Dodaj do ulubionych

Exaudio (II)

12.07.05, 14:49
Pomyślałam sobie, że o naszych fascynacjach muzycznych rozmawialiśmy dawno
temu, na początku powstania TWA i od tego casu dołaczyło do nas sporo nowych
członków, więc może Ci nowi podzieliliby się z nami swoimi zaintersowaniami.
Celem zagajenia chciałam powiedzieć o czymś co mnie ostatnio zainteresowało,
a mianowicie ogladałam ostatnio niezbyt nowy, ale swietny film (była już o
nim mowa) Młody Adam i o ile film zrobił na mnie dobre wrażenie, kreacja
Ewana McGregra jeszcze lepsze, to w zupełny zachwyt wprawiła mnie muzyka do
tego obrazu. Dowiedziałam się, że autorem jest David Byrne a płyta ze ścieżką
nazywa się Lead us not into temptation i chciałam zapytać naszego ojca-
założyciela, jakie sa szanse na ściągnięcie tej płytki, bo po pierwsze nie
wiem, czy muzyka bez obrazu też będzie robiła takie wrażenie, a wydatek w
ciemno 65 zł troche mnie obecnie zniechęca.
Polecam się i proszę osoby, które wcześniej nie dołaczyły do rozmów o muzyce
o zabranie głosu (jeśli Wam się oczywiście bedzie chciało:).
Pozdrawiam wszystkich:)
Obserwuj wątek
    • broch Re: Exaudio (II) 12.07.05, 14:51
      Bylem na koncercie Byrne'a dwa tygodnie temu w L.A.
      Fajnie pogrywali...
    • nienietoperz Re: Exaudio (II) 12.07.05, 15:05
      Co prawda juz sie wczesniej dolaczylem relacja z Tori Amos, ale o ogolnych
      fascynacjach nie bylo.
      A wiec tak: przede wszystkim gust mam malo wyrafinowany, i w sympatiach kieruje
      sie glownie sentymentem plus blizej nieokreslonym przywiazaniem.
      Niemniej jednak postaram sie do lubianych dzwiekow przyznac, liczac na to, ze
      kara grona krytykow nie bedzie zbyt surowa.

      I tak:
      w zwiazku z mlodoscia w Polsce lat wczesnych 90-tych: Armia, Kult, stara
      Republika, Brygada Kryzys,
      + idea grania na zywo, energicznie i z zaanagazowaniem (te czasy kaset
      nagrywanych z koncertow, po raz kolejny na TWA przychodzi stwierdzic: to se ne
      vrati). Skadinad tu sie bardzo dobrze sprawdza mieszkanie w UK, co troche
      pojawiaja sie nowi zbuntowani chlopcy z gitarami - jesli nie w radio, to w
      klubie mile od domu.

      Z drugiej strony, bardziej wydumanej i mniej zywiolowej King Crimson, dawni
      Floydzi, po czesci Cream.

      Jako mieszanka obu chetnie Radiohead, kwalifikuje sie tez chyba Tori Amos.

      Nick Cave + okolice niezaleznie od okazji i miejsca.

      A ostatnio sluchani na zywo to REM, i bylo nader przyjemnie.

      nntpz
    • noida Re: Exaudio (II) 12.07.05, 16:08
      Dario, mnie też powaliła muzyka z Młodego Adama. Moim zdaniem gdyby nie końcowy
      utwór film stracił by połowę ze swojej wymowy. Kawałek "The Great Western
      Road", czyli właśnie ten kończący film, można znaleźć bez problemu na eMule i
      innych eDonkey. Całą płytę też, ale o ile się orientuję to nie jest ona juz tak
      ciekawa. Nie słuchałam, bo nie mogłam znaleźć w całości, udało mi się ściągnąć
      tylko ze 2 utwory, ale teraz, żeby nie być gołosłowną, poszukałam na eMule
      ponownie i znalazłam całą i już się ściąga, więc jak chcesz mogę napisać
      recenzję jak tylko ją przesłucham :-)
      • aaneta Re: Exaudio (II) 12.07.05, 16:39
        A jaka jest wymowa "Młodego Adama", bo ja za cholerę nie załapałam, zupełnie
        nie rozumiem, po co ta historia została opowiedziana, chyba tylko po to, żeby
        stwierdzić, że straszne draństwo jest na świecie, ale to i tak wszyscy wiedzą.
        Ale David Byrne jest super, kiedyś się nim zachwycałam, teraz mi trochę
        przeszło, bo ja niestała w uczuciach strasznie jestem, ciągle szukam czegoś
        nowego, ale jego płytek parę mam, i Talking Headsów też, i nawet jakąś kasetę
        wideo ze zwariowanymi teledyskami, a gdzieś w telewizorze, może na Ale kino!,
        pokazują teraz od czasu do czasu jego film "Prawdziwe historie", ale jeszcze go
        nie oglądałam. Tylko żeby nie śpiewał arii operowych, jak na ostatniej czy
        przedostatniej płycie, bo tego znieść się nie da, ostatecznie głosu to on nie
        ma, tzn. ma, ale marny, więc ja właściwie nie wiem, za co go tak lubię.
        • staua Re: Exaudio (II) 12.07.05, 17:49
          Aneta, sprawdz w pierwszym watku Vidi, dyskutowalismy troche o tym. Beatnikowska kontestacja, w
          bardzo wielkim skrocie, przy okazji wyrazona wedlug mnie w brytyjskim stylu :)
          • aaneta Re: Exaudio (II) 12.07.05, 21:05
            Stauo, czytałam już dawno, jeszcze zanim zaczęłam się tu odzywać, i od wtedy
            chciałam ten problem poruszyć. To, że beatnikowska kontestacja, to ja wiem,
            brytyjski styl też, czemu nie, ale kompletnie nic z tego nie wynika,
            przynajmniej dla mnie. Dlatego właśnie pytam, bo filmów parę w życiu obejrzałam
            i wydawało mi się, że na różne podteksty i subtelności trochę jestem wyczulona,
            zresztą to najbardziej lubię w oglądaniu filmów, nie lubię łopatologii i
            wypisywania dużymi literami, co reżyser chciał powiedzieć, a tu nic, pustka. No
            bo tak: jest sobie wyluzowany facet, który ma gdzieś wszelkie normy moralne,
            robi, co mu się podoba, inni ponoszą z tego powodu poważne konsekwencje, a on
            nie dosyć, że nie ma żadnych skrupułów ani wyrzutów sumienia, to jeszcze nic nie
            wskazuje na to, żeby miał kiedykolwiek odpowiedzieć za to, co zrobił. Czy
            beatnikowska kontestacja zakładała aż takie draństwo? Do tej pory wydawało mi
            się, że totalny luz, nieodpowiedzialność, łamanie dotychczas obowiązujących
            zasad, chodzenie własnymi ścieżkami - to tak, ale bez wyrządzania krzywdy innym
            ludziom, sobie tak, ale nie innym. A tu maksymalne przegięcie, ale po co? Żeby
            jeszcze jakikolwiek sygnał, że to było głupie, że niewłaściwe, że zasługuje na
            potępienie, a jeśli brak takiego sygnału, to należałoby domniemywać, że wszystko
            jest OK, a może nawet szkoda, że się już te czasy skończyły. Ale takiego sygnału
            też nie ma, więc ja już nic z tego nie rozumiem.
            • staua Re: Exaudio (II) 12.07.05, 21:16
              Moze po prostu jest to zapis tej sytuacji? Wiesz, taki beznamietny, jak zapis uderzen serca na EKG, po
              prostu rejestracja. Zalozywszy, ze autor ksiazki po prostu znalazl sobie charakterystycznego dla tego
              nurtu osobnika i podal dosc ekstremalny przyklad takiego stylu zycia, bez moralu...Zastanawiam sie,
              jak film sie ma do ksiazki, bo ksiazki, przyznaje sie, nie czytalam, jednak jesli film jest jedynie jej
              odzwierciedleniem, to tak to moglo wygladac.
            • braineater Młody Adam by me. 12.07.05, 21:32
              Szybka wrzuta, bo zaczłąem pic i potem moge już nie miec nic mondrego do
              napisania (nie to, że teraz mam). Mnie sie wydaje, zreszta podpieram sie przy
              tym paroma wywiadami z Trocchim, co w róznych miejscach były miedzy innymi w
              LNŚ, ze Młody Adam jest przede wszystkim rozliczeniem z mitem bitnika, jako
              istoty miłej i przyjemnie pojechanej, bo ni Trocchi ni jego friendzi tacy nie
              byli - patrz Boroughs strzelający z kuszy do zony, patrz pedofilskie skłonności
              Keruaca i patrz generalnie fatalny koniec wszystkich gwiazd tego okresu.
              Trocchi jak dla mnie jako jedyny z nich wszystkich broni się dla mnie do
              dzisiaj, chocby tym, ze przetrawił i wykorzystał lekcje egzystencjalizmu i nie
              pozwolił sobie na operowanie utopijnymi kategoriami oceny zycia ludzkiego.
              Uzywając słów prostych, antonio, a powieśc jest mocno podbiografizowana, był po
              prostu ostrym sksynem i potrafił się do tego przyznac, więc bohatir Adama jest
              również taki...Przy czym Aanetko jeszce jedna rzecz - ten tekst ma juz prawie
              półwieku i wtedy odkrycie, że świat to syf, to jeszce w wielu miejscach było
              odkrycie

              Pozdrowienia
            • noida Re: Exaudio (II) 12.07.05, 22:50
              No właśnie wynika. Przecież Adam nie zabił tej dziewczyny- to, że utonęła było
              pozakazne jako przypadek. Może i Adam był sksynem- nie chciał się z nią ożenić,
              lubował się w seksie sado-maso i w uwodzeniu cudzych żon, ale nie był mordercą.
              I mnie się zdaje, że cały ten film jest o jego wyborze, o tym, czy zgłosi się
              jako morderca- bo w wypadek nikt by mu nie uwierzył, zwłaszcza, że dziewczyna
              była w ciąży. I każdy z nas mógł obejrzeć siebie w tej sytuacji i zadać sobie
              pytanie- czy zgłosiłbym się na policję? Czy podpisał bym na siebie wyrok
              śmierci? Masz pewność, że byś to zrobiła? Bo ja nie. Pomimo, że uważam to za
              szczyt draństwa.
              Niesamowite było w tym filmie właśnie to, że on nie oceniał bohatera. Do końca
              nie było wiadomo, czy Adam okaże się draniem czy bohaterem. Dla mnie ten film
              nie był rozliczeniem z okresem bitnikowskim, bo się nie znam na bitnikach. Dla
              mnie był opowieścią o człowieku, który dokonał strasznego wyboru.
              Moralizatorstwo było niepotrzebne. Po co ci sygnał, że to było złe? Przecież
              sama wiesz. Sama potrafiłaś to ocenić- nikt nie mógł ci wmówić, że to było
              dobre albo złe.
              I dopiero ta piosenka na końcu w nas uderza, mówi, że to się ostatecznie
              dokonało i podkreśla bardzo subtelnie, że stało się coś bardzo złego.
              Trochę to nieskładnie, ale mam nadzieję, że łapiecie o co mi chodzi.
              • aaneta Re: Exaudio (II) 13.07.05, 13:16
                To ja znowu hurtem piszę, do Noidy i Braineatera za jednym zamachem. Bardziej
                do mnie przemawia to, co szanowny ojciec-założyciel napisał, chociaż po pijaku,
                przepraszam za wyrażenie, ale sam się przyznał. A co piłeś dobrego i czemu się
                nie podzieliłeś? Chociaż wczoraj był taki upał, że nawet piwo sobie musiałam
                odpuścić, choć miałam wielką ochotę.
                Wracając do tematu, czyli do Młodego Adama, to wszystko fajnie, za wyjątkiem
                tego, że pół wieku temu, niedługo po wojnie, jeszcze podobno nie wszyscy
                wiedzieli, że świat to syf. To w takim razie ciekawe, skąd się wzięli
                egzystencjaliści. Ale mniejsza z tym. Gorzej, że tego wszystkiego, o czym pisze
                Braineater, nie ma w filmie, więc po cholerę było robić film, jeżeli i tak
                trzeba przeczytać książkę, żeby zrozumieć. Ja wiem, że żadnej książki nie da
                się dokładnie odwzorować w filmie, ale tutaj zostało to zrobione wyjątkowo
                nieudolnie. Jeszcze z taką obsadą tak skopać sprawę, to już po prostu straszny
                obciach, na miejscu reżysera podpisałabym się Alan Smithee.
                Noido, jeżeli zapomnimy o tym, że film ten miałby być rozliczeniem z okresem
                bitnikowskim, tzn. załóżmy, że nie wiemy, na podstawie jakiej książki został
                zrobiony, czyli ma być to uniwersalna opowieść o wyborach moralnych, to właśnie
                ten sygnał, że postępowanie Adama było złe, jest niezbędny, piosenka na końcu
                nie wystarczy, bo nawet ja, choć jestem tak szurnięta, że z reguły oglądam
                filmy do ostatniego znaczka na liście płac i ostatniej nuty ze ścieżki
                dźwiękowej, wcale nie zwróciłam na nią uwagi, pomimo że wiedziałam, kto był jej
                autorem, a autor ten należy do moich ulubionych. Fakt, ja potrafiłam to ocenić,
                ale ja już jestem stara i takie dylematy mam przemyślane albo nawet
                przerobione, ale nie wszyscy tak mają, więc nie można z góry zakładać, że
                wszyscy to wiedzą, bo gdyby tak było, to po cholerę było robić ten film?
      • braineater ściąganie muzyki każdej - w tym najdziwniejszej 15.07.05, 11:46
        www.slsknet.org

        zdecydowanie najlepszy program p2p ze wszystkich jesli chodzi o zasoby
        muzyczne. Dokładnie wygląda to tak, że mozna wpisac tam w wyszukiwarkę Britney
        Spears i nie dostać żadnego wyniku, natomiast jeśli wpiszemy brazylijską kapelę
        fynkowo psychodeliczną z lat 70', o której wydawąło się nam, że znamy ja tylko
        my i nikt więcej w promieniu 1000 kilometrów, to odnajdziemy bez większego
        wysiłu cała dyskografię (kapela nazywa sie Os Mutantes i oczywiście polecam:).
        Kolejny plus soulseeka - wszystko posegregowane, poukładane całymi płytami.
        Następny - mozliwośc rozmowy z ludźmi od ktorych się ściga, dajaca o wiele
        lepsze wyniki niż uzywanie wyszukiwarki. A jako bonus - jest kilku userów z
        dyskami zapełnionymi klasyką kina i szybkim transferem:) Jak siedze na tym
        programie od 3ch lat, tak nie zdazyło mi się jeszcze w krótszym, badź dłuższym
        czasie nie znaleźc płyty, ktorej bym szukał niezaleznie jak mało poularna
        muzyka to była i niezaleznie w ilu limitowanych egzempalrzach wyszła. Dla
        utrwalenia, adres raz jeszce : www.slsknet.org i dział download.
        Polecam instalację wersji 156. Po zainstalowaniu można wejśc na www.slsk.prv.pl
        gdzie są nakładki ze spolszczeniem. Potem już tylko należy udzielić przygarść
        plików - od 1000 mp3 w górę już wygląda dobrze i można szaleć:)

        Pozdrowienia:)
    • staua Re: Exaudio (II) 12.07.05, 17:46
      Kocham Davida Byrne, jeszcze w Talking Heads oczywiscie, oraz piewsza solowa plyte. Mam tez
      przedostatnia (chyba przedostatnia). Muzyka w M. A. rzeczywiscie niezla...
      Swoja droga (do Twojego watku o dole) Byrne tez niezle sie nadaje do kategorii wspolnej z Nickiem
      Cave (przynajmniej wedlug moich kryteriow...)
      • aaneta Re: Exaudio (II) 13.07.05, 13:42
        > Swoja droga (do Twojego watku o dole) Byrne tez niezle sie nadaje do
        kategorii
        > wspolnej z Nickiem
        > Cave (przynajmniej wedlug moich kryteriow...)

        Zgadzam się, ale tylko częściowo, bo faktycznie płyty David Byrne i Feelings są
        strasznie dołujące, ale wcześniejsze, Rei Momo i Uh-Oh wręcz przeciwnie, po
        latynosku roztańczone, przecudne, jeśli nie znasz, to spróbuj, bo to zupełnie
        inny David Byrne, nie do uwierzenia.
        • daria13 Re: Exaudio (II) 14.07.05, 14:52
          Okazuje sie, że ja mam straszną dziurę w "wykształceniu" muzycznym, bo Byrna
          solowego nie znam wcale, a Talking Heads też tak bardzo pobieżnie. Byłabym
          wdzięczna za Wasze typy płyt, które powinnam przesłuchać, żeby nadrobić.
          Czy muzyka z Młodego Adama jest reprezentatywna dla Btrna z solowych płyt, bo
          wiem, że czesto muzyka filmowa nijak się ma do dokonań muzycznych niektórych
          osób. Taki na przykład Gabriel, czysta komercja na płytach, a Pasja do
          Ostatniego kuszenia Chrystusa, czy muzyka do Ptaśka, to zupełnie, ale to
          zupełnie inna bajka. Ja generalnie lubię muzyke filmową i taki Nyman do
          Greeneway'a, czy do filmu Carrington to naprawdę kawał dobrej roboty. No i
          jeszcze dwie płyty Milsa Davisa do filmów Sjesta i Windą na szafot to piekne
          perełki.
          Piszcie jeszcze, proszę, o Waszych fascynacjach muzycznych, bo dzięki TWA
          dowiedziałam się o wielu dobrych twórcach, a zdałoby się jeszcze więcej:)
          Pozdrawiam lekko ugotowana, czy te upały się nie skończą?
          • broch Re: Exaudio (II) 14.07.05, 15:10
            Talking Heads:
            The Name of This Band is Talking Heads
            Speaking in Tongues
            Remain in Light
            Fear of Music
            Talking Heads: 77

            David Byrne
            Uh-Oh
            The Catherine Wheel
            Look into the Eyeball
            Grown Backwards

            z B. Eno
            My Life in the Bush of Ghosts

            Jeśli idzie o Nymana, za "plumkaniem" nie przepadam, obie płyty Davisa zaliczam
            do słabszych (tzn Windą na szafot i Sjesta)

            Zamiast Sjesty polecam Sketches of Spain
            Ascenseur Pour L'Echafaud została nagrana b. krótko po Kind of Blue (okres
            paryski i miłość do Juliet Greco) dobra. Nie porywająca ale dobra

            Polecam:
            Porgy and Bess
            Miles Ahead
            Miles Smiles
            Relaxin'
            Cookin' With the Miles Davis Quintet
            oczywiście
            Sketches of Spain
            i
            Kind of Blue
            Nie jestem pewien czy fusion by podeszło więc zostawiam na boku :)

            Ideał to The Complete Live At The Plugged Nickel 1965. Ale wydanie jest b.
            drogie niestety.
            • staua Re: Exaudio (II) 14.07.05, 15:34
              Hm, zawsze uwazalam Gabriela za eksperymentatora, Sledgehammer jak sie pojawil nie byl uwazany za
              komercje... Nie mowiac juz o gabrielowskim Genesis...
              Z Talking Heads - Speaking in Tongues lubie najbardziej.
              Daria, a czego Ty sluchasz/sluchalas w czasach licealnych (bo wtedy chyba ksztaltuje sie gust
              muzyczny osob, ktore nie sa profesjonalnie z muzyka zwiazane)?
              • broch Re: Exaudio (II) 14.07.05, 15:44
                Genesis z Gabrielem mam w domu w calosci (prawie:))
                Sledgehammer to dyskoteka. Nie abym nie lubil dyskoteki, ale awangarda to nie
                jest (i nie byla). Pisluchaj (z solowych) Biko, utwor ktory pewnie znasz a ktory
                jest duzo lepszy (i jest to muzyka do filmu)
                • staua Re: Exaudio (II) 14.07.05, 15:57
                  Kocham Biko!
                  No dobra, Sledgehammer mial tylko awangardowy clip :-)
                  A czy ktos zna ostatnia plyte Gabriela? Bo ja nie kupilam, jak sie ukazala, a teraz mam ochote...
            • daria13 Re: Exaudio (II) 14.07.05, 15:51
              Za namiary Na TH i Byrna dziękuję.
              Co do Davisa to też dziękuję, choć znam wszystkie i pisałam o muzyce filmowej w
              kontkście dobra muzyka filmowa, co nie oznacza najlepsza płyta w dorobku.
              Sjesta rzeczywiście nie jest najlepszą z płyt Davisa, natomiast co do Windą to
              bedę się upierała. A właściwie piszesz w jednym miejscu, że zaliczasz do
              słabszych, a w drugim, że nie porywająca ale dobra, więc nie wiem do końca, czy
              mam się upierać;)
              Sketches of Spain dużo gorzej trawię, bo denerwuje mnie ta "bojowa" trąbka, ale
              znam bardzo dobrze, bo mój mąż słucha często, zwłaszcza jak ma doła.
              Mój ulubiony Davis to oczywiście Kind of blue, ale to truizm i właśnie Windą na
              szafot, tu już trochę mniej typowo.
              Ostatniej wymienionej przez Ciebie płyty niestety nie znam albo nie kojarzę
              tytułu, więc się rozejrzę.
              A masz jakąś muzykę filmową, którą lubisz?
              • broch Re: Exaudio (II) 14.07.05, 15:58
                Uwazam ze Winda jest lepsza niz Sjesta, ale nie rewelacyjna :)
                filmowa:
                Gabriel Biko
                "odlotowa":
                Komeda z "Noz w wodzie", "Rosemary baby"
                Stanko "Matka Joanna od Aniolow"

                zdecydowanie inna niz Nyman :)
                • daria13 Re: Exaudio (II) 14.07.05, 16:15
                  OK. Zgadzam się, ze inna niż Nyman. Miałam kiedyś taka faze na Nymana, która mi
                  trochę przeszła, ale nadal uważam, że niektóre kawałki sa niezłe, ale tylko
                  niektóre. Biko rzeczywiście niezłe, zupełnie zapomniałam. Co do Genesis, to dla
                  mnie już niestety umarło i to nie tylko to bez Gabriela, bo to ogólnie
                  słabizna, ale to Gabrielem też. To stare czasy, właśnie jedna z fascynacji
                  licealnej, ale już umarła nieodwracalnie. Do fascynacji licealnych zaliczam
                  jeszcze oczywiście Floydów, Yes, King Crimson, ale już nic we mnie z tego nie
                  zostało, poza sentymentem może jedynie.
                  Jak dojade do domu rozpocznę własnie dyskusję na temat przeżywalności
                  fascynacji muzycznych z młodości, teraz póki co pakuję manatki coby zdążyć na
                  mój podmiejski:)
                  • staua Re: Exaudio (II) 14.07.05, 16:30
                    Floydow caly czas moge sluchac, ale u mnie nowy Pink Floyd (bez Watersa) tez jest akceptowalny (np.
                    Learning to fly). Tylko ze ja jestem pewnie z takiej generacji (glowna fascynacja licealna wszystkich w
                    moich czasach bylo U2) :-)
                    • broch Re: Exaudio (II) 14.07.05, 16:35
                      U2 jest bomba choc wole okres "pre-amerykanski".
                      Stare Genesis lubie, choc od dawna glownie slucham jazzu i bardzo modern muzyki
                      klasycznej. Aska (corka) uwaza ze nie mialaby problemow z "waleniem" w
                      fortepian. Mysle ze ja jestem bardziej tolerancyjny sluchajac Jej muzyki :)
                    • nienietoperz Re: Exaudio (II) 14.07.05, 16:42
                      U2 jak najbardziej tak,
                      Floydzi bez Watersa jak najbardziej nie :-)

                      A w zwiazku z u2 przed amerykanizacja, czy kojarzycie The Frames? Osobiscie jako
                      ignorant muzyczny zostalem uswiadomiony o ich istnieniu dopiero rok temu, przy
                      okazji dyskusji o najlepszej irlandzkiej kapeli rockowej. Czy to moja niewiedza
                      jest tak gleboka, czy faktcznie The Frames sa 'the greatest' tylko dla
                      rodowitych Irlandczykow?
                      • broch Re: Exaudio (II) 14.07.05, 17:25
                        Wole wczesne U2, ale mam ze dwie plytki Ramek.
                        Na Twoje pytanie o obowiazkowa znajomosc The Frames mozna odpowiedziec pytaniem:
                        ilu fanow grunge zna Mudhoney (ojcow nurtu), ilu fanow fusion zna Birds of Fire
                        (tytul nie bez powodu jesli poslucha sie pierwszej plyty SBB)? Musi? Nie musi?
                        Powinien? Niekoniecznie. Za duzo tego aby znac wszystkie znakomite (i nieco
                        mniej znakomite) zespoly. The Frames do domu wprowadzila corka. Gdyby nie Ona
                        nigdy bym zespolu nie znal (wyglada na to ze dzieci w koncu sie do czegos
                        przydaja :)). Dla mnie to muzyczne "mlokosy" ktore rozpoczely dzialalnosc
                        muzyczna ponad dekade po U2 o ile sie nie myle.
                        • braineater Re: Exaudio (II) 14.07.05, 18:54
                          Ja znam Mudhoney i nawet na ich koncertto kiedyś byłem:)
                          Pasji Waszej do Gabriela, Genesis Pink Floydów zupełnie nie podzielam, do u2
                          się już chyba w zyciu nie przekonam, natomiast mały tip, co do Milesa - Tribute
                          to Jack Johnson i Bitches Brew, bo jak dla mnie nigdy nie brzmiał genialniej.
                          Windy tez bym bronił, ale ty brochu, chyba nie za bardzo gustujesz w totalnie
                          odklejonym Milesie:)
                          Natomiast polecam wszystkim moją ostatnią fascynację, czyli Antibalas - płyty
                          sa 3 wszystkie genialne - afrykańskie zaśpiewy, funkowe dęciaki, sekcja
                          rytmiczna prosto z dżungli i generalnie powazny odjazd w stronę własnie fusion:)
                          A będacym w Polsce pod koniec lipca polecam wycieczkę do cieszyna bo po
                          pierwsze: <a href="www.ultramaryna.pl/wydarzenie.php3?
                          id=6335"target_blank"> Bogini zaspiewa po raz pierwszy w Polsce</a> i po drugie:
                          <a href=" http://www.ultramaryna.pl/wydarzenie.php3?id=6336"target_blank">
                          pojawi się najgenialniejszy odjazd świata, tez po raz pierwszy...</a>

                          Obie imprezy bezkrytycznie polecam

                          Pozdrawiam
                          • braineater Re: Exaudio (II) 14.07.05, 18:55
                            ps - chciałem sie popisac umiejętnościa linkowania i nie wyszło:)

                            www.ultramaryna.pl/wydarzenie.php3?id=6336
                            www.ultramaryna.pl/wydarzenie.php3?id=6335
                        • daria13 Re: Exaudio (II) 14.07.05, 19:23
                          Z tą muzyką ponadczasową i wyrabianiem gustu muzycznego w czasach licealnych to
                          dla mnie wielka bujda. Zaznaczam, dla mnie. Pamiętam jak w młodości
                          nienawidziłam jazzu, tak do głębi, a już jazz tradycyjny, Złota tarka i Ptaszyn-
                          Wróblewski działały na mnie wymiotnie. Na naszym weselu mieliśmy na kasecie
                          kawałki Glena Millera, fuj, tylko dla zgredów:)
                          Muzyczne fascynacje po kolei: Pink Floyd, Genesis i tym podobne, potem muzyka
                          elektroniczna: Tangerin Dream, Klaus Schulze, Brian Eno, cały czas Sting,
                          prawie do dziś, potem 4AD, po drodze Susan Vega, Tanita Tikaran i tym podobne
                          odkrycia jednego, góra dwóch sezonów i wreszcie iluminacja: jazz!!!!!!!!!!!.
                          W tym wszystkim na skutek zaniedbania muzyki rozrywkowej pewnego okresu takie
                          ubytki jak (wybaczcie) - Nirwana, Metalica, U2, REM, Talking Heads właśnie i
                          inne tego typu. Nie miałam na nie fazy po prostu, a teraz już za późno, czego
                          specjalnie nie żałuję. Zdradzam czasem jazz na rzecz nowych odkryć, jedne
                          zostają, drugie znikają równie szybko jak się pojawiły; został genialny zespół
                          rockowy TOOL (100% rewelacji), trochę System of a down, krótka przygoda z
                          zespołem (nie śmiejcie się) Linkin' park, czyli ostry pop:), rytmy bujakowo-
                          klubowe, Warszawiacy mogą posłuchać w Radio PIN, które osobiście polecam jako
                          niezobowiązujące i łagodne dla ucha, dużo muzyki portugalskiej, smooth jazzu i
                          acid jazzu, ale to też już mi trochę przechodzi, ot taka moda. A i tak
                          najlepszy jest jazz, zwłaszcza Coltrane z Love supreme na czele (najlepsza
                          płyta jazzowa wszech czasów!), Jarrett z koncertem kolońskim (moja największa
                          miłość i lekarstwo na całe zło), Davis oczywiście i tym podobni. Moja starsza
                          latorośl słucha dużo ze mną, bo to trochę jeszcze taka papużka, miałyśmy wiele
                          wspólnego słuchając własnie Toola, Korna, Audio Slave, ale już nam obu trochę
                          przechodzi. Indroktynuje nas trochę moja bratanica lat 25 i ostatnio przywiozła
                          nam najnowszą płytą Fisza, dla nieobeznanych to syn Waglewskiego robiący niezły
                          hip-hop (correct me Braineater if I'm wrong:)obdarzony niemal identycznym
                          głosem i ekspresją jak ojciec, ale do mnie ta muzyka nie dociera. To jest
                          trochę tak, jak z czteroletnią Julką, która jedząc zupę rybną pracownicie
                          ugotowaną przez tatusia, ze łzami w oczach powiedziała: "Tatusiu, ja wiem, że
                          ta zupa jest pyszna, ale ona mi nie smakuje". Podobnie jest z moim odbiorem
                          Fisza (nie pamiętam czy to się pisze po polsku, czy nie). To dobra muzyka, ale
                          nie dla mnie. W sumie słucham dużo muzyki wspólczesnej, ale tylko czasami
                          wychwytuję coś dla siebie. I własnie tu pojawia się moje zdziwienie; większość,
                          a właściwie wszyscy moi znajomi rówieśnicy zatrzymali się gdzieś w pewnym
                          momencie swojej młodości muzycznej i nie zrobili ani jednego kroku naprzód. Nie
                          ma lepszego zespołu rockowego niż Led Zeppelin, nie ma lepszego gitarzysty niż
                          Carlos Santana, wiecznie zachwycają się Floydami i koniec, kropka, reszta to
                          współczesny chłam. Nie mogę tego zrozumieć. A Wy?
                          Aha, moja była najlepsza przyjaciółka własnie tak indoktrynuje swoje dzieci (10
                          i 9 lat) i kiedy moja Julka nieopatrznie zachwyciła się zespołem, całkiem
                          niezłym w moim odczuciu, Sistars, koleżanka pogardliwie spojrzała i
                          powiedziała, że ma nadzieję, że jej to przejdzie. Ło matko, jak ona dogada się
                          w przyszłości z latoroślami, kiedy wreszcie ośmielą się mieć swoje zdanie, choć
                          przy jej apodyktycznośći to podejrzewam, że nieprędoko się odważą. Biedne
                          dzieci:( Pamiętam jak Dorota nie mogła się naśmiać z mojej fascynacji Toolem,
                          że niby się tak odmładzam na siłę, że to niepoważne, ha, ha:)))A mnie to
                          naprawdę kręciło i są dni i sytuacje, że nadal kręci na maxa:)Spóbujcie kiedyś
                          po większej dawce piwa, lub innego alkoholu do wyboru, posłuchać sobie na
                          słuchawkach, głośno ostatniej płyty Toola Latheralus, odlot gwarantowany, serio
                          mówię:)))
                          Uf, ale się rozpisałam. Rasumując, czy niektórzy wasi znajomi też tak
                          zatrzymali się w rozwoju muzycznym? Mnie to zastanawia.
                          Pzdrawiam wszystkich serdecznie. Btw. a gdzie podziały się niektóre nasze
                          nowalijki? Tak pojawić się i zniknąć, to dziwne.
                          • broch Re: Exaudio (II) 14.07.05, 19:41
                            braineater
                            Tribute to najlepsza z okresu fusion, lepsza niz Bitches Brew.

                            i daria :)
                            Z resztą:
                            to kolejna genialna muzyka filmowa. :)

                            w pierwszej klasie nauczycielka poprosila aby dzieci przyniosly do szkoly
                            ulubioną płytę. Aśka wybrała "Head Hunters". :). Jazz był zawsze w domu i Ona
                            jazz lubi i dzisiaj, wśród Jej rówieśników tutaj chyba jest jedyną która ze
                            słuchu poznaje Billy Bobhama, McCoy Turnera, Milesa itp. Ale słucha też tego
                            czego słuchają Jej rówieśnicy. Wydaje mi się że nie ma regóły i gusta zmieniają
                            się przez całe życie.

                            Ehem.. koleżanka niech się leczy.

                            Jeśli idzie o Coltrane: dla mnie wyłącznie "Ascension". Reszty moge nie słuchać,
                            ale ta płyta jest genialna. :)
                          • staua Re: Exaudio (II) 14.07.05, 19:42
                            Ciekawe, bo masz zupelnie inne zdanie, niz ja. Moj gust zdecydowanie wyrabial sie w liceum, potem
                            tylko doszlifowywal, rowniez w jazzie. Odkrywam caly czas duzo muzyki powstalej dosc dawno, o
                            ktorej nie mialam pojecia, np. Anne Clark odkrylam chyba piec lat temu. To samo z Catatonia. Suzanne
                            Vega, ciekawe, ze piszesz o niej jak o gwiazdce jednego sezonu, mam wszystkie jej plyty i uwazam, ze
                            jest genialna (jesli chodzi o teksty, bo muzycznie jest to cos bardzo umiarkowanego), bardzo ja lubie...
                            Talking Heads jest duzo wczesniejsze od Nirvany :-)
                            • broch Re: Exaudio (II) 14.07.05, 19:55
                              "Talking Heads jest duzo wczesniejsze od Nirvany"

                              Fatkt, staua dopiero co sie urodziła gdy wydali pierwszą płytę (koniec lat 70') :)
                              • staua Re: Exaudio (II) 14.07.05, 21:20
                                No wlasnie, a Nirvana to przeciez ponad 10 lat pozniej...
                            • stella25b Re: Exaudio (II) 14.07.05, 20:08
                              Wy tu tak o Pink Floyd a ja przypomnialam sobie jak to bylam chyba w '88
                              lub '89 na ich koncercie w Stuttgarcie. To bylo przezycie tym bardziej
                              podwojne, gdyz akurat byla w tym czasie wystawa prac Salvadore Dali. Tak wiec
                              jednego dnia moja dusza ucztowala. Pamietam, ze nie moglam sie napatrzec ja
                              jego "Plonaca zyrafe". A koncert byl odlotowy. Grali juz bez Watersa ale za to
                              chorek mieli extra. Moi kumple nie mogli sie napatrzec.

                              A czego ja slucham...to co juz tu zostalo wymienione i dodam jeszcze Dire
                              Straits, The Corrs, Eric Clapton...duzo duzo innych. Lubie Edyte Geppert i
                              jej "Pytania do ksiezyca"- naprawde piekna plyta. Z sentymentem slucham "Wolnej
                              grupy Bukowiny" czy "Starego dobrego malzenstwa". No teraz to sie rozmazylam...
                              • staua Re: Exaudio (II) 14.07.05, 21:09
                                Ja bylam w 1994 na Pink Floyd, w Pradze. Koncert byl super, przez pierwsza polowe lal deszcz, a i tak
                                stadion byl pelny.
                            • daria13 Re: Exaudio (II) 14.07.05, 20:55
                              Z tą Susan Vegą to fakt, ze pojechałam, to jest bardzo dobra wokalistka i
                              rzeczywiście w swoim czasie na jej tekstach uczyłam się angielskiego, bo nikt
                              nie śpiewa tak wyraźnie, tak przejrzyście jak ona.Mam nawet w telefonie sygnał
                              z jej melodią (nie mogę sobie teraz przypomniec tytułu, ale był to jej
                              największy hit zaraz po Luce. Jest tam taka fraza: "It is always nice to see
                              you, said the man behind the counter", kto mi przypomni tytuł?). Ale to, że
                              jest dobra nie znaczy, że do niej jakoś wracam, dla mnie to już nieco
                              przebrzmiało, trochę tak jak Cohen, którego uwielbiałam bezgranicznie, a
                              dzisiaj jego stare piosenki nie wywołują już żadnych silnych emocji. Ja ciągle
                              poszukuję, a że najbliżej mi do jazzu, to chyba tak już zostanie, bo przecież w
                              tej materii też można kogoś ciągle odkrywać. Nie mam na przykład bladego
                              pojęcia co to jest Catatonia, ale brzmi nieźle:)
                              Pozdr:)
                              • stella25b Re: Exaudio (II) 14.07.05, 21:16
                                A wiesz ze Susan Vega i Cohen to para:) Kiedys czytalam wywiad z Cohenem ale
                                niestety jego "Susan" zostala napisana duzo wczesniej niz poznal Vege.
                              • staua Tom's Diner :-) 14.07.05, 21:19
                                Sprawdz pierwsza plyte, z 1984, sprzed "Solitude Standing". Jest najlepsza! (tytul po prostu "Suzanne
                                Vega"). Teksty sa fantastyczne, moj ulubiony utwor to "Undertow", ale "Queen and the soldier" tez jest
                                super. Podoba mi sie tez jej ostatnia plyta (tzn. ostatnia nieskladankowa) "Songs in Red and Gray", choc
                                podobno musiala do niej szukac inspiracji w grupie poetyckiej (taka terapia).
                                Catatonia to taka walijska grupa, ich wokalistka, Cerys Matthews, ma bardzo charakterystyczny glos,
                                teksty tez maja dobre, ale w zupelnie innym stylu niz Vega. Mam dwie plyty, wydali chyba trzy.
                                • stella25b Re: Tom's Diner :-) 14.07.05, 21:23
                                  Moj maz stal sie fanem Vegi po tej jej pierwszej plycie:)
                                • broch Re: Tom's Diner :-) 14.07.05, 21:24
                                  Suzanne Vega spopularyzowal w Polsce Maciej Zebaty. "Solitude Standing" czesto
                                  bylo granie obok (nikt nie wspomnial o zgrozo!) Cohena (Famous Blue Rain-coat:
                                  bardzo lubie)
                                • nienietoperz Re: Tom's Diner :-) 15.07.05, 13:19
                                  Jak najbardziej Suzanne Vega 'Suzanne Vega', i nawet z doborem piosenek Staua
                                  trafila idealnie w moja percepcje.
                                  Zuzanka byla rok temu w Nottingham, na zywo jest urocza, chociaz bardziej
                                  rockowa niestety tak jakby.
                                  Wasz
                                  nntpz
                                  • staua Re: Tom's Diner :-) 15.07.05, 15:38
                                    A te plyte wlasnie w UK poznalam, bo w Polsce znalam tylko Solitude Standing, a jak tam
                                    zamieszkalam, to tamtejszy kolega mi duzo muzyki pokazal :-)
                          • braineater to u mnie było tak 14.07.05, 20:56
                            hmmmm - zaczynałem od klasyki młodziezowej własciwego mi okresu w dziejach,
                            czyli The Toy Dolls, Defekt Muzgó, Włochaty, Alians i kapele ciut wczesniejsze,
                            czyli Sex Pistols, Exploited, Jello Biafra itdtp + kontynuując jakby
                            zainteresowania starszego brata, rzeczy typu Metalllica, Slayer, AC/DC czy (nie
                            wiem czy zdołam to napisać:)Europe:P
                            Potem pojawiła sie pierwsza fala cięzszego grania i zachwyt Clawfingerem,
                            Biohazard, czy miksami w stylu Dog Eat Dog z których w miare gładko przeszedłem
                            do Beastie Boys i powoli zacząłem na własny uzytek odkrywać hip-hop, co
                            zwieńczone zostało zakochaniem sie bezpamiętnym w Wu-Tang Clanie.
                            Kolejna pojawiła sie miłośc do miłego, radykalnego jazgotu made in America i
                            okolce, czyli Black Flag, Melvins, Henry Rollins solo. W tym samym okresie w
                            ciag moich zinteresowań wpadło Sonic Youth i wtedy po raz pierwszy odkryłem
                            uroki dysharmonii, ale jeszcze z pewna taką niesmiałością.
                            Później poszedłem do liceum i juz trzeba się było wykazać jakąs osobowością,
                            więc uznałem, że najwygodniej zostac dołersem - za tym poszło namiętne
                            odsłuchiwanie Cave'a we wszystkich odsłonach, po dziś dzień trwająca miłość do
                            Diamandy Galas i Meredith Monk, Joy Division oczywiście, Dead can Dance, Type O
                            Negative czy Danziga.
                            Then! Pojawił sie grunge, zawojował mnie i zgwałcił, a na ścianie pokoju i na t-
                            shirtach pojawiły się nowe twarze - Nirvana, Pearl Jam, Stone Temple Pilots.
                            Ale grandżowcami okazali się być wszyscy w okolicy, więc przestało mi to
                            pasować:)
                            Nastepny etap, to MTv i programik późnonocny, którego tytułu juz nie pomnę (coś
                            z Alternative w nazwie chyba)gdzie zacząlem się natykac na takie ciekawostki
                            jak The Residents, Devo, Einsturzende Neubauten w wersji live, czy pierwsze jak
                            dla mnie kontakty z elektroniką. Więc dalej poszedłem w tą stronę, już na
                            własna rękę i przy pomocy świeżo wtedy odkrytej Anteny Krzyku, zacząłem
                            przeszukiwać obszary muzyki dziwnej i porąbanej. I co najgorsze zaczęły mi się
                            te dźwięki podobać.
                            A potem w jednym z numerów Machiny pojawiła się składanka Ninja Tune i
                            odkryłem, że dźwięki nie ponure i bezgitarowe, też mnie kręcą i to nawet
                            bardzo. Stąd też wzięło sie wyszukiwanie wszzelakich radosnych klubowych
                            bujaków na jazzujących podkładach. I stąd dośc gładko zaczęło się szukanie w
                            samym jazzie, rzeczy, które podobały by się równie mocno - ta ściezka
                            zakończyła się natrafieniem na Zorna, Laswella, Medeskich i cała scenę
                            nowojorska, wobec której uwielbienie trwa do dziś. A jak juz pojawił się Zorn,
                            to pojawiła się też wytwórnia Tzadik, a wraz z nią seria wydawnicza New Japan,
                            gdzie wiele moich ulubionych kapel usłyszałem po raz pierwszy. Od Zorna również
                            wzięło się szukanie klezmerów i nowej muzyki zydowskiej.
                            Natomiast ostatnio - lat niecałe 30 mając, odkrywam u siebie jakis powrót do
                            prostych gitarowych brzmień, spokojnych stonowanych utworów i miłych
                            bezpretensjonalnych wokali i stąd aktualny odchył na 'new weird America' jak to
                            ładnie ktoś określił, czyli Cocorosie, Sunburned Hand of A Man, Devendra B czy
                            Joanna Newsom.
                            Natomiast jesli odkryję kiedyś że morda cieszy mi sie przy pijackim country
                            albo wesołym dyskotekowym przeboju made in DDR, to wtedy uznam, że jestem już
                            stary i czas odstawić muzykę:)

                            /przeklejka z forum Strawberry Fields, bo forum zamkniete i nie wiem czy
                            wejdziecie z linka/

                            Pozdrowienia:)
                            • nienietoperz Re: to u mnie było tak 15.07.05, 13:27
                              Az sie lezka w oku kreci czytajac braineatrowe wspomnienia. Faza klubowa jeszcze
                              mnie nie dosiegnela, jazz (z wylaczeniem Mozdzera + z innej beczki US3) raczej
                              omijam ostroznie. Ale juz za to mlodziencze zachwyty Dead Kennedys, lupane na
                              gitarze 'Let's Lynch The Landlord Men', kasety takich klasykow gatunku jak
                              wspomniany Defekt Muzgo czy Cela nr 3 - juz jak najbardziej.
                              Joy Division zostalo wprowadzone do mojej edukacji rownolegle przez elokwentnych
                              kolegow, ktorzy geneze i postwariacje punkowe mieli obstukane pierwszorzednie.

                              Grunge, kiedy juz nadszedl, byl w konsekwencji cool, i potem przyszla krotka acz
                              gleboka fascynacja RATM. Dalej juz mocno eklektycznie, ale raczej, jak juz
                              wczesniej pisalem nieelektronicznie.

                              Wasz
                              nntpz
                          • aaneta Re: Exaudio (II) 14.07.05, 22:13
                            No właśnie, gdzie są nowalijki, bo przecież chyba nie o mnie, Dario, pytasz, ja
                            tu już stały bywalec jestem i żyć bez TWA nie mogę. A dzisiaj poczytałam sobie
                            trochę starych wątków na FK, które zaowocowały założeniem TWA, i zauważyłam tam
                            parę fajnych osób, których tutaj nie widzę, już chyba ktoś o nie pytał, a i na
                            FK ostatnio się nie odzywają, przynajmniej tak mi się wydaje. Hej, hej,
                            odezwijcie się z własnej woli, tęsknimy za Wami, bo jeśli nie, to będziemy
                            wywoływać do tablicy, po nazwisku!
                            Ale do rzeczy: niestety, niektórzy nasi znajomi też tak się zatrzymali w rozwoju
                            muzycznym, zwłaszcza, niestety, znajome, panowie jeszcze jakoś się trzymają, ale
                            tylko niektórzy, a ci, którzy zatrzymali się w rozwoju muzycznym, zatrzymali się
                            też w innych dziedzinach, nie chce im się, wszystko już widzieli i słyszeli, i w
                            ogóle są strasznymi nudziarzami, ale to ich problem, ja się z nimi nie bawię, i
                            tyle. Na szczęście są i tacy, którzy mają tysiące płyt i szukają dalej, a
                            czasami z tego szukania wynika coś i dla mnie ciekawego, a jeśli nie wynika, to
                            szukam sama i to mi sprawia największą frajdę.
                            Mój muzyczny życiorys nie jest zbyt bogaty jeśli chodzi o ilość pozycji,
                            natomiast jeśli chodzi o przeżycia, fascynacje i namiętności, w sensie
                            intensywności, to jest tego trochę. Świadome słuchanie w zasadzie zaczęło się w
                            liceum od Beatlesów, wtedy akurat niejaki Jerzy Janiszewski prezentował w radiu
                            całą ich dyskografię, a ja wszystko skrzętnie nagrywałam na magnetofon, tylko
                            nie pamiętam, czy to był już Grundig, czy jeszcze MK-125. TWA-owskie dinozaury,
                            takie jak ja, pewnie pamiętają, o czym mówię, młodzież niech się dokształci.
                            Równolegle zaczynałam poznawać klasykę, a raczej klasykę klasyki, trochę z
                            radia, trochę z płyt gramofonowych. Od początku, czyli jeszcze od końca
                            podstawówki, to był Chopin ponad wszystko i Beethoven trochę, trochę Mozart,
                            Czajkowski, Vivaldi itp. Od tamtej pory w zasadzie klasyka jest na pierwszym
                            miejscu, w ostatnich latach opera, ale nie cała, tylko liryczny Verdi, trochę
                            Bellini i trochę Donizetti, a z wykonawców na pierwszym miejscu, bezapelacyjnie,
                            Callas, właściwie jeśli znam coś w nagraniu Callas, żadnego innego wykonania nie
                            trawię. Tak mi się zrobiło. Z muzyki instrumentalnej głównie koncerty
                            fortepianowe, a jeśli miałabym jakoś uogólnić, to I połowa XIX wieku. Zdarzają
                            mi się fascynacje z innych okresów, ale rzadko, muzyka współczesna odpada z
                            założenia, bo po prostu rani moje uszy. Tak że z Brochem znowu się nie dogadam,
                            no chyba że na temat Bacha, bo do niego dopiero się przymierzam, obrzydzono mi
                            go w ognisku muzycznym, gdzie uczyłam się grać na pianinie, ale już wiem, że
                            jest inny niż to, czego mnie uczono, więc cały Bach przede mną. Podobnie jak
                            wiele innych rzeczy.
                            Niedawno zaczęło mi się zanosić na muzykę dawną, a to za sprawą pewnego
                            odkrycia, ale jak na razie na tym stanęło: płytki La tarantella i La bella
                            noeva, Marco Beasley i L'Arpeggiata, wytwórnia Alpha, ale to nie jest taka
                            "normalna" muzyka dawna, czyli nudziarstwo, jest to niesłychanie energetyczne, a
                            nawet miejscami powalające. A Marco ma tak piękny głos, że mogłabym go słuchać
                            na okrągło.
                            No i jeszcze trochę folku: na jesieni ubiegłego roku byłam na koncercie
                            niesamowitego Białorusina Zmiciera Wajciuszkiewicza, zwanego czasami Todarem, i
                            jego grupy WZ Orkiestra. Koncert składał się z pieśni łemkowskich i to była
                            absolutna rewelacja: skromny młody człowiek z wielkim głosem, charyzmą,
                            niesamowitą energią i muzykalnością. O ile mi wiadomo, to, co wtedy śpiewał, nie
                            zostało nagrane, ale mam jego trzy inne płyty, wszystkie są niezwykłe.
                            Obawiam się, że czas mi się skończył, więc dobranoc, słodkich muzycznych snów
                            życzę, papapapa -
                            Aneta
                        • nienietoperz Re: Exaudio (II) 15.07.05, 13:36
                          Jasne, ze trudno znac wszystkie dobre kapele - po prostu poczulem sie bardzo
                          zaskoczony, kiedy znajomi Irlandcy wymieniali jednym tchem Ramki i U2 jesli
                          chodzi o popularnosc u nich w kraju (Ramki jako pierwsze, choc w istocie sa duzo
                          mlodsze stazem).

                          W zwiazku z Framesami pozdrowienia wiec dla Brochowej corki :-)
                          nntpz
    • agni_me Re: Exaudio (II) 15.07.05, 01:37
      Babcia powiedziała kiedy miałam może ze cztery lata i złapała mnie na nuceniu
      jakiegoś koszmarnego „przeboju”:
      - Dobra muzyka to to, co nie wstyd położyć koło Bacha.
      Trzymam się tego całe moje „słuchane życie”. Moje „niewstydy położenia” są
      przeróżne.

      Irina Gordei (wiem, nie jest genialna, ale jakoś lubię jej niedoskonałość) i
      najświetna Grace Bumbry. Karczykowski, który potrafi śpiewać sto razy lepiej
      niż taki Bocelli. Schubert i Mozart w wykonaniu Zachariasa. Ukochany Trevor
      Pinnock i muzyka baroku. Stasio Drzewiecki, który jest genialny technicznie i
      jako jeden z niewielu potrafi grać Chopina jak dobrą „pościelówę”(znawcy
      nazywają to romantyczną interpretacją). Czajkowski, który jest dobry na
      wszystko, Musorgskiego plumkania, Scarlatti na humor.
      Ella Fitzgerald i Billie Holiday, kiedy chce się gorzkiej czekolady, czasem
      Edith Piaff. Trochę Nat King Cole’a i Franka Sinatry. Hamilton i Bacharach –
      czy ważne kto śpiewa, skoro śpiewają świetni, ważne, że udało im się
      skomponować ładne piosenki (craaaaaaaaaaj mi e river – to chyba dzuli london)

      Ale przecie ta solidna klasyczna i jazzowa podstawa to jedno – ot dziedzictwo i
      osłuchanie.
      Zostały jeszcze własne odkrycia. Lista przebojów programu trzeciego – słuchana
      od początku, dzięki temu, że miałam znacznie starsze kuzynki. Potem te trójkowe
      odkrycia poszerzałam o płyty od „junkierskiej” części rodziny. Jeszcze dziś
      pamiętam, że w poniedziałki w programie drugim był wieczór płytowy prowadzony
      przez Tomka Beksińskiego i jego słabość do 4AD i neoromantyzmu w muzyce, we
      wtorki świetna audycja z „czarną muzyką”, jeśli mnie pamięć nie myli w czwartki
      była muzyka „korzeni”, w piątki disco Fabiańskiego, a w niedziele paśliśmy się
      najlepszymi płytami. Wracając do trójki, prowadzono audycje z przebojami
      jugosłowiańskimi i bezczelnie naśladowano tego głąba Szewczyka, który panoszył
      się w telewizji. Kaczyński i Mann z tamtych cholernie dawnych czasów – mniam.
      Paweł Sito w czwórce i te żarty z Eleni i Papa Dance.

      Jeszcze do niedawna „durszlak” w radiostacji nadawał muzykę, która potrafiła
      zaciekawić. Tak trafiłam na jeden z cudownych utworów koszin i całą płytę manu
      chao. Odkąd nie słucham radiostacji trudno mi trafić na dobrą i nową muzykę.
      Na własne wyczucie sięgam po różności i się nimi cieszę, bądź wywalam w
      wieczneniesłuchanie. Z rok temu kupiłam płytę Carli Bruni po starej znajomości.
      Zaskoczyła mnie naprawdę dobrymi kompozycjami, leniwym śpiewaniem i tym, że tak
      ładnie śpiewa po francusku. Ach, no i syn przyjaciela zabrał mnie na ich granie
      Gomółki, zupełnie nowe instrumenty i ta stareńka muzyka, dawnom się tak nie
      bawiła, zero ciżemek, za to świetne wyczucie muzyki - co jeszcze raz
      potwierdza, że nieważne kiedy pisana, byle dobra. Teraz mają się wziąć za
      Metallicę, dla tych dzieciaków to żadna różnica, czy lat pięć przed ich
      urodzeniem czy pięćset. I dobrze.
      • braineater Julie London 15.07.05, 08:51
        o zdecydowanie tak!
        Odkryłem panię w sumie całkiem niedawno ale tak pogodnej, ostro rozswingowanej
        panienki to naprawdę dawno dawno nie słyszałem. A w sumie przeciez nie ma
        wielkiego wokalu, nie ma jakiś super ambitnych kompozycji, czy specjalnych
        udziwnień muzycznych, ale jako cąłośc robi wrazenie powalające. Polecam, jeśli
        znajdziesz jakąs koncertówkę, bo tam słychac doskonale jak pani sie doskonale
        bawi i jak potrafi 3 pierwszymi numerami rozbujać całą publikę.
        A co do MAnu Chao, to tez chyba wszystkie płytki mógłbym polecic bezkrytycznie,
        bo jest rewelacyjny.

        Pozdrowienia:)
      • daria13 Re: Exaudio (II) 15.07.05, 09:21
        Piękne, piękne czasy opisujesz, mmm ale się z rana rozmarzyłam:)
        Z Tomkiem Beksińskim to ja nawet kiedyś miałam przyjemność rozmawiać w
        niedzielną noc (jak się nazywała ta audycja z najlepszymi płytami, bo nie
        pomnę?)kiedy koniecznie musiałam zidentyfikowac pewną płytę, która nagrałam
        kiedyś w nocy z doskoku, ale nie od początku i nie wiedziałam co to, ani kto
        to. Opisałam mu jedynie w przybliżeniu nastrój tej płyty i to, że nazwałam ją
        na własny użytak Smutasy, a on z mety wyrecytował mi wykonawców i tytuł.
        I jeszcze maleńka uwaga; chyba chodziło Ci nie o Kaczyńskiego tylko
        Kaczkowskiego, najcieplejszy, kluchowaty głos w polskim radio. Jak ja zawsze
        marzyłam, żeby go kiedyś zobaczyć. Czy w ogóle ktoś go kiedys widział? Wtedy
        gwiazdy radia często pokazywały się w telewizji, ale on nigdy. Czyżby był az
        tak szkaradny? Ktoś wie?
        Pozdrawiam wspominkowo:)
        • braineater Kaczkowski - chciałas to masz:) 15.07.05, 09:32
          www.poplawski.com.pl/pmp/nowo.htm
          pierwsza fota od góry, pierwszy z prawej.

          Ale przyznać się musze, że chłopa nie cierpię - bardziej w trujce nieznosze
          tylko Kydhhhhhhhryńskiego:)

          Pozdrowienia:)
          • daria13 Re: Kaczkowski - chciałas to masz:) 15.07.05, 10:20
            Wielkie dzięki! Po tylu latach moja ciekawośc została wreszcie zaspokojona, ale
            teraz zupełnie nie rozumiem, dlaczego on się tak ukrywał, mimo, ze może nie
            njapiękniejszy, to przecież nie jest wcale szkaradny. Wot ciekawostka.
            Co do lubienia, to tez dziwna sprawa, bo ja przez bardzo wiele lat go lubiłam,
            kochałam jego głos i muzykę, która prezentował, a ostatnio jak go słuchałam, to
            czar prysł. Denerwuje mnie właśnie ta kluchowatość, ta flegma i to przesłodzone
            ciepełko jego głosu. Jak to się w zyciu zmieniają gusty:)
            Pozdrawiam:)
            • stella25b Re: Kaczkowski - chciałas to masz:) 15.07.05, 10:32
              tak czytam i czytam i przypomnialam sobie i Kaczkowskiego i jeszcze tez
              Niedzwiedzkiego z trojki...:)
          • agni_me Jak słuchać trójki 15.07.05, 10:53
            Włącz trójke w niedziele przed północą. Posłuchaj Kaczki nie za wiele, a potem
            od razu Grażynka Dobroń z tą jej egzaltacją, kretyńskimi tematami i pozytywnym
            myśleniem. Bogowie, nie da się tego opowiedzieć.
            • braineater Re: Jak słuchać trójki versja 2 15.07.05, 11:11
              włacz trójke kiedykolwiek dopołudnia, posłuchaj Piotra Barona i utworów z
              pierwszej rotacji playlisty. Potem odwieź najbliższego psychologa, niech
              przepisze kurację antydepresyjną.
              versja druga prim - włacz radio w niedzielę ok 14 i posłuchaj Khhhydryńskiego -
              można sczeznąc po trzech minutach, bo najgorsze w tym wszystki jest to, że
              facet swój bełkot przeplata naprawde niezła muzyką (za wyjatkiam nachalnej
              promocji anny marii czopek i metheny'ego wraz z stingiem, których to
              wykoanawców udało mu się mi skutecznie obrzydzić na wieki)

              Pozdrowienia:)
              • agni_me Jak słuchać trójki, part trzy (dla zaawansowanych) 15.07.05, 11:25
                Włącz trójke w południe niewakacyjne i pracowite, posłuchaj Kubunia
                Strzyczkowskiego w rozmowach na tematy przeważne(dla bezpieczeństwa rób to nie
                dłużej niż pięć minut - grozi nadwyrężeniem mięśni brzucha). Zachwyć się wagą
                problemów i ślicznym podkładem muzycznym. Odłuż klawiaturę na bok, żeby jej nie
                uszkodzić, kiedy będziesz walić głową w biurko. Nie rób tego więcej.
                • agni_me Re: Jak słuchać trójki, part trzy (dla zaawansowa 15.07.05, 11:28
                  Możesz nawet odłożyć, a nie odłużyć. :)
                  • stella25b Re: Jak słuchać trójki, part trzy (dla zaawansowa 15.07.05, 11:34
                    ale zachecacie :D
                    • nienietoperz Radjowe falle u nass 15.07.05, 17:33
                      W UKa Radio 3 to takie nasze polskie Radio2: Bachy, Beethoveny - ogolnie dzwieki
                      dla nienietoperzy nieosiagalne w odbiorze:-)

                      W zwiazku z tym wspolpracujemy w domu z
                      a) Radio 4 do sniadania (gadajace glowy, zero muzykki)
                      b) Radio 1 w poniedzialkowe wieczory ( ogolnie muzyka sklaniajaca sie do
                      alternatywnej, niestety sporo tanecznej:-) w poniedzialki jest za to zawsze cos
                      na zywo)
                      c) Radio 2 w przyplywach fantazji (muzyka dla mlodych gniewnych, ktorzy sie juz
                      dawno postarzeli i uspokoili)


                      Ostatecznie juz zegnajac sie na tygodni 2,
                      nntpz
                      • broch Re: Radjowe falle u nass 15.07.05, 20:12
                        "dla nienietoperzy nieosiagalne w odbiorze"
                        Chyba nie jest tak zle, jesli ma slysze Program III i Pierwszy plus lokalne z
                        Wroclawia (Zetka). Tajemnicy nie ma, slucham przez internet. Jedyne co zle to
                        czas: trace najlepsze godziny, poniewaz jestem w pracy w tym czasie. Ale Znajomi
                        maja "polish only" lab i polskie radio leci na okraglo.
                    • noida Re: Jak nie słuchać trójki, czyli peany snobow :P 15.07.05, 19:57
                      Aleście się zawzięli. Chyba dawno żadno z was nie słuchało naprawdę
                      beznadziejnej stacji radiowej. Posłuchajcie sobie radia RMF FM, jak tacy
                      jesteście wyrafinowani. Albo Radiostacji- nie było chyba w historii polskiego
                      radia bardziej spektakularnego upadku... Teraz się po prostu tego niby-
                      młodzieżowego kwilenia nie da słuchać.
                      Oczywiście piszę to specjalnie, żeby was trochę sprowokować, ale prawdę mówiąc
                      zawsze mi się nóż w kieszeni otwiera, jak ktoś rzuca takie "ach, ta Trójka to
                      nie to". Na tle innych stacji radiowych wypada moim zdaniem zupełnie znośnie,
                      więc chyba tutaj po raz kolejny mamy do czynienia z naszym sportem narodowym-
                      marudzeniem na rzeczy znośne, bo nie są super. Audycja o 12 nie różni się wiele
                      od tego, co można przeczytać na forach internetowych- a te czytacie, czyż nie?
                      Poziom muzyczny spadł im drastycznie na łeb na szyję zwłaszcza w godzinach
                      przedpołudniowych, ale wciąż jeszcze można trafić jakiś ciekawy reportaż, można
                      posłuchać ChillOut Cafe albo Smooth Jazz. Może to nie są jakieś wyżyny
                      intelektualno- smakowe, ale zupełnie przyzwoicie prowadzone audycje. No, ale
                      jak ktoś, tak jak braineater snobuje się na zespoły, których nazw nikt z nas
                      nie słyszał (jak chwali się gdzies wyżej ;-p) to nic dziwnego...
                      Uch, no to się wyżyłam. Nie jestem jakąś zagorzałą fanką Trójki (bądź co bądź w
                      samochodzie słucham słuchksiążek nie bez przyczyny) ale Wasza ocena jest
                      zjadliwa i niesprawiedliwa. Ot co.
                      • dr.krisk A jednak... 15.07.05, 20:18
                        Ja sie na Trojke obrazilem za programy nocne. Poniewaz jestem inteligentny
                        tylko w godzinach nocnych, totez staram sie w owych godzinach tez pracowac -
                        III Program towarzyszyl mi od lat.... a tu nagle bum: pojawili sie jacys mlodzi
                        z plytami i dawaj puszczac na okraglo, w stylu radiowezla studenckiego.
                        To sie obrazilem. Wedlug mnie Trojka sama ni ewie dla kogo ma byc, i dlatego
                        wszyscy ja krytykuja. Pamietam "genialny" pomysl polaczenia II Rogramu z
                        radiem "Bis"....
                        Pisalem listy protestacyjne, wysylalme emaile, itp - ufff., udalo sie.
                        KrisK
                        • noida Re: A jednak... 15.07.05, 20:24
                          Tak Krisku, masz rację. Trójka to jest Radio bardzo nierówne- czasem zdarza się
                          coś dobrego a czasem coś zupełnie do bani. Ale faktem jest, że Trójkę ocenia
                          się wyłącznie po tym czym kiedyś była a nie po tym, czym jest teraz. I to jest
                          chyba jej największy problem.
                          Bo mnie na przykład nie przeszkadza, że jacyś młodzi z płytami puszczają muzykę
                          na okrągło ;-)
                          • dr.krisk A mnie przeszkadza... 15.07.05, 20:37
                            noida napisała:

                            > Bo mnie na przykład nie przeszkadza, że jacyś młodzi z płytami puszczają
                            muzykę
                            >
                            > na okrągło ;-)
                            Bo kiedys w nocy w Trojce byly programy autorskie, jacys ludzie ciekawi (lub
                            nie) przychodzili, ktos cos mowil, do tego dobieral muzyke... Taki Osowski na
                            przyklad i jego audycje foklowe....
                            A potem zjawili sie jacys sepleniacy, i program polegal na czytaniu tytulow z
                            okladki + owe utwory. Tak to ja tez umiem, i radio do tego mi niepotrzebne.
                          • aaneta Re: A jednak... 15.07.05, 20:44
                            I właśnie o to chodzi, Noido, jeśli coś kiedyś było dobre, to po co było
                            zmieniać na gorsze? Na coś takiego, co jest w dziesiątkach innych stacji? Mnie
                            też nie przeszkadza, że ktoś, młody czy nie młody, z płytami czy bez, puszcza
                            muzykę na okrągło, chociaż bez płyt byłoby trudno, mnie przeszkadza to, że
                            wszędzie, między innymi w Trójce, jest to samo, pięć chłamowatych kawałków na
                            okrągło, przerywane prostackimi reklamami i agresywnym głosem spikera z
                            głupawymi tekstami. Niech to sobie będzie w iluś tam stacjach, ale niech będzie
                            też coś takiego jak dawna Trójka, to nie jest tak, że ludzie preferujący klimaty
                            dawnotrójkowe wyginęli jak mamuty. Może im trochę siwych włosów przybyło i
                            dzieci podrosły, ale nadal potrzebują czegoś z klasą do słuchania. Całe
                            szczęście, że jest jeszcze Dwójka, ale to jednak co innego, bo nie każdy lubi
                            muzykę poważną czy klasyczną, natomiast dawna Trójka była pośrodku: z dobrą,
                            różnorodną muzyką rozrywkową i ciekawym słowem. I tego nam brakuje.
                            • dr.krisk Gliglanie pod paszkami.... 15.07.05, 21:05
                              No wlasnie, o to mi tez chodzi. Nienawidze jak traktuje mnie sie
                              protekcjonalnie, co w radiu objawia sie wirtualnym poklepywaniem po pleckach,
                              infantylnym gaduleniem ze sluchaczami, itp., itd.
                              Klase trzyma jedynie Dwojka, gdzie jakos udaje sie zachowac resztki ludzkiej
                              godnosci (a nawet calkiem sporo). Spikerzy a takze osoby prowadzace mowia:
                              a) po polsku;
                              b) normalnie, bez silenia sie na oryginalnosc;
                              c) i najwyrazniej dobrze im z tym.
                              Caly czas tylko boje sie, ze przyjdzie jakis ambitny absolwent Nowoczesnego
                              Dziennikarstwa i zacznie mieszac..... Tfu, na psa urok!
                              W Dwojce najbardziej lubie jak rozlega sie glos profesora Eugeniusza Perza,
                              gloszacy donosnym basem: "Kantaty wszystkie Jana Sebastiana Bacha! Kantata
                              dwiescie szescdziesiata siodma, na Swieta Wielkiej Nocy!". Wtedy przez chwile
                              niebo sie rozwiera i widze owe aniolki z trabami, dmace ku chwale Muzyki....
                              • aaneta Re: Gliglanie pod paszkami.... 15.07.05, 21:17
                                Oj, obawiam się, że nie znam głosu profesora Eugeniusza Perza, bo o tej porze w
                                niedzielę to ja jeszcze śpię, a przynajmniej próbuję, bo jeśli się nie wyśpię
                                wtedy, to już nigdy. A i tak jest nigdy.
                                • dr.krisk Raz sprobuj!!! 15.07.05, 21:23
                                  Profesor Perz jest niesamowity!!! Wspaniale opowiada o tym Bachu, i chociaz nie
                                  jestem jakims wielkim melomanem, to slucham na kleczkach (wirtualnych).
                                  Pieknie jest jechac sobie rowerem przez bor sosnowy jesienny, z Perzem w
                                  sluchawkach!
                                  • aaneta Re: Raz sprobuj!!! 15.07.05, 21:41
                                    Spróbuję, a pewnie, że spróbuję, zwłaszcza skoro Ty zachęcasz. Tylko będzie
                                    problem z tym rowerem, borem sosnowym (czy bór może być sosnowy? nie to, że się
                                    czepiam, ale tak mi się pomyślało, że bór to chyba liściasty, ale mogę się
                                    mylić), zwłaszcza jesiennym, ale i tak spróbuję!
                                    A Dwójka jednak kiedyś też dała plamę. Przypadkiem włączyłam sobie kiedyś
                                    audycję, której treścią była rozmowa pani Anny Fuksiewicz z panem Janem A.P.
                                    Kaczmarkiem, z czynnym udziałem słuchaczy. Już nie pamiętam dokładnie, jak to
                                    było, bo przykre doznania staram się wyrzucać z pamięci, ale pani Anna
                                    Fuksiewicz nie popisała się ani językiem, ani logiką, ani umiejętnością
                                    komunikowania się ze słuchaczami. Oj, to było bardzo przykre. Ale poza tym
                                    Dwójka jest świetna, jeśli chodzi o zawartość, niestety, o wiele gorzej jest ze
                                    stroną techniczną, tzn. jakością sygnału. No i nie ma jej w internecie.
                                    • dr.krisk Bor? Nie wiem.... 15.07.05, 22:09
                                      Chyba sosnowy tez moze byc..... ciekawe....
                                      Co do jakosci sygnalu, to jest skandal i nawet teraz jak pisze te slowa to
                                      szczerze kly: oto rozmaite radyja puszczajace muzyczke letka, latwom i
                                      przyjemnom, slyszalne sa chyba na Saharze.
                                      Jedyne radio, ktore stara sie propagowac szeroko rozumiana kulture, ma sygnal
                                      porownywalny z jakoscia krotkofalowki kierownika budowy.... Tak to nasi
                                      politycy od kultury rozumieja jej propagowanie. Co innego gdy trzeba paryz
                                      zawalic wielkimi mitorajami.... tutaj nie ma przeszkod.
                                      • aaneta Re: Bor? Nie wiem.... 15.07.05, 22:51
                                        Zwracam honor, drogi KrisKu, sprawdziłam w słowniku i ku mojemu wielkiemu
                                        zaskoczeniu okazało się, że bór to właśnie sosny i inne iglaste. Nie wiem, skąd
                                        mi się wzięło z tymi liściastymi, ale fajnie, że na stare lata dowiedziałam się,
                                        jak jest naprawdę. I fajnie, że są jeszcze takie pojęcia jednoznacznie
                                        zdefiniowane, i że można zajrzeć do słownika i sprawdzić, i już wiedzieć.
                                        Ale ten bór sosnowy to chyba jesienią wygląda tak samo jak latem, co? Tylko
                                        światło jest inne, zwłaszcza o tak nieludzkiej porze. To może jednak nie bór,
                                        tylko puszcza do kompletu z kantatami Jana Sebastiana? O właśnie, a co to jest
                                        puszcza?
                                        Chyba już powinnam iść spać, bo zaczynam ściemniać. Ale jeszcze jedno zdanie na
                                        dobranoc: choć nie mogę zrozumieć, dlaczego jest tak źle z sygnałem Dwójki, to
                                        mimo wszystko cieszę się, że w ogóle jest, bo parę lat temu mówiło się o jej
                                        likwidacji. Co oczywiście nie oznacza, że nie mogłoby być lepiej. Kurczę,
                                        przecież ja pracuję po sąsiedzku z Polskim Radiem, chyba kiedyś pójdę i zapytam.
                                        Żartuję, rzecz jasna, ale napisać można. Swoją drogą, to chyba nie jest jakaś
                                        koszmarnie droga inwestycja, taki porządny nadajnik, więc dlaczego?????
                                  • dr.krisk Errata - najwyrazniej sie starzeje... 16.07.05, 03:54
                                    Oczywiscie profesor Perz to Miroslaw Perz, a nie Eugeniusz!!! Przeczytalem co
                                    napisalem i mnie tklo.
                                    www.polskieradio.pl/dwojka/articles/cykl.asp?iID=16
                                    Czy wy tez tak macie, ze wszystko wam sie myli? I to mi - wiernemu sluchaczowi!
                                    Pamietam ze aktor amerykanski dikaprio ma na imie Leon Ardo, a profesora Perza
                                    tak spostponowalem.
                                    Oddalam sie zawstydzony, mruczac przeklenstwa....
                                    KrisK Zawstydzony
                                    • aaneta Re: Errata - najwyrazniej sie starzeje... 16.07.05, 08:24
                                      Zdarza się w najlepszej rodzinie. Nie przejmuj się. Mnie też się zdarzyło, i to
                                      nie raz, patrz wyżej i w innych wątkach. Ale tutaj masz dowód na to, że nigdy mi
                                      się nie zdarzyło włączyć Dwójki w niedzielę przed 9:20, bo inaczej od razu bym
                                      się doczepiła.
                                      Ale, ale... Przed chwilą zajrzałam, wiedziona Twoim linkiem, do Dwójki, i
                                      odkryłam w zakładce Słuchaj w internecie coś, co wskazuje na przymiarki do
                                      uruchomienia Dwójki w sieci, tylko że po kliknięciu w odpowiednie miejsce nic
                                      się nie wydarzyło, i to z każdym programem, nie tylko z testową emisją Dwójki,
                                      ale może to wina mojego kompa, chociaż Media Playera mam. Muszę jednak chyba
                                      poczekać na powrót mojego syna marnotrawnego, pełniącego zaszczytną funkcję
                                      domowego admina, bo sama nie mam cierpliwości do grzebania się w software'owych
                                      bebechach, wyrosłam już z tego, a poza tym z psami muszę wyjść, zakupy zrobić
                                      itp. sobotnie rozrywki. Ale gdybyś przypadkiem wiedział, co zrobić, żeby słuchać
                                      Dwójki w internecie, to się polecam. Miłego dnia.
                      • braineater Re: Jak nie słuchać trójki, czyli peany snobow :P 15.07.05, 20:52
                        Że niby ja snob????!!!:P
                        Skąd takie podejrzenia?:)
                        Ale do meritum wracając - dla mnie radio to przede wszystkim muzyka - a tej na
                        trójce nie ma wcale - sa za to kawałki dźwiękowe nieodróżnialne jeden od
                        drugiego. Po drugie prowadzący, z których tak naprawdę da sie jedynie słuchac
                        Manna bo reszta to jest naprawdę koszmar - ze szcególnym uwzglednieniem pana
                        Barona i pana Margańskiego(?), któzy sa mnie w stanie doprowadzić do spazmów w
                        czasie rekordowym ok 10 sekund - jeden traktowaniem wszystkich jak infantylnych
                        niedorostków, drugi mówieniem o rzeczach o których nie ma najmniejszego
                        pojecia. drażni mnie także fakt, że kręcąc gąła radia nie jestem w stanie
                        odóznić 3 od jakiegokolwiek innego programu radiowego - w tym od RMF-u i Zetki -
                        przy czym dwie pozstałe radiostacje przynajmniej nie snobują się na bycie
                        radiami wyjatkowymi, co w 3 jest nagminne - tyle, że ta legenda zdązyła umrzec
                        chyba zanim zacząłem wogóle słuchac radia. Tak więc moje ostatnie kontakty z
                        PR3 ograniczone zostały do Salonu Politycznego, po czym przekręcam sie na NRJ
                        FM i mam tam wszystko, co chcę - czyli non stop muzykę (głownie własnie jakieś
                        smooth jazzowe i stare funkowe kawałki, zero prowadzących, zero rozmów z
                        słuchaczami, zero reklam, zero wiadomości i przede wszystkim nikt mi co 3
                        minuty nie podaje aktualnej godziny i nie każe mi wysłuchowac idiotycznych
                        konkursów) A co do snobowania się na dziwne zespoły to akurat wspomniane Os
                        Mutantes po raz pierwszy usłysząłem w polskim radiu w audycji Filipa
                        Łobodzińskiego:P I wcale nie uważam, że moja ocena trojki jest zjadliwa, a
                        nawet przeciwnie, jeszcze mam jakiś szacunek do tej stacji, który nie pozwala
                        mi jej wykasowac z pamieci w sprzecie grającym i czasmi do niej wracam licząc
                        ze trafi się coś ciekawego - a trafia sie pani dobroń albo pani szykulska:(

                        Pozdrowienia
                        braineater snobistyczny, a co!:)
                        • noida No właśnie! 16.07.05, 14:41
                          I już się okazało, że dr.krisk szuka w radiu przede wszystkim inteligentnych
                          programów, gdzie mówią mądrzy ludzie (mnie spoufalanie się ze słuchaczem tez
                          doprowadza do pasji) a za to braineater szuka w radiu głównie muzyki ciekawej.
                          Z czego wniosek, że braieater nie słuchałby nawet dawnej Trójki, więc tym
                          bardziej nie wiem, czemu akurat na nią się denerwuje ;-p

                          Jednym słowem obecną Trójkę należałoby zamknąć na 3 spusty i założyć dwie
                          osobne stacje radiowe- jedną z programami dla inteligentów mówionymi a drugi z
                          ciekawą muzyką. A tak swoją drogą to się zastanawiam- jaką miała słuchalność
                          Trójka przed "retuszem" a jaką ma teraz? Myślicie, że im wzrosła? Bo mi się
                          wierzyć nie chce. A co do dinozaurów czy jak to tam aneta określiła- one z
                          pewnością nie wyginęły i biorąc pod uwagę, że liczba ludzi z wyższym
                          wykształceniem wciąż rośnie to powinno ich być raczej coraz więcej niż mniej,
                          więc też nie rozumiem, dlaczego nie opłaca się dla nas robić stacji radiowych :-
                          (
                          No ale cóż- inteligencja nie jest dziś w cenie, w cenie jest najwyraźniej
                          chrzanienie głupot na antenie i mówienie do słuchaczy per "ziom" i chyba nie
                          pozostaje nam nic innego jak:
                          a.) założyć własną stację radiową TWA
                          lub
                          b.) cieszyć się, że chociaż czasem można się w takiej Trójce natknąć na coś
                          inteligentnego.

                          PS. A słuchacie radia Tok FM?
                          • broch 7-16-05 (18:18 w Polsce) 16.07.05, 18:18
                            Marek Niedzwiecki właśnie "puszcza" Deep Purple.
                            Czasy się zmieniają, Trojka też, może jest gorzej, a może to już Trójka dla
                            innego pokolenia?
                            • staua Re: 7-16-05 (18:18 w Polsce) 16.07.05, 18:53
                              Broch, czy sluchasz trojki online? Bo znalazlam strone, ale nie wiem, jak uruchomic sluchanie na Macu
                              (nacisnelam "posluchaj", cos mi sciagnelo, ale nie dziala...). Wiesz?
                              • staua Juz znalazlam, 16.07.05, 18:57
                                tzn. przeczytalam instrukcje i wiem, teraz musze sciagnac Windows Media Player, ktorego nie mam.
                              • staua No i gra 16.07.05, 19:01
                                przepraszam wiec za glupie pytanie (okazalo sie, ze mialam nawet Windows MP, tylko niezainstalowany
                                :-))
                                • broch Re: No i gra 16.07.05, 22:25
                                  Pytanie wcale nie głupie, Cieszę się że gra (ostatecznie to kawałek Polski:)).
                                  Jest też strona ze stacjami lokalnymi:
                                  www.mediapoland.terramail.pl/
                                  • broch soundgarden!!! (22:32) 16.07.05, 22:32
                                    "Black hole sun"

                                    In my eyes
                                    Indisposed
                                    In disguise
                                    As no one knows
                                    Hides the face
                                    Lies the snake
                                    The sun
                                    In my disgrace
                                    Boiling heat
                                    Summer stench
                                    ’neath the black
                                    The sky looks dead
                                    Call my name
                                    Through the cream
                                    And I’ll hear you
                                    Scream again

                                    Black hole sun
                                    Won’t you come
                                    And wash away the rain
                                    Black hole sun
                                    Won’t you come
                                    Won’t you come

                                    Stuttering
                                    Cold and damp
                                    Steal the warm wind
                                    Tired friend
                                    Times are gone
                                    For honest men
                                    And sometimes
                                    Far too long
                                    For snakes
                                    In my shoes
                                    A walking sleep
                                    And my youth
                                    I pray to keep
                                    Heaven send
                                    Hell away
                                    No one sings
                                    Like you
                                    Anymore

                                    Hang my head
                                    Drown my fear
                                    Till you all just
                                    Disappear
                                    • staua Re: soundgarden!!! (22:32) 17.07.05, 00:53
                                      Zapomnialam o tej piosence zupelnie (a pamietam, jak mi tkwilo w glowie video, teraz tez mi sie
                                      przypomnialo...)
                                      Swoja droga, pasuje mi do pogody dzisiaj. Ledwo da sie oddychac, wilgotnosc 100%...
            • dr.krisk Pani Dobron Grazyna... 15.07.05, 19:23
              Budzi we mnie mordercze instynkta. Rzecz to dziwna, bo jestem na ogol
              spokojnym, dobrym i milym czlowiekiem, ktory tylko czasem zetrze sie slownie
              lub czynnie z jakims bezczelnym chamem (ale potem mam wyrzuty sumienia..).
              Natomiast ta pani budzi moje najgorsze instynkta.
              Jak zaczyna opowiadac o oddychaniu przepona i feng shui, to rzucam sie do
              radyja zeby zmienic stacje.
              KrisK
        • agni_me Re: Exaudio (II) 15.07.05, 10:43
          Kaczkowski pewnie. A te niedzielne audycje to były "wieczory płytowe" - ach to
          piractwo w polskim radiu. :-)
          • aaneta Re: Exaudio (II) 15.07.05, 13:24
            Ja od ładnych paru lat w ogóle nie włączam Trójki, to nie na moje nerwy.
            Całkiem milutkie jest Radio Klasyka, ale to tylko w Wawie i na chwilę, dla
            relaksu, bo na dłuższą metę może zanudzić, poza tym wykonania tam raczej nie są
            najwyższej próby, a jeszcze jak włączy się pani zapowiadająca z taką nieznośną
            intonacją, a nie zdążę ściszyć, to mam ochotę zrobić komuś krzywdę.
            Więc przede wszystkim Dwójka, chociaż rzadko mam czas na słuchanie akurat
            wtedy, kiedy są najciekawsze audycje, a nie mam możliwości nagrywania z radia,
            chyba że na kasetę, ale to bez sensu.
            W Dwójce moim ulubieńcem jest ostatnio pan Piotr Matwiejczuk, który w swoich
            audycjach o północy z soboty na niedzielę prezentuje bardzo różnorodną muzykę,
            ale nie poważną ani klasyczną. To są najróżniejsze "wynalazki", zazwyczaj
            wykonawcy, o których do tej pory nie słyszałam, ale prawdziwe perełki. Bardzo
            podobała mi się audycja o tangu, gdzie usłyszałam bardzo stare nagrania, z lat
            20-tych i 30-tych chyba, niejakiego Piotra Leszczenki. Przepiękny, ciepły głos,
            czar i poezja.
            No i Mezzo w telewizorze, tam prawie zawsze jest coś ciekawego, przez co
            ostatnio coraz później chodzę spać. Wczoraj na przykład nie mogłam sobie
            odmówić koncertu jakiegoś zespołu z Wysp Zielonego Przylądka, zwłaszcza że
            natrafiłam akurat na mój ulubiony kawałek ze ścieżki dźwiękowej do Porozmawiaj
            z nią Almodovara (z ostatniej sceny w teatrze muzycznym, może pamiętacie?). A
            potem był jeszcze koncert Marca Ribota z zespołem, ale to już musiałam sobie
            odpuścić, bo chyba dzisiaj nie wstałabym do roboty.
            W Porozmawiaj z nią był jeszcze jeden powalający kawałek, Paloma, w
            niesamowitym wykonaniu Caetano Veloso, słyszałam to jeszcze gdzieś, chyba u
            Wong Kar Waia, ale jak się ten film nazywał, to za żadne skarby nie mogę sobie
            przypomnieć, bo mi się nie podobał i nie obejrzałam go do końca, więc wywaliłam
            z pamięci, a poszukać w IMDB nie mogę, bo mój internet dzisiaj chodzi jak
            ostatnia łajza. Kto pamięta?
            • daria13 Re: Exaudio (II) 15.07.05, 14:21
              Ja przez tę piosenkę z Porozmawiaj z nią poleciałam w te pędy do kina, bo byłam
              nieprawdopodobnie ciekawa, jaką scenę obrazuje ta pieśń. W życiu chyba nie
              słyszałam czegoś tak porazająco nostalgicznego i smutnego (no może trochę
              przesadzam, że w zyciu). Byłam w dodatku przekonana, ze to śpiewa kobitka.
              Scena mnie ciut rozczarowała, bo nie była tak przejmująca jak to sobie
              wyobrażałam, ale i tak ten film kocham (już o tym pisałam) i ścieżki też
              słucham regularnie, boć piekną jest nad wyraz, choć to nie do końca moje
              klimaty.
              :)
              • daria13 Re: Exaudio (II) 15.07.05, 14:25
                Aha, czy warszawski odłam słucha czasami radia PIN, a jeśli tak, to co o nim
                myśli. Najlepsze i tak jest radio Jazz!
                Mezzo kiedys miałam na Cyfrze, ale od jakiegoś czasu zniknęło nie wiedzieć
                czemu. Muszę poszukać, bo dawno nie sprawdzałam.
                :)
                • aaneta Re: Exaudio (II) 15.07.05, 15:40
                  Cyfry nie mam od roku, bo mi drzewo pod oknem tak pięknie liśćmi obrosło, że
                  sygnał nie docierał, i nie dało się nic z tym zrobić, więc przestawiłam się na
                  kablówkę, gdzie Mezzo oczywiście jest, skoro oglądam i słucham namiętnie.
                  A Cyfra zeszła na psy po połączeniu się z Wizją, to od tamtej pory nie ma w
                  niej Mezzo, chociaż wtedy to się chyba jeszcze Muzzik nazywało. Upominałam się,
                  dzwoniłam, wpisywałam na stronie Cyfry, gdzie jest taka lista pobożnych życzeń,
                  ale nic z tego, mają gdzieś tych parę osób, którym nie wystarcza sieczka i
                  chłam. Zresztą Canal też zszedł na psy, zaczął puszczać reklamy, na szczęście
                  pomiędzy filmami, nie w trakcie, ale pewnie kiedyś i do tego dojdzie, a dobrych
                  filmów w nim teraz tyle, co kot napłakał, z całym szacunkiem dla kotów, dlatego
                  mam zamiar się z nim pożegnać, z żalem co prawda, ale szkoda kasy.
                • aaneta PIN i Jazz 15.07.05, 16:17
                  Na PIN i Jazz moja doba jest za krótka, a jeszcze nie wymyśliłam, jak ją
                  wydłużyć. Jeśli ktoś zna sposób, może naukowy odłam TWA, to niech się podzieli,
                  będę dźwięczna do końca życia.
                  Chyba próbowałam obydwu, ale nic mi nie wpadło w ucho, więc sobie odpuściłam.
                  Ja do jazzu podchodzę bardzo wybiórczo, preferuję raczej starocie, musi być
                  przede wszystkim melodia, rytm, najlepiej taneczny i nie za dużo bałaganu. Z
                  nowości bardzo podoba mi się E.S.T., odkryty zresztą dzięki Mezzo.
                  Natomiast w Jazz Radio to chyba od paru lat jazzu akurat jest najmniej, bo
                  nawet metalu moje dzieciątka tam kiedyś słuchały, ale mogę się mylić.
    • kawa_malinowa Re: Exaudio (II) 16.07.05, 18:25
      Dopiero co po liceum ze świeżym świadectwem :)
      Wyznaję gorliwie kult Janis Joplin i musicalu "Hair" :)
      Do tego Scorpionsi, Omega, BEatlesi, Queen, Procol Harum, Black Sabath,
      Stonesi... jakaś taka wypadkowa :)
    • aaneta Re: Exaudio (II) 21.07.05, 10:57
      Czy ktoś z Was zna może gościa o ksywie Gonzales? Bo wpadł mi wczoraj w oko i
      ucho jednym kawałkiem puszczonym na Mezzo i bardzo jestem ciekawa, jaka jest
      reszta jego muzycznych poczynań. Doczytałam się w necie, że to Kanadyjczyk,
      który od paru lat siedzi w Berlinie i tam sobie pogrywa na pianinie, takim
      trochę dziwnym zresztą. Był podobno nawet na koncercie w Polsce, ale wcześniej
      nie zwróciłam na niego uwagi. Słyszeliście może coś jego albo o nim?
      • beatanu gonzalez 22.07.05, 11:43
        Znam ale raczej chyba na pewno innego, tylko o podobnym nazwisku - Jose
        Gonzalez, urodzony w Szwecji, o korzeniach argentyńskich. Młody (1978), zdolny
        gitarzysta i twórca nagich, akustycznych pieśni, które za serce ściskają
        niesamowicie. Jak ktoś ma możliwość odstępu do jego debiutu z 2004 - Veneer, to
        polecam gorąco, a zwłaszcza jego wersję Heartbeats (znany hit szwedzkiego
        zespołu The Knife)
        B :)
        • aaneta Re: Gonzalez 22.07.05, 14:02
          Dzięki, Beatko, to na pewno nie ten sam, ale ten też może być ciekawy. Rozejrzę
          się. A co do mojego, to udało mi się wczoraj ustalić, że mój przyjaciel, od
          którego właściwie powinnam była zacząć poszukiwania, bo o muzyce
          najróżniejszej, choć głównie rozrywkowej, jeżeli mogę się tak wyrazić, bo to
          bardzo nieprecyzyjne pojęcie, wie prawie wszystko i ciągle wynajduje coś nowego
          i ciekawego, no więc on ma jakąś płytę czy nawet płyty mojego Gonzalesa, i to
          na razie powinno mi wystarczyć.
          A przy okazji dowiedziałam się, że w przyszły weekend w Krakowie odbędzie się
          ciekawa impreza folkowa pt. Rozstaje, w ramach której będzie koncertował m.in.
          mój ukochany Todar, niesamowity Białorusin, o którym pisałam wyżej, no i już
          wiem, gdzie będę za tydzień, bo tak wybieram się i wybieram do Krakowa od
          dłuższego czasu, i nie mogę się wybrać, ale teraz to już muszę, choćby się
          waliło i paliło. Kto jedzie ze mną?
          • broch Re: Gonzalez 22.07.05, 16:24
            a propos Ameryki Pd
            Victor Jara (Chile): "Victor Jara", "Derecho de Vivir en Paz"
            Astor Piazzolla: "Tango: Zero Hour"
            Agustin Lara: "40 Temas Originales"
            i cos z Cortazara :)
            Carlos Gardel: "Lo Mejor de lo Mejor", "Best of ..."

            • aaneta Re: Ameryka Płd. 22.07.05, 16:44
              Dzięki.
              Przede wszystkim cały Cortazar przede mną, bo jakoś mi z nim nie po drodze, ale
              wiem, że muszę, to znaczy nie to, że muszę, ale chcę. Tylko nie wiem kiedy,
              może na emeryturze. Przy okazji: jestem wielbicielką pani Zofii Chądzyńskiej,
              to była naprawdę niezwykła osoba.
              Carlosa Gardela znam, Piazzollę też, chociaż pewnie nie wszystko, zupełnie nic
              nie wiem natomiast na temat Augustina Lary, nic takiego nawet nie obiło mi się
              o uszy. Ale zwrócę uwagę.
              Co do Victora Jary, to bardzo chciałabym go poznać, ponieważ był pierwowzorem
              jednej z postaci stworzonych przez moją ukochaną Isabel Allende, ale nie
              widziałam go w Polsce, tzn. jego nagrań. Chyba będę musiała poszukać w necie.
              • broch Re: Ameryka Płd. 22.07.05, 17:42
                Jara "wyszedl" w Polsce na winylu po 76', nie jestem pewien czy zostal
                "przetlumaczony" na CD :)
                Moja kuzynaka miala lekkiego zajobka na punkcie Am. Pd., ile razy spotykalicmy
                sie, zawsze byly ksiazki, muzyka, mate i filmy kontynentu. W latach 70' zdobycie
                materialow stamtad bylo dosc trudne, ale zawsze pojawialo sie u Niej cos nowago
                przy kolejnych wizytach.

                Z Cortazarem: jesli nie "podszedl" to daj spokoj. Znasz Alfredo Bryce Echenique
                "Swiat dla Juliusza"? Czasy rewolucji paryskiej 68', sproboj jesli nie znasz (bo
                tez troche Paryz, troche Peru zamiast Argentyny)
                • aaneta Re: Ameryka Płd. 22.07.05, 21:02
                  Nie martw się, ja nic nie robię na siłę, nie po to jestem hedonistką. Cortazara
                  nawet nie próbowałam, bo się do niego przymierzę, to coś innego wpada mi w ręce
                  i tak już z pięć lat się przymierzam. A że te lata akurat były bardzo burzliwe w
                  moim życiu, to i tempo czytania mam marne, bo trudno mi się skupić, kiedy myślę
                  o czymś innym, a i czasu na czytanie niewiele. Nie ma lekko.
                  Echenique nie znam, może kiedyś do niego dojdę, jak się wygrzebię spod tej
                  sterty zaległości, które już mam i których jest coraz więcej.
                • aaneta Re: Ameryka Płd. 24.07.05, 18:49
                  Szukając Victora Jary w necie, natrafiłam na taką oto stronę, która bardzo mi
                  się spodobała:
                  www.pg.gda.pl/~jkrenz/kas8.html
                  Augustina Larę skojarzyłam: to jego jest Granada. Trochę to dla mnie za słodkie.
                  A tak w ogóle to Gonzales, o którego pytałam, nie ma nic wspólnego, oprócz ksywy
                  oczywiście, z Ameryką Południową.
            • dr.krisk Victor Jara...... 24.07.05, 23:29
              Mam kilka jego kaset zakupionych we Wloszech za uscibolone pieniadze. Swego
              czasu fascynowal mnie niezwykle.... po jego tragicznej smierci, no coz - nie ma
              nowych nagran....
              I zawsze jak ktos wychwala niejakiego Augusto Pinocheta, mysle sobie o Victorze
              i jego smierci. I mam ochote dac temu komus w ryj.
              KrisK
              • staua Re: Victor Jara...... 31.07.05, 02:19
                Powaznie, znasz kogos, kto wychwala Pinocheta???
                • dr.krisk Wielbiciele Krwawego Augusta...... 31.07.05, 02:30
                  Oj, jest tego cale mnostwo w Polszcze. Rozmaici tacy co im sie wydaje, ze
                  Augusto obronil kraj przed zalewem ideologii kubanskich, itp....
                  To z Polski pojechala delegacya zacna, coby onemu Generalowi szable oraz
                  ryngraf z Matkobosko wreczyc....
                  Rozmaite formy przybiera zglupienie - taka tez.......
                  • broch Re: Wielbiciele Krwawego Augusta...... 31.07.05, 15:08
                    Wygląda na to że Allende w przekonaniach od Pinocheta się nie różnił. Tym
                    tragiczniejszy wydaje się los Jary.
                    • beatanu Re: Wielbiciele Krwawego Augusta...... 31.07.05, 16:03
                      broch napisał:

                      > Wygląda na to że Allende w przekonaniach od Pinocheta się nie różnił. Tym
                      > tragiczniejszy wydaje się los Jary.

                      Przepraszam, nie rozumiem... W jakich przekonaniach? Bo przecież nie
                      politycznych o ekonomicznych? Czy chodzi Ci tylko o fakt, że władza
                      demoralizuje? Bo jeżeli masz na myśli komunistyczną dyktaturę - bo tak nazywano
                      wprowadzany przez pana A. program nacjonalizacji np. banków i przemysłu
                      ciężkiego - to nie widzę żadnych podobieństw z polityką prowadzoną później
                      przez pana P. Allende nie zamordował 3000 ludzi i przede wszystkim - nie
                      zasiadł na fotelu prezydenta w wyniku krwawej jatki, tylko został wybrany w
                      demokratycznych wyborach. Nawet jeżelu wielu się to nie podobało.

                      Proszę, wyjaśnij!
                      B ciekawa :)




                      --------------------------------------------------------------------------------
                      • staua Troche o Pinochecie 01.08.05, 16:15
                        zupelnie przypadkiem znalazlam tutaj:
                        tierralatina.blox.pl/html
                      • broch Re: Wielbiciele Krwawego Augusta...... 01.08.05, 16:29
                        Nie, chodzi o to ze Allende byl faszysta:
                        - byl zwolenikiem eugeniki (uwazal ze Chilijczycy stanowia szczyt rozwoju
                        ludzkosci stanowiac mieszanke hiszpansko-indianska), uwazal ze alkoholizm,
                        przestepczosc, homoseksualizm, choroby psychiczne sa dziedziczne
                        - swoje poglady przedstawil bardzo jasno w dysertacji na koniec studiow

                        - "leczyl" (doslownie) homoseksualizm na drodze operacji wszczepiania tkanki
                        jader "zdrowych" mezczyzn, mezczyznom chorym (homoseksualistom)
                        - utrzymywal aktywne stosunki z rzadem niemieckim przed 45' (korzystal z
                        niemieckiej pomocy finansowej)
                        - nie dopuscil do ekstradycji hitlerowcow uznanych za zbrodniarzy wojennych

                        Wiecej znajdziesz w publikacji Victora Fariasa

                        Na koniec cytat z Allende:
                        "The Hebrews are well-known committers of certain types of crimes including:
                        fraud, deceit, defamation, but most notably usury.”

                        Mowiac szczerze, czytajac opublikowane fragmenty pracy Allende, bylem zszokowany.
                        • beatanu A toś mnie zaskoczył... 03.08.05, 12:33
                          broch napisał:

                          > Nie, chodzi o to ze Allende byl faszysta:
                          > - byl zwolenikiem eugeniki (uwazal ze Chilijczycy stanowia szczyt rozwoju
                          > ludzkosci stanowiac mieszanke hiszpansko-indianska), uwazal ze alkoholizm,
                          > przestepczosc, homoseksualizm, choroby psychiczne sa dziedziczne
                          > - swoje poglady przedstawil bardzo jasno w dysertacji na koniec studiow
                          >
                          > - "leczyl" (doslownie) homoseksualizm na drodze operacji wszczepiania tkanki
                          > jader "zdrowych" mezczyzn, mezczyznom chorym (homoseksualistom)
                          > - utrzymywal aktywne stosunki z rzadem niemieckim przed 45' (korzystal z
                          > niemieckiej pomocy finansowej)
                          > - nie dopuscil do ekstradycji hitlerowcow uznanych za zbrodniarzy wojennych
                          >
                          > Wiecej znajdziesz w publikacji Victora Fariasa
                          >
                          > Na koniec cytat z Allende:
                          > "The Hebrews are well-known committers of certain types of crimes including:
                          > fraud, deceit, defamation, but most notably usury.”
                          >
                          > Mowiac szczerze, czytajac opublikowane fragmenty pracy Allende, bylem
                          zszokowan
                          > y.

                          Wiesz co? ja też przeżyłam niezły szok. Nie miałam o tej "drugiej" stronie
                          Allende pojęcia.

                          Jeżeli chodzi o poglądy na temat homoseksualizmu czy chorób psychicznych, to
                          trudno mu się dziwić, nie odbiegał aż tak bardzo od ówczesnych standardów. Nie
                          pamiętam w tej chwili, ale przecież chyba dopiero w latach 70-tych odeszło się
                          od klasyfikowania homoseksualizmu jako choroby (w USA i tu i ówdzie, bo jak
                          jest np.w Polsce to każdy widzi:(

                          Sympatyzowanie z faszystami to już (przynajmniej dla mnie) poważniejszy zarzut,
                          chociaż i tutaj wierzę w ewolucję i zmianę ludzkich poglądów. Każdemu dałabym
                          szansę naprawy swoich błędów...

                          Nic oczywiście, w dalszym ciągu nie usprawiedliwia zbrodni Pinocheta!

                          Muszę więcej na ten temat poczytać, zadałeś mi bobu i już!
                          Beata zdezorientowana.





                          --------------------------------------------------------------------------------

                          Copyright © Agora SA˙•˙O nas˙•˙Reklama˙•˙Ochrona prywatności˙•˙Mapa
                          serwisuPoleć stronę znajomym
    • staua Maria T 31.07.05, 02:21
      Balanescu Quartet.
      Jak ktos lubi jazzujace wariacje nt. etno, to moze mu sie spodobac to, co zrobil z muzyka Marii Tanase
      Alexander Balanescu. Mnie sie podoba. Moze byc to niezly poczatek do zapoznania sie z tworczoscia
      Tanase - rumunskiej Edith Piaf.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka