kowianeczka
24.03.05, 09:11
Niekiedy o nim zapominam zajeta praca, rodzina, zanurzona "po uszy w ksiazce".
Niespodziewanie nadchodza jednak takie chwile, gdy mnie dopada, niczym waz
oplata sie wokol szyi. Przerazona zaczynam sie dusic. Kilka sekund pozniej
czuje jak zoladek podchodzi do serca, a serce do glowy. Slysze tylko
bumbum ..bumbum.. coraz szybsze bumbum. Rece drza nie mogac utrzymac
filizanki, odstawiam ja niepewnie na biurko i czym predzej siegam po awaryjna
slomke w dwoch kolorach. Zawsze jej uzywam, zawsze tej samej, gdy przychodzi-
on- syndrom PMM.
Kilka minut pozniej bol niczym koszmar na jawie mija. Zoladek opuszcza sie i
osiada obok watroby, serce wychodzac z glowy kuca jeszcze chwile na ramieniu
potrzepawszy sie miarowo, po czym po zebrze kula sie do swojej dziury. Cisza
w skroniach, slomka w ustach, tepy wzrok skierowany w jeden punkt. I wreszcie
ona!- niewyobrazalna ulga.
Minelo. Ale wroci. PMM: POLSKA- MOJA MILOSC. Znowu wroci..
R.C. Widziales, Gazeta Wyborcza czytaj codzienna ma opoznienie w newsach o 5
dni. Brawo! :)))
kowianeczka