Gość: Marika
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
24.11.04, 12:36
... to takie banalne, a jednak stało się! Muszę się komuś o tym wygadać, bo
nie mogę z tym żyć, nie mogę wrócić do równowagi psychicznej czuję, że się
rozpadam na kawałki. Nie jestem już najmłodsza, dobijam 40-tki, jestem /a
raczej byłam dotychczas/ szczęśliwą mężatką od ponad 15 lat i wzorową matką
dorastającej córki. Przez 3 tygodnie po za domem straciłam głowę dla faceta
starszego, brzydszego, głupszego od mojego ukochanego mężą, który jest
ideałem męskiej urody, wspaniałym ojcem, mężem i kochankiem wzorem wszelkich
cnót. Tamten facet pociągał mnie seksualnie jak żaden inny, nie mogłam mu się
oprzeć, był jak narkotyk... Minęły już 2 miesiące od powrotu a ja czuję się
coraz gorzej, nie mogę przestać o nim myśleć, czuję wstręt do samej siebie za
to co zrobiłam, nienawidzę się! mam myśli samobójcze.
Bardzo kocham męża i córkę, są dla mnie wszystkim i nigdy nie zostawiłabym
ich, ale na naszym związku powstała już rysa, której do końca życie nie
zdołam usunąc. Jestem podła!!!