kochanica-francuza
19.03.05, 21:08
Blogi Forum Poczta Randki
+ Ogłoszenia Aaaby.pl Gazeta Wyborcza
Loga, dzwonki, tapety,
gry Java...
Tania linia:
za granicę 35 gr/min!
Wiadomości | Kraj | Świat | Sport | Gospodarka | Nauka | Kultura
| Fotografie | Twoje miasto | Pogoda | Gazeta Wyborcza |
Nauka
Informacje
ABC
Biologia
ABC
Chemia
ABC
Fizyka
ABC
Kosmos
ABC
Medycyna
ABC
Paleontologia
ABC
Technika
Archeologia
Nauka o Ziemi
Ludzie nauki
Książki o nauce
W tv o nauce
Edukacja
Student
Zdrowie
Raporty
Noble 2004
Bliźniaczki syjamskie
In vitro
50 lat DNA
Katastrofa Columbii
Gazeta.pl > Nauka > Informacje
Sobota, 19 marca 2005
Jak chirurdzy poprawiają naturę
Michael Jackson zmienił w sobie niemal wszystko. Ale czy poprawił?
Fot. STEPHEN OSMAN AP
ZOBACZ TAKŻE
• Nauka. Medycyna przyszłości będzie poprawiać, a nie naprawiać (03-11-03, 01:00)
• Operacje plastyczne (05-02-01, 15:03)
Elżbieta Olender, Nowy Jork 18-03-2005, ostatnia aktualizacja 18-03-2005 17:04
Więcej, dziwniej i coraz mniej bezpiecznie - to nowe trendy w chirurgii
kosmetycznej. Rekordy popularności bije upiększanie intymnych części ciała i
operacje plastyczne kupione w pakiecie
- Mam 31 lat i trójkę dzieci. Czas srogo obszedł się z moim ciałem i przykro
mi patrzeć na swoje odbicie w lustrze - zwierza się Kanadyjka Kelly B. w
liście do amerykańskiego reality show "Totalne przeistoczenie". Opisuje swój
spłaszczony, krzywy nos, rozstępy, obwisłe piersi i przedwczesne zmarszczki.
Co tydzień też Kelly widzi w telewizorze niezbyt urodziwych Amerykanów, którzy
dzięki operacjom plastycznym zmieniają się w piękne i pewne siebie istoty. Co
tydzień Kelly marzy, że program zawita do Kanady i że to jej twarz i sylwetkę
przemieni skalpel chirurga.
Programy takie jak "Totalne przeistoczenie" okazały się wartymi każdego
zainwestowanego dolara. Chirurgia plastyczna przeżywa obecnie prawdziwy boom.
Jak podaje najświeższy raport Amerykańskiego Towarzystwa Estetycznej Chirurgii
Plastycznej (ASPS), Amerykanie zapłacili w ubiegłym roku 12,5 mld dol. za bez
mała 12 mln zabiegów wykonanych z czysto estetycznych względów. Choć większość
(82 proc. ) stanowiły drobne i tanie zabiegi, jak np. wstrzyknięcia botoksu
najbardziej dochodowe były poważne operacje chirurgiczne. 89 proc. z nich
wykonano na kobietach.
Raz to za mało
W pogoni za piękną twarzą i sylwetką kobiety coraz częściej decydują się na
zabiegi, które wymagają długotrwałej narkozy i są potencjalnie niebezpieczne
dla zdrowia. Od lat najpopularniejsze operacje kosmetyczne to odsysanie tkanki
tłuszczowej i powiększanie piersi (wymagają średnio 1-2 godzin narkozy). Ale
przybywa też chętnych do poddania się dużo dłuższym operacjom. W ostatnim roku
na przykład o 28 proc. wzrosła liczba zabiegów podnoszenia piersi (4 godziny
narkozy), o tyle samo - zabiegów modelowania brzucha (5 godzin ) i o 38 proc.
- liczba operacji dolnych partii ciała, czyli korygowania jednocześnie ud,
bioder, brzucha i pośladków (8 godzin narkozy).
Prawie połowa zeszłorocznych pacjentek poddała się operacji plastycznej po raz
kolejny. A jako że wiele pań z góry nastawia się na serię zabiegów, chirurdzy
udzielają rabatu tym, które zdecydują się na wykonanie kilku korekt
jednocześnie. Niektórzy lekarze nawet łączą siły i oferują zabiegi
kompleksowe, w trakcie których jeden chirurg dokonuje np. liftingu twarzy, a
drugi operuje dolne partie ciała. W praktyce pacjentki trzymane są pod narkozą
tak długo, że można by w tym czasie przeprowadzić transplantację nerki lub
operację na otwartym sercu.
Nie tylko staruszki
Jeszcze do niedawna kalifornijskie nastolatki marzyły, żeby w prezencie za
dobrze zdaną maturę dostać pieniądze na operację plastyczną nosa. Ostatnio
jednak wymarzonym prezentem okazało się powiększanie piersi - liczba
nastolatek, które poddały się zabiegowi wszczepienia implantów piersi, wzrosła
w 2003 r. trzykrotnie. W 2004 roku ponad 33 proc. wszystkich operacji
plastycznych wykonano na pacjentkach poniżej 35. roku życia, z czego 50 tys.
na nastolatkach. Badania przeprowadzone przez psychologów z University of
Pennsylvania wykazały, że ponad 60 proc. studentek dopuszcza myśl o
skorygowaniu urody za pomocą skalpela. Kiedy lekarze, a za nimi prasa zaczęli
bić na alarm, ASPS zaleciło swoim członkom, by u nastolatek poniżej 18. roku
życia nie wykonywali powiększania piersi ze względów czysto estetycznych.
Nastolatki "powinny zdawać sobie sprawę, na co się decydują" - przestrzegał
ówczesny prezes ASPS, dr James H. Well. - Wszczepienie implantu piersi jest
początkiem interwencji chirurgicznych, które będą się ciągnęły przez całe
życie - mówił Well. Nie jest to opinia przesadzona. Wedle raportu
amerykańskiego Urzędu ds. Żywności i Leków tylko w 2003 roku 45 tys. pacjentek
w różnym wieku poddało się zabiegowi usunięcia implantów, najczęściej z powodu
miejscowych komplikacji, przesunięcia się implantu lub podejrzenia o jego
pęknięcie. Pojawiły się też ostrzeżenia onkologów, że u kobiet z implantami
mammografia nie gwarantuje wykrycia raka piersi.
Uroda intymna
Specjalistów ostatnio niepokoi inny trend - plastyka intymnych części ciała.
Choć są to zabiegi kosztowne - od 3 do 8 tys. dol. - a rekonwalescencja jest
procesem długim i bolesnym, terminy u modnego lekarza zarezerwowane są na
cztery miesiące naprzód.
Operacje narządów płciowych wykonywane są z dwóch - innych niż medyczne -
względów: dla wzmocnienia erotycznych doznań i dla urody.
Bywa, że z wiekiem bądź po porodach dochodzi do rozciągnięcia się mięśni
pochwy. Chirurgiczne zwężenie pochwy, czyli waginoplastyka, ma zwiększyć
wrażliwość na bodźce fizyczne i poprawić jakość życia seksualnego. Może tak
być, ale nie musi. Czasem zdarza się, że bolesne blizny pooperacyjne i
uszkodzone włókna nerwowe wywołują dokładnie przeciwny skutek. Przed takimi
komplikacjami ostrzegają seksuolodzy, którzy podkreślają, że związek z czułym
i obdarzonym wyobraźnią partnerem prowadzi do osiągnięcia tego samego celu
taniej i bez ryzykowania zdrowia.
Drugi typ operacji - labioplastyka- nie ma wpływu na jakość doznań erotycznych
i wykonywany jest wyłącznie ze względów estetycznych. Panie niezadowolone z
wyglądu swoich narządów płciowych mogą poddać się zabiegowi polegającemu na
zmianie kształtu warg sromowych, usunięciu części tkanki i miejscowych
wstrzyknięciach wypełniacza - kolagenu lub tłuszczu. Zadziwiające jest to, że
niektóre konsumentki kultury masowej - w tym wypadku tej z najniższej półki
zajmowanej przez erotyczne pisma i pornograficzne filmy - uwierzyły w
istnienie jakiegoś obiektywnego wzorca "waginalnego" piękna.
Patent na waginę
Specjalistę od upiększania narządów płciowych najłatwiej znaleźć w Kalifornii,
na Florydzie i w Nowym Jorku. Na potentata w tej dziedzinie szykuje się dr
David Matlock, właściciel kliniki w Beverly Hills.
Doktor Matlock opracował dziesięć własnych technik chirurgicznych, a następnie
opatentował je. Współpracuje z nim już blisko 50 lekarzy, którzy mu płacą 9
tys. dolarów za przeszkolenie i przez dwa lata po 2,5 tys. miesięcznie (za
korzystanie z patentu).
Słowa krytyki za opatentowanie technik chirurgicznych nie wzruszają dr.
Matlocka. - Nie opatentowałbym tego, gdyby chodziło o chirurgię np.
nowotworów. Moje zabiegi służą jednak wzmocnieniu przyjemności, chcę mieć na
nie monopol, żeby zarabiać pieniądze dla moich lekarzy - powiedział w
wywiadzie dla "Crane's New York Business". I faktycznie, jego klinika generuje
rocznie milion dolarów zysku.
Na pomysł z patentem dr Matlock wpadł kilkanaście lat wcześniej, kiedy
pacjentka leczona z wysiłkowego nietrzymania moczu, wyznała, że po zabiegu
chirurgicznym poprawiło się jej życie intymne. Waginoplastyka bowiem, tak samo
zresztą jak labioplastyka, jest znana i przeprowadzana ze wskazań medycznych