expedientka
30.05.02, 09:45
Co dzień o tej samej porze,
kiedy nowy towar wnoszę
widzę obok sklepu mego
cień chłopca powabnego.
Gdy on się przybliża do mnie,
drży w mych dłoniach sok w kartonie,
a gdy w okno sklepu zerka,
leci z rąk do mięs panierka.
Nieznajomy, ach Nieznajomy!
Wiruje ziemia i ściany,
kręcą się wkoło wędlin reklamy.
Nieznajomy, ta postać, ten cień
to jest On, me przeznaczenie!
Czasem, gdy do sklepu wchodzi,
coś pod gardło mi podchodzi,
patrzę wciąż na jego usta,
głowa mi się robi pusta.
A gdy zbliża się do lady,
ustać już nie daję rady,
Nie wytrzymam tego dłużej -
twarz zlewają pąsy, ròże.
Nieznajomy, ach Nieznajomy!
Kiedy mnie o jogurt prosi,
spijam ten jedwabny głosik,
cała zlana zimnym potem,
szepczę : płaci pan dwa złote.
Czy on już wie, czy on czuje,
że go namiętnie w myślach całuję
I wszystko we mnieeeeeeee
eeeeXplodujeeeeee.