mathildae
19.06.02, 17:02
Zawsze nazywał w myśli morze "la mar", bo tak nazywają je ludzie po hiszpańsku,
gdy je kochają. Czasami ci, co je kochają, mówią o nim złe słowa, ale zawsze
tak, jakby chodziło o kobietę.
Niektórzy młodzi rybacy – ci, co używali bój jako pływaków do linek i mieli
motorówki kupione wtedy, gdy wątroby rekinów przyniosły im dużo pieniędzy –
mówili o nim "el mar", co jest rodzaju męskiego. Mówili o nim jak o przeciwniku
bądź miejscu, bądź nawet wrogu. Ale stary zawsze myślał o nim w rodzaju
żeńskim, jako o czymś, co udziela lub odmawia wielkich łask, a jeśli robi
rzeczy straszne i złe, to dlatego, że nie może inaczej.
„Księżyc działa na nią jak na kobietę” – myślał.