Dodaj do ulubionych

Dziadunio dzwonił

15.04.05, 12:44
Dziadunia widziałam w życiu pewnie 5 razy (nie licząc imienin babci)

Za każdym razem,kiedy dzwoni,ma standardowy zestaw tekstów:

- Co u ciebie?

- Wola spotykania się powinna być z obu stron,szczególnie z twojej,bo ja
jestem STARSZY! (na pytanie,czy miałam tę wolę wykazywać jako
trzylatek,odpowiedział twierdząco,na pytanie,czy jako roczniak,trochę się
skonfundował i zmienił temat)

- On nie ma sobie nic do zarzucenia,a ja jestem ŹLE WYCHOWANA ( na
twierdzenie,że mógł partycypować w tym wychowaniu,to może bym była
inaczej,przekrzykuje mnie i powtarza wyżej przytoczone na zmianę z
argumentem,że to moja babcia rzekomo mu nie pozwalała)

- Dzwoni,bo chce UZYSKAĆ INFORMACJĘ od mojej mamy ( a co my? agencja PAP? -
przyp.mój w wirtualu jako KF)

- Jak można się z nią skontaktować? (zmełłam w zębach odpowiedź "Najlepiej
wcale" i powiedziałam,że będzie wieczorem.Szykuje się awantura,bo dziadek
będzie matce na mnie sklamrzył z godzinkę.).

- NIE MAM POWODU MIEĆ DO NIEGO PRETENSJI I MÓWIĆ DO NIEGO W TEN SPOSÓB

-MOże i mam 30 lat (może załapie w końcu,ile mam lat,bo powiedział,że jestem
za młoda - na ogół myli się circa 10 lat co do mojego wieku),ALE ON JEST STARSZY!

Dostałam ataku wściekłej furii(zaczęło się rzecz jasna od przekrzykiwania
dziadka,który nie pozwalał mi skończyć,jeśli moja wypowiedź mu się nie
podobała) i tak nawrzeszczałam w telefon,że mnie gardło boli.

Po czym zapragnęłam podzielić się wydarzeniem z przyjaciółką.Okazało się,że
dziadzio w najlepsze gadał dalej (życząc mi wszystkiego najlepszego.Zawsze mi
życzy,guzik mu się taki wciska,czy jak???)


Awantura może być podwójna,bo jeszcze zapewne zadzwoni jego debilna małżonka
,zajmująca się hołubieniem pieszczoszka i utrzymywaniem go całe życie w stanie
mentalnego trzylatka,i zacznie się czepiać,że tak go traktuję.

Ostatnio wyglądało to tak:

-Dziadek mnie olewa.
-Nie,nie,on jest głuchy (faktycznie na jedno ucho jest - przyp.KF)
_Aha,i dlatego myli się o 10 lat co do mojego wieku?
-Nie będziemy w ten sposób rozmawiać.


NA STOS Z TAKIMI ŻONECZKAMI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Obserwuj wątek
    • a000000 Re: Dziadunio dzwonił 15.04.05, 13:07
      hehehe, kochaniczko droga! chrzań to. Nie kłóć się z dziadkiem, na wszystko
      przytakuj, tak jest dziadziu, masz rację dziadziu, on i tak zapomni. A tak boli
      Cię gardło. Następna Twoja strata. I po co?
      Jak zapyta co u Ciebie, to opowiadaj, długo i namiętnie: byłaś w sklepie,
      kupowałaś ser, ale dzisiaj to nawet sera nie potrafią dobrze zrobić, a autobus
      się spóźnił....i takie inne blebleble.
      JEGO nie wychowasz i nie zmienisz, a siebie szarpiesz wymówkami. Po co Ci
      kłótnie i nerwy? Jak powie, żeś źle wychowana, to mów: masz rację dziadku, ale
      się staram. Zobaczysz jak mu "rura zmięknie".
      Ile on ma lat? Jak Ty 30, to on ze 70? Z perspektywy siedemdziesięciolatka,
      trzydziestolatek to dziecko. A wice wersa: 70-latek to prócho. Tylko mu tego
      nie mów, bo on pewnie się czuje na 30, hehehe.
      • kochanica-francuza Re: Dziadunio dzwonił 15.04.05, 13:12
        a000000 napisała:

        > hehehe, kochaniczko droga! chrzań to. Nie kłóć się z dziadkiem, na wszystko
        > przytakuj, tak jest dziadziu, masz rację dziadziu, on i tak zapomni.

        Nie,bo ja mam rację i basta.A wiesz dlaczego babcia pół życia nie chciała go
        widzeć?Nie wiesz? To masz maila.




        > JEGO nie wychowasz i nie zmienisz, a siebie szarpiesz wymówkami. Po co Ci
        > kłótnie i nerwy? Jak powie, żeś źle wychowana, to mów: masz rację dziadku, ale
        > się staram. Zobaczysz jak mu "rura zmięknie".


        A co mnie jego rura? Świnia jest i tyle.



        > Ile on ma lat? Jak Ty 30, to on ze 70? Z perspektywy siedemdziesięciolatka,
        > trzydziestolatek to dziecko. A wice wersa: 70-latek to prócho. Tylko mu tego
        > nie mów


        Chętnie bym powiedziała:-))),ale sie we mnie resztki szacunku dla
        ojco-dziadko-babć kołaczą.
        • a000000 Re: Dziadunio dzwonił 15.04.05, 13:22
          Nie zawsze górę ten , co ma rację. Pamiętaj kochaniczko, święty spokój więcej
          wart, niż postawienie na swoim. Zwłaszcza, że nic nie zyskujesz. A tracisz
          nerwy swoje i mamuśki. Postaraj się być uprzejmie obojętna.
          • kochanica-francuza Re: Dziadunio dzwonił 15.04.05, 13:30
            a000000 napisała:

            > Nie zawsze górę ten , co ma rację. Pamiętaj kochaniczko, święty spokój więcej
            > wart, niż postawienie na swoim.


            A widzisz,ja jestem z tych,co sądzą (czują)na odwrót.

            Zwłaszcza, że nic nie zyskujesz. A tracisz
            > nerwy swoje i mamuśki.

            Ale dziadunia przy okazji też!!!!Chociaż chwilę nie jest sobą zachwycony!!!
    • elli_nika Re: Dziadunio dzwonił 15.04.05, 22:40
      Przykro mi...
      Bo choć do każdej osoby z rodzina mam jakies ale to jednak to oni są ci moi
      ukochani... I dałabym się za nich pokroić. A Dziadunio to był mój autorytet,
      Dobry Duch, Anioł Stróż. Niestety, juz go z nami nie ma - oddałabym wszystko,
      by jeszcze trochę poznosić jego wady...Przykro mi, ze tak piszes o swoich
      bliskich. Ludzie to najwspanialsza rzecz na tym swiecie, jaką mamy.
      • kochanica-francuza Re: Dziadunio dzwonił 16.04.05, 00:29
        elli_nika napisała:

        >
        > by jeszcze trochę poznosić jego wady...Przykro mi, ze tak piszes o swoich
        > bliskich.

        Widzisz,to oni zdecydowali,że nie są mi bliscy.


        Ludzie to najwspanialsza rzecz na tym swiecie, jaką mamy.
        Nie wszyscy jednak,prawda?
    • diabollo Re: Dziadunio dzwonił 16.04.05, 09:42
      kochanica-francuza napisała:

      > Dziadunia widziałam w życiu pewnie 5 razy (nie licząc imienin babci)
      >
      > Za każdym razem,kiedy dzwoni,ma standardowy zestaw tekstów:
      >
      > - Co u ciebie?
      >
      > - Wola spotykania się powinna być z obu stron,szczególnie z twojej,bo ja
      > jestem STARSZY! (na pytanie,czy miałam tę wolę wykazywać jako
      > trzylatek,odpowiedział twierdząco,na pytanie,czy jako roczniak,trochę się
      > skonfundował i zmienił temat)
      >
      > - On nie ma sobie nic do zarzucenia,a ja jestem ŹLE WYCHOWANA ( na
      > twierdzenie,że mógł partycypować w tym wychowaniu,to może bym była
      > inaczej,przekrzykuje mnie i powtarza wyżej przytoczone na zmianę z
      > argumentem,że to moja babcia rzekomo mu nie pozwalała)
      >
      > - Dzwoni,bo chce UZYSKAĆ INFORMACJĘ od mojej mamy ( a co my? agencja PAP? -
      > przyp.mój w wirtualu jako KF)
      >
      > - Jak można się z nią skontaktować? (zmełłam w zębach odpowiedź "Najlepiej
      > wcale" i powiedziałam,że będzie wieczorem.Szykuje się awantura,bo dziadek
      > będzie matce na mnie sklamrzył z godzinkę.).
      >
      > - NIE MAM POWODU MIEĆ DO NIEGO PRETENSJI I MÓWIĆ DO NIEGO W TEN SPOSÓB
      >
      > -MOże i mam 30 lat (może załapie w końcu,ile mam lat,bo powiedział,że jestem
      > za młoda - na ogół myli się circa 10 lat co do mojego wieku),ALE ON JEST STARSZ
      > Y!
      >
      > Dostałam ataku wściekłej furii(zaczęło się rzecz jasna od przekrzykiwania
      > dziadka,który nie pozwalał mi skończyć,jeśli moja wypowiedź mu się nie
      > podobała) i tak nawrzeszczałam w telefon,że mnie gardło boli.
      >
      > Po czym zapragnęłam podzielić się wydarzeniem z przyjaciółką.Okazało się,że
      > dziadzio w najlepsze gadał dalej (życząc mi wszystkiego najlepszego.Zawsze mi
      > życzy,guzik mu się taki wciska,czy jak???)
      >
      >
      > Awantura może być podwójna,bo jeszcze zapewne zadzwoni jego debilna małżonka
      > ,zajmująca się hołubieniem pieszczoszka i utrzymywaniem go całe życie w stanie
      > mentalnego trzylatka,i zacznie się czepiać,że tak go traktuję.
      >
      > Ostatnio wyglądało to tak:
      >
      > -Dziadek mnie olewa.
      > -Nie,nie,on jest głuchy (faktycznie na jedno ucho jest - przyp.KF)
      > _Aha,i dlatego myli się o 10 lat co do mojego wieku?
      > -Nie będziemy w ten sposób rozmawiać.
      >
      >
      > NA STOS Z TAKIMI ŻONECZKAMI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      >

      Czcigodna Kochanico,

      Pieprzyć dziadunia.
      Tylko kiedy w końcu zamkniesz za sobą rozdział "dzieciństwo"?
      Przecież już dawno jesteś dorosła.

      Słyszałem na jednym kobiecym kanale TV, jak jakiś mądry psycholog się
      wypowiadał, że w jakiś czas temu psychologia zaczęła za bardzo przeceniać wpływ
      dzieciństwa na życie człowieka, coś jak za Freuda wpływ pożądań seksualnych.
      Mówił, że oczywiście dzieciństwo jest ważne. I że najważniejsze są nabyte w
      dzieciństwie doświadczenia i umiejętności (bądź ich brak), niż same wydarzenia z
      tamtego okresu (nawet nieprzyjemne).

      I osobiście to nowe podejście psychologii bardzo mi się podoba, bo z tym
      demonizowaniem dzieciństwa dla mnie zawsze było coś nie tak.
      Wszyscy jakoś tak bardziej, jeszce bardziej lub tylko troszeczkę mniej - mieli
      przechlapane w dzieciństwie. Jednak jest bardzo wielu ludzi, którzy potrafią się
      z tego otrząsnąć.

      Czcigodna Kochanico, uwierz najnowszym teoriom naukowym (zanim się zmienią na
      gorsze).

      Kłaniam się nisko.
      • kochanica-francuza Re: Dziadunio dzwonił 16.04.05, 11:28

        >
        >
        > Pieprzyć dziadunia.
        > Tylko kiedy w końcu zamkniesz za sobą rozdział "dzieciństwo"?
        > Przecież już dawno jesteś dorosła.
        >
        > Słyszałem na jednym kobiecym kanale TV, jak jakiś mądry psycholog się
        > wypowiadał, że w jakiś czas temu psychologia zaczęła za bardzo przeceniać wpływ
        > dzieciństwa na życie człowieka, coś jak za Freuda wpływ pożądań seksualnych.
        > Mówił, że oczywiście dzieciństwo jest ważne. I że najważniejsze są nabyte w
        > dzieciństwie doświadczenia i umiejętności (bądź ich brak), niż same wydarzenia
        > z
        > tamtego okresu (nawet nieprzyjemne).
        >
        > I osobiście to nowe podejście psychologii bardzo mi się podoba, bo z tym
        > demonizowaniem dzieciństwa dla mnie zawsze było coś nie tak.
        > Wszyscy jakoś tak bardziej, jeszce bardziej lub tylko troszeczkę mniej - mieli
        > przechlapane w dzieciństwie. Jednak jest bardzo wielu ludzi, którzy potrafią si
        > ę
        > z tego otrząsnąć.
        >
        > Czcigodna Kochanico, uwierz najnowszym teoriom naukowym (zanim się zmienią na
        > gorsze).
        >
        > Kłaniam się nisko.

        CZcigodny Diabollini,
        ja dziadunia nie przeceniam...jeśli nie dzwoni.
        Ha.
    • fnoll Re: Dziadunio dzwonił 16.04.05, 12:15
      nieźle cię wytresował ten dziadek
      • fnoll Re: Dziadunio dzwonił 16.04.05, 12:16
        a może to mama wytresowała cię na dziadka?
        • kochanica-francuza Re: Dziadunio dzwonił 16.04.05, 12:23
          fnoll napisał:

          > a może to mama wytresowała cię na dziadka?
          przyznam,że nie rozumiem twoich głębokich wypowiedzi...:-PPPPP
          • fnoll Re: Dziadunio dzwonił 16.04.05, 19:31
            no bo ja znowuż nie mogę pojąć twojego podenerwowania dziadkiem :)

            załóżmy, że w niezrozumiałej wypowiedzi symbolicznie przedstawiłem swój własny
            stan niezrozumienia ;)
            • kochanica-francuza Re: Dziadunio dzwonił 16.04.05, 21:07
              fnoll napisał:

              > no bo ja znowuż nie mogę pojąć twojego podenerwowania dziadkiem :)

              całe życie ma mnie w d...,dzwoni po jakąś wiadomość,a jak mu przy tej okazji
              wypominam,to mnie zakrzykuje absurdalnymi argumentami (on jest STARSZY! - a
              widfziałeś dziadka młodszego od wnuczki,hehe?)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka