Dodaj do ulubionych

Romans sanatoryjny

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 12:36
... to takie banalne, a jednak stało się! Muszę się komuś o tym wygadać, bo
nie mogę z tym żyć, nie mogę wrócić do równowagi psychicznej czuję, że się
rozpadam na kawałki. Nie jestem już najmłodsza, dobijam 40-tki, jestem /a
raczej byłam dotychczas/ szczęśliwą mężatką od ponad 15 lat i wzorową matką
dorastającej córki. Przez 3 tygodnie po za domem straciłam głowę dla faceta
starszego, brzydszego, głupszego od mojego ukochanego mężą, który jest
ideałem męskiej urody, wspaniałym ojcem, mężem i kochankiem wzorem wszelkich
cnót. Tamten facet pociągał mnie seksualnie jak żaden inny, nie mogłam mu się
oprzeć, był jak narkotyk... Minęły już 2 miesiące od powrotu a ja czuję się
coraz gorzej, nie mogę przestać o nim myśleć, czuję wstręt do samej siebie za
to co zrobiłam, nienawidzę się! mam myśli samobójcze.
Bardzo kocham męża i córkę, są dla mnie wszystkim i nigdy nie zostawiłabym
ich, ale na naszym związku powstała już rysa, której do końca życie nie
zdołam usunąc. Jestem podła!!!
Obserwuj wątek
    • madziapoznan Re: Romans sanatoryjny 24.11.04, 12:39
      moze spotkania z psychologiem pozwola ci znalezc ponownie rownowage. co sie
      stalo to sie nie odstanie, nie ma co rozpaczac nad rozlanym mlekiem. powinnas z
      kims o tym pogadac, przeanalizowac wszystko, poukladac sobie w glowie i moze
      wtey w jakis minimalnym stopniu bedziesz w stanie dozyskac rownowage...
      • santacruz2000 Re: Romans sanatoryjny 24.11.04, 12:56
        jestes podla.Zyj z tym
      • Gość: Ron Re: Romans sanatoryjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.04, 20:41
        Zdzira
        • Gość: vena Re: Romans sanatoryjny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 20:44
          idiota
    • loczek62 Re: Romans sanatoryjny 24.11.04, 12:58
      Stało się, trzeba powiedzieć sobie trudno i żyć dalej. Myślę że w tym przypadku niestety, ale bardzo silnie zadziałały feromony i to cały sekret. Ja raz byłem w sanatorium w dorosłum życiu i też nie wystrzegłem sie romansu. Ale nie dramatyzowałem a wręcz pławiłem sie w rozpuście. Pozdrawiam loczek62
    • Gość: Krzyś Re: Romans sanatoryjny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 13:46
      Witajcie
      Marika - Nic co ludzkie - nie jest nam obce. Dlaczego nie możesz wspominać tego
      co się stało z lekkim uśmieszkiem ? ? Każdy ma jakąś swoją tajemnicę Możesz
      mieć i Ty ;) Nie rób z tego tragedii. Jestem ponad 20 lat w związku bardzo
      kocham swoją zonę z wzajemnością i na wszelki wypadek wole nic nie wiedzieć.
      Jest nam bardzo dobrze. a Tak nawiasem mówiąc (czego oczy nie widzą tego sercu
      nie żal) Żyć trzeba dalej i kochać i kochać i kochać i koch.................
    • dorjana Re: Romans sanatoryjny 24.11.04, 14:18
      wspólczuje ,ciezko chyba zyc wsrod niedopowiedzeń,mezczyni mja na to inen
      spojrzenie.
    • zegor Re: Romans sanatoryjny 24.11.04, 14:29
      Marika!
      Chyba pierwszy raz byłaś w sanatorium.
      Czy nie zauważyłaś przez te trzy tygodnie,ile zawiązało się"miłości"?
      To w sanatorium normalka i " twoja miłość" -jeśli jest starym wygą sanatotyjnym-
      przepraszam-juz o Tobie nie pamięta.Jeżeli tak,jak Ty zrobił to pierwszy
      raz,może przeżywać to,tak jak Ty.Ale nie wierz w miłosć-nie marnuj swego
      życia.I broń Boże,nie próbuj rozmawiać O TYM Z MĘŻEM!!!Stało się,było pięknie
      ale się skończyło i już!!!Kochasz męża i córkę i to jest najważniejsze!
      Tamte chwile niech będą dla Ciebie tylko miłym wspomnieniem!
      Pozdrawiam!!!!
      • Gość: Marika Re: Romans sanatoryjny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 15:54
        Dziękuję Wszystkim za zainteresowanie.
        Szczególnie te cztery ostatnie wypowiedzi oddały dokładnie to, o czym myślę,
        czym się pocieszam, w lepszych momentach mojego "miotania" się i analizowania
        tego co zrobiłam.Rzeczywiście w sanatorium byłam pierwszy raz / mam nadzieję,
        że ostatni/, przed wyjazdem rodzina i mąż żartowali, żebym na siebie uważała,
        bo mogą się tam dziać różne rzeczy, jedni z nudów upijają się inni flirtują i
        wpadają w wir romansów, sama się z tego smiałam, bo wydawało mi się to takie
        głupie i banalne. Bardzo bałam się rozłaki z rodziną na tak długi czas i
        rzeczywiście pierwsze dni były straszne, denerwowali mnie inni , którzy bawili
        się od początku na całego, całonocne imprezy i popijawy były normalką i pewnego
        dnia, kiedy z tęsknoty za mężem popadłam w wielkie przygnębienie, kiedy
        rozważałam ucieczkę stamtąd pojawił się ON. Rozumiał mnie doskonale,
        zaopiekował się mną, chodziliśmy na długie spacery, rozmawialiśmy o naszych
        rodzinach / miał żonę i dziecko/ opowiadał o nich z szacunkiem i miłością
        podobnie jak ja o moich najbliższych, tym mnie bardzo ujął. Przyjazń z Nim
        wydawała się taka bezpieczna, ucieszyłam się, że dzięki temu przetrwam w tym
        okropnym, nudnym sanatorium. Stał mi się taki bliski, przebywaliśmy ze sobą
        całymi dniami, aż przyszedł taki moment kiedy mój rozum przysnął a hormony i
        feromony triumfowały. Nawet nie miałam tam na miejscu, aż takich wyrzutów
        sumienia, pocieszałam się, że pewnie połowa turnusu robi to samo, a ja tego
        faceta i tak nie kocham, robię to tylko, aby przetrwać. Zyłam tam jak na
        innej , odległej planecie i niecierpliwie odliczałam dni powrotu do domu.
        A w domu... jakby ktoś wylał na mnie kubeł lodowatej wody, zrozumiałam co
        narobiłam!!! Nie oczekuję od Was słów pocieszenia i zrozumiałe są słowa krytyki
        pod moim adresem. Należy mi się! Za wszystkie posty dziękuję.
        Karą za to co zrobiłam jest stan psychiczny, który pogarsza się z każdym dniem.
        Nie dosypiam, nie dojadam zaczynam się jąkać , rozpadam się na kawałki.
        • szpull Re: Romans sanatoryjny 24.11.04, 16:54
          o kapeć!!!! nie jadę do sanatorium! o nie! z domu mnie wyganiają, jedź dla
          zdrowia, a tam można zachorować poważnie!!! może jakieś zabiegi w domu zabiegi
          zafunduję?
          i zakocham się od nowa! fiuuu o kapeć!
    • Gość: solinka Masz pecha !!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.11.04, 16:59
      Trzeba było się zakochać w facecie młodszym, mądrzejszym i przystojniejszym od
      twojego męża, to nie byłabyś kłębkiem nerwów. Jak czytam takie posty, to mnie
      pusty śmiech ogarnia, a w tym przypadku to jakaś podpucha? Podejrzewam,że
      połowę z nich napisała ta sama osoba.
    • czarna_rozpacz Re: Romans sanatoryjny 24.11.04, 17:15
      marika,
      to kolejny dowod jakimi szmatami,
      w wiekszosci sa kobiety:(
      • Gość: iga Re: Romans sanatoryjny IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.11.04, 17:23
        Z facetami też różnie bywa.
        • Gość: marcin Re: Romans sanatoryjny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 17:47
          Prawda. Ale gdybym miał żonę i ją zdradził to nie miałbym zadnych pretensji
          jeśli zażądałaby rozwodu. Ja bym zażądał.
          • Gość: solinka Re: Romans sanatoryjny IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.11.04, 18:03
            Przynajmniej stawiasz sprawę uczciwie i honorowo, jak na faceta przystało.Obyś
            nie musiał stawać przed takim problemem.
      • basia996 Re: Romans sanatoryjny 24.11.04, 17:39
        Mówisz o sobie !
    • Gość: chorowity O ! kuracjuszki na necie ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.04, 14:42
      O! kuracjuszki na necie! To teraz w sanatoriach jakies kuracje internetowe
      zapisują? To ja jadę, jadę jadę! Tylko napiszcie mi , gdzie jest jakies fajne
      sanatorium?
    • Gość: vena Re: Romans sanatoryjny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 19:19
      Marika!!! Kobieto, natychmiast weź się w garść!!! To nie "przygoda sanatoryjna"
      może być problemem w Twoim małżeństwie tylko to co teraz wyprawiasz. Było,
      zdarzyło się, niczego nie cofniesz, pozostaw to jako miłe wspomnienie, porzuć
      wyrzuty sumienia, bo nic Ci nie dadzą. Kochaj męża i córeczkę, uśmiechaj się do
      nich i nie narażaj na Twoje przygnębienie. Bądź dla nich silna. To co zrobiłaś
      nie jest powodem, abyś burzyła swój dobry świat który kochasz. Jeszcze raz
      powtarzam WEŹ SIĘ W GARŚĆ !!!! A czas przyniesie Ci spokój.
      • Gość: mario Re: Romans sanatoryjny IP: *.blt.pl / *.blt.pl 26.11.04, 00:24
        czy możemy powtórzyć?
    • kane0441 Re: Romans sanatoryjny 29.05.19, 21:44
      Koleżanko "rozwaliłaś sie", to teraz cierp. Gdybym znał twojego męża chętnie opowiedział bym mu cała sytuacje, bo szkoda mi rogaczy.
      • turma.mortis Re: Romans sanatoryjny 29.05.19, 23:50
        nie twoje rogi heh
        nie twój sufit ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka