Dodaj do ulubionych

Gdzie jest Daria?:( n/txt

08.05.05, 22:20

Obserwuj wątek
    • staua Re: Gdzie jest Daria?:( n/txt 08.05.05, 22:35
      Na FK jest - wywolaj ja tam, moze tu jej sie nudzi?
      Daria, odezwij sie!
      • daria13 Re: Gdzie jest Daria?:( n/txt 09.05.05, 09:31
        Jestem, jestem:)Ale miałam w weekend ograniczenia komputerowe:( Pewnie mi nie
        uwierzycie, ale mój małż jest osobnikiem do tego stopnia zazdrosnym, że teraz
        kiedy nie ma jak się przyczepić o moje flirty w realu, bom już stateczna, a i
        czasowo i organizacyjnie ograniczona (po pracy prościutko do domku, do
        dziatek;), to teraz jest zazdrosny o czas spędzany przeze mnie przy kompie,
        kompletna paranoja:(. Wyobraźcie sobie, że tak jak zwykle ja podsuwam mu
        artykuły z Wysokich Obcasów, tak w sobotę to on podsunął mi artykuł o
        uzależnieniu od internetu, can you imagine?
        Wiem, że to chore, żebym musiała to znosić, ale ja mam taką zasadę w życiu,
        żeby robić wszystko dla świętego spokoju, bo walka z wiatrakami z reguły
        angażuje zbyt dużo emocji i rzadko jest wygrana;(, tak więc musiałam się
        ograniczyć do minimum, do odpowiedzi Itkowi na przykład, bo to sprawa
        ambicjonalna;). Najgorsze, że żeby mnie nie kusiło, zarzadził defragmentację
        dysku na cały wieczór i nie zdążyłam pokazac mojej Młodej słowa na niedzielę, a
        było niezwykle zabawne, ale uzupełnimy dziś po południu.
        Wielką radość sprawił mi ten wątek, bo nigdy bym nie pomyślała, że ktoś może tu
        zauważyć brak mojej niegodnej osoby i może sobie Broch pisać, że jestem
        fałszywie skromna, a niech mu tam, ale ja tak naprawdę myślę:))))))
        Nigdy, przenigdy mi się tu nie nudzi i zachęcona Waszymi słowami spróbuję się
        bardziej aktywować, tym bardziej, że małż wyjeżdża jutro na kilka dni w
        delegcję;).
        A propos zaległości, kolega Braineater coś się nam opuszcza;)i tak:
        a) czekamy na dalszy ciąg powieści grozy z elementami
        b) gdzie jest obiecana druga częśc pogadanki uświadamiającej w zakresie hip-
        hopu? To, że nie ma tu wielu miłośników, nie znaczy, że nie ma szans, żeby nas
        nawrócić, maluczkich;)
        c) i skromnie moje prośby; dotyczące komiksu Wilq i Józefa Skrzeka, a
        konkretnie Pokoju saren (przypomniało mi się, jak pisałeś o Angelusie
        Majewskiego).
        Polecam się gorąco i pozdrawiam:)
        • braineater Re: Gdzie jest Daria - już wiemy:) 09.05.05, 09:44
          Małża spacyfikować, kupić mu drugi komputer i dać linki na strony z
          zainteresowaniami związane:)
          Wysokich obcasów nie czytać:) Ritę Baum czytać:)
          W uzaleznienia od interneta wiary nie dawać, bo to ino wymysł farmaceutów na
          dodatkowy zarobek:)
          A na wszystkie pytania i kontynuacje odpowiem jak ino uporam się z referatem i
          powrócę ze stolycy:)
          Pozdrowienia:)
          • beatanu Re: Gdzie jest Daria - już wiemy:) 09.05.05, 10:55
            braineater napisał:
            > Wysokich obcasów nie czytać:) Ritę Baum czytać:)

            A dlaczego nie WO? Nie każdy może od razu i bezboleśnie przejść do
            lektury "Zadry" na przykład... :) (Daria, sory, nie mam na myśli akurat Twojego
            męża, ja tak bardziej ogólnie)
            A za tipa o Ricie B dzięki!
            Trzymam kciuki za referat :))))
          • broch Re: Gdzie jest Daria - już wiemy:) 09.05.05, 12:57
            eeee.. z tym internetem.
            Małżeństwo się rozleciało. Tzn Pani znalazła przezinternet nowego kolegę.
            Zaczęło się od chat, potem telefon potem i tak dalej.
            Ludzie mogą wszystko. Tzn co się ma rozlecieć to i tak się rozleci, internet to
            tylko nowa metoda "rozlatywania".
            Ja WO nie czytam, tzn raz przeczytałem i już więcej nie będę ale to prawda z tym
            "zdradzaniem" przez internet.
            • broch Re: Gdzie jest Daria - już wiemy:) 09.05.05, 13:04
              ....u mnie przypada jeden komputer na osobę. tzn córka, żona i ja każdy ma swój,
              co jest czasem wygodne.
            • staua Re: Gdzie jest Daria - już wiemy:) 09.05.05, 14:58
              A mnie sie takie "zdrady" przez internet, i zwiazki przez internet wydaja kompletnie abstrakcyjne...
              Moj maz miewal pretensje o forum, ale chodzilo o to, ze nie posprzatame i nie ugotowane (wg jego
              standardow), teraz sam znalazl sobie rumunskie forum i wsiakl.
              • broch Re: Gdzie jest Daria - już wiemy:) 09.05.05, 15:54
                internet to jeszcze jeden pretekst, tyle ze w stylu XXIw. Kiedys ludzie
                "zakochiwali" sie listownie, dzisiaj przez chat. Jesli ktos zaczytuje cie w
                Coelho, powaznie przezywa Ophre albo nie moze oderwac die od programow tymu
                Bechelor/Bachelorette, to to czego innego oczekiwac?
                Generalnie jednak ludzie robia takie dziwne rzeczy (nawet ci zdawaloby sie
                rozsadni) ze praktycznie nic mnie nie dziwi.
                • braineater Re: Gdzie jest Daria - już wiemy:) 09.05.05, 18:10
                  Kontekst kulturowy - czym jest Bachellor/Bachellorette?:)
                  • staua Re: Gdzie jest Daria - już wiemy:) 09.05.05, 20:51
                    Nie martw sie, Braineater, ja tez nie wiem, a w kontekscie kulturowym chyba powinnam (nie ogladam
                    tez Oprah).
                    Ale wiecie co ogladam po raz pierwszy w zyciu? Amerykanskiego Idola!
                    • daria13 Re: Gdzie jest Daria - już wiemy:) 09.05.05, 20:57
                      I co, i co???? Ja widziałam kiedyś małe urywki, filmiki z eliminacji wstępnych
                      i muszę powiedzieć, że uśmiałam się jak norka:)))
                      Pozdrawiam i proszę o wrażenia:)
                  • broch Re: Gdzie jest Daria - już wiemy:) 09.05.05, 21:11
                    Bachelor/bachelorette
                    pan/pani na wydaniu.
                    Zalozenie: wniski wyciagniete na podstawie przerywnikow w ynnych programach.
                    Pomysl wziety z "Kto chce wyjsc za milionera"
                    faza 1
                    pany na wydaniu pokazuje sie circa 20-30 panienek ktore zrobia wiele dla udzialu
                    w programie i zarobienia paru groszy.
                    kilka pan odpada
                    faza 2
                    restaruracja: pan sprawdza czy panie potrafija jesc jedna reka (styl
                    amerykanski) i prowadzic konwersacje z pelnymi ustami oraz czy sie nie skrzywia
                    pijac cieple czarwone wino
                    kilka pan odpada
                    faza 3
                    jacuzzi grupowo (wiekszosc chwytow dozwolona i mile widziana przed telewizja)
                    kilka pan odpada
                    faz 4/5
                    intymna kolacja i troche sypialni (zestaw indywidualny jeszcze wiecej chwytow
                    dozwolonych)
                    kilka pan odpada
                    Cala Ameryka sledzi z zapartym tchem rozwoj wydarzen.

                    faza 6
                    po wyprobowaniu wszystkich pan (panow w wypadku bachelorette) odbywa sie wielki
                    final z wyborej najleszego kandydata(kandydatki na meza/zone
                    Kolejnosc faz jest mi nieznana tyle co widzialem w zajawkach. Byc moze ze sa
                    jeszcze inne bardziej interesujace fazy
                • daria13 Re: forum a małżeństwo 09.05.05, 20:51
                  Ja tak trochę w obronie małza i żeby się wytłumaczyć. Otóż z tą zazdrością, to
                  nie całkiem chodziło o konkrety i nie o sprzątanie, bo on akurat z tym to jest
                  wyrozumiały (tzn. sam nie sprząta, więc wymagań pedantycznych też nie ma;), ale
                  o czas, który w jego mniemaniu moglibyśmy spedzić razem przyjemnie;) A tak w
                  rzeczywistości, to on się trochę czuje zagrożony, że niby mi nie wystarczają
                  już rozmowy z nim (głównie o problemach, bo kto ich dzisiaj nie ma), że on nie
                  taki oczytany, nie dość entelegentny, faceci to mają na tym punkcie chyba dość
                  często nieco porąbane kompleksy, a ja może niepotrzebnie opowiadam mu,jak to
                  jest fajnie na tym forum. Żyłby w niewiedzy, mogłabym mu na przykład
                  opowiedzieć, że siedzę na forum kuchnia (też fajne), albo gadam z innymi mamami
                  o wychowaniu dzieci, to może byłby spokojniejszy, ale ja nie lubię kłamać i
                  ściemniać i taka bardziej wylewna i szczera za często jestm;(. Próbowałam mu
                  już podsuwać pomysł,żeby znalazł sobie jakieś forum dla siebie, bardzo na
                  przykład lubi fotografowanie, ale on twierdzi, że ma dość komputera w pracy, a
                  w domu to on chce pogadać jak człowiek z człowiekiem (o, i tu żona nagle
                  okazuje się człowiekiem;).
                  Czy Wasi współmałżonkowie nie są czasem zazdrośni o czas poświęcony komputerowi
                  i rozmowom na forum, a nie z nimi? Pytam już teraz tak na serio i pozdrawiam
                  wszystkich:)
                  • broch Re: forum a małżeństwo 09.05.05, 22:55
                    droga dario, czuję się nieco dotknięty :)
                    Nie ma potrzeby nic tłumaczyć, jesteś w kręgu ladies and gents.
                    wszystko to zostanie midzy nami bywalcami i ....forum czytanym przez
                    przypdadkowe osoby.

                    Komputery w rodzinie
                    Jakiś czas temu pracowałem sporo nad bazą danych zawierającą biblioteki DNA,
                    głównie w domu bo w pracy nie ma casu na taką zabawę. Głośne i znaczące
                    westchnienia żony i córki załatwiłem w prosty sposób:
                    córce zbudowałem komputaer a żona dostała laptopa.
              • dr.krisk Standardy sprzatania i gotowania... 09.05.05, 18:57
                staua napisała:

                >> Moj maz miewal pretensje o forum, ale chodzilo o to, ze nie posprzatame i
                nie u
                > gotowane (wg jego
                > standardow),
                Przepraszam ze pytam o rodzinne sprawy, ale co to za wyrafinowane "standardy
                sprzatania i gotowania"? Prosbe swoja uzasadniam wlasnymi zaawansowanymi
                pracami badawczymi nad uproszczeniem obu tych czynnosci (bez jednoczesnego
                zarastania brudem oraz zaglodzeniem).
                Moje osiagniecia: sprzatanie mieszkania poprzez wyrzucanie niepotrzebnych
                rzeczy oraz redukcja zestawu potraw do uniwersalnej papki warzywno-roznej.
                Z gory dziekuje za informacje - KrisK
                • braineater Re: Standardy - odwdzięk dla dr za pomoc:) 09.05.05, 20:06
                  wersja druga:)
                  Sprzątanie:

                  - wszystko co nie jest odpadkiem organicznym, zasługuje na swoje własne miejsce
                  na podłodze i gdziekolwiek bądź
                  - Umyte okna i podłogi swiadczą o nadmiarze wolnego czasu - a nikt nie chce byc
                  chyba brany za lenia, który z nudów sprząta dom?
                  - Kurz ułatwia orientację - po warstwie kurzu na ksiązce najłatwiej ocenic
                  kiedy się ja ostatnio czytało
                  - Szafa to element burzuazyjnej moralności - miejsce ubrań jest na ludziach lub
                  na podłodze
                  - Manipulacja terminami "porządki swiąteczne", "porządki wiosenne" lub po
                  prostu "porządki", przynosi skutki odwrotne do zamierzonych
                  - Słowo "posprzątaj" nie ma racji bytu

                  Kulinaria:
                  - wszystko co do przygotowania posiłku wymaga więcej niz jednego garnka i
                  jednej pokrywki, niniejszym zostaje wyeliminowane z jadłospisu
                  - podstawowym narzedziem kucharza jest telefon i notesik z numerami fast foodów
                  - wszystko czego nie da sie jeść czytając lub pisząc, nie nadaje się do jedzenia
                  - w jednym kubku kawe mozna zaparzyc co najmniej trzy razy bez niszczenia osadu
                  płynem do naczyń
                  - naczynia plastikowe wielkim krokiem ku nowej rewolucji
                  - wszystko, czego nie da się zjeśc palcami bez brudzenia się w stopniu
                  wymagającym kombinezonu ochronnego, zostaje wykreslone z jadłospisu.

                  Uwagi dodatkowe - powyższy zestaw jest możliwy do zastosowania w sytuacjach:
                  - Mieszkania solo
                  - mieszkania z osobą cierpiąca na sprzątowstręt
                  - nie przyjmowania wizyt starszych przedstawicieli rodziny (znajomi i
                  przyjaciele musza nas zaakceptować)

                  Pozdrowienia:)
                • staua Re: Standardy sprzatania i gotowania... 09.05.05, 20:49
                  Jego standard: sprzatanie i gotowanie musze wykonywac ja (nie on). On moze ewentualnie przejechac
                  palcem po polce i udowodnic mi, ze jest na niej kurz.
                  To bylo juz pare lat temu, teraz sie zmienily standardy. Na rownorzedne.
                  • daria13 Re: Standardy sprzatania i gotowania... 09.05.05, 21:26
                    Nie wiem, czy dobrze rozumiem "równorzędne"? Znaczy robicie po równo?
                    Jeśli tak, to zdradź,jak do tego doprowadziłaś,pliiiiiz:)
                    • beatanu Re: Standardy sprzatania i gotowania... 09.05.05, 21:56
                      Stosuję standard braineatera jeżeli chodzi o kurz (i cieszę się okrutnie, że
                      nikt w rodzinie nie jest alergikiem) i okna (okna niemyte przez dwa lata w
                      Uppsali = okna niemyte w Krakowie ca 3 m-ce, niesamowita oszczędność czasu! A
                      jak wyjdzie słonko to spuszczamy żaluzje i nikogo lekki brak prześwitu nie
                      irytuje)
                      A jeżeli chodzi o gotowanie - zero dwudaniowych obiadów, sporo zup i innych
                      wegetariańskich eintopfów, które można zamrażać i rozmrażać.
                      No i wychowany w tradycji związków partnerskich mąż - Szwed:)
    • braineater Re: Gdzie jest Daria?:( n/txt 09.05.05, 11:09
      Jeden mega argument przeciw WO - Joanna Szczepkowska:)
      Pozdrowienia:)
      • daria13 Re: Gdzie jest Daria?:( n/txt 09.05.05, 12:10
        To jest rzeczywiście mega argument, ale na szczęście nie w każdym numerze WO
        Szczepkowska się produkuje, a po drugie zawsze można jej nieszczęsny felietonik
        ominąć szerokim łukiem, a cała reszta rekompensuje, ten szczegół, o!
        Kolega się nie zna, o!
        Pozdrowienia i życzenia powodzenia - gud lak !!!!
        • beatanu Re: Gdzie jest Daria?:( n/txt 09.05.05, 12:47
          A ja traktuję felietony pani S. jako przeciwwagę dla felietonów pani Dunin i
          jakoś mi nie przeszkadzają...
          A liczy się, jak piszesz Dario - CAŁOść. I już :)
          I przypomniało mi się jeszcze cóś w związku z podejrzeniami Twojego męża o
          uzależnienie od internetu (mój mnie nie podejrzewa, sama się przyznaję:) -
          podstawowe kryterium uzależnienia beznadziejnego to: sikanie do umieszczonej w
          pobliżu kompa butelki po Coli czy innej oranżadzie, tzn brak czasu na pójście
          do toalety. Dopóki czegoś takiego nie praktykujesz - to nie jesteś uzależniona
          w pełni. (Dziewczynom trudniej oczywiście, ale to jakby nic nowego...)
          Pozdrawiam :-)
          • daria13 Re: Gdzie jest Daria?:( n/txt 09.05.05, 15:09
            A może po tym Antycznym karaoke kolega Braineater zdąży jeszcze na drugi pokaz
            Portierni Teatru Dnia Ósmego, który gości dzisiaj w Warszawie. Pierwszy pokaz o
            18 a drugi o 21. Myślę, że warto. Ja niestety z przyczyn obiektywnych nie mogę
            tam dzisiaj być i bardzo żałuję;(, a jakby kolega poszedł, zamiast iść na wódkę
            z innymi óconymi , to by zdał jutro relację:))))
            Polecam się i pozdrawiam:)
            Ps.
            Tym bardziej, że jutro musi kolega być w dobrej formie, a nie na kacu, na wódkę
            może iść jutro, po wszystkim, na luzie:)))
            • daria13 Re: gdzie jest Braineater? 09.05.05, 15:31
              • daria13 Re: gdzie jest Braineater? 09.05.05, 15:48
                Przepraszam, ale mój komputer znowu fiksuje;(
                Chyba się trochę pomyliłam i jutro to jeszcze luzik, a TO ma nastąpić
                pojutrze, ale trzeźwość można zachować przez dwa dni, żeby wypaść naprawdę bez
                zarzutu:)))))
                Trzymamy kciuki:)
                • braineater Re: gdzie jest Braineater? 09.05.05, 20:57
                  Braineater własnie pakuje backpacka i dyla spać coby o 6 wstac na pociąg do
                  stolycy....:(
                  Pozdrowienia:)
                  • kwiecienka1 Re: gdzie jest Braineater? 09.05.05, 22:56
                    :)
                    a no to powodzenia w stolicy życzę!
                    mam nadzieję, że wygłoszony referat zaowocuje samymi sukcesami w karierze
                    naókowej Braineatera...
                    trzymam wszystkie kciuki!
                  • dr.krisk Po powrocie prosimy o relacje... 09.05.05, 23:33
                    .. jak poszlo.
                    Zapomnialem dolaczyc moje bezcenne uwagi pt. "jak odpowiadac na bezczelne
                    pytania sluchaczy". Mam swoje sprawdzone chwyty. Kiedys na jakiejs konferencji,
                    gdym juz wyglosil com wyglosic mial, wstal jakis mlody prymusik i gwoli popisu
                    przed publika zapodal dziesieciominutowy wyklad obnazajacy wszystkie
                    niedostatki oraz idiotyzmy moich teoryj. Na co spokojnie odpowiedzialem "Wie
                    pan, ja tez patrze na to z obrzydzeniem!". Sala ryknela smiechem i bylo po
                    sprawie.
                    Bardzo smieszne sa te konferencje...
                    KrisK
                    • kwiecienka1 Re: Po powrocie prosimy o relacje... 10.05.05, 13:59
                      Taaa,
                      bardzo śmy zachłanni wiedzieć jak to tam w stolycy przyjęli braineaterowe
                      rewelacje o kiczu. Podobało się? A prezentacja? nic się, nie daj Boże, nie
                      zacięło/zepsuło? Żadna manifestacja nie miała miejsca pod oknami w tym czasie?
                      Pewnie nie - tylko ja mam takie szczęście, jak nie manifestacja górników, to
                      chodnik zdzierają...
                      Czekamy na relację,
                      pozdr
                      • staua Re: Po powrocie prosimy o relacje... 10.05.05, 16:00
                        Dzisiaj chyba zgodnie z programem Ojciec Zalozyciel byczy sie w Harendzie :-))
                        • dr.krisk Zeby tylko nie przesadzil... 10.05.05, 16:16
                          .. z korzystaniem z urokow naszej stolicy. Bo tak jest - czlowiek sie zapomni,
                          tu szklaneczka, tam kufelek, a potem rano reka drzaca, oko czerwone, i jak tu
                          prawdy naukowe glosic?????
                          Mam nadzieje, ze oprze sie pokusom i upije sie po swojej prezentacji, a nie
                          przed!
                          KrisK
                        • daria13 Re: Po powrocie prosimy o relacje... 10.05.05, 16:25
                          Nieśmiało upominam sie o odpowiedź na temat naprawy męża, jak to teraz jest po
                          równo?
                          Pozdrawiam:)
                          • staua Daria 10.05.05, 16:51
                            Po rowno - tzn. on tez COS robi. Moj maz nalezal do grupy jedynakow wychowywanych przez mamusie
                            na krolewiczow, byl zawsze kompletnie obsluzony, jak wyjechal z domu do Francji mniej wiecej na
                            stale, to odzywial sie ravioli z puszki, a pranie trzymal dla mamy jak pojedzie do domu na wakacje.
                            Jak spotkal mnie, to myslal, ze tak samo bedzie, no, ale nie bylo (ale walczylismy ze dwa lata,
                            naprawde, w bolach sie ten system rodzil).
                            I nie znaczy to, ze robimy to samo - on nadal nie gotuje, ale ja to akurat lubie, wiec moge gotowac, ale
                            on zmywa, sprzata, pierzemy razem, krotko mowiac, w pracach domowych nasz udzial jest rowny.
    • braineater Warszawa, kac i ja:) 12.05.05, 10:09
      Prezentacyja się nie zatła
      40 polonistek okazuje się być grupą, którą niezadużym nakładem kosztów da się
      zmusic do dyskusji i skutecznie dyskusję ową przy pomocy uroku osobistego
      potem spacyfikować (co było konieczne bo z 20 minutowego referaciku, rozrosło
      się to do półtorejgodzinnej jazdy na tematy ogólne:)
      Skarpetki z Mona Lisą i Van Gogh z zdejmowanym uchem okazały sie być hitem
      sezonu.
      Można nawiedzonym dziewczętom wmówić, że jesli wieszają sobie uporczywość
      pamięci Dalego w antyramce na ścianie to partycypują w postępującym procesie
      degeneracji sztuki:P
      Lokale w stolycy przednie - i wcale nie drogie, i taksówki miejskie tanie i
      upić sie mozna konkretnie w plenerze i wracać mozna tańcząc i śpiewając
      radośnie na głownych promenadach miejskich i antykwariatów jest moc, i
      trzytomowa 'historia seksualności' Foucault'a kosztowała mnie tylko 18 zeta
      Kac jest taki sam jak wszedzie:P
      Next trip w październiku, tym razem na konferencję o pornografii w literaturze:)
      Pozdrowienia:)
      • daria13 Re: Warszawa, kac i ja:) 12.05.05, 13:08
        Nareszcie!!!! Próbowałam udźwignąć ciężar utrzymania w formie forum, ale było
        ciężko, oj ciężko. Bardzo nam ojca-założyciela brakowało, nawet próba
        rozruszania towarzystwa tematem poetycznym wypadła raczej blado;-)
        Z relacji zaintrygował mnie fragment"lokale w stolycy przednie - i wcale nie
        drogie". Proszę o nazwy i adresy, bo ja choć mieszkam całe 25 km od stolycy, to
        nie bywam w lokalach właśnie z racji cen, które na moja kieszeń są z reguły
        jednak wysokie, może to jest inaczej jak człowiek z wizyta przybywa raz na
        kilka miesięcy i wtedy mówi sobie; a co mi tam, raz się żyje. Ale jakbym
        chiała, raz na dwa tygodnie powiedzmy, pójść na rodzinny obiad, tobym chyba
        wolała odłożyć forse na lepsze wakacje, albo co. Takie niektórzy mają problemy
        i przed takimi wyborami stają w naszym kochanym kraju, niestety. Nie żebym
        bardzo narzekała, ale tych knajp to mi czasami trochę szkoda:( Jeśli
        namierzyłeś jednak jakieś rzeczywiście klimatyczne i niedrogie spelunki, to ja
        się naprawdę polecam.
        Fajnie, że już jesteś:))))
        Pozdrawiam:)
    • kwiecienka1 Re: Gdzie jest Daria?:( n/txt 12.05.05, 13:46
      :-)))
      ufff, wrócił!
      bo u mnie już czarne myśli się pojawiły: że czarny Śląsk dla blichtru stolycy
      porzucił... ale nie! co za ulga :-))) no, tęsknilibyśmy...
      a tak - spokój do października, i żadnych migracji więcej, proszę!
      hmmm, wykład o pornografii w literaturze - można się wprosić? mogę być
      asystentką - będę notatki trzymać, taksówkę zamawiać, na kaca radzić i takie
      tam :-))) mogę przyjść na rozmowę kwalifikacyjną..
      pozdrawiam

      AAAAAha! a skarpetki z Moną to skąd wziął? też chcę takie!
      • braineater Re: Gdzie jest Daria?:( n/txt 12.05.05, 14:36
        skarpetki Mono mimo, że w duecie - www.studiolo.org/Mona/MONA03.htm
        Blichtr stolycy nie zachwyca, bo miast wieżowców, biurowców i biurwowców, wole
        hut ruiny, rdzawe resztki postkopalniane i górników:)
        Stolyca uroki swe ma ale to nie dla moi - jako miasto łikendowe, na zabawę i
        towarzyskie konfiguracje jak najchętniej ale jako żyjnia i mieszkalnia to mi
        raczej nie pasuje - zbyt chaotyczne to miasto - Katowitz jest bardziej zwarte,
        wszędzie, mimo ogromu miasta i osad ościennych, bez problemu w półgodziny
        komunikacją miejską dostać się da.
        No i Katowitz są ładniejsze w swej turpistycznej estetyce - tu nikt nie próbuje
        ukrywać syfu, zwanego dziedzictwem historycznym pod kamuflażem swieżych fasad -
        ot, po prostu miasto z bebechami na wierzchu i dlategoż, jakby prawdziwsze. W
        stolycy trochę się czułem jak podmiot baudillardowskiej refleksji na temat
        odbić i ekranów, znajomości świata poprzez zapośredniczenie, bo mimo iż byłem
        tam raz pierwszy po 20 letniej przerwie, nic mnie nie zaskoczyło, wszystko
        widziałem wcześniej w tych czy innych mediach, stad też nie mogłem pozbyć sie
        wrażenie lekkiej fikcyjności całej wycieczki - w czym używki, of course, rolę
        pewno niebagatelną miały:)
        Co do konferenza na temat pornolitu, to jeszcze jest faza gry wstępnej, badania
        terenu i sprawdzania do jakiej granicy perwersji mogę dotrzeć, by nie skończyć
        jako mięsna wkładka do stosu antyheretyckiego. Na razie propozycja about
        Masterton i Barker oraz szkic o związkach schematów horroru z schematami porno
        przyjęty został z twarzą lakko pobladłą i oczkiem sugerującym większą dawke
        uspokajaczy:) - ale ja im to i tak wkręcę:) Asystentura jak najbardziej
        przyjeta, jedyny wymóg - aktualne wyniki badań watroby...
        And nał for Daria - knajpy zwały się Boryna, Piwonia i Student - gdziesi
        wszystkie w okolicach centrum, tyle, żem tam nic nie jadł, bo na wyjazdach
        żywię się głownie euforią i czekoladą a po za tym nie gustuje w publicznym
        jedzeniu:)
        A po knajpach trasę polecam - park na Skarpie, Pola Mokotowskie - acz o 4 nad
        ranem okazuję sie pola być miejscem ciut chłodnym, na szczęscie bogatym w
        taksówki:)
        Pozdrowienia:)
        • kwiecienka1 Re: Gdzie jest Daria?:( n/txt 13.05.05, 22:34
          :-)))
          Super!
          ale obawiam się, że nie przejdę przez to sito badań wątroby...
          Dzięki też za przewodnik po Łorsoł - będe miała okazję skorzystać z tych tipów
          w przyszły weekend (teraz też bawię na wyjeździe, ale w Krakowie) bo wybieram
          się m.in. na Targi Książki.
          Pozdrawiam z turpistycznych i trupio zimnych Katosów,
          Kwiecieńka w podróży
        • daria13 Re: Gdzie jest Daria?:( n/txt 14.05.05, 15:43
          Teraz rozumiem, dlaczego napisałeś, że w stolycy tanio. Jeśli nie jadłeś, to
          nie mogłeś ocenić cen;) Wymienione przez Ciebie knajpy, to chyba takie właśnie
          knajpy, znaczy lokaliki a nie lokale;). Z moich czasów kojarzę tylko Borynę.
          Mówiąc o tym, że waszawskie lokale są dla mnie za drogie, miałam na myśli
          marzenie o tym, żeby raz na jakiś czas, zamiast sterczeć przy garach w
          niedzielę, pójść na rodzinny obiad do dobrej, lub co najmniej niezłej
          restauracji na Starym Mieście dajmy na to, albo zamiast sprzątać całą sobotę i
          w tym czasie głowić się, czym tym razem zaskoczyć przyjaciół na sobotnią
          kolację proszoną i modzić jakieś sałatki, zwyczajnie umówić się na mieście na
          dobrą kolację z dobrym winem. Ot takie cholernie drobnomieszczańskie marzonaka.
          Mieszkamy w bardzo atrakcyjnym krajobrazowo-turystycznie miejscu, więc znajomi,
          miast nas zapraszać, nagminnie wpraszają się do nas, a ja już cierpnę na myśl o
          tych nieszczęsnych grilach, które nieuchonnie się zbliżają, bo pogoda teraz już
          chyba na dobre robi się grilowo-spacerowa. Może strasznie marudzę, ale czasami
          mnie to już męczy;(.
          Pozdrawiam i przepraszam za nieco nudne wynużenia:))))
    • nienietoperz Gdzie jest Daria?:( 19.08.05, 12:27
      No wlasnie?
      Wiecie moze czy u Darii wszystko w porzadku?

      Nienietoperz Znow Domowy
      • aaneta Re: Gdzie jest Daria?:( 19.08.05, 14:55
        Daria się odmeldowywała tydzień temu, pojechała na Mazury z dzieciątkami.
        Chyba powinna lada moment wrócić.
        Dario, wracaj, tęsknimy!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka