Dodaj do ulubionych

Opowiadanie - pamiętnik inż.

14.04.05, 12:30
Rozpoczynam tu nowe opowiadanie którego zbierzność z osobami i zdażeniami
jest całkowizie zamierzona! Przynajmniej w tym co ja będe pisał.

Będzie to pamiętnik pewnego absolewnta informatyki który pracuję jakio
urzędnik.
Obserwuj wątek
    • armitage3 Pamiętnik inż. 14.04.2005 AD 14.04.05, 12:42
      Jest 12:33 dnia 14.04.2005 AD
      Jak każdego dnia siedzę za swoim biurkiem i odbieram telefony.
      Dzisiejszy dzień różni się od innych dobrą pogodą i wulkaniczną sraczką która
      mnie męczy od wczesnego rana. Gdyby nie ona to pewnie bym do roboty nie wstał.
      Przed chwilą skończyłem biurokratyczną część swojej pracy, a że nie ma mojego
      szefa to zaraz skończę pisanie tego pamiętnika i pojadę do mojej byłej szkoły
      porozmawiać z byłymi wykładowcami na pewne, tylko nam znane tematy.
      Pózniej palnuję odwiedzić swoją drugą połowę i może na jakiś film się
      wybierzemy.
      Jutro opowiem jak było.
      • armitage3 Pamiętnik inż. 15.04.2005 AD 15.04.05, 15:21
        Piątek 15:03
        Interesujący dzień pracy dobiega końca.
        Ale wracając do podsumowania wczorajszego dnia, to niespodziewanie się skończył.
        W szkole jak to w szkole nowe problemy i zajęcia. Wracając ze szkoły
        odwiedziłem kilku znajomych.... a co tam to mój pamiętnik i nikt tego nie czyta
        to nie będzie reklamy.
        Odwiedziłem znajomych w Midicomie gdzie miałem pare miesięcy praktyki, chłopaki
        obdarowali darmowymi częściami, ale to mało ważne. Ważne co było potem. Około
        15:00 zawitałem do mojej "bliskiej" znajomej z którą planowałem wybrać się na
        spotkanie z klubem filmowym, ale ostatecznie obejżeliśmy u niej po raz
        drógi "Constantine".
        Zaskoczyło mnie to co powiedziała potem, odprowadzając mnie do samochodu.
        Usłyszałem dwa słowa których sie zawsze bałem. I jak zawsze w podobnych
        sytuacjach odpowiedziałem milczeniem i dałem buziaka na pożegnanie, w zamian za
        co dostałem klucz do jej domu.????????
        Jezu przecież ja nawet nie mam klucza do własnego domu a tu masz. No i co ja
        mam zrobić i jak na to zareagować????? Pewnie jak zawsze uruchomię mechanizm
        obronny i zignoruję sprawę, a w efekcie zostanę po raz kolejny znienawidzony ("
        od miłośći do nienawiści...").
        Tak to jest, jak egoistycznie człowiek chcę spokoju i żeby nie musiał się nikim
        i niczym przejmować... Zawodowe Wojsko Polskie jak ja bym chciał od wszystkiego
        uciec.
        Eh eh

        Wracając do dnia dzisiejszego.
        Poranek fajny, siadłem przed swoim biórkiem włączyłem TV co go z serwisu
        przywieźli, zapodałem "Yu Gi Oh" swoją drogą kretyńska kreskówka, i zjadłem
        śniadanie. Potem standardowo biurokratyzacja, aż tu nagle koleżanka z pracy
        przyniosła ciastko i kawę (kolega ma imieniny). Złożyłem życzenia, wypiłem
        drinka i zaczęło mi się w głowie kręcić, jak to po wódce bywa (fajnie w tej
        robocie). Resztę dnia przesiedziałem przed TV pisząc "niekończącą się
        opowieść". Od Poniedziałku zostaję oddelegowany do Centrum Informacji, to się
        oderwę od papierków.
        Zobaczymy jak będzie...
        Weekend raczej bez zmian, basen, dużo snu, trening, ale do "niej" to nie
        pojadę.
        • jatotylko Re: Pamiętnik inż. 15.04.2005 AD 15.04.05, 23:21
          może ja nie powinnam tego czytać ;P
          • armitage3 Re: Pamiętnik inż. 15.04.2005 AD 16.04.05, 19:43
            Czemu nie? to tylko nowe opowiadanie. A poza tym to tylko "zmyślona" historia.
            Nie trzeba niczego brać na serio.

            John
            • jatotylko Re: Pamiętnik inż. 15.04.2005 AD 17.04.05, 23:20
              Dlaczego napisałeś """" ?
              • nait Re: Pamiętnik inż. 15.04.2005 AD 17.04.05, 23:32
                Może dlatego, że to jest fikcyjna opowieśc oparta na faktach autentycznych? A
                może są to wydarzenia autentyczne oparte na fikcji? A może mieszanka fikcji i
                rzeczywistości?
                Nie ma to jak sf inż ;)
              • armitage3 Re: Pamiętnik inż. 15.04.2005 AD 17.04.05, 23:38
                Bo to jak mieszkać w mieszkaniu.... piętro wyżej jest identyczne (chyba, że
                mieszkasz na strychu), ale atmosfera i wystrój w środku będzie inna.

                Czyli kożystam ze schematu.

                John
      • armitage3 Re: Pamiętnik inż. 16.04.2005 AD 16.04.05, 20:46
        Wieczór
        Dieś jest jeden z takich dni kiedy uświadamiam sobie jak bardzo nie lubię
        wiosny.
        Jak zawsze po zimie ciałko się zaokrągliło, to też ubranko małe.
        Rodzice pilnują, żebym nie daj boże sobie odpoczął w wolną sobotę i poranna
        pobódka ściera się relistycznie zimną wiosną.
        Wszyscy witrzą pościel, robią wiosenne pożądki i trzepią dywany więc czemu i
        nie my. Ale czemu zaczynać od mojego pokoju?? A może i dzisiaj wywiercić dziórę
        w kominie i kable od anteny przeprowadzić. Ale czemu ja? To nie mój pomysł!
        No i ja to w polsce bywa jakiś kretyn musi wypalać trawę, żeby każdy mógł
        odetchnąć świerzym dymem.

        Zajebista sobota. Zimno, na zewnątrz śmierdzi dymem, a w domu pozpierucha.
        Witaj wiosno!
        • jatotylko Re: Pamiętnik inż. 16.04.2005 AD 17.04.05, 23:35
          to jak dotąd jesteś chyba jedyną przeze mnie znaną osobą która nie lubi wiosny,
          ja wtedy rozkwitam, a na mojej twarzy pojawia się uśmiech, nawet jeśli czasem
          mamy deszcz,

          przyznam szczerze, że bardzo wielka szkoda, to czas który potrafi bardzo
          pokolorować życie,

          p.s tak mnie właśnie natchnęło, założyłeś nowe opowiadanie, ale w moim
          odczuciu, jest to opowiadanie w którym ciężko byłoby, jest, pisać komukolwiek
          jeszcze, gdyż jest to twój pamiętnik a z takiej racji, jest to twoje
          opowidanie , nikogo więcej, a nam pozostaje tylko jego czytanie , czy o to ci
          chodziło ? bo może jeśli nie o to, to może coś tutaj poszło nie po twojej
          myśli ? piszesz, żeby nie brać tego "serio" ale mimo wszystko, umieszczając
          cokolwiek w tym wątku, w pewnym sensie, chcąc czy nie chcąc, dajesz nam odczuć,
          że czytamy coś co jest, dzieje się w twoim życiu osobistym, i jeszcze jedno co
          do mnie dotarło, stwarzając taki wątek, dałeś nam możliwość zaznania ,
          doświadczenia czegoś, co moze podchodzić w pewnym sensie pod reality show,choc
          może bardziej, serial, bo poznajemy i jesteśmy na bieżąco z życiem "głownego
          bohatera"
          jeśli napisałam coś nie tak, przepraszam, może nie powinnam pisać tego, w sumie
          to miałam raczej nie pisać, ale jakos dziś nie mogłam się oprzeć (i właśnie
          dlatego, jeśli ktoś nie rozumiał wcześniej, napisałam, że może nie powinnam
          tego czytać ;P) problem polega jednak na tym, że jeśli już coś takiego jest, to
          kusi, a oprzeć się pokusom trudno - ot i mamy pomysł na kolejnego posta ;P

          p.s 2 może te wszelkie wywody i myśli są całkowicie niezgodne z prawdą,
          niestety czasem mam tendencje do zapędzania się lekko za daleko
          • armitage3 Re: Pamiętnik inż. 16.04.2005 AD 17.04.05, 23:48
            Niło jest zobaczyć Twoje przemyślenia.
            Co do pierwszego pytania to sam nie byłem pewien czy to miało być opowiadanie
            kilkuosobowe czy faktycznie pamietnik, ale jak widac wyszło w praniu co to
            jest. Ważne, że ktoś się tym interesuje i ma co do tego jakies odczucia.
            Liczyłem na więcej komętaży, ale te jeszcze się pojawią.

            A czemu nie myśleć o tym jak o "decyzja należy do ciebie".

            John
            P.S. A z tą wiosną to nie tak. Główny bohater nie nawidzi życia całego świata i
            stara sie to ukryć - ale to ma wyjść dopiero w następnych "odcinkach".
            • nait Re: Pamiętnik inż. 16.04.2005 AD 18.04.05, 00:00
              No wiesz! Jak mogłeś powiedzieć co będzie dalej?

              Może wyszedł pamiętnik jedno osobowy dlatego, że jesteś jedynym inżynierem na
              forum? Skoro pamiętnik inż. więc może tylko oni mogą tworzyć opowiadanie?
              Chociaż jeśli założyć, że to tylko fikcja to równie dobrze mogą pisać inni :)
              Jeśli w zamyśle nie miała to być forma bloga, gdzie czytelnicy ograniczają się
              jedynie do komentowania kolejnych 'odcinków', to nic nie stoi chyba na
              przeszkodzie żeby jakoś zacząć pisać w kilka osób (np. wprowadzając nowe postacie).
              Moim zdaniem obecna forma jest dość ciekawa, zwłaszcza komentarze tejtylko :)

              Swoją drogą to chyba ciekawiej czyta się coś, jak ty to nazwałeś, "decyzja
              należy do ciebie" niż gdyby z góry zostało określone co to jest (fikcja czy nie).
              • armitage3 Re: Pamiętnik inż. 16.04.2005 AD 18.04.05, 00:07
                To co napisałem potraktuj jako trailer

                Skoro to jest "fikcja" o inż. to nie oznacza to, że moge tylko ja pisać, ale
                dziwne by było gdyby jeden pamiętnik pisało kilaka osób (chyba, że
                rozdwojenie .. hmm tak o tym nie pomyślałem)

                John
                • nait Re: Pamiętnik inż. 16.04.2005 AD 18.04.05, 00:15
                  Może po 21 kwietnia będzie rozdwojenie ;P O tym nie pomyślałem.
                  Może coś w rodzaju sumienia? Zły i dobry duszek (czytaj anioł stróż i diabeł
                  kuszący do złego)?
                  • armitage3 Re: Pamiętnik inż. 16.04.2005 AD SPOILER 18.04.05, 00:23
                    Ten drugi to nasz bohater.

                    John
            • jatotylko Re: Pamiętnik inż. 16.04.2005 AD 18.04.05, 00:06
              to trochę niedobrze, że zdradzasz co będzie w przyszłych odcinkach ;P
              ale dalej pozostawię to bez komentarza

              fakt, że coś takiego jak decyzja należy do ciebie, nie przeszła mi przez myśl,
              ale w takiej sytuacji, dochodzi do tego, że od osób które to czytają, w pewnym
              sensie oczekiwane jest, aby, doradzały, wskazywały drogę (taką jaką na miejscu
              bohatera by wybrały)
              jeśli coś co w tym opowiadaniu jest po cześci prawdą tego co dzieje się w twoim
              życiu, to znalazłeś w pesnym sensie, sposób, aby znaleźć odpowiedzi na niektóre
              pytania, poradzić się kogoś bez odkrywania siebie tak naprawdę, sposób na
              znalezienie odpowiedzi bądź usprawiedliwienie się przed samym sobą

              jest naprawdę masa myśli które łażą mi teraz po głowie, jakbym chciała to
              wszystko napisać, to wyszedłby jeszcze większy chaos, (i sebastian nie mógłby
              mnie zrozumieć ;) z resztą prawdopodobnie nie tylko on ;P ) dlatego chwilowo na
              tym poprzestanę, a jakby co to przeczytasz(cie)
              • armitage3 Re: Pamiętnik inż. 16.04.2005 AD 18.04.05, 00:13
                Faktem jest, że bohater jest autonomiczny, ale ciekawe by było gdyby komuś
                udało się jakoś wpłynąć na decyzje jakie podejmuje.
                A swoją drogą to zastanawiam się czy napisać coś z czym mógłby się utorzsamić
                czytający np. wspomnienie o kimś czy coś takiego.

                John
              • nait Re: Pamiętnik inż. 16.04.2005 AD 18.04.05, 00:20
                O mnie się nie martw, z chaosem radze sobie całkiem dobrze ;P Poza tym mam
                zainstalowany plug-in 'deszyfrujący panne G' :) a twoje przemyślenia całkiem
                przyjemnie się czyta. Czekam na więcej.
                • jatotylko Re: Pamiętnik inż. 16.04.2005 AD 18.04.05, 00:23
                  o ile sama nie zacznę się w tym gubić, albo przestać rozumieć cokolwiek
                  piszecie, to wielce prawdopodobne jest, że będziecie mieli okazję mnie jeszcze
                  poczytać, tymczasem muszę dać mojemu rozumkowi pomyśleć ;P zobaczymy co wymyślę
                  • armitage3 Re: Pamiętnik inż. 16.04.2005 AD 18.04.05, 00:25
                    "Mała kropelka z dużym rozumkiem" - Kubuś puchatek
                    • jatotylko Re: Pamiętnik inż. 16.04.2005 AD 18.04.05, 00:33
                      zmieniłeś mi płeć
                      a myślałam że ja pasuję do postaci prosiaczka
                      • armitage3 Re: Pamiętnik inż. 16.04.2005 AD 18.04.05, 00:39
                        Ej nie no to były słowa Kubusia (tak mnie nazywają) a kubuś mówi "Mała kropelka
                        coś źle kombinuje"

                        Okrąglutki John
                        • jatotylko Re: Pamiętnik inż. 16.04.2005 AD 18.04.05, 00:41
                          ciebie nazywają kubuś puchatek ? a to ciekawe, czemu ??
                          i nie pamiętam żeby mówił coś takiego, a czytałam niedawno trochę kubusia :) a
                          może to tylko w filmie tak mówił :)
                          muszę obejżeć ten co mam, bo jeszcze nie zdążyłam :)
                          • armitage3 Re: Pamiętnik inż. 16.04.2005 AD 18.04.05, 00:45
                            Kubuś mi rodzice mówili od małego, a teraz do tego jestem bardziej puchaty tak
                            o 10 kg.

                            Kubus mówi" Dobranoc bo na miodek trzeba zarobić "
                            John
      • armitage3 Pamiętnik inż. 17.04.2005 AD 17.04.05, 22:59
        Wieczór
        Hmm... Another day bites the dust.
        W ogóle nie wiem jak dzisiejszy dzień minął, może to dlatego, że odwiedziny
        kuzynki obudziły nmie o 16:27 Ehh.
        Zmęczony ....... bardzo zmęczony .......
        A prawie zapomniałem. Wracając ze sklepu potrąciłem psa...........będzie żył.
      • armitage3 Pamiętnik inż. 18.04.2005 AD 19.04.05, 00:03
        Późny wieczór.
        Ehem. To może od początku. W pracy było dziś ciekawie. Na dzień dobry
        przeszkoliłem mojego zastępcę co i jak ma robić. Potem oddelegowałem się w nową
        lokalizacje pracy. Wstępnie zapoznałem się z nową koleżanką z pracy i zgodziłem
        się jej pomóc w napisaniu pewnego projektu. Niby ja mam się zająć kosztorysem i
        sprawami technicznymi... Ciekawe co z tego wyjdzie. Tak czy inaczej ogólnie to
        zapierdziel po uszy tylko, że godziny pracy lepsze. Nie muszę już o 6:00
        wstawać he he.
        Dzień dzisiejszy jest także dniem w którym mój były kabaret wrócił z przeglądu.
        Kierownik na moje miejsce załatwił zawodowego aktora, ale z tego co mi
        powiedzieli to nie poszło za dobrze, a szkoda. Żałuje bardzo, że nie mogłem być
        z nimi, bo w jury znajdowali się członkowie legendarnego
        kabaretu "Potem"......ale mam przynajmniej autografy. Swoją drogą to podobno
        występowali przy pustej widowni, to troszkę jak opowiadać sobie samemu
        dowcipy...... Może powinienem błagać kierownika na kolanach, żeby mnie znowu
        przyjął?
      • armitage3 Pamiętnik inż. 19.04.2005 AD 19.04.05, 22:23
        22:20 Wtorek
        Tak wogóle to myślałem, że jest poniedziałek, w wyniku czego przegapiłem
        wczorańszą próbę i dostałem całkiem niezły zpierdziel od instruktora za to, że
        musiał odwołać występ....... znowu zajebałem jak dzik w sosnę. Ze szkoły
        dostało mi się jeszce maleńkie zadanie na które mam czas do wczoraj........
        A tam idę spać.
      • armitage3 Pamiętnik inż. 20.04.2005 AD 20.04.05, 23:57
        Prawie jutro.
        Zapierdziel po uszy............. dzisiaj w pracy nie było czasu podrapać się po
        przysłowiowej dupie, w związku z czym jadłem kawę rozpuszczalna, bo nie było
        czasu na zagotowanie wody, poza tym to było fajnie.
        Jeszcze nie dostałem wypłaty, a już jej nie mam, ale za to nowiutki Ferguson w
        domu stioi, szkoda że nie mam czasu z niego skorzystać.
        Jutro zapowiada się ciekawy dzień.

        Jdę spać
      • armitage3 Pamiętnik inż. 21.04.2005 AD 21.04.05, 22:52
        Wieczór.
        Cieszę się, że mam taką szefową ....... nie każdy szef robi dla pracownika
        zakupy. Albo ceni moje usługi, albo chodzi o coś innego. Ale jutro ......
        trzeba pokazać kto tam jest szefową ............ bo mi głupio.
        Disiejszy dzień był zbyt długi żeby o nim pisać wyjechałem o 7:00 wróciłem o
        22:14 czyli 15h poza domem.... jak za starych dobrych czasów. Jutro podobnie
        tyle tylko, że znowu mam przeniesienie dostać, ale będę prosił żebym mógł
        zostać dłużej bo tu jakoś mi się podoba, chociaż nie mam TV ani żadnej przewy.

        www.go.to.sleap.com
      • armitage3 Pamiętnik inż. 23.04.2005 AD 23.04.05, 19:43
        Wczsny wieczór
        Powoli odzyskuję głos i już całkiem dobrze słyszę, ale jeszcze dżwięk morza w
        głowie pozostał......poza tym to odpoczywam i dawno nie byłem taki happy pomimo
        utraty butów.

        Wracając do przyczyny szumu morza w głowie i utraty głosu to stało się to
        wczoraj, kiedy to po skończonej robocie uradowany nową ofertą pracy w Krakowie,
        pojechałem na występ mojego byłego zespołu, na pierwszy spektakl w którym nie
        brałem udziału. Spektakl był genialny....chyba najlepszy jaki widziałem. Zaraz
        po nim kolega dał mi bilety na koncert
        Kultu.......................KAZIK.......KAZIK......KAZIK......KAZIK.........KAZI
        K............twardziele 3h grali.......
      • armitage3 Pamiętnik inż. 27.04.2005 AD 27.04.05, 15:53
        Środa
        Urwałem się z pracy.

        Ale wracając do kilku ostatnich dni, to po koncercie KULTU bardzo odczułem, że
        kondycja nie ta co kiedyś. Niedziele przespałem prawie całą poza małym wypadem
        do nowego somsiada bo virusy i coś tam.... Potem miałem doła, bo zobaczyłem
        jego starszego brata........biedny, zupełnie jak roślina która próbuje mówić.
        Takie coś nie powinno mieć miejsca. I własnie dla tego nie chcę mieć dzieći.
        Fuck.

        Ehhh.
        W poniedziałek jednak mnie nie przenieśli i dalej siedzę w centrum informacji.
        Jadąc do pracy posypał się samochód, ale dojechałem. Serwis też udało się na
        miejscu zrobić. 20zł. w plecy. Po południu urwałem sie do szkoły negocjować
        nową ofertę pracy.........udało się od Października w Krakowie w szpitalu
        dziecięcym bedę pracował, mam dostac własny lokal i sprzęt... ale będze
        zapierdziel.

        Wczoraj znaczy się we wtorek, do pracy zawitał FBI, bo dali mu wolne i
        przyjechał mnie odwiedzić. Po pracy pojechałem do niego, a tam normalka, nowy
        scenariusz do kabaretu i kupę śmiechu, i tak do późnego wieczora.

        No i w końcu dziś. Prawie skończyłem szkielet projektu i pewnie jutro zobaczy
        on światło dzienne...... ale dzień się jeszcze nie skończył, to zamierzam go
        przespać.
      • armitage3 Pamiętnik inż. 28.04.2005 AD 11:20 am 28.04.05, 11:18
        Grrrrrr.... 11:20 - czwartek
        spałem 11h i ........ nic, się nie wyspałem. Szefowa pojechała, i teraz ja
        szefuję ......... a przynajmniej jeszcze przez parę godzin.
        Radio nie działa. Bez radia to tak jak bez czoła........... nie da się otwierać
        orzechów.
        Przynajmniej niezdrowy humor się trzyma. nudno tak sia la la .....
      • armitage3 Pamiętnik inż. 2.05.2005 AD 02.05.05, 00:42
        Późny wieczór, albo wczesny ranek jak kto woli, dla mnie to dalej środek dnia
        jak by nie było.

        Właśnie robię przerwę w pisaniu artykułu, który i tak już jest spóźniony o
        jeden dzień. Zwątpiłem w swoją znajomość języka wolności, czyli angielskiego.
        Pierwsze objawy pojawiły się w momęcie tłumaczenia nazwy szkoły, ale potem to
        już kompletni dowaliłem.... jak to było ..... "Crucifixion of chromosomes" he
        he dobre "ukrzyżowanie chromosomów", ale bym dał plamę jak by to do druku
        poszło. Ale to i tak dopiero początek a potem tylko kolejne gwoździe do
        trumny ......."B komórka podlega klonowaniu, czyli jest kopiowana z pewnym
        prawdopodobieństwem odpowiednim do wartości pobudzenia tej komórki".... Dżizus
        jak to przetłumaczyć? albo jeszcze jedno "...wektora liczb rzeczywistych."
        wyszło mi "vector of real numbers" a teraz spowrotem na polski wychodzi "wektor
        realnych numerków" ............. a masz za karę...... było się w piątek z pracy
        nie urywać i nie jechać z zespołem w trasę..... ale swoją drogą to jeszcze
        nigdy nie sprzedawałem biletów na spektakl.
        Eh eh jeszcze Młodej powiedziałem, że rano przyjadę i gdzieś pójdziemy.......
        jakie rano?.... jakie pójdziemy? ........translate aus arbait ... to może do
        rana zdążysz.
        No masz nawet jak piszę do siebie to tak jakbym gadał do siebie.......psychoza
        ang. "psychosis".......adrenaline rush. "I am Ulio Erancholio I need tipi for
        my banghole".... "Are You threatening me?"
        ..... pali kory ... mózg staje dęba
        Jesdzcze tu wróce jak wyżyję te kilka dni prawdy.
      • armitage3 Pamiętnik inż. 4.05.2005 AD 04.05.05, 14:17
        Środa 13:59

        Parę ostatnich dni ...... minęło.
        Artykuł o dupę rozbić (przynajmniej teraz) i czas zmarnowany, ale jestem
        zadowolony bo zrobiłem skromne zakupy i do kolekcji trafiło kolejne 14 kg.
        hartowanej stali w postaci 4 mieczy. Piękne drewniane pochwy zdobią pokój, a
        czarna oksydowana stal ciesz oko. Poza tym parę nowych ubranek (znowu za małe
        jakby XXL było na kurdupla) i kolejna wypłata idzie pa pa. W pracy przyjęli
        projekt i chcą mi komputer przywieźć, hura się nie cieszę bo nie ...

        Dzisiaj maszerująć do centrum informacji przechwyciła mnie koleżanka i dała
        telefon do tego gościa co to samochód ma mi sprzedać. Muszę tylko pojechać do
        niego, ale mi się nie chce.
        Jutro znowu do szkoły a potem do małej na wieczór wdepnąć trzeba.
        No to plan jest teraz się trzeba go trzymać.

        John
      • armitage3 Pamiętnik inż. 08.05.2005 AD 08.05.05, 01:30
        Środa 01:10

        Kilka ostatnich dni było jak jeden bardzo długi.
        Wizyta w szkole okazała się ciekawym doświadczeniem, bo z tej strony to swoich
        wykładowców jeszcze nie znałem, ale po ostatnim spodkaniu zaczynam nabierać do
        nich szacunku. Co jak co, ale bawić to oni się potrafią jak nikt inny.

        No i tu za dużo nie napiszę, bo dowodów na siebie nie chcę dostarczać, ale
        warto zapamiętać, jest sposób zrobić przekręt za dużą kasę. Trzeba tylko
        dobrego prograistę, a takiego całkiem przypadkiem znam.

        Ostatnia noc dała do myślenia. Śniło mi się, że mnie dziewczyna zostawia. To
        był bardzo realistyczny sen po którym serce waliło jak młot o kowadło, i
        oddychać nie mogłem normalnie, ale co najdziwniejsze bardzo mi się podobał a
        szczególnie jej stanowczy zdecydowany głos. Szkoda że się tak szybko obudziłem,
        bo mógłbym coś więcej z niego wynieść. Tak czy inaczej wartościowa lekcja.
        Dowiedziałem się czegoś o sobie. Jednak wolał bym tego nie przeżyć na prawdę.
        • wojciasf Re: Pamiętnik inż. 08.05.2005 AD 08.05.05, 13:15
          co do pierwszego to raczej nikomu tutaj tym nie zaimponujesz, choc moze sa tacy
          którym to sie spodoba
          a co do drugiego szkoda ze ci sie to nie przysniło do konca, jakis pozytek był
          by moze
          • armitage3 Re: Pamiętnik inż. 08.05.2005 AD 09.05.05, 10:46
            Co do pierwszego to pisałem o tym, że wykładowcy potrafią się nieźle bawić, i
            nie bardzo wiem jak tym można zaimponować.

            Co do drugiego to tobie nic do tego bo w temacie nie jesteś.

            Jeśli znowu chodzi o to co mi się przyśniło, to jaki mógłby być pożytek z tego
            żeby mi się sen do końca przyśnił??? A tak wogóle to co mogło by mi się śnić
            dalej, że wychodzę i jadę do domu, a potem co ???

            A tak wiem, wolałbyś żeby to nie był sen. No niestety muszę Cię zmartwić, bo
            tak sytuacja nie będzie miała miejsca.

            John
            • wojciasf Re: Pamiętnik inż. 08.05.2005 AD 09.05.05, 22:26
              Wiesz, nawet przez sekunde mnie nie zmartwiłeś. Po prostu nie mozesz.
              Najwyrazniej nie trafiłeś z miarą jaką oceniasz, życze zawsze wszystkim jak
              najlepiej, nawet tym którzy mogli by na to nie zasługiwać.
              A poza tym, tak całkowicie na marginesie co życie plata nam rozne figle i może
              się zdarzyć to czego tak bardzo jesteś pewien, że sie nigdy nie zdarzy.
              • armitage3 Re: Pamiętnik inż. 08.05.2005 AD 11.05.05, 09:37
                Ale się teraz zawiodłem na Tobie, a jeszcze parę miesięcy temu słyszałem
                zupełnie inne słowa. I jak mówisz, że "życze zawsze wszystkim jak najlepiej" to
                coś tutaj się nie zgadza, ale dobra nie będę tego roztrząsał... Szczerość ze
                sobą to już inna działka.

                A to że życie płata figle to się zgadzam, ale nie można zrobić tego samego dwa
                razy, więc powtarzam: to się nie zdarzy!

                John
                • wojciasf hehe 11.05.05, 21:41
                  No wiesz, przyznam, że co do szczerości to chyba mamy bardzo odmienne zdanie. A
                  może nawet odmienną definicje tego słowa.
                  Tak "zycze wszystkim jak najlepiej" szcześliwym jeszcze wiecej szcześcia, mało
                  szcześliwym dużo szcześcia, kochającym kochania, chorym uleczenia, głupim
                  rozumu itp. itd. Po prostu dla każdego coś dobrego.
                  • armitage3 Re: hehe 12.05.05, 10:17
                    O nasz Mesjaszu i zbawicielu, prowadź swoje owieczki do ziemi obiecanej, głoś
                    słowa prawdy i sprawiedliwość, o nasz Królu, nasz Panie i Władco.
                    Król powrócił choć nigdy nie odszedł. :)

                    Pozdrawiam
                    John
                    • wojciasf teraz to przegięcie.... 12.05.05, 23:01
                      .... napisałeś takiego posta, że nawet najmądrzejsze osoby nie wiedzą co to ma
                      byc. Moze oswiecisz nas bo biedne ciemne masy z forum nie rozumieją a pytają
                      sie mnie niegodnego twoich słow o co chodzi.
                      • jatotylko MOJA OPINIA NA TEN TEMAT ! 12.05.05, 23:35
                        No dobra, wybaczcie ale musiałam się wtrącić.
                        Szczerze mówiąc nie mam ochoty czytać czegoś takiego, moim zdaniem nie jest to
                        do tego miejsce, w każdym razie napewno nie ten post ! takie jest moje zdanie.
                        Jeśli jeden z was ma coś do drugiego, wolna wola, proszę bardzo, ale może
                        niekoniecznie tu i NIEKONIECZNIE W TAKI SPOSÓB. Dalibyście sobie spokój. Niech
                        żaden z was nie bieże tego niewiadomo jak do siebie, ja nikogo z was nie chcę
                        ani obrażać ani krytykować ani cokolwiek ale wyrażam swoje zdanie, nie podoba
                        mi się taka wymiana między wami, w tym miejscu. Mailujcie sobie jeśli jest coś
                        nie tak co trzeba wyjaśnić, albo piszcie w innym wątku, może bardziej
                        odpowiednim, jest Ring, może i znajdzie się coś jeszcze. A może lepiej dać
                        sobie spokój, ewentualnie wyjaśnić nieporozumienie gdzieś indziej w inny
                        sposób, a tu tego dalej nie kontynuować.
                        Co do niczego więcej wypowiadać się nie będę, jak to powiedział mój przyjaciel,
                        postaram się zachować neutralnie. Może i każdy z wam ma swoje racje (raczej
                        napewno) i swoje powody aby pisać tak a nie inaczej, ale jeśli o mnie chodzi:
                        WOLAŁABYM ŻEBY TO NIE BYŁO TU
                        Co nie znaczy, że nie chcę, żebyście pisali, ale po prostu, po co tworzyć tak
                        niezdrowy klimat ? Trzeba wiedzieć kiedy skończyć.
                        Może któryś z was się myli co do czegoś ? nieważne
                        Jeśli kogoś uraziłam, przepraszam, nie miałam takich intencji. Aha i jeszcze
                        jedno, pisząc to, nie oczekuję odpowiedzi. Po prostu musiałam.
                        • armitage3 Re: MOJA OPINIA NA TEN TEMAT ! 14.05.05, 11:19
                          Opinie rozważono i przyjęto do wiadomości. :)

                          John
                      • armitage3 Re: teraz to przegięcie.... 13.05.05, 00:29
                        Sam należę (jak wcześniej zauważyłeś) do przeciętnie bardziej ciemnej masy. W
                        związku, z czym nie jestem w stanie wytłumaczyć tych jakże skomplikowanych
                        słów. :)

                        John
                        „O biedny jest motłoch, których Mesjasz słów prostych pojąć nie potrafi.” :)
      • armitage3 Pamiętnik inż. 11.05.2005 AD 11.05.05, 10:01
        Ufff 9:45 Środa
        Ograniczę się z wpisami, bo ostatnio dzieje się dużo ale tego samego czyli
        pobudka potem z pracy do pracy i do domu do spania.

        Świerzo wróciłem od pani dentystki która powiedziała, że dobrze utrzymane
        ząbki, ale trzeba zrobić prześwietlenie ósemki bo coś tam... no to dziś po
        pracy na prześwietlenie trzeba będzie jechać. Jupi...jakbym nie miał co robić.

        Wczoraj straciłem komputer a właściwie to mi go zabrali ... ale może to i
        dobrze to sobie odpocznę, zanim nowego nie wyskrobię.

        Żeby tego było mało zepsułem najfajniejszą pochwę, bo uderzyłem w nią
        przypadkowo mieczem, a była z bardzo delikatnego wypolerowanego drewna, i poza
        nacięciem jakie się na niej powstało to pękła w pół i odprysły zdobienia.
        Jestem z tego powodu bardzo niezadowolony, bo to było prawdziwe rękodzieło. Ale
        jak to trener mówi: "Będzie Ci przypominało i drugi raz do tego nie dopuścisz".
        Szkoda że to powiedzenie dytyczy blizn i siniaków.

        Teraz idę się przygotować do kursu który zaraz będę prowadził.


      • armitage3 Pamiętnik inż. 14.05.2005 AD 14.05.05, 11:32
        Sobota - przed południem

        Szybka pobudka po 16 godzinnym śnie i mam jechać po nowy garnitur. Nie pojadę,
        bo stary jest dobry tylko trzeba schudnąć, a na razie marynarka mi wystarczy
        jak jej nie będę zapinał.
        Przedwczoraj (czwartek) byłem na koncercie, ale się przeciągną i nie
        widziałem „Fireshow” który gdzieś tam miał się odbyć, a tak się chłopaki
        napalili, że wystąpią i chyba nie wystąpili a przynajmniej nie widziałem, bo
        zimno, ciemno, do domu daleko było. poaza tym nic o czym warto by było
        wspomnieć. A nie, był bym zapomniał. W pracy panie się już nie śmieją, że nie
        wiem co to jest formulaż TH-96. A no i mamy trzy nowe praktykantki, ale nie
        miałem jeszcze czasu się zapoznać.
      • armitage3 Pamiętnik inż. 17.05.2005 AD 17.05.05, 22:58
        Wtorek wieczór

        Przedwczoraj kolega zapił się w trupa, a dzisiaj był pogrzeb. Jakże mi przykro,
        że monopol alkoholowy w polsce zarobi o te 300 zł mniej co miesiąc, ale chłopa
        szkoda. Już go nie zobaczymy.

        Małe liski znalazły sobie schronienie koło kolegi z kabaretu. Fajnie. Jest na
        co popatrzeć i nacieszyć oko.

        Wczoraj widziałem coś co się rzadko spotyka. Trzy częściową tęczę. Ciekaw
        jestem jak coś takiego powstało. Jeden z cudów natury.

        Do zapamiętania "szczyt perwersji":
        "Wmówić kobiecie, że miękki jest lepszy, bo nie uwiera."
        Nawet śmieszne, ale zależy jak na to patrzeć.
      • armitage3 Pamiętnik inż. 22.05.2005 AD 22.05.05, 22:51
        Łeeeeeee.... Zaraz Poniedziałek.

        Przez te ostatnie parę dni podziało się, że hoho.

        Wypad do Krakowa był. A był taki, że na kacu wracałem i drugi dzień nie moge do
        siebie dojść. NO to teraz wiem co to znaczy "konferencja". Każdy się chwali i
        wytyka innym błędy, a potem w pokojowej atmosferze "bankiet", a przynajmniej
        tak to nazwali. O moja głowa i wszystko inne..... boli. Gdyby to było bliżej to
        by było wleczone do domu. My God następna ma trwać 5 dni, lepij sobie urlop
        zacznę zbierać.

        Oh Uh jutro rano wstawać.......aaaaaaaaaaa.....
    • jatotylko Re: Opowiadanie - pamiętnik inż. 15.04.05, 01:22
      po przeczytaniu poniższego, czuję, albo mi się tylko wydaje, że, jeśli to
      wszystko prawda bez owijania w ......., to będziemy mieli okazję czytać
      pamiętnik z życia, prawdziwą historię, a tym samym, być może okazję do lepszego
      poznania ?
      • armitage3 Re: Opowiadanie - pamiętnik inż. 15.04.05, 08:43
        Jak zawsze widzisz na wylot.
        Mam wrażenie, że jestem obserwowany.

        P.S. Miło znowu porozmawiać.

        John
        • jatotylko Re: Opowiadanie - pamiętnik inż. 15.04.05, 12:10
          jak zawsze ??
          obserwowany jeszcze nie jesteś ;) mam trochę za daleko ;)

          re p.s też się cieszę, strasznie długo byłeś milczący
          • armitage3 Re: Opowiadanie - pamiętnik inż. 15.04.05, 14:48
            Planowałem jeszcze odpoczywać od świata przez 6 miesięcy, ale nie poszło jak
            miało pójść. Ale to nawet lepiej.

            John
            • jatotylko Re: Opowiadanie - pamiętnik inż. 15.04.05, 23:20
              no ładnie, a o nas to prawie całkiem pozapominałeś
              jak to tak ?
              ja nie mówię bardzo o sobie, bo my to znamy się <no coment>
              ale inni ?

              swoją drogą, a w sumie to nic takiego
    • jatotylko Re: Opowiadanie - pamiętnik inż. 23.04.05, 23:52
      może i ja powrócę do moich od czasu do czasu zapisków (coś ala pamiętnik, ale
      bardziej miejsce, gdzie wylewam wszystko co siedzi w środku, co boli, co smuci,
      co dotyka tak bardzo że wywołuje łzy albo powoduje ogromną złość, albo jedno i
      drugie, albo po prostu coś co pozostawia bardzo długo swój ślad) - dziś jest
      jeden z takich wieczorów, w którym nie skończyłoby się na jednej stronie
    • danway1 22.04.2005 25.04.05, 13:30
      Godzina 12:50 zostałem inżynierem. Najpierw się ciesze, później jadę na
      trening, po którym jestem z deka zmęczony. nie pije.
    • danway1 23.04.2005 25.04.05, 13:31
      Pierwszy dzień jestem inżynierem. Teraz już pije i do w dodatku nie swoje ;) Do
      domu wracam już drugiego dnia bycia inżynierem.
    • danway1 24.04.2005 25.04.05, 13:33
      Wstaje wcześnie. Jem obiad, jade na mecz, gram 10 minut. Po meczu znów pije,
      ale tym razem za swoje. W trakcie meczu omawiam trudny plan zdobycia pewnej
      działki. Do tego będę potrzebował pewnego magistra i pewnego inżyniera ;)
      Wieczorem jade z kolegą na impreze, gdzie dalej pije, ale tym razem coś
      słabszego.
    • danway1 25.04.2005 25.04.05, 13:34
      Już przestałem, teraz trzeba zabrać się za robienie porządków. Jutro jade do
      INiG, gdzie skończę pracę ostatecznie :)
      • nait pamiętnik by dan - opinia 25.04.05, 16:06
        Musisz postarać sie lepiej pisać albo przestać całkiem.
        Te kilka dzisiejszych wpisów jest nudnych. Od razu widać, że pisane na siłę, bez
        pomysłu jak to zrobić w sposób ciekawy. Chciałeś w ten sposób podnieść sobie i
        tak sporą liczbę postów? a może chcesz udowodnić paru osobom, że forum jednak
        żyje (choć oni myślą inaczej)?
        Po pierwsze zbyt krótkie wpisy, same suche fakty. Po drugie, skoro to ma być
        pamiętnik to pasowałoby żebyś zamieścił jakieś swoje przemyślenia, refleksje
        dotyczące opisywanych zdarzeń.
        Pisz prawde, zmyślaj, łącz fikcje z prawdą - tylko rób to w sposób ciekawy.
        Jeśli tego nie potrafisz - daruj sobie pisanie w tym temacie. Zostaw to tym
        którzy potrafią to robić (Leszek).
        • danway1 Opinia o opinie 26.04.05, 20:17
          Nie pisałem tych postów na siłe, tylko z własnej nie przymusoznej woli i na
          pewno nie po to, żeby podnieść liczby postów i sobie i forum bo już dawno tego
          nie robię. Wcale nie interesuje mnie liczba postów. A kto Ci powiedział, że
          pamiętnik musi mieć jakiekolwiek przemyślenia. Każdy ma swój styl pisania, czy
          pamiętników czy postów (patrz Aga - Mroofka_HH). Więc znowu zaczynasz się
          czepiać i szukać dziury w całym. Miałeś się zająć stroną, a tu nadal się nic z
          nią nie dzieje. Obroniłeś się już, więc bierz się do roboty, a nie czepiaj się
          ciągle innych. Nie zachfalaj tak tego Leszka, bo on też nie jest doskonały, tak
          samo jak inni tutaj zgromadzeni. Dziękuje za uwagę.
          P.S. Po drugie nie musiałeś wcale tego czytać.
          • armitage3 Re: Opinia o opinie 26.04.05, 23:53
            Mnie się bardzo podobało to co Dan napisał, naprawdę świetny humor, może ja
            podkradnę pomysł.

            24,06,2005r.
            10:30 - wstałem
            11:00 - 22:00 - zjadłem śniadanie, obiad, kolacje, piłem wodę
            23:00 - poszedłem spać

            25,06,2005r.
            6:30 - wstałem
            7:30 - 15:30 - byłem w pracy
            17:00 - 21:00 - zjadłem obiad, kolacje ,Piłem................. herbatę
            22:00 - poszedłem spać

            26,06,2005r.
            6:30 - wstałem
            7:30 - 15:30 - byłem w pracy
            17:00 - 21:00 - zjadłem obiad, kolacje NIE piłem!!!
            22:00 - poszedłem spać

            I trzy dni z pamietnika mam z głowy, łatwo, sprawnie, bez wysiłku, zrozumiale.

            A tak na serio. To co Dan napisał skrajnie odbiega od pamiętnika, a nawet od
            streszczenia sprawozdania wyliczonego w punktach, ale było zabawne!!!

            John
          • kubatka Re: Opinia o opinii 27.04.05, 20:42
            Nikt nie jest idealny, ale prawda jest taka, że pamiętnik Gosi bądź Leszka czyta
            sie przyjemnie - coś się w nim dzieje, a u ciebie?? Wieje nudą i tyle.
            A co do stylu pisania postów to wyjasniłam swoje zdanie w innym wątku.
    • jatotylko Czy ktos widzial dziub dziuba <lol> 25.04.05, 23:28
      jeszcze wciaz nadal - poniedzialek 25 kwietnia anno domini 2005 :) - cudowny
      dzien ;P - w tym miejscu pragne pozdrowic spotkanego przypadkiem w jasielskim
      MPM-ie przy ulicy (nazwy nie pamietam) na przeciwko JDK-u (Jasielski Dom
      Kultury) pewnego raz przeze mnie na oczy spotkanego osobnika plci meskiej :)

      No ja to mam dopiero niesamowity widok :) (to mialo byc w innym watku, ale
      wyszlo jak wyszlo ;P ) notabene, strasznie tu tego duzo jak na pamietnik, chyba
      ksiazka powstanie ;P (ale to przy next ocasion) ;P

      Siedze sobie - niesamowite juz na samym poczatku, nieprawdaz ?? ;P (wybaczcie
      brak polskich znakow - nie moja klawiatura) przed kompem (nie moim), przy biurku
      (nie moim) przede mna ----------
    • jatotylko Czy ktoś widział dziub dziuba II 26.04.05, 15:28
      Wtorek - pamiętny dzień 26 kwietnia anno domini 2005 :) (pomału zbliża się
      ważny dzień - notabene nie jeden w tym tygodniu /mam nadzieję/ ;P

      Dzisiejsza mniejsza dawka miętówek nie wywołała już tak wybuchowych reakcji ;P -
      może to wina braku butaprenu :D ( w wydychanym powietrzu oczywiście, ;P -
      ponieważ dla tych co nie wiedzą, butapren bezpośrednio spożywany /w jakikolwiek
      sposób/ ma duży wpływ na osobę spożywającą :D - skutki widoczne są jednak
      dopiero po kilku godzinach :D - ale za to jakie ;P <to tylko ja widziałam, a
      może przy innej okazji się tym podzielę ;P>
      Noc szybko minęła, oj szybko, a poranek, wręcz niezapomniany :) - wyjątkowo,
      także szybko nastał :) /i w sumie nawet nie jest mi z tym dziwnie źle ;P -
      wręcz przeciwnie, nawet całkiem przyjemnie <lol> o dziwo :)/ Krótka
      popołudniowa kampania reklamowa, jak dotąd bezskuteczna, ale nadzieje jeszcze
      pozostały :) nikłe bo nikłe ale jednak ;P - może się jednak na coś przydam, do
      czegoś, w jakiś sposób :) Wracając do poranka, muszę to powiedzieć bo bylo
      wręcz, oooo ... genialnie :) - naprawdę nikt nie zrobiłby tego lepiej jak tatuś
      <lol> :D - wstał, umył się, ogolił, (super nie ? :>) ale to nic, wszystko się
      dopiero zaczynało ;P - zjadł śniadanie (co to było, nie wiem, jeszcze
      spałam ;P ) po czym, wyłączył budzik :) - była 7 rano - prawie, (bo tato myślał
      że dopiero po 6 :) - skutkiem tego, wszyscy zaspali :) <lol> dzieciakom ze
      szkoły upiekł się sprawdzian :P a tata dostał opieprz ;P <hihi> - ale nie aż
      taki żeby chodził wściekły przez cały dzień (Bogu dzięki) - bo tego to ja bym
      nie zniosła ;P
      No ale to nic z tym co mnie czeka dopiero :) - WYWIADÓWKA :) - normalnie szok,
      dziecko chodzące na wywiadówke do dziecka <lol> :) - tak naprawdę, to nikomu
      tego nie życzę - nic specjalnie ciekawego. Właśnie mi się przypomniało :) - tak
      co do wczorajszej kolacji :) - zjadłam jedną kanapkę /w końcu nie pasowało
      odmówić - taki wysiłek przecież - bardzo pyszna praca :) - kanapka z resztą
      też :) - więc ukłony w stronę gospodarza :) - możesz częstować kanapkami :) bez
      obaw/
      Spotkała mnie dziś niespodzianka, przyjemna, gdyż z reguły (jak to się w końcu
      pisze ? ;P ciągle mi się myli ;P ) no - już wiem, więc o czym to ja ?,
      niespodzianka, ach tak, więc z reguły niespodzianki bywają przyjemne :) - na
      szczęście :), okazało się otóż, iż pewna 10-o letnia dziewczynka o imieniu -
      Kasia :) <całkiem przyjemna dziewczynka> :) - otrzymała nagrodę w konkursie na
      wierszyk o Jaśle :) - wszyscy jesteśmy ciekawi które to miejsce, jaka nagroda,
      czekamy z niecierpliwością.
      Ale na mnie już czas, tatusiowie czekają ;P - paznokcie pomalowane :), makijażu
      nie robię, bo i tak wszyscy żonaci, to w sumie nie ma dla kogo się malować :D -
      godzina nudów, wybranie języka i coś co prosiaczki lubiom najbardziej :) -
      próba :) -----
      • armitage3 Re: Czy ktoś widział dziub dziuba II 27.04.05, 00:04
        Jestem ciekawy co będzie dalej. Ale mam ale. Wiem że sam czasem się pomylę, ale
        jeśli starasz się utrzymać to w formie poamiętnika to nie pisz tego do nas
        tylko do siebie, bo to znacząca różnica czy się kogoś słucha czy podsłuchuje :}

        Poza tym fajnie zakręcona forma.

        John
        • jatotylko Re: Czy ktoś widział dziub dziuba II 27.04.05, 23:19
          Ja też jestem ciekawa. Sama nie wiem czy ma być to strikte forma pamiętnika,
          już na samym początku wspomniałam, że sądząc po długości, to będzie to raczej
          książka aniżeli pamiętnik, choć z tego co się orientuję to opowiadanie chyba
          najbardziej pasuje do formy jaką wszystko napisane jest, i prawdopodobnie
          będzie, a to z tego powodu, że pisząc to inaczej, utraci to to coś co w tym
          jest, zmieniając formę, zmieni się także klimat i nie wiem czy uda się tym
          osiągnąć wtedy to co osiąga się teraz. Trudno mi o tym całkiem mówić, dlatego,
          iż ja to piszę i przeżywam to co piszę, bądź niekoniecznie, natomiast osoba
          która czyta po raz pierwszy odczuwać może zupełnie coś innego, zwłaszcza
          zależne to jest od tego w jakim jest nastroju kiedy czyta.
          Zatem forma zostanie raczej taka, chyba ze coś samo zmieni się z czasem w
          trakcie, może także nie będę pisać codziennie, zależy jak będzie. Wszakże,
          nawet w pamiętnikach niekoniecznie wpisy są codziennie.
          Tak masz rację natomiast iż inaczej jest podsłuchiwać aniżeli słuchać, ja
          jednak osobiście za podsłuchiwaniem nie przepadam, chyba że ktoś mówi tak
          głośno że nie mam na to wpływu ;P (tak jest w pewnym sensie w przypadku tego co
          ty piszesz ;P )
          Co do zakręcenia, to taka jestem, więc inaczej pisać, chyba nie potrafię :) -
          tylko nie mam pewności czy rzeczywiście powinnam się z tego cieszyć czy nie,
          choć fakt jest, iż tym różnię się i to różni się od reszty.
    • wojciasf Re re re re ... 27.04.05, 22:46
      Daniel napisał swoj pamietnik na przekór tego co pisza inni. Takie małe
      zwady :P Troche jednak mam wrazenie ze to takie jednak czepianie sie Dana ze by
      sie czepic. Ze by tak wszyscy dbali o treść i forme postów to było by super.
    • jatotylko Czy ktoś widział dziub dziuba III 27.04.05, 23:40
      Środa - 23:23 - 27 kwietnia Anno Domini 2005 ( dzień bardzo wielu różnych
      stanów psychicznych)

      Zapowiadało się wręcz fatalnie, jeszcze wczoraj bowiem potwierdziło się coś co
      podejżewałam, lecz nie chciałam dopuścić do siebie :/ - stąd oczywiście poranek
      nie był obiecujący. Wręcz bardzo dziwnie, szczerze mówiąc niewiele z niego
      pamiętam, jakby na to nie patrzeć to dzień zaczął się u mnie o 4 pm ;P - wtedy
      odżyła, widać towarzystwa mi było trzeba :) - cudowna droga autobusem (niestety
      zaledwie parę km) - trochę śpiewu a potem "imprezka" :) - wszakże niecodzień
      jest się spontanicznym niespodziewanym, aczkolwiek mile widzianym gościem, u
      siedmio osobowej rodziny, w tak ważny dzień dla jej dwóch głów :) Już
      wyjaśniam ;P - trzydziesto lecie małżeństwa :) - i niech mi nikt nie śmie
      powiedzieć, że dzień nie jest wart funta kłaków :D - pycha ciacha, ciepła
      herbatka z cytryną :) a nalepsze :) - wino czerwone wytrawne, potem
      półwytrawne :) też czerwone ;P (niestety nazw nie pamiętam, a właściwie to nie
      wiem ;P ) - ale było dobre :) Śmiechy, opowieści, zdjęcia z dzieciństwa, Tadek,
      Daniel, Szczepan, Grzegorz - a wyobraźcie sobie że imnienia jeszcze jednej
      osoby, nie znam :( W każdym razie, kiedyś pewnie poznam :) szykuje się bowiem
      kolejne spotkanie ;P tym razem przy dzbankach piwa :D - już nie mogę się
      doczekać ;P <lol>
      Do wczorajszego dnia nie wracam już, zbyt dużo smutków mnie dopadło, w każdym
      razie ciekawie nie było. Dzisiejsza cisza także pozostawiała dużo do życzenia,
      ale i tak starałam się to jakoś pozytywnie wykorzystać ;P - zrobiłam pranie i
      zawiesiłam mokre ciuchy na balkonie coby wyschły ;P - na szczęście po południu
      zrobiło się cieplutko cudnie :)
      O byłabym zapomniała, dostałam dziś bardzo przyjemnego maila :), być może tym
      bardziej bardzo przyjemny, iż poza spamami był jedynym którego nie wyrzuciłam i
      z chęcią przeczytałam :) - dziękuję adresatowi :) z pewnością odpiszę, może
      nawet dziś, a jak nie dziś to jutro, gdyż będzie wymaga pewna gruba książka ;P
      <do pomocy oczywiście> ;P
      Zapomniałabym także jeszcze o jednym co bardzo jest dla mnie optymistyczne, i z
      powinnam się tym była podzielić jeszcze kiedyś temu, dawno ;P - wszystkim życzę
      takiego budzika jaki mam JA :) wróbelek codziennie siedzący na moim
      parapecie :) - oczywiście śpiewa :) żeby nie było ;P - to przypomniało mi
      dzisiejsze mnóstwo aluzji na temat ptaszków ;P, gumek ;P i koni ;P (jak ktoś
      ma bujną wyobraźnię to zrozumie ;P) <lol> - wierzcie mi, ja mam bardzo ;P
      zwłaszcza jeśli przebywa się w takim towarzystwie w jakim przyjemność miałam
      dziś :) / bo niestety musiałam zamienić towarzystwo, wprawdzie to także jest
      tak samo przyjemne, ale niepokoi mnie brak poprzedniego :/ ciekawe why / -
      pożyjemy zobaczymy :)
      Zatem wszystkim życzę takiego trzydziestolecia :) albo i
      sześćdziesięciolecia ;P - notabene za 3 latka szykować będzie się u mnie ;P
      Co do żonatych tatusiów :) - jeden z nich uczył mnie historii w podstawówce ;P -
      bardzo mile to wspominam ;P zwłaszcza 8 klasę i 4 pały na czysto na semestr ;P
      [hihi] Zobaczymy co przyniesie nowy dzień, oby sen był kojący ;P - rozmowy
      telefoniczne długie i częstsze, a spotkanie owocne, no i oczywiście, wciąż mam
      nadzieję że telefon zadzwoni - bo jak nie, to koniec z .....
      • armitage3 Re: Czy ktoś widział dziub dziuba III 28.04.05, 10:05
        Wow

        Czuję sie zmęvczony po przeczytaniu tego wszystkiego, to jakbym cały dzień
        przeżył w 5 min. Widać moja wyobraźnia z rana nie wyrabia.
        Co do wróbelka za oknem to jakbyś mieszkała u mnie to nie byłby taki piękny
        budzik, bo jest ich wiele i dzwonią cały czas.

        John
        • jatotylko Re: Czy ktoś widział dziub dziuba III 29.04.05, 00:28
          A może ja po prostu piszę w taki sposób, iż wywołuje to takie wrażenie :) swoją
          drogą, może niesłusznie, ale się cieszę z takich efektów ;P
          Oj byłby :) - widać nie znasz mnie na tyle, żeby wiedzieć iż ćwierkające
          wróbelki i inne ptaki (poza tymi wielkimi czarnymi kraczącymi - za tymi nie
          przepadam) sprawiają mi radość swymi ćwierkami :) - choć kto wie, jakbym to
          miała na codzień, w dużych ilościach, to może z czasem, chwilami odczuwałabym
          lekki nadmiar.
          Tak czy siak nie ma to jak naturalny budzik.
    • jatotylko Czy ktoś widział dziub dziuba IV 29.04.05, 00:17
      Jeszcze czwartek - 28 kwietnia Anno Domini 2005 ( 1/7 tygodnia na wariackich
      papierach)

      Zaczęło się naprawdę nieciekawie, chociaż, hmm, zastanówmy się, (wrócić bowiem
      tyle godzin wstecz, a właściwie to już cofnąć się o cały dzień wstecz - to
      ciężkie zadanie o tej porze, ale się postaram). Było dużo wrażeń, choć znów
      dzień tak naprawdę zaczął się dużo później niż powinien, zastanawiam się
      dlaczego tak jest a nie inaczej. Chociaż jak już w końcu się zaczął, to
      praktycznie wystrzelił jak z procy i tak trwa prawie do teraz, totalna masakra
      <!!> - ale jeszcze tu jestem ;P . Można powiedzieć że zakończona przyjemniej,
      niż możnabyło tego przypuszczać :) - a to już dobre objawy ;P.
      Przypomniało mi się wczoraj, że miałam wspomnieć o czymś, tylko czy teraz będe
      o tym pamiętać ?? Moja pamięć jest coraz krótsza, albo za dużo wrażeń. Miętówki
      się prawie kończą, i taka myśl mnie przeszyła, że może coś w tym jest, otóż -
      kiedy kupiłam paczkę miętówek (firmy nie podam, bo byłaby to kryptoreklama), to
      humor wręcz tryskał ze mnie wszelkimi możliwymi otworami ;P, z czasem jak
      miętówek zaczęło ubywać, zaczęło także ubywać humoru, dziwny zbieg okoliczności
      nieprawdaż ?? Ciekawe co się stanie jeśli zakupię nową paczkę, jeśli wogóle ją
      zakupię, bo tego to jeszcze sama nie wiem.
      Telefony nie dzwonią. Dzisiejsza przedpołudniowa, południowa, wczesno
      popołudniowa cisza zakończyła się długo oczekiwanym spotkaniem z cudownym
      facetem :) - były lody grapefruitowe :), było wspoólne siedzenie na rynku :)
      było czytanie ogłoszeń pod JDKiem :) - to mi przypomniało, żę jutro idę na
      występ Krośnieńskiego Teatru Tańca :) - ciekawa jestem czy zastanę tam pewnego
      osobnika płci męskiej ;P - no chyba że nie uda się mi jednak pójść, ale bardzo
      jestem tego wydarzenia ciekawa, wracając do cudownego popołudnia i wieczora z
      cudownym facetem - wspólne prawie pieguski ( bo nie lubi on kruchych ciastek :(
      niestety - a co tam, sam sobie ciastka będzie kupował ;P ) i gorąca
      czekolada :) - coś co prosiaczki dziś lubiały najbardziej :). Trzeba tu wrócić,
      do tego, iż dziś po raz pierwszy od nie pamiętam kiedy gotowałam obiad :D - i
      nawet się udał i był jadalny ;P.
      Coś mi się zdaje że to o czym wspomnieć chciałam, wczoraj, a właściwie to już
      przedwczoraj / wciąż zapominam o tym że już piątek :( - tydzień się tak szybko
      kończy a telefon milczy :( - to nie wróży dobrze dla mnie i bliskich mi osób :
      ( / więc to o czym wspomnieć chciałam, to miejsce zajęte przez Kasię w tym
      konkursie :) Zajęła uwaga <fanfary> - MIEJSCE II :) - cudownie :D - też się
      cieszę :)
      Czwartek się skończył, dużo zmian na pozytywne, poza jednym - brakiem telefonu.
      Teraz VooVoo i łobi jabi podjęło się ukojenia moich myśli, miejmy nadzieję że
      ukołysze do spokojnego snu.
      A cisza, już nie jest ciszą, głosy znów słychać, oby na długo - dziś zyskałam
      kolejnego przyjaciela ( to teraz mam ich dwóch - cudownie jest mieć osobę na
      którą zawsze można liczyć i wszystkim się podzielić - dziękuję ) I jeszcze
      jedno, Maleństwo - słyszałam, że cierpi - dziś pomodlę się za Maleństwo.
    • jatotylko Czy ktoś widział dziub dziuba V 29.04.05, 22:36
      Piątek - 29 kwietnia AD 2005 - ( to był dopiero, notabene jeszcze jest :) -
      dzień jakich mało w moim życiu ostatnio było - chyba jeden ze szczęśliwszych i
      bogatych w wiele przeżyć) :) - słowotok - to słowo mnie ostatnio prześladuje ;P

      Jeszcze wczoraj zapisałam sobie o czym napewno mam nie zapomnieć napisać :) -
      tyle słów w głowie, że ciężko wszystko spamiętać :) - dlatego postanowiłam
      nosić ze sobą kartki, na których zapisuję wszystko ciekawe, albo warte
      zapamiętania ;P - albo jakieś głupoty, które odwiedzają moją małą łepetynkę ;P
      Był TELEFON <jupikajej> :)
      Ale ten telefon do dopiero początek, apokalipsa się zbliża :/ a niepewność
      rośnie - może znajdzie się ktoś kto potrzyma mnie za rączkę ;P <lol> - już
      chyba nawet prawie był ktoś taki :). Jutro ważny dzień - a po tym co dziś
      sprawdziłam z pomocą przyjaciela - WAŻNY trzeba napisać z dużej litery :) -
      mija 1 rok :) - i będzie darmowa impreza :) - weselicho :D - oj będzie bal ;P
      A propo słowotoku i tego co zapisałam, żeby nie zapomnieć napisać :) - chyba
      zrozumiałam wreszcie skąd u mnie tak dużo myśli i słów ostatnio, to chyba
      wynika z sytuacji stresujących i przepełnionych niepewnością - prawie tak samo
      było jak miałam egzaminy, obrone - chociaż zdażały się i wyjątki - :) albo
      gadałam jak najęta <czyli tak jak przez ostatni tydzień :D> - albo < milczałam
      jak grób> Ciekawe skąd się to u mnie bieże - to chyba jednak nie była wina
      miętówek ;P - została tylko jedna - na jutro :) <śniadanie pierwsza klasa> :)
      Na teatrze nie byłam, wyskoczyła niezaplanowana wizyta u kuzynki z zepsutą
      myszką (i była prawie żywa myszka - ale w pysku kota) :) - spotkana po
      drodze ;P Mijałam dziś pociąg - trzeba wspomnieć że jechałam samochodem :)
      <niestety jako pasażer :( - ale może kiedyś ? who knows> - wagonów było a ze
      30 :) O i wiem wreszcie gdzie jest boisko na Hankówce :) - podpatrzyliśmy z
      pewnym osobnikiem płci męskiej ;P - jaką taktykę przyjmuje drużyna Hankówki ;P -
      na niedzielny mecz, jakby ktoś nie wiedział :D - powinnam się tam gdzieś
      wałęsać ;P Kontunuując - jutro będzie mój pierwszy raz :) - oczywiście pójście
      na wesele z moim cudownym facetem mam na myśli ;P - nie uruchamiajcie
      wyobraźni ;P - chociaż jak chcecie to myślcie sobie jak chcecie :D Dowiedziałam
      się dziś także, że kobieta która zwraca na siebie uwagę mężczyzn musi być:
      raz: piękna
      dwa: bogata
      trzy: inteligentna :) - to niech mi ktoś teraz wytłumaczy dlaczego, skoro ja
      taka nie jestem ;P - na ul. Czackiego obca mi osoba płci męskiej ;P powiedziała
      do mnie "cześć" i się uśmiechnęła ?? :) :D - ależ mi się głupio i zarazem
      przyjemnie zrobiło :D - zatem maleństwo, do ciebie mówię myślami mymi: to chyba
      nie jest tak do końca :) - wystarczy iść dumnie po chodniku i mieć
      rozpromienioną twarzyczkę :)
      Dużo się dziś działo, porządki, mam nadzieję, że pranie mi wyschło :)
      Mam nadzieję że w czwartek, wszyscy mi bliscy będą ze mną myślami - naprawdę
      się lękam (trzeba będzie chyba powrócić do Arki Noego - przy rozmowie
      kwalifikacyjnej kiedyś na studiach - piosenka Mamy Czas - bardzo mi pomogła)
      Mam nadzieję, że nikogo dziś nie zawiodłam i nie zasmuciłam, a że niedźwiedź
      mojej ciotki wreszcie zginie śmiercią naturalną przez zaśnięcie (strasznie
      ujada)
    • jatotylko Czy ktoś widział dziub dziuba VI 04.05.05, 23:18
      Środa - 4 maja AD 2005 ( Powrót "Jedi" ;P )

      Po długiej nieobecności czas na powrót. Nazbierało się, a może nie nazbierało,
      tak czy siak, działo się dużo :) - za mną mój pierwszy raz - czyli wesele z
      moim facetem ;P - było super, naprawdę nie sądziłam że tak będzie (nie obyło
      się od incydentów ;P - ale ogólnie było bardzo wporządku) - buciki wyślizgane
      na maksa :) - dobrze że dziura nie została po całonocnym tańcowaniu :) - wesele
      i poprawiny przypłacone : nieobecnością na meczu, a głównie - obecną chorobą -
      która jakimś cudem także zaczyna się kończyć ;P .
      Od telefonu do dnia apokalipsy szybko minął czas - jutro rano wybija godzina
      zero. Kciuki się zdeklarowały trzymać ostro :) - mam nadzieję że z
      powodzeniem :)
      Ominęło mnie dziś dwie próby, niestety :( - taka jest konsekwencja doustnych
      antybiotyków - ale za to wczoraj brykałam w okolicach rzeczki :) a dookoła mnie
      pełno dziewczyn to w strojach kąpielowych to w krótkich spódniczkach ;P i
      oczywiście :) - faceci bez koszulek ;P - szkoda że tak mało w moim wieku albo
      poniżej 25 roku życia ;P - szybka burza zmyła wszystkich, włącznie ze mną :) -
      utopiłam swoją resztę dnia w placku i wieczornej herbatce ;P
      Chyba zjadło mi słowa, tylko nie wiem kto co i dlaczego ? A może to ten stres i
      zdenerwowanie ? Brak optymizmu i dystans ?
      Przypomniało mi się o czym miałam napisać, tylko czy znajdę kartkę na której to
      zapisałam <hmm> - chyba raczej nie sądzę, więc nie napiszę - pamięć ma krótka
      jest - dlaczego ? czyżby za mało lecytyny ? Dziś chyba nadrobiłam wszelkie
      zasoby witamin, jabłka, ziemniaczki, magnez, i pieron wie co jeszcze. Miejmy
      nadzieję, że ich nadmiar nie zaskutkuje nieprzyjemnie - a za tydzień ? - długo
      oczekiwane badania, zobaczymy czy mama ma rację ;P - mimo że ja wiem iż nie
      ma :)
      Szkoda, że tyle imprez mnie ominęło, ale teraz już wiem przynajmniej że
      kichanie nie zawsze jest przewidywaniem picia ;P - zwłaszcza jeśli zaczyna mu
      towarzyszyć katar ;P
    • jatotylko Czy ktoś widział dziub dziuba VII 05.05.05, 23:08
      Czwartek - 5 MAJ ad 2005 ( jak dotąd jeden z najdłużej oczekiwanych dni w tym
      roku )

      Skończyłam dziś miętówki - musiałam zjeść tę ostatnią, którą przechowywałam
      skrzętnie przez ostatni tydzień - chyba trzeba będzie poczekać na następną
      chęć, albo na kasę, żeby tę chęć zaspokoić (co do drugiego, to po, jak dotąd,
      najdłuższym czekającym mnie weekendzie - być może będę w końcu ją miała) -
      we'll see
      Jak dotąd to jedna bardzo miła niespodzianka mnie spotkała :) wręcz jak dla
      mnie cudowna :) - trzy nowe autoportrety pewnego najprzystojniejszego
      człowieczka jakiego mam przyjemność znać :) (niestety nie osobiście jeszcze -
      ale to jest do nadrobienia, zanim wyrosną mu wszystkie zęby :) - w każdym razie
      mocno w to wierzę :) ).
      Dużo osób dziś o mnie pamiętało :) - to bardzo podnosi mnie na duchu :) - chyba
      z 10 razy mówiłam to samo ;P - ale cieszę się że mam wsparcie w tak wielu
      osobach i że tak wielu zależy na tym, aby się mi poszcześciło :)
      Muszę tylko na dwa maile odpisać :( - może wreszcie mi się uda, a w
      poniedziałek, być może będę miała ze 3 albo 4 do napisania :) i to nie takie na
      parę linijek :) ale pasowałoby coś dłuższego ;P - może powrócę do tradycyjnej
      kartki i długopisu ;P (w końcu w takiej sytuacji, nie musiałabym się obawiać
      braku drobnych na znaczki ;P ) - oby :)
      Prochy kończą się w sobotni wieczór, dlatego z jakiegokolwiek picia - nici -
      ale w sumie aż tak nie ubolewam z tego powodu :) - jakoś mi z tym dobrze :)
      Ktoś mi przeszkadza ;P z/w - no nie ma co, ale niektórzy potrzebują nauki
      cierpliwości ;P - hihi
      Mój ukochany też był dziś ze mną :) mam nadzieję, że poza tym, że czuje
      kręgosłup i ręce - to dobrze, przynajmniej będzie wiedział, że powinien o nie
      dbać ;P - nic mu się nie stało :) cały poranek i południe miał trzymać
      kciuki :) więc noszenie różnych przedmiotów mogło sprawiać kłopot ;P - Ale to
      zawsze można wynagrodzić :)
      Kumpel ma przyjechać ponoć w ten weekend - zobaczymy, jak to będzie, ciężka
      sprawa, pogoda bowiem nie dopisuje, a i czy towarzystwo dopisze ?? Cieszy mnie
      jednak, że Maleństwo robi postępy :) - nie wiem jak duże, domyślam się że
      wolnymi kroczkami :) ale do przodu, oby tak dalej :) Mellon niestety coś
      przygnębiającego poczuł <??> - a to dziwne w jego przypadku - no może
      niekoniecznie dziwne, ale rzadkość <choć może nie ostatnio> - trzeba będzie
      dziś nie zapomnieć o wielu osobach w modlitwie, a i prośba o pomoc starego
      krótkiego przyjaciela też się pewnie przyda. Cieszę się, że mogę liczyć na
      nosorożca :) - to był bardzo poczciwy człowiek :) - często o nim myślę w
      trudnych chwilach - na zawsze zostanie w moim sercu i pamięci :)
      Sis szlaja się po miastach daleko stąd, ciemno na polu jak w katakumbach :) -
      mimo, że tam nie byłam, domyślam się jak może w nich być ;P < Indiana Jones
      widziałam :) a tam możnaby powiedzieć pewne namiastki się pojawiały ;P >
      Zastanawiam się czy cieszyć się czy nie cieszyć z deszczu :) prawda jest taka,
      przyjemnie jest siedzieć w domu i słuchać jak pucuje :) - szkoda że parasol
      poza domem, a kurtki przeciwdeszczowej i kaloszy nul ;P - jakby było lato,
      możnaby skakać w sandałach po kałużach - tylko w sytuacji dobrego świrniętego
      humoru :D
      Długi oj długi weekend mnie czeka, w poniedziałek wyrok, ale za to jutro
      przyjemność :) - dodatkowa próba - stęskniłam się za dźwiękiem :)
      A w myślach mam mnóstwo imion i twarzy bliskich mi osób, o których zapomnieć
      się nie da :) i bardzo dobrze.
    • jatotylko New born VIII 09.05.05, 16:34
      Poniedziałek - 9 maja AD 2005 (Frankie godnie spełnia swoje zadanie :) - I've
      got you under my skin :) - początek nowego życia :) )

      Dzisiejsze przedpołunie okazało się jednak bardzo optymistyczne :) - { Dziś =
      old age / Jutro = new age } = nowe narodzenie :) :) - aczkolwiek kiedy się o
      tym dowiedziałam, to nie skakałam z radości tak jak myślałam, że będę. O dziwo,
      ktoś kto by mnie zobaczył, prawdopodobnie nie byłby w stanie dostrzec, iż
      przemiana mojego życia rozpocznie się już jutro. Brzmi troszkę przerażająco,
      ale nie ma wyjścia, trzeba nauczyć się pływać aby nie utonąć. Uczciłam to
      ostatnim dziś lodem i spacerem z Mellonem. Radość we mmnie ogromna się
      narodziła, a do tego dobra wiadomość o próbie jutro pojutrze i w piątek :) -
      zapowiada się cudowny tydzień :) .
      Co do dni poprzednich, no cóż :) sobota była niezapomniana, a wszystko dzięki
      mojemu anor :) - dobra pizza (całkiem przypadkowo ale dobrze się stało - bez
      sensu film w tv, ale co tam - i kilkakrotny spacerek po schodach ;P z góry na
      dół z dołu do góry ;P )
      Nie skusiłam się na zapowiadany troszkę wcześniej wieczór, ale wierzę, że
      okazja kiedyś się jeszcze znajdzie. Skończyłam z prochami :) - szczerze mówiąc
      mam nadzieję, że tym razem to już na dobre ;P
      Było dużo myśli ostatnimi dniami w głowie mej, dużo nad czym można się było
      zastanawiać, ale coś mi się wydaje, że dzisiejsza radość, wczorajsze wichury,
      albo Frankie, bądź jasna pora dzisiejszego dnia, wymazały wszystko, zebrać
      myśli nie mogę, czuję jednak że powrócą wieczorem dziś :)
      Trzeba się będzie pozastanawiać nad różnymi rzeczami :) - to znaczy, że szare
      komórki będą miały zajęcie :)
      Zastanawia mnie w tym momencie jedno, dlaczego tak łatwo ostatnio ulegam
      rozdrażnieniu - ale coś czuję, że powód znam. Miło, że stare koleżanki
      pamiętają jeszcze o mnie :) Za dużo tu oczów - nikomu nie życzę tylu oczów co u
      mnie, może właśnie to jest powód tak zmiennych nastrojów ? Całkowity brak
      prywatności. I jak tu żyć w takich warunkach ? - dobrze, że w domu przebywać
      teraz będę tylko od 15/16 wzwyż, choć może czasem niekoniecznie :) - tego mi
      trzeba było, może kiedyś doczekam się czegoś więcej.
      Nowe oczy się schodzą, trzeba uciekać, może wieczór dzisiejszy niezapomnianym
      będzie.
      Dzięki Frank :*
    • jatotylko Born to die IX 16.05.05, 17:53
      Poniedziałek - 16 maja AD 2005 ( minął tydzień prawie, minął pierwszy dzień
      umysłowej pracy przed komputerem )

      Dziadowska ta klawiatura na której pisać mi kazali ;P a monitor jeszcze
      gorszy ;P, ale pani Basia jest ok (mimo, że ciągle narzeka że się jej nic nie
      chce ;P ) - ciekawe kiedy ja zacznę <lol>
      Obiadu mi dziś nie ugotowali w domku :( - sama muszę ;( - a ziemniaki długo się
      gotują ;P - tak czy owak może się w końcu doczekam :D
      Strasznie długie zaległości, coś ciekawego co się działo ? Owszem :) Wczorajsze
      imieniny babci :D ,wcześniej wizyta u cioci :) - trzeba ponadrabiać zaległości
      w odwiedzinach u rodzinki <lol> - ale byłoby lepiej, gdyby po dwóch kawach
      przeszła mi senność :P
      Jeszcze ciekawszy był piątek :) tuż po pracy wycieczka rowerowa, całkiem
      spontaniczna, to w prawo to w lewo, po ścieżkach polach, byleby tylko z daleka
      od głównej drogi :) Było pięknie, wprost cudownie, ciepło, zielono,
      niezapomnianie i zapach świeżo skoszonej trawy. Jaka szkoda, że nie mam swojego
      własnego roweru :( - dlatego, dziękuję tutaj właścicielowi roweru na którym
      jechałam, że dzięki niemu miałam możliwość spędzić tak urocze popołunie po
      pracy :)
      Sobota była bardzo rozwalonym dniem, zakończonym znów o 1 w nocy :( trzeba było
      pomóc mamie w robieniu kolców dla jeża :) - dobry był :) - może kiedyś ktoś
      będzie miał okazję spróbować :)
      W myślach rozważany jest pewien pomysł, obejmujący większą liczbę osób,
      zobaczymy co z niego wyjdzie, są chwile, że przechodzi mi na cokolwiek ochota.
      A co do nagłych nieprzewidzianych burz, to mam nadzieję, że coś się wreszcie
      ustabilizuje.
      Co przyniesie mi dzisiejszy wieczór, się zobaczy, zmęczona jestem, wypiłam dwie
      kawy i oczy mnie gryzą ze zmęczenia :( - może czas wreszcie coś odespać, ano
      się zobaczy, jutro pobudka o 5:45 (to najlepsza pora, żeby zdążyć zjeść
      śniadania i zrobić makijaż :D )
      Przedwczoraj znów dowiedziałam się, że gaduła ze mnie, ta duża liczba linijek
      powyżej świadczy chyba, że to racja, chyba czas zacząć udawadniać sobie i
      innym, że nie jest to reguła i potrafię milczeć, ze skrajności w skrajność, to
      też nie całkiem dobre rozwiązanie :/ I tak źle i tak niedobrze ;P
      Minął tydzień na wariackich papierach, mam nadzieję, że ten co się dziś zaczał
      będzie spokojniejszy, co nie znaczy, że mniej aktywny :) - głód zajęcia się
      pojawił :D - zobaczymy jak długo potrwa :)
    • jatotylko Kobieta pracująca ... X 24.05.05, 16:56
      Wtorek - 24 maja AD 2005 (10 przepracowany dzionek - ciekawe kiedy zaczną się
      mi robić odciski na palcach ;P )

      Odkąd pracuję coraz mniej czasu na cokolwiek, a godziny pracy wcale nie takie
      długie :/ Poranne wstawanie opanowałam od początku, pierwszy tydzień - maraton,
      ostatni, spokojniejszy :) Dwa dni bez kierowniczki :D - miejmy nadzieję, że
      wykorzysta dwutygodniowy urlop w sierpniu :D (szkoda tylko, że dopiero w
      sierpniu ;P ale jakoś to przeżyję :) Basia jest cool - a Aldonka i Gosia także
      są spoko :)
      Wczoraj musiałam odreagować, spacerek nad rzeczkę z mellonem (zaniedbałam go
      ostatnio, czy to jest powód stanu w jaki popadł ?? czy między innymi to jest
      powód ?? nie wiem, mam nadzieję, że w końcu przejdzie) Smutna nowina do mnie
      dotarła, nie dotycząca mnie ściśle, ale bliskiej osoby - smutne, ale takie jest
      życie niestety :/
      Weekend upłynął pracowicie i leniwie zarazem :) Pierwsza część weekendu była
      bardzo pracowita, lubię być sama w domu, ale niezawsze, jak mam go na
      głowie ;P - a na niedzielnym, przypadkowym notabene, meczu, spiekłam sobie
      ramię tak, że nie mogę spać na prawym boku ;P - Ale oczywiście nie narzekam na
      piękną pogodę :) Oby tak dalej :)
      Może pożyczę sobie muzykę z Amelii :), którą ma Monika w pokoju :) ciekawe czy
      by się dało <lol> całkiem przyjemna i nastrojowa :) - wprost idealna jak dla
      mnie :) <czasami oczywiście>
      Ostatnio ciągle jazzik - coby śmiesznie było to nawet starsza siostra słucha :)
      Nie wiem co się dzieje, czasu coraz mniej, albo zbyt zmęczona, albo pogoda nie
      tak, albo próba (np dziś i jutro pewnie :) bo będziemy sobie śpiewać w Boże
      Ciało :), albo znów komp zajęty. Na oglądnięcie filmu to już nie ma co liczyć,
      bo wszystko tak późno się kończy, że następnego dnia bym z łóżka nie wstała ;P
      Nie wiem co mnie podkusiło żeby wczoraj Zorro oglądać :) - strasznie głośny
      film ;P
      Kilka myśli przenikało mnie na wskroś ostatnio. Niektóre sytuacje dawały dużo
      do myślenia. Znalazłam kartkę, na której kiedyś zapisałam co miałam napisać, a
      myślałam, że ją zgubiłam. Więc, to o czym zapomniałam napisać tyczyło się
      moich przemyśleń na temat umiejętności pisania tego co się myśli. Zauważyłam
      ostatnio, iż bardzo często nie potrafię napisać tego co naprawde myślę, w
      krótki i konkretny sposób. Rozwodzę się nad daną myślą, piszę długie
      wypowiedzi, skąd to wynika ?? Z faktu iż z natury dużo mówię ? Mam dużo do
      powiedzenia ? Czy to zaleta czy wada ? Czy to oznacza, że jestem osobą, która
      potrafiłaby sobie poradzić w każdej sytuacji ? Czy może jest to pewna forma
      obrony przed czymś co może przerastać ? Tak czy owak, prosta nie jestem.
      Skompliowana na amen, ale wiem, że głównie z mojej własnej winy.
      Stary przyjaciel, czy wciąż ? trudno powiedzieć po przeżyciach jakie mieliśmy,
      ma dziś w opisie: "Dziwi mnie to, że tak wieli których ceniłem odeszło" -
      ciekawi mnie bardzo kogo ma konkretnie na myśli, ale czuję, że się nie dowiem :|
      Nic to, liczę, że na próbie nie zasnę: Dziś Missa Orientalis : czyli Kyrie
      eleison, Sanctus, Alleluja i Agnus Dei - po łacinie z myślą o Bożym Ciele -
      zobaczymy, miejmy nadzieję, że będziemy z siebie dumni :) i że w sobotę wypali
      chóralne piwkowanie :)
      • armitage3 Re: Kobieta pracująca ... X 25.05.05, 00:14
        Mam pytanie.
        Czy przez pracę masz wrażenie, że jesteś potrzebna, lub czy się na coś
        przydajesz i masz po co żyć. A może jest odwrotnie, myślisz, że robisz to co
        każdy mógłby robić i to wszystko nie ma sensu?
        Co ogólnie myślisz o pracy.

        Przerażasz mnie tymi długaśnymi tekstami (bo wolno czytam).

        John
        "Blood red sandman"
    • armitage3 Pamiętnik inż. 25.05.2005 AD 25.05.05, 00:24
      Środa wieczór, albo ranek 00:15

      Dzisiaj a właściwie wczoraj (wtorek), nie było szefowej, więc oparłem się o
      szafę i zasnąłem. Podobno przespałem 3h w takiej dziwnej pozycji, ale nie
      pamiętam, bo dzień po prostu uciekł. Trzeba było w poniedziałek nie siedzieć
      tak długo u małej. Ale w końcu rodziców w domu nie było, to szkoda by było taką
      okazję przepuścić. Tak czy inaczej, kolejny całkiem przypadkowy zbieg
      okoliczności wychodzi na dobre.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka