25.01.05, 16:20
Zasłyszane w Paryżu:

Uprzejmy klener w knajpie: - proponuję dziś drinka: szampan, porzeczki, (Cwi:
coś tam jeszcze, nie pamiętam...).

Uśmiechnięta Zielka: - Dziękuję Panu, ale moja świadomość klasowa nie pozwala
mi pijać szampana.

Uprzejmy kelner w knajpie: - Rozumiem.

Cwi w duchu swym: - Chwalipięta.
Obserwuj wątek
    • nonstop Re: donos 25.01.05, 20:17
      trza było odpór zrobić, za pomocą choćby Grandes Serres Chateauneuf-du-Pape
      (choć de gustibus...)
    • zielka no to ja tez... 25.01.05, 21:32
      ... cos powiem.
      Tak, faktycznie, wydarzenie mialo miejsce, cwi jeno zapomnial dodac gdzie;-)
      (powiem wiec pokrotce, ze w tej knajpie, ten sliczny kelner usmiechal sie bardziej do cwiego niz do
      zielki)

      Ech, druga dawka paracetamolu pomogla, i tym sposem czuje sie wlasnie jak skowronek. Niemniej,
      przez dzien caly na mojej biednej siwiejacej glowie spoczywaly ciezkie szklanki z Picon-bi?re.. Cwi,
      udalo Ci sie kupic butelczyne przy okazji?

      (nonstopie, wino, jakiekolwiek by nie bylo, nie niesie za soba tej dosc aroganckiej wykwintnosci; jako
      prosty zdun winienes rozumiec:-)
      • cwi Re: no to ja tez... 25.01.05, 22:31
        Dwie kupiłem. Jedną dla siebie :-)))
        • ewka5 Re: no to ja tez... 30.01.05, 09:07
          cwi napisał:

          > Dwie kupiłem. Jedną dla siebie :-)))

          * a druga, rzecz jasna, dla tego slicznego kelnera, co to "usmiechal sie
          bardziej do cwiego niz do zielki)"? hahaahahahaha


    • zielka ostrzezenie 30.01.05, 12:53
      kiedys wojtek, na podstawie terenowych badan socjologicznych, przekazal mi mysl nastepujaca (nie
      doslownie) : "paryscy kelnerzy to buraki". z wielu, rowinez empirycznych powodow, chcialam obalic te
      opinie, a przynajmniej ograniczyc (do "niektorzy") jej adekwatnosc.
      dzisiaj jednak czytam sobie gazete, i widze cos, co pewnie wojtkowi by sie spodobalo, oto fragment:
      "That was an extreme example, of course. You're much more likely to come across shop assistants who
      carry on gossiping about their boss as you wait to be served. In that case, if you really need what they
      have on offer, you should interrupt the conversation with a cheery but insistent 'Bonjour!' , which is
      French for 'are you going to serve me or what?'"
      ;-)

      rzecz znajduje sie tutaj:
      observer.guardian.co.uk/travel/story/0,6903,1396331,00.html
      (How to play the French service game ... and win)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka