31
          Archiwum skarbowe, jako takie, spłonęło w 1944 r. w całości, spalone rozmyślnie zresztą. Więc nikt już w nim nie poszpera :-(
          • niesmialek1 Dawniejszy szacunek żywności i innych rzeczy... 13.01.05, 00:33
            ... w Krakowie A. D. M. CCCC.XIII
            pszenica groszy 7,
            grochu korzec gro,. 3,
            prosa gro.# maku gro. 4,
            ciele tuczone gro. 6,
            gęś gro16.
            gęś oskubana 12,
            para jaj 1,
            kusza grzywna 1,
            Cięciwa do kuszy gro 1


            • kocibrzuch Re: Dawniejszy szacunek żywności i innych rzeczy. 13.01.05, 08:50
              poproszę o parę jaj, płacę gotówką
    • kocibrzuch Re: Wszystkim, co w Krakowie bywali.. 14.01.05, 19:34
      strona autorska krakowskiego fotografika
    • abc_unia Re: Wszystkim, co w Krakowie bywali.. 14.01.05, 20:09
      Krakow ma w sobie sile przyciagania ...:)
      a...przejezdzajac w tamtych stronach ostatniego lata, poznalam swietna malarke,
      ktora w swoich wymarzonych pracach poszukuje zagubionych miejsc...
      przestrzeni...miast...i pejzazy

      www.galeria-esta.pl/arty.asp?Nazwisko=Bonczar&Imie=Renata
      • kocibrzuch Re: Wszystkim, co w Krakowie bywali.. 14.01.05, 20:28
        Ładne, bardzo "fantastyczne".
        Lubię sobie "dośpiewywać", choć co Matejajko to Matejajko, że o Kossakach nie wspomnę. Ot gust taki mam staromodny.
    • kocibrzuch to jest cool 29.01.05, 15:39
      www.gorpol.pl/miasta/miasta.html#krakow
      • oldpiernik Re: to jest cool 31.01.05, 09:11
        jeśli tak dalej pójdzie
        wylecę z pracy
        tak się wgapiłem w te Wasze pomysły na oglądanie, że podpadłem na całego

        OLDIROZTERKI ;)
        • kocibrzuch Re: to jest cool 31.01.05, 11:59
          tego byśmy nie chcieli
          już nic nie puszczam, by Cię nie zajmować

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka