rafieba
19.07.05, 11:13
Prawie codziennie zdazajac do pracy mijam sie na przystanku autobusowym z
czarujaca dziewczyna. Dziewczyna ma to COS w sobie, co trudno opisac, ale co
tez wyroznia ja z tlumu. Ubrana gustownie, nie krzykliwie, kolory stonowane;
w stylu konsultantki firmy konsultingowej. Zawsze kok wlosow upiety do gory,
wyrozniajaca sie, bo a'la wschodnia spinkom, i zawsze, ale to zawsze zestaw
sluchawkowy w uszach. Zawsze trzyma sie z daleka od ludzi na przystanku,
zawsze jest zamyslona, zawsze ten piekny polusmiech. W piatek dostalem
szanse, od Boga:), lecz nie potrafilem jej wykorzystac. Padalo jak z cebra w
Krakowie. Wracalem autobusem do domu, dosiadla sie na jednym z koncowych
przystankow, jak zauwazylem byla bez parasola, lecz niestey jak zawsze z
zestawem sluchawkowym z uszach. wysiedlismy razem. wyprzedziala mnie biegnac
szybko do domu. Ja tymczasem, zamiast podbiec do niej szybko, zaproponowac
pozyczenie parasola, zdolalem jedynie wykrzysic z siebie: "Przepraszam
Pania!!". Niestety miala zestaw sluchawkowy:)