northumberland
20.04.05, 16:03
Mam powazny problem:
Nie wiem po co, dlaczego, czemu… ale zgodzilem sie. Moj dobry przyjaciel
ktory ostatnio namawia mnie na dziwne przezycia, wykombinowal tym razem nowa
rzecz. Jak widac udzielilo mi sie po ostatniej randce, zanim skonczyl
pytanie, ja powiedzialem sakramentalne tak. No I problem.. slowo sie rzeklo,
ryba u plotu. Zapytal mnie bowiem czy wybiore sie z nim na ryby. Dopiero po
kawadransie gdy kuleczki w glowie sie zbiegly skapowalem ze ja tak naprawde:
1. nie wiem o co w tym chodzi ( wiem ze poolega to na wykorzystywaniu rybiego
glodu)
2. nigdy nie lowilem, (widzialem raz wedkarza na zdjeciu)
3. nie mam doswiadczenia w zanecaniu
4. mam obrzydzenie do robakow…
zatem pytanie:
co nas fascynuje w lowieniu? Jakie przynety? Jakie haczyki? Czy dlugosc wedki
ma wplyw na jakosc zlowionej ryby? Czy to wciaga?No I najwazniejsze czy
zawsze trzeba wyjsc gleboko w morze aby zlapac ta upragnina sztuke? :)))))