Dodaj do ulubionych

To, co lubimy najbardziej (do książki)

17.04.05, 18:46
Witam wszystkich,
skoro już podzieliliśmy się swoimi fascynacjami literackimi i filmowymi,
znamy już swoje gusta muzyczne, to może teraz o ciągotach kulinarnych?
Czy macie coś takiego, za co dalibyśie się pokroić? Albo przynajmniej
baaardzo lubicie...

pozdrawiam chrupiąc ciasteczka owsiane (sama zrobiłam) - bez nich nie
wyobrażam sobie lektury w niedzielne popołudnie :-)
Obserwuj wątek
    • braineater Re: To, co lubimy najbardziej (do książki) 17.04.05, 18:56
      Moi, gusta ma nader prymitywne i z jedzeniem sie nie zaprzyjaźnia. Po 7 latach
      wege wróciłem do mięcha w kazdej postaci i ostatnio oddaję się platonicznej
      miłości do parówek i pizzy pepperoni:)
      Pozdrowienia:)
      • daria13 Re: To, co lubimy najbardziej (do książki) 17.04.05, 19:37
        To ze mną raczej nie pogadacie, bo ja nie lubię i nie umiem gotować. Lubię jeść
        wszystko, byle ktoś przyrządził i podetknął mi pod nos. A tak najbardziej to
        lubię lody tofiowe, serio:)
        Pozdrawiam
        • makusia_p Re: To, co lubimy najbardziej (do książki) 17.04.05, 19:55
          Kuchnia włoska, zwłaszcza makarony i pasty :) Ostatnio jeden z najprostszych
          przepisów - całość przygotowuje się w 10 minut, bo tyle czasu trzeba aby
          ugotować makaron, robi wśród zaprzyjaźnionego kręgu łasuchów furorę,
          zakładając, że lubi się czosnek i pietruszkę - służę przepisem dla
          zainteresowanych.

          I sernik, w każdej postaci, choć przyznam, że zdominowany czasowo zostaje przez
          ciasto marchewkowe. W pełni popieram chrupanie owsianych ciasteczek, polecam
          również uwadze włoskie biszkopto - sucharki naszpikowane dodatkami - od
          czekolady, orzechów, migdałów po skórkę pomarańczową - cantucci. Doskonale
          komponują się z Vin Santo :)

          Dario13 na pociechę dodam, że ja też nie jestem uzdolniona kulinarnie, czasem
          przypalam wodę a czasem nie wiem jakim cudem potrafię przygotować potrawę
          wymagajacą daru czynienia kulinarnego cudu. Jednym słowem - ruletka ;-)

          Nie każdy ma moc przelewania uczuć i magii tworzenia jak bohaterka
          z "Przepiórek w płatakach róży" :)
          • braineater Re: To, co lubimy najbardziej (do książki) 17.04.05, 19:58
            "czasem przypalam wodę":)
            Pytanie zagadka - po ilu minutach gotowania wybuchają jajka na twardo?
            Odpowiedź - po 60 stronach lektury "Japoni Utraconej" w sąsiednim pokoju.
            Uzupełnienie - zeskrobywanie jajek z sufitu to dopiero jest fun:)
            Pozdrowienia:)
            • beatanu Re: To, co lubimy najbardziej (do książki) 17.04.05, 20:07
              Też kiedyś mi się udało usmażyć jajka, które pierwotnie planowałam ugotować na
              twardo. Ale radość zeskrobywania tychże z sufitu nie była mi dana, poczułam
              wcześniej swąd spalonego rondelka i do wybuchu nie doszło. Ale pucowanie
              garnka, to dopiero fun:)))
          • gatta13 Re: To, co lubimy najbardziej (do książki) 17.04.05, 20:08
            Poproszę przepis, ale bez pietruszki. :) Uwielbiam makarony. Serniki również. a te sucharki też się samemu wyrabia? ;)
            Jeszcze dorzucę caffe latte na koniec.
            • makusia_p Przepisy :) 17.04.05, 20:26
              już zapodaję, ale zaznaczam że z pietruszką smakuje najlepiej. Można wymiennie,
              wedle znajomych, dać bazylię - choć sama nie próbowałam.

              Spaghetti aglio e olio :)

              może być też makaron penne zamiast nitek spaghetti :)

              Kiedy makaron się gotuje - na patelni z podgrzaną oliwą z oliwek, jeżeli ktoś
              woli olej z pestek winogron - też można - będzie łagodniejszy smak - podsmażamy
              wyciśnięty lub w plasterki pokrojony czosnek, ile kto lubi :) Dodajemy
              posiekaną natkę pietruszki (pęczek), podsmażamy chwilę, dodajemy pieprz.
              Makaron proponuję ugotować w osolonej wodzie tak aby był słonawy, bo do sosu
              nie dodaje się soli. Po odcedzeniu polewamy sosem i posypujemy parmezanem lub
              innym serem w stulu parmino, pastissimo... Pyszota, gotowa 10 minut - tyle
              gotuje sie makaron. A do tego wino wedle upodobań.

              Cantucci - sama nie piekłam, można w większych sklepach kupić gotowe włoskie,
              choć biorąc pod uwagę długi termin ważności, nie polecam...
              We Wrocławiu piecze je jakaś cukiernia bo są dostępne w dziale słodkości
              uchodzącego za dość snobistyczny sklepu - mam na myśli Epi Market.
              Podpytam skąd :)Do tego "Vin Santo" - poezja smaku.
              Aż zrobiłam się głodna....


              • makusia_p Re: Przepisów cd. - Vin Santo :) 17.04.05, 20:33
                Wracając do słodkości...
                Deserowo cantucci maczane w Vin Santo lub chrupane osobno...
                Vin Santo - białe, wytrawne, choć raczej z nazwy, toskańskie marzenie. Ciekawy
                bukiet z miodowa nutą, lekkie prawie jak wino musujące choć bogactwo smaku
                przywodzi na myśl raczej gęsty, dostojny trunek...
                Promienie toskańskiego słońca zamknięte w bursztynowych kroplach :)
                Importerem jest Piwnica Wybornych Win z Warszawy.
                :)
    • beatanu Re: To, co lubimy najbardziej (do książki) 17.04.05, 20:00
      Lektura w niedzielne popołudnie bez orzeszków nerkowców smakuje jakby ciut
      mniej... Na szczęście tylko bardzo ciut!
      A mogłabym dostać przepis na ciasteczka owsiane, Kwiecieńko?
      • gatta13 Re: To, co lubimy najbardziej (do książki) 17.04.05, 20:09
        Odkryłam ostatnio nerkowce w lidlu - dużo tańsze niż w większości sklepów. Kurczę, aleście mi wszyscy narobili apetytu!
      • makusia_p Re: To, co lubimy najbardziej (do książki) 17.04.05, 21:18
        beatanu napisała:
        A mogłabym dostać przepis na ciasteczka owsiane, Kwiecieńko?

        ja też poproszę :)
    • kwiecienka1 Re: To, co lubimy najbardziej (do książki) 17.04.05, 22:41
      :-)
      Kwiecieńka na terytorium kuchni zachowuje się nader spontanicznie :-)
      Lubi eksperymentować (czasami skutki tych eksperymentów są traumą dla całej
      rodziny) i dlatego też często korzysta z przepisów, które znajduje przypadkiem
      w internecie :-) Wg internautów przeróżnych ciasteczka owsiane można robić na
      bardzo wiele sposobów, czasami bardzo odchodząc od pierwotnego przepisu, można
      dorzucić wiele ulubionych składników (cynamon, kawę, kokos, kawałki suszonych
      jabłek itp.). Najlepiej wrzucić zapytanko do wyszukiwarki - wybór przepisów
      gwarantowany :-)))
      Mała rada: płatki owsiane powinny być jak najdrobniejsze.
      Pozdrawiam znad kolacji (dziś: parówki i Ajvar)
      • beatanu Do Kwiecieńki i innych chętnych: o ciaszeczkach 07.06.05, 21:37
        Najlepiej wrzucić zapytanko do wyszukiwarki - wybór przepisów
        > gwarantowany :-)))
        > Mała rada: płatki owsiane powinny być jak najdrobniejsze

        Ha!

        Lepiej później niż wcale. Wczoraj chcica okrutna na ciasteczka jakiekolwiek
        mnie ogarnęła. Ciasteczka z płatkami owsianymi do wyszukiwarki wrzuciłam,
        przepis znalazłam, zrobiłam połowę ciasta, bo składników w domu wieczorową porą
        mi nie stało i tylko na koniec zapomniałam, że proszku do pieczenia też powinno
        być o połowę mniej... ale widocznie może być o połowę więcej, bo ciasteczka
        przepyszne i coraz ich mniej.
        Dzięki za inspirację :)
        B
        • kwiecienka1 Re: Do Kwiecieńki i innych chętnych: o ciaszeczka 07.06.05, 22:05
          :-)
          no to fajnie, że Ci się zachciało, wyszło i smakowało :-)))
          już myślałam, że tam w Szwecji jecie tylko takie cienkie, korzenne pierniczki
          (tylko takie szwedzkie ciasteczka pamiętam z wakacji po drugiej stronie morza),
          a tu proszę, moje pomysły komuś się przydały...
          cieszę się i pozdrawiam
          Kwiecieńka Wciąż Chorująca
          • beatanu Do Kwiecieńki raz jeszcze 08.06.05, 21:03
            Kwiecieńko nie choruj już, please! Przecie niedługo pociąg do Wiednia z peronu
            któregoś tam odchodzi :)

            A pierniczki słodkie okrutnie i kruchutkie jem w okresie Adwentu i Bożego
            Narodzenia (obowiązkowo w dzień św. Łucji) i z latem kojarzą mi się bardzo
            słabo. A jakie okolice w czasie szwedzkich wakacji zwiedziłaś?
            B ciekaw(sk)a
            • kwiecienka1 Re: Do Kwiecieńki raz jeszcze 08.06.05, 22:40
              Ze szwedzkich okolic wspomnę te najgłówniejsze: Malmo, Sztokholm, Uppsala i
              Olandia - to było podczas drogi na Nordkapp. Z powrotem zahaczyliśmy też o
              Goteborg. Strasznie podobało mi się w Skandynawii (Norwegię przejechałam
              calusieńką!), byłam tam ponad miesiąc i poczyniłam wiele ciekawych
              obserwacji... Żałuję tylko, że nie kupiłam sobie małej Pippi (lalki-zabawki) -
              widziałam takie w sklepach, no ale, pomyślałam sobie, że to takie owczopędne:
              kupować sobie takie oczywiste suweniry, no, i teraz żałuję, a minęło już... 6
              lat.
              Pierniczki też widziałam/kupowałam w sklepach, takie w blaszanych pudełkach w
              szwedzką flagę - pewnie to jakaś wersja dla turystów, której nie tknie żaden
              szanujący się Szwed (który poczeka do Adwentu, jak Wiedeńczyk na kruche rożki).
              Ale jakby mnie tęskota wzięła, natychmiast udam się do katowickiej Ikei i tam
              się zaopatrzę w szwedzkim sklepiku :-)))

              A z tą chorobą to nie będzie tak lekko, jakiś czas to jeszcze potrwa bo się z
              uchem poważnie zrobiło :-((( No, ale to ostatnie miejsce na takie niusy.
              Pociąg do Wiednia odjeżdża już niebawem i to na pewno ze mną! Żadne mi tam
              choroby niestraszne! Dobrze będzie...

              Pozdrawiam
              K.
              • beatanu Re: Do Kwiecieńki raz jeszcze 09.06.05, 08:43
                Trzymam kciuki za niebolące uszy.
                A z tą laleczką-Pippi to przecież keszcze nie przechlapana sprawa... Ale o tym
                inną razą.
                B :-)
    • beatanu Re: To, co lubimy najbardziej (do książki) 18.04.05, 16:02
      Korzystając z wolnego dnia i zainspirowana entuzjazmem ludzi aktywnych na
      forum "Chleb domowej roboty" (na jaki temat nie skrzyknęło się jeszcze choć
      paru forumowiczów?)upiekłam dzisiaj chleb żytnio-pszenny na zakwasie. Zakwas
      produkcji własnej, sprzed dwóch dni, zresztą przepis na wypiek też. Na razie
      bochenki dojrzewają pod ściereczką ale już jestem dumna i blada:)))
      Ale myli się ten, kto sądzi, że ja tak codziennie...
    • staua Re: To, co lubimy najbardziej (do książki) 19.04.05, 16:41
      Do ksiazki - mrozone maliny (w stanie zamrozonym) i goraca herbata (ostatnio mate, jak w "Grze w
      klasy").
      Poza tym moje upodobania kulinarne to raczej kuchnia srodziemnomorska + Indie (w zasadzie nic
      innego w domu nie robie, bardzo rzadko cos tradycyjnego z kuchni mojej lub mojego meza). Lubie
      lasagne, moussake, rozne quiche i tarty prowansalskie, domowy chleb (nie mam maszyny), kurczaka
      masala, sos pesto, saag maneer, kitri, duzo salat i ryb, owoce morza, na ogol rzeczy, ktore sie szybko
      robi, albo mozna zostawic dluzej. Mam malo czasu na gotowanie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka