Dodaj do ulubionych

Nic mnie nie cieszy,

11.07.05, 19:29
nic mnie nie bawi, nic mi się nie chce. Mam od kilku dni spadek nastroju, a
co za tym idzie spadek formy intelektualnej, co mnie niezwykle deprymuje;(
Czy macie jakieś sposoby, jak sobie w takich razach radzić, o ile zdarzają
się Wam takie razy?
Muszę jedynie zaznaczyć, że jak już wpadam w te swoje doły z wapnem, to
wypity alkohol tylko potęguje mój stan i potrafię się jedynie upić na smutno.
Alkohol zatem odpada, więc co robić? Pomożecie?
Pozdrawiam smutno:(
Obserwuj wątek
    • staua Re: Nic mnie nie cieszy, 11.07.05, 20:00
      Sprobuj moze terapii pt. wysilek fizyczny. Na mnie to dziala (bieganie, aerobic, a nawet porzadne
      sprzatanie z myciem okien :-). Jak mam dol, to czesto tez pieke cos wymyslnego.
      Chodzi o to, zeby nie myslec o niczym innym, tylko o mechanizmie wykonywanej wlasnie czynnosci...
      Powodzenia!!!! Nie daj sie!
      • braineater Re: Nic mnie nie cieszy, 11.07.05, 20:03
        heh stauka - to sie nazywa telepatia chyba:)
        • staua Re: Nic mnie nie cieszy, 11.07.05, 20:18
          Ciesze sie, ze to nie tylko moja metoda :-) Inaczej wpadam w dol calkiem, zakopuje sie w kokon z kocy
          w lozku i mysle sobie, jaka to jestem nieudana i jak jest okropnie. Ale po wysilku - przechodzi na ogol.
          Ostatnio (czwartek) mialam dol z powodu pewnej diagnozy lekarskiej, poszlam na super sculpt, co w
          polaczeniu z wysilkami meza (kolacja w niezlej restauracji) dalo pozytywny wynik, w kazdym razie
          bylam w stanie znowu sie usmiechac do odbicia w lustrze.
    • braineater Re: Nic mnie nie cieszy, 11.07.05, 20:02
      i tam, babskie gadanie:)
      dom posprzatać, zmachać sie przy tym porządnie
      dla radości i eksperiencji nabrania cos szydełkiem zdziałać, przypominając
      sobie jednocześnie zapas wszystkich słów brzydkich
      pobiegac po lesie lub dookoła domu
      poczytać ksiązke jakąs głupia lub odpręzającą - ja polecam Hobbita, albo Alicje
      albo Kubusia, albo harlequina jakiegos
      pogapic sie w telewizor, program Ciau Darvin zaliczyc
      i generalnie olac smutki i miec zły swiat w wiadomo gdzie:)

      Pozdrowienia:)
    • dr.krisk Ajajaj.... niedobrze! 11.07.05, 20:14
      Podobno to sprawa czysto fizjologiczna - cos tam serotonina, itp. Nie znam sie
      na tym, ale jak czlowiek natryska sie radoscia (a daria czesto to robi, i za to
      ja lubim), to przychodzi nieuchronny moment ze niepostrzezenie przeistaczamy
      sie w Osla Klapouchego, z ponura mina przezuwamy oset i mamy wszystko gdzies z
      wzajemnoscia.
      Remedium uniwersalnego nie ma - najlepiej jednak (na mnie to dziala) ciepnac
      wszystko na chwile i sobie wyjsc. Wiem, ze nie zawsze jest to mozliwe, ja tez
      nie zawsze moge (na przyklad teraz - nie moge). Ale czasem wystarczy drobna
      rzecz aby swiat z powrotem wrocil na swoje miejsce. Na mnie najlepiej dziala
      przyroda obszerna, widoki niebosklonne - wtedy te nasze duperele wydaja sie
      niewazne i marginalne....
      Serdecznie pozdrawiam i powrotu do zwyklego stanu duchowosci zycze!
      KrisK
    • noida Re: Nic mnie nie cieszy, 11.07.05, 20:43
      Wiesz, to chyba jakaś tendencja ogólna- ja też tak mam. Nawet czytać mi się nie
      chce. Pranie, sprzątanie i bieganie dookoła domu pomaga tylko wtedy, kiedy sie
      te czynności wykonuje. Jak przestaję biegać to zaczynam myśleć i dół wraca...
      Ale ja mam taki dół więcej na tle życiowym, więc mnie tak łatwo nie przejdzie
      chyba...

      A jak dół jest mniejszy to oto, co mi pozwala jakoś się wyluzować:
      - myśleć o oceanie. O tych olbrzymich falach, które tak sobie w dół... w
      górę... w dół... w górę... Zwłaszcza pomaga jak nie można zasnąć.
      - przykryć się jakąś wyjątkowo miłą w dotyku tkaniną, najlepiej taką mechatą
      albo śliską. Co prawda w taki upał może nie podziałać tak jak trzeba, więc
      lepiej poczekać do wieczora.
      - zrobić sobie coś pysznego do jedzenia, ale nie bardzo kalorycznego, bo potem
      wyrzuty sumienia nie dadzą żyć
      - słuchać głosu Marka Niedzwiedzkiego w Trójce (co prawda zaraz się na mnie
      posypią gromy, że Trujka a nie Trójka i Niedziewdzki fe, ale co ja poradzę, że
      jego głos na mnie kojąco jakoś działa)
      - wypić gorącego kakao
      - obejrzeć cos bardzo smutego i popłakać sobie zdrowo pod pretekstem, że to
      film nas tak wzruszył
      - siedzeć w środku nocy na dworze i gapienie się na księżyc (jeszcze lepiej
      działa gapienie się na padający śnieg, ale teraz jakby odpada)
      - oddychać w taki sposób, żeby przy wdechu wciągać brzuch a przy wydechu
      wypychać (to wymaga trochę praktyki, chodzi o to, żeby powietrze wciągąć w
      dolną część płuc a nie w przeponę)
      - no i nie wiem, co jeszcze.

      Najgorzej, że jak już się wpadnie w taki nastrój to człowiekowi jest jakoś
      tak... że mu się tak naprawdę nie chce nic zrobić z tym dołem. No, ale miejmy
      nadzieję, że forumowicze trochę zmobilizują :-)
    • dr.krisk Epidemia jakas???? 11.07.05, 20:56
      Naprawde zaczynam sie martwic! Faktem jest, ze jak sie czlowiek zastanowi (a w
      TWA to podstawowe zajecie...), to nie bardzo widac powodow do stalego poczucia
      zadowolenia: raczej ciagle mamy jakies klopoty (przynajmniej ja mam!).
      Ale to juz jakas epidemia - zeby to nie bylo mocno zarazliwe....
      KrisK
    • nienietoperz Re: Nic mnie nie cieszy, 11.07.05, 20:59
      Spadki nastrojowointelektualne sie zdarzaja jak najbardziej. Wszystkim, a tym
      ogolnie cheerful i optimistic w szczegolnosci. Mi pomaga (w kolejnosci losowej)
      a) wspomniane przez wszystkich wykonywanie zadan prostych, moze niekoniecznie
      typu `ugotowac przemyslne danie', ale np. przejsc sie kilkanascie kilometrow bez
      wiekszego celu, pisac maile do dawno zapomnianych znajomych; meczyc sie
      aktywnosciami nieskomplikowanymi, oddajac sie im mozliwie w pelni.
      b) planowanie, wyciaganie map, przewodnikow, ksiazek o dziwnych miejscach,
      rozwazanie mozliwych i niemozliwych wypraw. Nienietoperze maja od dawna plan B
      na wypadek wszelkich niepowodzen zawodowozyciowych - w razie czego pojedziemy do
      Australii oporzadzac kangury... Wyobrazanie sobie tego ostatniego zawsze humor
      nieco poprawia.
      c) dolowanie sie do dna jak najglebszego, sluchanie Nicka Cave'a polaczone z
      nuceniem sobie ponurego refrenu innego pochodzenia:
      'Nauczylem w zyciu sie
      Paru rzeczy, wszystkich zle'
      - metoda ryzykowna, ale zazwyczaj doprowadza do stanu, w ktorym sam czlowiek
      zaczyna widziec iz poniekad autotragizm staje sie przesadny, a przez to
      komiczny, otrzasa sie jak pies po wyjsciu z kaluzy i gotow jest znow do starcia
      z gestwa rzeczywistosci.


      Trzymaj sie Dario cieplutko, wyjrzyj na slonce, przytul sie do drzewa, i miej
      sie coraz lepiej.

      Liczymy na Twoj usmiech TWAdoracyjny,

      Nienietoperz
      Przelotem
      W pracy.



      • dr.krisk Oporzadzanie kangurow! 12.07.05, 01:00
        nienietoperz napisał:

        > Nienietoperze maja od dawna plan B
        > na wypadek wszelkich niepowodzen zawodowozyciowych - w razie czego pojedziemy
        d
        > o
        > Australii oporzadzac kangury... Wyobrazanie sobie tego ostatniego zawsze humor
        > nieco poprawia.
        Mi tez poprawilo - choc mialem niezly. Juz siebie widze jak gonie za takim z
        torba i usiluje go wyszczotkowac!!!!



        > c) dolowanie sie do dna jak najglebszego, sluchanie Nicka Cave'a polaczone z
        > nuceniem sobie ponurego refrenu innego pochodzenia:
        Ja slucham Toma Waits'a. Najchetnej te piosenke o bourbonie......
        • nienietoperz Oporzadzanie kangurow! 12.07.05, 10:34
          > Mi tez poprawilo - choc mialem niezly. Juz siebie widze jak gonie za takim z
          > torba i usiluje go wyszczotkowac!!!!
          Szczotkowanie, dojenie, karmienie - wszystko wyglada zachecajaco, prawda? Z
          najwieksza przyjemnoscia wyobrazam sobie poranny (jakas 5 rano, australijskie
          slonce powoli podnosi sie znad horyzontu) spacer do kangurzej obory, czule
          obserwowanie zwierzat hodowlanych kicajacych niecierpliwie przy drzwiach, a
          nastepnie wyprowadzanie ich rzadkiem na sznurku na pastwisko...


          W zwiazku z tym, ze jest juz nas przynajmniej z doktorem trojka osob
          rozwazajacych oporzadzanie kangurow jako alternatywna sciezke kariery, polecam
          pod uwage strone
          www.geocities.com/galah_aus/water/kanga/kanga.html
          W szczegolnosci prosilbym o przeczytanie pierwszego zdania ostatniego akapitu i
          regularne stosowanie w miesnym za rogiem.

          Wasz
          nntpz
          • braineater Re: Oporzadzanie kangurow! 12.07.05, 10:42
            @ ostatni akapit z linewki: żeby było śmieszniej w mojej wiosce i to nie żaden
            megasuper rzeźnik, tylko mały sklepik w familokach jak najbardziej i to bez
            pytania i nagabywania, steki z kangura oferuje w sprzedaży ciągłej - mięcho
            strusia zresztą też. A człowiek całe zycie się zastanawiał czy zwierzaczki z
            chorzowskiego ZOO na pewno idą do nieba po śmierci...

            Pozdrowienia:)
            • nienietoperz Kangur + zubr 12.07.05, 11:00
              Widac ktos wczesniej cierpliwie pytal.

              A a propos zwierzat idacych do nieba, znajomy gosc zagraniczny bedac w
              Bialowiezy postanowil zazyczyc sobie w restauracji stek zubrzy. Na pytanie pani
              kelnerki: `Co podac?' odkrzyknal radosnie `Ziubr!', po czym dostal w istocie cos
              w okolicy bardzo, baardzo twardej wolowiny. Przynajmniej, jak nam pozniej
              wyjasnial, nie czul sie oszukany. Wiadomo przeciez, ze jesli juz sie ma ziubra
              odstrzelic na steki dla turystow dewizowych, to albo bardzo starego, albo bardzo
              chorego, a tak juz najlepiej i najhumanitarniej (najzubrzej?) niezywego.

    • agni_me Re: Nic mnie nie cieszy, 11.07.05, 21:34
      Nie ma sie co dziwić, dario, spotkało cię tyle przykrych rzeczy ostatnio. Daj
      się sobie wysmucić. Daj sobie prawo do nieintelektulności, płaczliwości,
      mardzudzenia, także do mówienia o tym. Przeczekaj, nie zabijaj smutku. Sam
      odejdzie. Nie musisz być zawsze dzielna i uśmiechnięta, nawet jeśli właśnie
      taką siebie lubisz. Jakoś twoja podświadomość i świadomość musi sobie poradzić
      z tym nagromadzonym ostatnio żalem, stratą, strachem. Potraktuj ten smutek jako
      nieprzyjemny zabieg leczniczy. A potem znowu będziesz nieznośnie radosna. ;-)
      • stella25b Re: Nic mnie nie cieszy, 11.07.05, 22:12
        etam Daria, co oni Tobie tu pisza....Chodz Kobieto idziemy razem do fryzjera a
        potem do sklepu po jakies nowe ciuchy!!!

        Tez mam dola. Kolezanka z pracy dzisiaj sie na mnie wyryczala i zbeszatala jak
        burego psa, chociaz ja niewinna, wiec jeszcze bardziej boli. A podobno jaki
        poniedzialek taki i caly tydzien....ale perspektywa:(

        pozdrawia Wszystkich w dobrych humorach
        • staua Re: Nic mnie nie cieszy, 11.07.05, 22:48
          Dziwny traf Stella, tez dzis kolezanka w pracy naskoczyla na mnie ni stad, ni zowad, po trzech
          godzinach nadal nie wiem, o co jej chodzilo...
          • stella25b Re: Nic mnie nie cieszy, 11.07.05, 22:59
            staua napisała:

            > Dziwny traf Stella, tez dzis kolezanka w pracy naskoczyla na mnie ni stad, ni
            z
            > owad, po trzech
            > godzinach nadal nie wiem, o co jej chodzilo...


            Nie wiem czy to hormony, pogoda...Najgorsze jest to, ze przyszlam do domu i
            caly czas o tym mysle. Nawet "Cien wiatru" mnie nie wzruszyl. Trzymaj sie
            Staua, jutro napewno bedzie lepiej:) Uciekam spac. Dobranoc Twa-owcy:)
          • daria13 Re: Nic mnie nie cieszy, 11.07.05, 23:18
            Wiedziałam, wiedziałam, wiedziałam, że mogę na Was liczyć! Po opisaniu swoich
            żali trochę głupio się poczułam, bo ostatnio samymi problemami Was zanudzam,
            ale pomyślałam, że z pewnością napiszecie mi coś fajnego, miłego i budującego,
            więc nie baczac na konwenanse wyżaliłam się i po Waszym odzewie od razu mi
            lepiej. Serio! Jesteście niezawodni!!!!
            Jeśli chodzi o metody, to sprzątanie odpada definitywnie, bo jakoś sobie nie
            wyobrażam, jak można pocieszyć się wykonując najbardziej znienawidzone zajęcia,
            ale już wizyta u fryzjera, albo jakiś miły zakup - o, to jest pomysł. Gorzej,
            że z racji wydatków wakacyjnych, finansowo trochę bryndzowato, ale na jakiś
            drobiazg w celach czysto terapeutycznych może sobie pozwolę. Choć mój dół jest
            na tyle głeboki, że nawet zakup kolczyków pomógł mi ostatnio zaledwie na pół
            dnia:(. Myślę, że jak znowu zacznę wpadać, to zawsze będę czytać ten wątek i to
            będzie mi poprawiać humor:)))
            A, jeszcze jutro mam w perspektywie wspólne z Młodą oglądanie Obcego -
            decydujące starcie, to będzie dla Julii premiera, a ja lubię oglądać z nią
            filmy i potem je komentować. A w czwartek latorośle razem wyjeżdżają i będę
            miała prawie 2 tygodnie luzu. Ile książek do przeczytania i wolnych wieczorów
            do forumowania!!!! Tak, już czuję, że mi lepiej, w końcu mam przed sobą świetne
            perspektywy na najbliższy czas.
            Acha, i książkę czytam bardzo odstresowującą - druga część Abaratu, Clive'a
            Barkera - Abarat - dni magii, noce wojny. Polecam szczególnie gorąco, a
            właściwie znając Was trochę, wyłącznie chyba Braineaterowi i może jeszcze córce
            Brocha tudzież innym Waszym latoroślom w odpowiednim wieku, bo to fantasy dla
            młodzieży, ale możecie mi wierzyć lub nie, to majstersztyk w gatunku, okraszony
            nieprawodpodobnymi ilustracjami autora! Druga część jest nawet znacznie chyba
            lepsza od pierwszej i dostarcza ogromnej dawki rozrywki w czystej postaci; zero
            myślenia, maksimum akcji, wszystko polane sosem nieskrępowanej wyobraźni autora
            znanych horrorów, i to w formie o tyle strawnej, że dla młodszego obiorcy, lub
            dla miłośnika gatunku, lub dla potrzebującej rozrywki pani w dojrzałym
            wieku:))). Jeśli się kiedyś skusisz Baraineater polecam się z komentarzem:)
            Muszę kończyć, bo przez weekend miałam gości i chodziłam spać średnio o 4 nad
            ranem więc, żeby jutro wstać do pracy idę spać, już w znacznie lepszym
            nastroju, szkoda tylko, że nie zdążę pójść popatrzec na księżyc:)
            Ssssssrasznie Was lubię:)
            • daria13 Re: Już zaczyna mnie cieszyć:) 12.07.05, 10:13
              Najbardziej mnie cieszy pewność, że jesteście ze mną!
              Dziś jeszcze raz przeanalizowałam Wasze rady i doszłam do pewnych wniosków:
              - jeśli chodzi o porady kulinarne, to mimo, że jestem łasuchem i najbardziej na
              świecie lubię lody tofiowe, to na smutki w młodości pomagało mi zjedzenie
              śledzia w occie produkcji mojej Mamy i pójście na długi, wieczorny spacer -
              naprawdę pomagało, muszę znowu spróbować:)
              - niepokoi mnie propozycja dodatkowego dołowania sie na przykład muzyką, bo
              wydaje mi się to jednak nieco ryzykowne, ale kto wie....
              - zaintrygowała mnie Wasza teza, że osoby z natury wesołe i optymistyczne mają
              tendencje do wpadania w jeszcze głebsze doły, niż naturalni sceptycy, hmmmm,
              pewnie coś w tym jest.
              Liczyłam na to, że mi pomożecie, ale rzeczywistość przerosła moje najśmielsze
              oczekiwania i mogę dziś zameldować posłusznie, że proces wychodzenia z dołu z
              wapnem zmierza ku szczęśliwemu zakończeniu:) Kto by pomyślał, że to takie
              proste.
              Należą się Wam wszystkim wielkie podziękowania z mojej strony:)
              Pozdrawiam z szerokim uśmiechem:))))))))
              • noida Re: Już zaczyna mnie cieszyć:) 12.07.05, 12:24
                Dario, jeśli polecać fantastykę, to również mnie! Wydawało mi się, że się
                ujawniłam z tym zamiłowaniem już nie raz, ale może Ci umknęło ;-) A ta powieść
                to tak bardziej horror czy fantasy czy s-f?

                Fajnie, że wychodzisz z doła :-) A ja się chyba w niedługim czasie wybiore do
                fryzjera! (planuję taką bardziej radykalną zmianę i trochę się boje ostatecznie
                zdecydować)
                • nienietoperz Re: Już zaczyna mnie cieszyć:) 12.07.05, 13:00
                  Dolaczam sie do noidy z potwierdzeniem zainteresowan wokolfantastycznych.
                  Moze juz nie tak goracych jak kiedys, kazda nowa Fantastyka wyczekiwana + stare
                  roczniki wydobywane od znajomych, ale wciaz istniejacych.
                  Udalo mi sie nawet swojego czasu zarazic troche nntpzowa, co ma (a raczej bedzie
                  mialo we wrzesniu, jesli braineater sie dobrze postara z tlumaczeniem:-)
                  dosc niespodziewane konsekwencje.
                  Pozdrowyenya
                  nienietoperz

                  • broch Re: Już zaczyna mnie cieszyć:) 12.07.05, 13:28
                    "zaintrygowała mnie Wasza teza, że osoby z natury wesołe i optymistyczne mają
                    tendencje do wpadania w jeszcze głebsze doły, niż naturalni sceptycy, hmmmm,
                    pewnie coś w tym jest."

                    well, ta teoria jest raczej nieprawdziwa. Na podstawie Twoich postow z ostatnich
                    dwoch miesiecy ktore wlasnie przejrzalem z ciekawosci, okreslilbym Cie jako
                    osobe cyklotymiczna. Zjawisko coraz czesciej wystepujace w spoleczenstwie, chyba
                    bardziej dotykajace kobiety niz mezczyzn. Obawiam sie ze w Polsce raczej
                    ignorowane, poniewaz psychologia jest u nas na poziomie kamienia lupanego.
                    Cyklotymia jest trudna w diagnozie, oprocz "mood swings", moga wystepowac
                    rowniez bardzo wyraziste sny z kategorii strasznych i pare innych objawow. Kazdy
                    moze ale nie mosi sugerowac cyklotymii. Aha, znanym cyklotymikiem jest Sting :)
                    Jesli jestes zainteresowana zjawiskiem to poczytaj w internecie (nie sadze aby
                    litaratura na ten temat byla latwo dostepna).

                    Ostatnio z zainteresowalem sie psychologia osob ktore odegraly istotna role w
                    historii (od IX do XVIIw), ciekawe. W kazdym razie stad moja wiedza o
                    cyklotymii, poniewaz jednak nie jestem psychiatra, traktuj te "diagnoze" z
                    przymruzeniem oka. :)
                    • daria13 Re: Już zaczyna mnie cieszyć:) 12.07.05, 14:20
                      Kochany Brochu, domorosły psychoanalityku! Pojechałeś sobie trochę chyba jednak
                      za daleko, a że trafiłeś na osobę nieco zorientowaną a. z racji pracy w
                      wydawnictwie medycznym, b. z racji prób postawienia diagnozy mężowi, który
                      miewa napady silnej złości, wiem dobrze co to jest choroba afektywna
                      dwubiegunowa, zwana kiedyś, w moim mniemaniu duzo ciekawiej stanami maniakalno-
                      depresyjnymi (komu przeszkadzała ta nazwa?). Mimo najszczerszych chęci nie moge
                      potwierdzić twojej diagnozy, bo tak jak ja mają niemal wszyscy ludzie, czego
                      dowodem sa rady dawane przez członków TWA, którzy bez wyjątku przyznali się do
                      tego, że miewają spadki nastroju. W moim też mniemaniu takich spadków nie
                      miewaja jedynie debile, osoby wiecznie uśmiechnięte i kierownicy działów
                      marketingu;)
                      Jestem osobą o naturze naprawdę optymistycznej, ale tak się składa, że moje
                      życie nie zawsze przebiega tak różowo, czasem wręcz przeciwnie, ale żadne forum
                      nie jest miejscem, na którym takie sprawy nalezy poruszać, więc obawiam się, że
                      nie znając moich problemów, nie bardzo możesz stawiać diagnozy, choć z drugiej
                      strony doceniam Twoje zainteresowanie moją niegodną osobą, jako przypadkiem
                      klinicznym;)
                      Intryguje mnie, czy Ty nigdy nie miewasz takich spadków, śmiem wątpić, bo
                      przecież nie nalezysz do żadnej podanej przeze mnie kategorii;)
                      Jeśli przyznasz się do posiadania złych humorów, to może podziel się z nami
                      swoimi sposobami radzenia sobie z nimi.
                      Pozdrawiam:)
                      • broch Re: Już zaczyna mnie cieszyć:) 12.07.05, 14:48
                        o.k. to byla kpina z teorii:
                        "...teza, że osoby z natury wesołe i optymistyczne mają
                        tendencje do wpadania w jeszcze głebsze doły, niż naturalni sceptycy, hmmmm,
                        pewnie coś w tym jest."

                        Teoria wystarczajaco absurdalna, aby uznac ze.. jest absurdalna i rownie
                        "psychoanalityczna" jak teoria o cyklotymii. :))

                        Medycyne (w calosci) pozostawiam specjalistom.

                        "Intryguje mnie, czy Ty nigdy nie miewasz takich spadków,"
                        Nie, nie mam, choc staralem sie w podobnych wypadkach pomoc (bo traktuje je
                        serio) jako ktos na kim mozna polegac (nie "psychoanalityk"). Nie oznacza to ze
                        lubie byc "proteza", czesto jednak nie ma wyjscia. Po prostu patrze na takie
                        (czesto powazne) problemy z punktu widzenia egoisty: wole osoby pogodne.

                        Nie potrafie powiedziec do jakiej kategorii naleze (bo nie jestem specjalista) i
                        mowiac szczerze nie bardzo mnie to interesuje :)
                        • agni_me Emocje kontra poczucie humoru, 12.07.05, 15:35
                          fajnie sie to czyta. :-)
                          • broch Re: Emocje kontra poczucie humoru, 12.07.05, 15:50
                            "osoby z natury wesołe i optymistyczne mają
                            tendencje do wpadania w jeszcze głebsze doły" = mood swings
                            otworz strone google i szukaj mood swings famous people (znacznie szerszy zakres
                            szukania po angielsku oczywiscie). Wynik bedzie rozny zaleznie od kraju i
                            kontynentu co latwo obejsc zmieniajac serwery proksy (tak aby google "myslal" ze
                            jestem w Europie, Stanach, Japonii itp). Pisze o tym dlatego iz Twoj wynik
                            "googlowania" bedzie rozny niz moj oraz jak latwo ten problem obejsc.
                            znalazlem Stinga i cyklotymie.. i teoria gotowa, jeszcze tylko sprawdzic
                            dokladna definicje cyklotymii i w trzy minuty masz gotowa teorie
                            "psychoanalityczna" podobna do wesolych osob w dolach :)

                            • aaneta Re: Emocje kontra poczucie humoru, 12.07.05, 16:26
                              Emocje jak emocje, ale gdzie poczucie humoru, bo go jakoś zupełnie nie mogę
                              poczuć.
                              Moim zdaniem stwierdzenie "osoby z natury wesołe i optymistyczne mają tendencje
                              do wpadania w jeszcze głębsze doły" jest po prostu luźnym spostrzeżeniem, które
                              komuś (przepraszam, ale nie pamiętam komu) na gorąco przyszło do głowy, o
                              znacznie mniejszej wadze niż Twoja diagnoza postawiona Darii. Krótkotrwałe
                              zmiany nastroju zdarzają się każdemu, u jednych amplituda jest większa, u
                              innych mniejsza, ale do choroby afektywnej dwubiegunowej (pierwszy raz
                              słyszę "cyklotymia", jeżeli już to raczej "cyklofrenia", ale mogę się mylić)
                              daleko stąd jak od kichnięcia do zapalenia płuc. Pozdrawiam.
                              • agni_me Re: Emocje kontra poczucie humoru, 12.07.05, 16:52
                                aaneto, skoro nie jesteś w stanie poczuć żartu, to wybacz, ale sprawa
                                przegrana. Pokazywanie jest równie bezcelowe, jak tłumaczenie dowcipu. Mylisz
                                się oczywiście. Cyklotymia to choroba, w której na przemian występują okresy
                                (krótkie) podwyższonego i obniżonego nastroju, z reguły o niewielkim nasileniu.
                                Cyklofrenia to zupełnie inne schorzenie, gdzie pojawiają się cyklicznie mania i
                                depresja. Mam nadzieję, że widzisz jak ogromna jest różnica. Cyklotymii w
                                zasadzie się nie leczy. Kiedyś podawano leki, teraz bardziej kładzie się nacisk
                                na psychoterapie.
                                • staua Re: Emocje kontra poczucie humoru, 12.07.05, 18:02
                                  Analogicznie do schizotymii i schizofrenii :-)
                              • nienietoperz Off-topic 12.07.05, 17:06
                                Mam nadzieje, ze sie nam aaneta nie obrazi, ale nie moglem sobie odmowic
                                przyjemnosci przytoczenia (zreszta byc moze Wam znanej) historyjki podobno z
                                egzaminu z filozofii starozytnej na I roku ULodzkiego - moze byz, i pewnie jest
                                apokryficzna.

                                Student wchodzi na egzamin, przedstawia sie, wrecza indeks, i slyszy pierwsze
                                pytanie:
                                - Czy moglby mi Pan opowiedziec, co o koncepcji absolutu pisal Plotyn?
                                Odpowiada, kryjac z pewnym zazenowaniem usmiech:
                                - Panie profesorze, chyba Platon...
                        • nienietoperz Re: Już zaczyna mnie cieszyć:) 12.07.05, 16:19
                          Odzywam sie w zwiazku z 'absurdalnoscia teorii o...', jako, ze to zdaje sie do
                          mojego posta odnosila sie pierwotnie Daria. Nie mam pojecia o cyklotymii,
                          `teoria o...' nie miala pretensji naukowych, byla oparta wylacznie na wlasnych
                          obserwacjach. Osoby zazwyczaj pogodne, radosne i optymistyczne przezywaja mood
                          swings stosunkowo mocno. Po pierwsze jest to dla nich stan nienaturalny i przez
                          to szczegolnie irytujacy, po drugie funkcjonuje cos zwanego presja spoleczna:
                          rodzina czy tez znajomi oczekuja witalnosci, usmiechu, sukcesu, energii
                          (niepotrzebne skreslic); ewentualne narzekania sa latwo kwitowane
                          stwierdzeniami: a, tobie i tak zawsze jakos pojdzie dobrze, i tak ci sie zawsze
                          udaje, itd..

                          A calkowity brak spadkow nastroju, formy intelektualnej czy energii zyciowej
                          jest mozliwy wylacznie w przypadku osob calkowicie bezrefleksyjnych badz
                          wszechstronnie doskonalych.
                          Nie mam watpliwosci, ze szanowny Broch zalicza sie do tych drugich.

                          Z serdecznymi pozdrowieniami,
                          nntpz
                          • broch Re: Już zaczyna mnie cieszyć:) 12.07.05, 16:45
                            wesole osoby z depresja to brzmi dosc smiesznie. (A musi byc serio?)
                            eech nietoperzu, masz dane statystyczne na poparcie teorii? Dlatego osobiscie
                            trzymam sie z daleka od tworzenia "teorii".
                            Osoby pogodne to takie ktore chyba sa pogodne, tzn radza sobie same z wlasnymi
                            problemami... i sa pogodne :)

                            Mysle ze zgodnie z Twoja teoria najwiecej osob o sklonnosciach samobojczych
                            znajdzie sie wsrod blaznow :)

                            "A calkowity brak spadkow nastroju, formy intelektualnej czy energii zyciowej
                            jest mozliwy wylacznie w przypadku osob calkowicie bezrefleksyjnych badz
                            wszechstronnie doskonalych. Nie mam watpliwosci, ze szanowny Broch zalicza sie
                            do tych drugich."

                            No widzisz znowu tworzysz teorie bez wystarczajacej ilosci danych oraz
                            wykazujesz niezdrowa tendencje do generalizowania/wyciagania falszywych wnioskow :)
                            Mysle ze nie znamy sie na tyle aby stwierdzic kto jest bezrefleksyjny kto
                            doskonaly (osobiscie wole trzecie rozwiazanie) a kto nie :)

                            aaneta
                            sugerowalem google :)
                            znajdziesz definicje cyklofrenii oraz cyklotymii. Proste
                            • nienietoperz Re: Już zaczyna mnie cieszyć:) 12.07.05, 17:00
                              > wesole osoby z depresja to brzmi dosc smiesznie. (A musi byc serio?)
                              Nie bylo mowy o depresji, byla mowa o dolach, czy tez mood swings. Nie bylo
                              ogolnie mowy o zadnych tendencjach kliniczno-chorobowych.

                              > eech nietoperzu, masz dane statystyczne na poparcie teorii? Dlatego osobiscie
                              > trzymam sie z daleka od tworzenia "teorii".
                              > Osoby pogodne to takie ktore chyba sa pogodne, tzn radza sobie same z wlasnymi
                              > problemami... i sa pogodne :)

                              Zgadzam sie jak najbardziej z wszystkimi stwierdzeniami powyzej. Stad slowa
                              teoria uzywam na TWA luzno i jak podkreslalem bez pretensji naukowych; tworzenie
                              powazniejszych teorii zostawiam na godziny pracy.

                              > Mysle ze zgodnie z Twoja teoria najwiecej osob o sklonnosciach samobojczych
                              > znajdzie sie wsrod blaznow :)

                              I znow drogi Brochu, jakze rzadka u Ciebie nieprecyzyjnosc argumentacji - jakie
                              sklonnosci samobojcze? :-)

                              >
                              > No widzisz znowu tworzysz teorie bez wystarczajacej ilosci danych

                              Na tym polega caly urok matematyki, w odroznieniu od nauk scislych :-)

                              > Mysle ze nie znamy sie na tyle aby stwierdzic kto jest bezrefleksyjny kto
                              > doskonaly (osobiscie wole trzecie rozwiazanie) a kto nie :)

                              A rozwiazanie trzecie jest mianowicie jakie? Wybacz niezdrowe zainteresowanie,
                              ale z trzecim sie jeszcze dotad nie spotkalem - co nie znaczy, ze go nie ma,
                              rzecz jasna. Osobiscie doskonaly nie bywam, a bezrefleksyjny, owszem, dosc
                              regularnie :-)

                              Pozdrawiam,
                              nntpz
                              • broch Re: Już zaczyna mnie cieszyć:) 12.07.05, 17:14
                                drogi nietoperzu,
                                Nie mialem pojecia ze poczujesz sie dotkniety, pierwszy post na ktory
                                odpowiedzialem to byl rowniez pierwzy post ktory przeczytalem, nie mialem
                                pojecia ze teoria jest Twoja. Nie odwazylbym sie napisac o tejze slowa.

                                "Mysle ze zgodnie z Twoja teoria najwiecej osob o sklonnosciach samobojczych
                                > > znajdzie sie wsrod blaznow :)
                                >
                                > I znow drogi Brochu, jakze rzadka u Ciebie nieprecyzyjnosc argumentacji -
                                jakie sklonnosci samobojcze? :-) "

                                Och ja tylo pozwolilem sobie Twoja teorie rozwinac, mysle ze powyzsza teoria
                                uchroni wielu od nieszczesc: aha, usmiecha sie, zaraz wpadnie w dolek, trzeba
                                kupic loda na pocieche.

                                "A rozwiazanie trzecie jest mianowicie jakie?"
                                Jesli nie odpowiada Ci rozwiazanie trzecie, to optuje za czwartym. :))
                                • nienietoperz Re: Już zaczyna mnie cieszyć:) 12.07.05, 17:26
                                  Dotkniety sie nie poczulem, moze troche wywolany do odpowiedzi - zeby nie bylo,
                                  ze Darii dostaje sie za moje konfabulacje.

                                  Nie podejrzewam tez, ze jesli mialbys zamiar nie napisac ani slowa na temat
                                  jakiejs `teorii', wynikaloby to z braku odwagi; juz raczej z kompletnego braku
                                  zainteresowania.

                                  Majac nadzieje, ze mimo niecheci do ujawniania aspektow stalowego charakteru,
                                  w przyszlosci nie zrezygnujesz z wymiany pogladow,
                                  Nntpz
                                  • broch Re: Już zaczyna mnie cieszyć:) 12.07.05, 17:46
                                    widzisz, ja po prostu (z lenistwa) nie czytalem calego watku, przez przypadek
                                    wpadl post darii i teoria o wesolych smutasach rozbawila mnie (moze dlatego ze
                                    wyrwana z kontekstu).
                                    Absolutnie nie bylo moim zamiarem krytykowanie teorii (jesli jest az tak
                                    powaznie), wiele wyrwanych z kontekstu opinii, teorii i tra la la, brzmi
                                    zabawnie. Tak bylo i tutaj. Twoje tlumaczenie nie bylo konieczne :) (bo jak
                                    wspomnialem nie czytalem calego watku)

                                    Charakter (ten stalowy), pewnych tematow (na powaznie) po prostu nie poruszam na
                                    forach publicznych. I tyle (nie dyskutuje rowniez wyzszosci dyskutowania/nie
                                    dyskutowania - zastrzegam sie aby nie bylo). Z przyczyn wielorakich. Innymi
                                    slowy masz kolejne wytlumaczenie.
                        • staua Re: Już zaczyna mnie cieszyć:) 12.07.05, 17:38
                          Teza o cyklotymii jest nawet starsza niz psychoanaliza, mozna doszukiwac sie jej nawet u
                          Arystotelesowskich typow psychosomatycznych (pozniej zreszta uzywanych przez Junga, Kretschmera,
                          Sheldona itd. do rozwijania tej teorii wlasnie w duchu psychoanalizy), a takze w Ajurwedzie. To rowniez
                          zaklada zaleznosc psychiki od budowy ciala, metabolizmu itd (ja w to wierze na przyklad, moj maz jest
                          typem atletycznym i klasycznym cyklotymikiem, a ja jestem budowy ciala okreslanej przez nich jako
                          astenik i temperamentu schizotymicznego - to chyba gorsze...). Niestety typy Kretschmera daly
                          podstawy do rasistowskich poczynan nazistow...
                          Uwielbiam ten temat :-)
                          • braineater Re: Już zaczyna mnie cieszyć:) 12.07.05, 18:00
                            Wesołe osoby w permanentnej depresji to ja - ale po to sie jest wesołym coby
                            depresja nie dobijała, a po to sie ma depresję, żeby sie nie znudzić wesołością

                            powiedział co wiedział
                            braineater:)
                            • dr.krisk No i przez was sie pomylilem.... 12.07.05, 18:13
                              .. zerkam ja sobie w trakcie pracy na wielce ciekawa dyskusje - i prosze, zle
                              przetransponowalem warunki brzegowe.....
                              No i jestem teraz w depresji!!!
                              KrisK
                              • broch Re: No i przez was sie pomylilem.... 12.07.05, 18:52
                                Doktorze, mam nadzieję że Twoja depresja jest naprawdę głęboka. Im głębsza
                                depresja tym większa radość potem (hę?).

                                Moja ulubiona depresja to Holandia, byłem tam w depresji straszliwej.
                          • broch aha! 12.07.05, 18:04
                            prosze jakie wyjasnienie!
                            juz czulem wywolany krytyka aanety niepokoj. :)

                            Kiedys tez "zajmowalem sie" (jak kazdy) psycho/etno/archeo/logia. Ale ostatnio
                            "zyje" historia (tzn powrot do).
                            Przyznam sie jednak ze cyklotymia byla raczej przypadkowa.
                            W czasach szkolnych regularnie obrzucalismy sie okresleniami typu:
                            cyklofrenik, oligofrenik, cyklotymik (bez obrazy), i.t.p. Przescigalismy sie w
                            wynajdowaniu co bardziej niejasnych schorzen psychicznych (obowiazkowo definicje
                            trzeba bylo znac) a nagroda dnia dla zwyciezcy bylo piwo (oraz inne substancje
                            karalne dzisiaj prawem).
                            • staua Re: aha! 12.07.05, 18:09
                              U mnie tez zainteresowanie typami psychosomatycznymi jest z czasow licealnych (ale caly czas gdzies
                              tam siedzi i cos doczytuje)
                              Wlasnie z tego podzialu (to do Aanety) wyszla tez teoria, chyba znana powszechnie, ze kazda wlasciwie
                              choroba psychiczna jest tylko wyolbrzymieniem, rozszerzeniem jakiejs inherentnej cechy osobowosci,
                              tzn. osoba o temperamencie cyklotymicznym ma mniejsze szanse na schozofrenie niz na depresje
                              (upraszczajac)
                              • daria13 Re: aha! 12.07.05, 19:08
                                Reasumując i abstrahując od odkryć w dziedzinie poważnej, naukowej psychiatrii
                                i psychonalanlizy, pragnę stwierdzić, że najwięcej racji miał Nienietoperz
                                mówiąc o dyskomforcie osób z natury otymistycznych w momentach, kiedy róznego
                                rodzaju problemy życiowe powodują u nich smutek, rozgoryczenie czy ogólnie
                                spadek nastroju. Takie stany z racji ich rozdźwięku z ich naturą są gorzej
                                znoszone przez samych zainteresowanych jak i przez ich otoczenie, co już
                                wystarczająco jasno podsumował właśnie Nienietoperz i ja jestem tego żywym
                                przykładem. Chyba muszę sobie dać rzeczywiście więcej luzu i kiedy to jest mi
                                potrzebne wysmucić się do woli. Musiałabym być ze stali, żeby w obecnej mojej
                                sytuacji (sprawa napadu na Julię tylko się dołożyła)cieszyć się jak głupi do
                                sera. Mam problemy, to się martwię i tyle;( Najważniejsze, że rozmowy z Wami
                                pozwalają mi na jakiś czas oderwać się od tych problemów i to jest w tym
                                wszystkim najfajniejsze i najlepsze.
                                Odnoszę wrażenie, że Broch, jak wiele osób, nie może się pogodzić z faktem, że
                                można się publicznie żalić i czerpać z pocieszania przez w sumie obce osoby
                                jakąś radość. To jest być może proteza, ale w moim przypadku bardzo użyteczna i
                                bardzo sprawdzająca się proteza:) I o to chodzi! Znam sporo osób, które
                                szczerze gardzą kontaktami wirtualnymi, kiedy do głosu dochodzą właśnie emocje,
                                sympatie czy zażyłości. Ciekawa dyskusja na interesujący nas temat owszem, ale
                                takie wyciąganie emocjonalnych flaków na wierzch, a fe, błe. Toteż ja nie
                                opowiadam Wam o swoich osobistych problemach, poruszam tematy, któe mogą
                                dotyczyć każdego z nas: przemoc, huśtawki nastrojów, to są w moim odczuciu
                                tematy uniwersalne i jak się okazało chwytliwe i pobudzające do ożywionej
                                dyskusji. I, znowu powiem, o to chodziło.
                                Muszę też niestety złapać naszego drogiego kolegę Brocha na kolejnej
                                niekonsekwencji. Piszesz, że z lenistwa nie przeczytałeś całego wątku, ale
                                zadałeś sobie wszak trud prześledzenia moich wypowiedzi z ostatnich dwóch
                                miesięcy, a było ich naprawe sporo. I teraz nie wiem, czy to ma być objaw
                                jakiegoś szczególnego zainteresowania moją osobą, bo skoro z lenistwa nie
                                przeczytałeś wątku złożonego z ok. 20 postów, a prześledziłeś tylko moje, to
                                coś musi być na rzeczy;), czy chciałeś koniecznie dopasować mnie do teorii o
                                cyklotymii. Tak czy inaczej winnam Ci chyba wdzięczność za tyle uwagi i
                                troski:))))
                                W sumie najbardziej, nie pierwszy zresztą raz, podoba mi się podsumowanie
                                Braineatera o łączeniu wesołości z depresją:) No i muszę powiedzieć, że nowa
                                sygnaturka jest absolutnie fantastyczna!!!!!!!!!!!!!!!
                                Pozdrawiam niezwykle zadowolona, że udało mi się wywołać tak niewinnie taką
                                ciekawą dyskusję. Chciałabym jeszcze może poczytać jakieś komentarze dottore,
                                jak znajdzie dziś trochę czasu:)
                                • broch Re: aha! 12.07.05, 19:32
                                  "Odnoszę wrażenie, że Broch, jak wiele osób, nie może się pogodzić z faktem, że
                                  można się publicznie żalić i czerpać z pocieszania przez w sumie obce osoby
                                  jakąś radość."
                                  Ja się godzę jak najbardziej. :))

                                  "Muszę też niestety złapać naszego drogiego kolegę Brocha na kolejnej
                                  niekonsekwencji. Piszesz, że z lenistwa nie przeczytałeś całego wątku, ale
                                  zadałeś sobie wszak trud prześledzenia moich wypowiedzi z ostatnich dwóch
                                  miesięcy, a było ich naprawe sporo."

                                  To niedokładnie tak: założylem (nie sprawdzałem bo nie chciało mi się) że forum
                                  ma ~ 2 miesiące. Pamiętałem wypis o ilości postów (bo informacja o ilości postów
                                  gdzieś tam była niedawno).
                                  W związku z czym napisałem że "prześledziłem". Moja cała wypowiedź była żartem
                                  wynikającym z dość śmiesznie brzmiącego zdania, wyjaśnienie wyżej w dyskusji z
                                  nienietoperzem. Gdybym wiedział że narobię zamieszania to pewnie bym sobie
                                  podarował.

                                  Myślę że niepotrzebnie "analizujesz" to co napisałem (włączając w to nieszczęsną
                                  protezę) :))
                                  • daria13 Re: aha! 12.07.05, 19:40
                                    Analizuję Twoje wypowiedzi z dwóch prostych powodów; bo je lubię i dlatego, że
                                    odzywasz się rzadko, ale jak już coś wtrącisz, to jest to często przysłowiowy
                                    kij w mrowisko i dzięki temu nasze TWA się ożywia, a ja to bardzo lubię:)
                                    Napisałeś wyraźnie, że przesledziłeś jakość moich postów, a nie ich ilość, więc
                                    się nie tłumacz, bo gdyby chodziło tylko o ilość, to nie mógłbyś podejmować
                                    prób postawienia mi diagnozy, nieprawdaż?
                                    Proszę nie odmawiaj mi prawa analizowania Twoich postów i proszę też nie zrażaj
                                    się tym, że narobisz zamieszania, dopóki nikogo z nas nie obrazisz ewidentnie i
                                    definitywnie mieszaj, mieszaj ile wlezie, czego sobie i innym życzę:)))
                                    • broch Re: aha! 12.07.05, 20:15
                                      "Napisałeś wyraźnie, że przesledziłeś jakość moich postów, a nie ich ilość, więc
                                      się nie tłumacz, bo gdyby chodziło tylko o ilość, to nie mógłbyś podejmować
                                      prób postawienia mi diagnozy, nieprawdaż?"

                                      Oczywiscie ze napisalem. Napisalem po to aby napisac reszte. Gdyby tych postow
                                      bylo 10 to zdanie nie mialoby sensu (za bardzo:) ).
                                      Daje Ci slowo honoru, ze nie dokonywalem zadnej analizy:). Analizowanie ludzi
                                      nie lezy w mojej (ubogiej) naturze.

                                      Muwiac szczerze jestem nieco zaskoczony: tzn dla mie jest to miejsce na pogaduszki.
                                      Prawa do analizy nie moge odmowic, chocby z faktu iz jest fo wypowiedz publiczna
                                      na forum publicznym bez patentow i praw autorskich.

                                      Aha, ja tez Ciebie i reszte uczestnikow forum lubie. Mam w zwiazku z tym
                                      nadzieje, ze nikogo nie urazam (choc faktycznie raz (mam nadzieje ze tylko raz)
                                      przekroczylem zasady dobrego wychowania).
                                      Ale... chyba nie bedziemy sobie kadzic? :)
                            • aaneta Re: aha! 12.07.05, 20:28
                              Odpowiadam w tym miejscu, ale mam nadzieję, że kolega Broch się nie obrazi, że
                              moja wypowiedź będzie skierowana nie tylko do niego.
                              OK, douczyłam się, za co jestem Wam wdzięczna, zwracam honor w kwestii
                              cyklotymii, chociaż nadal nie wiem, jak to się stało, że poczytując sobie tu i
                              ówdzie o psychologii, psychoterapii i różnych takich sprawach nie natknęłam się
                              nigdy na to pojęcie, ale to szczegół. Może nie doczytałam, może mam sklerozę,
                              mniejsza z tym. Niezależnie od tego twierdzę w dalszym ciągu, że wahaniom
                              nastroju, które zdarzają się wielu osobom, również z tego szacownego grona,
                              daleko do cyklotymii, bo to choroba, a o chorobie mówi się dopiero wtedy, kiedy
                              jakieś objawy uniemożliwiają albo przynajmniej skutecznie utrudniają normalne
                              funkcjonowanie. Taki miał być sens mojej poprzedniej wypowiedzi. I niech nam tu
                              Broch nie próbuje wykręcać kota ogonem, i niech Agni nie ubolewa nade mną, że
                              nie potrafię zrozumieć żartu, bo pierwsza wypowiedź Brocha na temat cyklotymii
                              wcale żartobliwa nie była, i wszystko wskazuje na to, że nie tylko ja tak ją
                              odebrałam, inaczej nie byłoby tej dyskusji. A fakt, że Broch poczuł wywołany
                              moją krytyką niepokój, tylko to potwierdza. Dobra, teraz ja sobie pożartowałam z
                              Brocha, proponuję więc uznać, że rachunki wyrównane.
                              No i niech się Nienietoperz nie obawia, że się na niego obrażę, ale tylko ze
                              względu na pewną drobną i przypadkową zbieżność jego i moich zainteresowań,
                              chociaż w moim przypadku to było dawno i nieprawda, ale sentyment i pewne
                              skłonności mam w dalszym ciągu.
                              Najważniejsze, że Daria ma się lepiej. Papapapapa
                              • broch Re: aha! 12.07.05, 21:41
                                dyskusja byla:
                                a) nad absurdem w stwierdzeniu (zalezy)
                                b) czy przesledzilem (nie przesledzilem)

                                Pytanie bylo smieszne bo wyrwane z kontekstu w formie powaznej brzmialo
                                zabawnie. Taka byle idea mojej odpowiedzi. Mialo brzmiec powaznie choc trudno
                                uznac za powazne.

                                ten "niepokoj" to tez zart.

                                Mysle ze jak pobedziesz tutaj dluzej, i wszystkich nas poznasz, to zobaczysz kto
                                i jak zartuje. Nie twierdze ze moje zarty sa udane. W zwiazku z czym nastepnym
                                razem bedziesz mogla skomentowac: ee tam znowu kiepski zart. :)

                          • stella25b Re: Już zaczyna mnie cieszyć:) 12.07.05, 21:34
                            I zaden z tych wielkich nie pomyslal o astronomii??
                            Osobiscie sklaniam sie do ku wierze w oddzialywanie wszechswiata na nas. Budowa
                            ciala mnie nie przekonywuje, z prostej przyczyna zreszta. Cialo mozna
                            ksztaltowac, miesnie rosna, miesnie falczeja- i jak to sie ma do naszej psychy?
                            • broch Re: Już zaczyna mnie cieszyć:) 12.07.05, 21:46
                              Z ta budowa ciala to nie takie proste. W Hiszpanii ogloszono wyniki badan
                              prowadzonych na bliznietach jednojajowych, okazuje sie ze maja rozne DNA! DNA
                              podlega "selekcji" uktorej podstaw leza doswiadczenia. Innymi slowy mozna
                              przejsc od DNA do budowy ciala a poniewa DNA jest ksztaltowane przez
                              doswiadczenie, jest wiec zwiazek miedzy budowa ciala a struktura
                              psychiczna/doswiadczeniem.

                              Powyzsza wypowiedz jest serio :)
                              • stella25b Re: Już zaczyna mnie cieszyć:) 12.07.05, 22:02
                                broch napisał:

                                > Z ta budowa ciala to nie takie proste. W Hiszpanii ogloszono wyniki badan
                                > prowadzonych na bliznietach jednojajowych, okazuje sie ze maja rozne DNA! DNA
                                > podlega "selekcji" uktorej podstaw leza doswiadczenia. Innymi slowy mozna
                                > przejsc od DNA do budowy ciala a poniewa DNA jest ksztaltowane przez
                                > doswiadczenie, jest wiec zwiazek miedzy budowa ciala a struktura
                                > psychiczna/doswiadczeniem.
                                >
                                > Powyzsza wypowiedz jest serio :)

                                Nie siedze akurat zupelnie w tej tematyce czyli jestem tematycznym abnegatem;)
                                Ale...jak nalezy to rozumiec "DNA ksztaltowane jest przez doswiadczenie"??
                                Poza tym cechy genetyczne sa dziedziczne. Choroby psychiczne tez a przynajmniej
                                tendencja na zapadniecie na takowa. No i chyba powoli sama sobie daje
                                odpowiedz;)Nic nie jest przypadkowe. Genetyka wybrala juz za nas nasza
                                osobowosc i nasza aparycje.
                                • broch Re: Już zaczyna mnie cieszyć:) 12.07.05, 22:21
                                  to prawda co piszesz ale: :))
                                  (zawsze jest ale)
                                  w miare uplywu czasu odpowiedz ba bodzce bedzie rozna np wrzaliwosc genow stresu
                                  (rodzina HSP) na bodzce moze zmieniac sie z czasem, te zas beda regulowaly
                                  odpowiedz genetyczna tzw downstream targets ktore moga byc odpowiedzialne za np
                                  regulacje neurohormonalna. Przy roznej wrazliwosci na bodzce (ktora jest
                                  regulowana doswiadczeniem) z czasem profil genetyczny sie zmieni. W fekcie
                                  bliznieta jednojajowe o identycznym garniturze genetycznym (identycznej
                                  ekspresji) po urodzeniu, w wieku lat 50 maja ten profil bardzo rozny (choc w
                                  dalszym ciagu sa blizniacze podobienstwa)
                                  • stella25b Re: Już zaczyna mnie cieszyć:) 12.07.05, 22:31
                                    Wlasnie bylam na podanej przez Ciebie stronie i przeczytalam artykul What
                                    Genetic Changes Made Us Uniquely Human", gdzie wlasnie autorka pisze, o czasie
                                    i o zmianach genetycznych.
                                    W zwiazku z Twoja odpowiedzia, kojarzy mi sie takie haslo "inteligencja nabyta
                                    i inteligencja wrodzona". Reasumujac :Jesli bozia nie dala to jeszcze ciezka
                                    praca mozna zmienic.

                                    pozdrawiam i uciekam spac:)
                                    • staua Re: Już zaczyna mnie cieszyć:) 12.07.05, 22:36
                                      > Reasumujac :Jesli bozia nie dala to jeszcze ciezka
                                      > praca mozna zmienic.
                                      Na tym sie chyba opiera amerykanska filozofia pracy, niestety moim zdaniem czesto bledna, zwazywszy
                                      ilosc tepych studentow na tutejszych uczelniach.
                                      ----------------------------------
                                      "A little too much is just enough for me"
                                      Forum o Rumunii
                                      nie klikaj tutaj!!!
                                    • broch Re: Już zaczyna mnie cieszyć:) 12.07.05, 23:58
                                      heh, wiesz sporo podlega ostatnio (w nauce) rewizji. Z tą intelygencją co to
                                      można wypracować, niestety nie do końca prawdziwe. Zapładnianie IVF ze Sperm
                                      Bank geniuszy obfitowało w znacznie wyższy procent dzieci z inteligencją ponad
                                      normę. Bank został zamknięty, ale co się naprodukowało, to się naprodukowało.
                                      Innymi słowy, jeśli są predyspozucje, to może i gieniusz wyrośnie, ale jak nie
                                      ma z czego, to przepadło. :)
                                • staua Re: Już zaczyna mnie cieszyć:) 12.07.05, 22:27
                                  No wlasnie okazuje sie, ze nie do konca. Juz dawno bylo wiadomo, ze DNA sie zmienia, np. przez
                                  modyfikacje (metylacje etc), zjawisko epigenetyki to od paru lat dobra dzialka w biologii molekularnej...
                                  Tu jest link do tego o blizniakach:
                                  serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,2809250.html
                                  A tu do oryginalnej pracy, jesli ktos sie bardziej zainteresuje:
                                  tinyurl.com/8rck9
                                  W ogole ten Esteller publikuje takze niezle przegladowki o epigenetyce.
                            • dr.krisk A tu sie nie zgadzam raczej.... 12.07.05, 21:52
                              stella25b napisała:

                              > I zaden z tych wielkich nie pomyslal o astronomii??
                              > Osobiscie sklaniam sie do ku wierze w oddzialywanie wszechswiata na nas.
                              Ja jakos osobliwie nie jestem przekonany do znakow Zodiaku, wplywu cial
                              astralnych na nasz charakter itp. Od feng-shui dostaje wysypki, wahadelka nie
                              reaguja na moj widok i w ogole okropny ze mnie niedowiarek...
                              Co do zwiazku pomiedzy wygladem a charakterem, to jakis zwiazek jednak jest - w
                              dwumetrowym zwalistym facecie najwyrazniej drzemia cechy jego protoplastow
                              polujacych na mamuta :)
                              Cos tam mozna przy swoim opakowaniu fizycznym podlubac, ale niewiele: chocbym
                              sie spinal, to juz nie zostane dwumetrowym blondynem.....
                              • stella25b Re: A tu sie nie zgadzam raczej.... 12.07.05, 22:11
                                dr.krisk napisał:

                                > stella25b napisała:
                                >
                                > > I zaden z tych wielkich nie pomyslal o astronomii??
                                > > Osobiscie sklaniam sie do ku wierze w oddzialywanie wszechswiata na nas.
                                > Ja jakos osobliwie nie jestem przekonany do znakow Zodiaku, wplywu cial
                                > astralnych na nasz charakter itp. Od feng-shui dostaje wysypki, wahadelka nie
                                > reaguja na moj widok i w ogole okropny ze mnie niedowiarek...
                                > Co do zwiazku pomiedzy wygladem a charakterem, to jakis zwiazek jednak jest -
                                w
                                >
                                > dwumetrowym zwalistym facecie najwyrazniej drzemia cechy jego protoplastow
                                > polujacych na mamuta :)
                                > Cos tam mozna przy swoim opakowaniu fizycznym podlubac, ale niewiele: chocbym
                                > sie spinal, to juz nie zostane dwumetrowym blondynem.....

                                Masz racje. Wlasnie dalam sobie sama powyzej odpowiedz:) Ostatnio przeciez jest
                                modna dieta zwiazana z grupa krwi. W zaleznosci od grupy krwi mozna stwierdzic
                                skad pochodzil nasz protoplasta, jaki tryb zycia prowadzil i jak sie odzywial.
                                Niektorzy maja z tym powazny problem. Usilnie szukaja mamuciego miesa;)
                      • drkronski Re: Już zaczyna mnie cieszyć:) 12.07.05, 22:01
                        no nie powstrzymam się
                        "choroba afektywna
                        dwubiegunowa, zwana kiedyś, w moim mniemaniu duzo ciekawiej stanami maniakalno-
                        depresyjnymi"
                        jeszcze wcześniej nazywano ją "psychozą szaleńczo-posępniczą"
                        (w dawnych czasach namiętnie czytałem stare podręczniki psychiatrii)
                  • braineater Re: Już zaczyna mnie cieszyć:) 12.07.05, 14:10
                    eeeee?????
                    bo jesli idzie o nasze (żonowe i moje) tłumoczenie dla Ubików, to juz poszło,
                    zaakceptowanym zostało i w ogóle. a tak to nie rozumiem:)

                    Pozdrowienia:)
                    • braineater Re: Już zaczyna mnie cieszyć:) 12.07.05, 14:11
                      brakło cytata - to wyżej to Toperzowi odpowiedź:)
                      • nienietoperz Ad 12.07.05, 14:48
                        To nizej to braineaterowi odpowiedz:-)

                        Chodzilo o (post)-Ubikowe tlumaczenie w istocie. Ciesze sie, ze juz poszlo, i
                        czekam na ujrzenie w druku (debiut translatorski?)
                        A skoro juz i tak off-topic, to czy na pewno nie jedziecie do Barcelony w lypcu?
                        nntpz
                        • braineater Re: Ad 12.07.05, 17:52
                          Jeśli chodzi o translacje literacka, to publikacja via papier i owszem debiut
                          Natomiast co do Barcelony to niestety - ale nic straconego, jak sądze bo okazji
                          do mitingów będzie pewno jeszcze parę

                          Pozdrowienia:)
                • daria13 Re: Do Noidy, a może nie tylko 12.07.05, 13:30
                  Rzeczywiście mi umkło, że lubisz fantasykę. Powieść, o której wspomniałam to
                  Abarat i druga część Abarat- dni magii, noce wojny, autorstwa Clive'a Barkera.
                  Facet jest autorem niezwykle krwawych horrorów i scenariuszy do takichże
                  filmów, a i to nie koniec jego działalności twórczej. Założyłam nawet o
                  Abaracie wątek na forum SF i fantasy i tam obszernych informacji udzielił nasz
                  drogi ojciec-założyciel;)
                  Na książkę trafiłyśmy z Julką z polecenia naszej bibliotekarki i jest to w
                  sumie fantasy dla młodzieży. Ale jakie fantasy! Feeria wyobraźni, gejzery
                  pomysłowości, bogactwo wizjii!!!! Serio! Miałam w zyciu okres, że czytałam
                  niemal wyłacznie fantasy, bardzo się tego wstydząc, ale po prostu miałam taką
                  fazę i już. Obcowanie z wieloma mądrymi ludźmi na FK i TWA na szczęście
                  uświadomiło mi, że to wcale taki wsdyd nie jest, z tym że teraz z kolei
                  nastąpił u mnie przesyt tego typu literatura, ale jak Julka przyniesie coś
                  naprawdę dobrego, to rzucam wszystkie Kawabaty tudzież Murakamy i czytam z
                  niekłamaną przyjemnością:)
                  Abarat to książka z założenia dla młodego czytelnika i zaczyna się jak typowa
                  powieść obyczajowa z elementami, trzeba przez to przebrnać (góra 30 stron) bo
                  dalej zaczyna się dziać, oj zaczyna:)Generalnie lektura dotyczy przygód typowej
                  nastolatki z naszego swiata (tam nazywa on się Zaświat;) przeniesionej do
                  świata równoległego. Jakkolwiek brzmi to banalnie, to opis tego swiata
                  równoległego jest tak barwny, tak surrealistyczny i frapujący, że daje 100%
                  zapomnienia o całej szarzyźnie nas otaczającej, a dodatkowym atutem są
                  ilustracje, które sa o tyle ciekawe, że wykonane przez samego autora, co
                  pozwala nam zweryfikować nasze wizje z wizjami odautorskimi, a że świat
                  tamtejszy zaludniaja nieprawdopodobne stworzenia i stwory, to zabawa jest
                  przednia! Polecam wszystkim, którzy nie gardzą dobrym fantasy i radzę się nie
                  zrażać początkiem.
                  Do fryzjera spróbuję pójść jutro, ale niestety o radykalnych zmianach mowy być
                  nie może, ponieważ ja choć ciągle poszukuję, to na pewne kroki zdecydować się
                  nie mogę, bo zawsze się boje i wciąż są to jedynie wariacje na temat...
                  Jeszcze raz dzięki za wszystko. Specjalne podziękowania za wizje z
                  oporządzaniem kangurów. Obśmiałam się jak norka:))))
    • kwiecienka1 Re: Nic mnie nie cieszy, 12.07.05, 12:38
      :-(
      jak zwykle, spóźniłam się, po wszystkiemu już...
      no, ale cieszę się :-)))
      Kwiecienki recepta na doła:
      - spotkanie z przyjazną duszą na kawce jakiejś + pogaduchy o sprawach błachych
      & obgadywanie nieobecnych
      - mała rundka po mieście (małe miasto to i mała rundka) w celach jednoznacznie
      uszczuplających aktualny stan konta - nie ma to jak zakupy...
      - obejrzenie/przeczytanie czegoś niezobowiązującego intelektualnie
      - aktywność kuchenna też sprawia sporo radości, jednak pod warunkiem, że jest
      ktoś, kto to potem zje :-)

      Ostatnio kiedy mam doła (mniejszego, większego, róźnie bywa) po prostu udaję
      się tam, gdzie po raz ostatni widziałam swój laptop i poprawiam sobie humor
      czytając posty na TWA - choć zależy od tematu... ale, qrde, może to zabrzmi
      nieładnie (wstyd, wstyd mi): dowiedzieć się, że ktoś też ma problemy - też
      trochę pomaga...
      Pozdrawiam,
      Kwiecienka Zawstydzona
    • beatanu Re: Nic mnie nie cieszy, 13.07.05, 02:45
      Dario, króciutko, z doskoku, "wrócona" z urlopu, juz w pracy - mam spokojna
      chwilke - podpisuje sie pod propozycjami TWA-owiczów, ale najbardziej pod tym,
      co napisala agni_me... Pozwól sobie na psychicznego dola, nie staraj sie go na
      sile usmiercac, sama doswiadczylas jak krótka i zludna jest radosc z powodu
      kupna czegos tam... W chwilach, kiedy nie mialam ochoty nawet na kontakty z
      przyjaciólmi (bywaly takie chwile!) siegalam po tekst Dezyderaty, czasami po
      polsku, czasami po szwedzku (moze nie uwierzysz - ale równie pieknie brzmi po
      niemiecku :) i... zawsze robilo mi sie ciut lepiej...
      Polecam goraco i mam nadzieje, ze niedlugo sie z dola wydrapiesz :)))
      www.piwnicapodbaranami.krakow.pl/piosenki/dezyderata.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka