Dodaj do ulubionych

Wspomnienia z dzieciństwa

25.04.05, 15:44
Chyba nie ma tu jeszcze czegoś takiego, a tak sobie pomyślałam, że każdy z
nas ma jakieś miłe wspomnienia z czasów dzieciństwa :)
Stworzyłam możliwość podzielenia się tym z innymi.
Mogą być także niekoniecznie miłe, lecz zabawne, niezapomniane, takie które
pozostawiły po sobie bliznę, ślad.
Toż to czas nasz najbardziej beztroski :) A czasem warto sobie o nim
przypomnieć, zwłaszcza jeśli są to chwile przyjemne i wywołujące radość :)
Obserwuj wątek
    • jatotylko Re: Wspomnienia z dzieciństwa 29.04.05, 01:21
      I przyszło mi odpowiadać samej, jako pierwszej, na swojego posta.
      Napiszę dla zachęty innych.
      Ostatnio próbowałam przekonać mojego kuzyna do pisania tu na forum, nie wiem,
      może kidyś się pojawi, może nie (wykręca się maturą) - ale mi z racji z tym
      przypomniała się pewna historia sprzed lat.
      Głównym jej bochaterem byłam można powiedzieć :) ja :)
      Ciemny wieczór, nie pamiętam którego roku, chodziłam do podstawówki, cała
      rodzinka już w domu, a ja, dwóch kuzynów, i chyba jeszcze ktoś wtedy z nami
      był, zachciało się nam zabawy po ciemku :) Pod stodołą u babci stała przyczepka
      z której tyle co była zwalona trawa dla krówek :) My jak to dzieci, oczywiście
      musieliśmy to wykorzystać, zachciało nam się skakać z tej przyczepki na zwaloną
      na ziemię trawę :) Kilka skoków za nami, coraz fajniesza zabawa, aż tu nagle :)
      skaczę ja (po raz któryś) - a na mojej drodze niespodziewanie pojawiły się
      widły :) jak się okazało, nie wiedzieliśmy, że w tę kopę trawy wbite były
      widły, dopiero ja skacząc i wbijając sobie jeden ostry szpikulec w bodajże, o
      ile dobrze pamiętam, prawą stopę, uświadomiłam to sobie i innym. Zaczęłam się
      drzeć, stopy nie przebiłam na wylot, albo już tego nie pamiętam, z krzykiem
      dokuśtykałam się do domu :) a przez następne dni chodziłam z bandażem na
      stopie, z czego powodu wyglądała ona dwa razy grubiej niż normalnie ;P Wszystko
      skończyło się dobrze, rana zagoiła się, nawet nie wiem kiedy, a blizny nie ma.
      Sama nie wiem czy płakałam się czy śmiałam w tamtym momencie, chyba jedno i
      drugie, ale od tamtej pory, już więcej po ciemku nie skakaliśmy po trawie :)
      • wojciasf Strych 29.04.05, 22:02
        Moje wspomnienie dotyczy pewnego miejsca w moim pierwszmym domu. Kamienica (ale
        staroświeckie słowo ;)) mieści sie w Jaśle na ulicy Kościuszki (kto wie gdzie
        to ten wie gdzie to:) ) Były tam dwa niesamowite dla dziececego rozumu i
        wyobrazni. To była piwnica i stych. Jak wynika z tytuło zajme sie tym drugim
        miejscem.
        Na strych prowadziło wejscie przez poddasze. Najpierw pokonywało sie schody a
        pozniej były stare dzwi jeszcze z starego wystroju kamienicy Kiedys były
        dzwiami do mieszkania pozniej przeniesiono je na strych. Pamietały jeszcze one
        czasy przed wojenne i samo wejscie przez takie dzwi było niesamowiete( teraz
        juz ich nie ma). Za dzwiami była juz niesamowita kraina ciemnosci. Nasza czesc
        strychu oswietlała mała zarówka (czesto ktos sobie ja pozyczał) W dzien było
        jeszcze troszke światła z małych okienek. W panujacym tam mroku niewiele było
        tam widać. Nasi sasiedzi zostawiali jakies stare niepotrzebne meble, rowery,
        materace, skrzynie. Nie wiem czemu ale zapamietałem tez wielkie łozko z
        drewnianymi bokami. Moze zdawało sie ze ktos, kiedy nikogo nie ma na strychu
        spi tam. Całośc uzupełniały gołebie. Siedziały sobie na belkach pod samym
        dachem i wydawały z siebie swoje gołebie odgłosy.
        A i jeszcze jedno. Kto zna zapach swiezo wypranych ubran i poscieli to nigdy
        nie zapomni tego. A wiec był i zapach, odgłosy i dziwne widoki. Widoku strychu
        nie zapomne do konca zycia.

        p.s. czasem chodziło sie na strych jak nie było prądu o jednej albo o dwoch
        swieczkach. To było dopiero przezycie :D
    • kubatka Re: Wspomnienia z dzieciństwa 02.05.05, 22:56
      Wspomnień z dzieciństwa jest wiele, ale do jednego z nich bardzo często wracam
      myślami :). Teraz wydaje mi się to głupie, ale pamiętam, ze jako 5-6letnie
      dziecko uwielbiałam to :).
      Dawniej mieszkałam nad samym Wisłokiem praktycznie i normą było, że rzeka dość
      często wylewała i były powodzie... Nasz dom znajdował sie w takim miejscu, że
      jak rzeka faktycznie wylała to dookoła byliśmy otoczeni przez wodę i w zasadzie
      byliśmy na 'wyspie' :D Jedyną drogą dostania się gdziekolwiek było pływanie na
      łódce - nawet do sąsiadów musieliśmy płynąć łódką :D Niedaleko domu był (jest
      ale już drzewami zarośnięty) głęboki dół, do którego zawsze napływało dużo wody
      i ja z moimi przyszywanymi kuzynami spędzaliśmy wręcz całe dnie pływając sobie
      łódką właśnie po tym naszym 'jeziorku' albo po innych rozlewiskach jakie były w
      okolicy, mielismy wtedy 5 może 6 lat :).
      Często wspominamy tamte czasy, kiedy nas bawiło to że rzeka wylała i że jest
      powódź - my po prostu nie rozumieliśmy tak naprawdę co to powódź bo zawsze
      bawiliśy się wtedy beztrosko...
      To były czasy...szkoda, że teraz nie ma tej beztroski co kiedyś.
    • linea21 Dobre czasy 04.05.05, 10:42
      Ostatnio odbyło sie spotkanie towarzystkie w niewielkim gronie z moim skromnym
      udziałem. Było fajnie. Przypomniały mi sie stare dobre czasy, a właściwie jak
      to było w zeszłe wakacjie :)) szkoda, że Gosia nie była zdolna do spotkania z
      nami bo to by było juz zupelnie jak kiedyś. Pozdrawiam ją bo wiem ze nie czuła
      się najlepiej. Myślałam, że dawne czasy nie wracają, jednak jest to możliwe
      przynajmniej na pare godzin. Przegięciem było przywiązanie mnie do huśtawki,
      ale ogólnie było ok :))
    • armitage3 Re: Wspomnienia z dzieciństwa 04.05.05, 13:48
      Wracając do przeszłości to miło wspominam wypady rowerem, a najbardziej to do
      lasu, gdzie wraz z kolegami zainstalowajiśmy huśtawkę zbudowaną z 20m liny
      holowniczej i grubego drąga. Huśtawka ta dostojnie nazwana "Bazooka"
      dostarczała niesamowitych wrażeń oraz licznych otarć, ran kłutych i szarpanych.
      Wspomnienia niezapomniane dzięki trwałym bliznom.

      John

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka