30.07.05, 19:46
się zdrzemnąć przed nocnym dyżurem utknęłam na forum Kraków (ach, sentymenty,
sentymenty) i obśmiałam się trochę i przesyłam Wam linka, nie wiem czy to
podpada pod śmieciowisko, w każdym razie mnie rozbawiło:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=61&w=26952403
B :)))
Obserwuj wątek
    • kwiecienka1 Re: zamiast 30.07.05, 22:37
      :-)
      Dzięki za linka - że też chce im się tak dogadywać w takim upale...

      Wyobraź sobie, że dziś o Tobie myślałam!!! Rano czytałam w Wyborczej o
      Kraftpremiaren i Surstrommingspremiaren i automatycznie skojarzyłam je z Tobą :-
      ))) Jesteś już chyba dla mnie stałym skojarzeniem ze Szwecją, na równi z Pippi,
      Dziećmi z Bullerbyn (raki!) i rodziną królewską :-)

      Dla niewtajemniczonych: te bardzo długie słowa oznaczają w Szwecji sezon na
      raki i sezon na kwaszonego śledzia
      Oj, raczków bym zjadła... Beata, zjedz za mnie!
      Pozdrawiam
      Kwiecienka bez Raków :-(
      • aaneta Re: zamiast 30.07.05, 22:52
        E tam, Beata tylko winniczki hoduje, nie raki.
        Ale, ale, odnośnie winniczków, nawet jeżeli już nie dokuczają, przypomniało mi
        się, że natknęłam się we Frywolitkach 3 Małgorzaty Musierowicz na przepis
        antywinniczkowy. Cytuję:
        "Zmobilizowałam więc siły do walki i rozstawiam w strategicznych punktach
        rabatek plastykowe miseczki, napełnione jasnym piwem. My, doświadczeni
        ogrodnicy, nie lubimy zwalczać tych wrażliwych stworzonek za pomocą gotowych
        trucizn i szeroko dostępnych w handlu preparatów parzących (zgroza). Nasza
        metoda jest humanitarna i pozostawia ślimakom wolność wyboru: wcale nie muszą
        pełznąć, zwabione kuszącą wonią, ku miseczkom. Mogą sobie nadal przeżuwać
        aksamitki. Ale nie, one zdecydowanym marszem posuwają się masowo ku płynom
        alkoholizowanym. Włażą na brzeg naczynia, chłepczą piwo bez umiaru, po czym,
        łagodnie podchmielone, osuwaja się w bursztynową toń."

        A te kangury to coś dla Nienietoperza i Braineatera, oni kiedyś też coś o
        kangurach, tylko inaczej.
        Dobranoc.

        • beatanu Re: zamiast 31.07.05, 00:47
          aaneta napisała:

          > E tam, Beata tylko winniczki hoduje, nie raki.

          One sie hoduja same i nawet jezeli wymordowalismy (razem z tesciem, a tacy z
          nas spokojni ludzie:) pare setek, to wciaz nowe zastepy spokojniutko posuwaja
          sie ku cukinii i salacie i powolutku tez sobie te roslinki przezuwaja. A niech
          im bedzie! Obrodzilo, podziele sie jak Bozia przykazala.

          Dzieki za przepis piwny, kiedys go nawet tesc stosowal, ale w tym roku trzeba
          by o jakies ulgi w browarze poprosic, bo duzo by tego piwa zeszlo, oj duzo...
          Tutaj skapstwo me i samolubstwo okrutne wychodza w calej krasie - piwo
          zdecydowanie wole wypic sama!

          A gdy juz o zwierzatkach, to mielismy znów (bo pare lat temu tez, cala rodzina
          sie na komposcie stolowala) "najazd" lisków, a przynajmniej jednego,
          przeslodkiego malucha, który nie bojac sie nas szczególnie (gdyby w Szwecji nie
          bylo wscieklizny, pomyslec by mozna, ze zwierzatko wsciekle) skakal sobie
          radosnie przed domem. Ale kot niecnota go kiedys przegonil i tyle bylo rudej
          kity... Zdecydowanie bardziej wole lisy od winniczków :)

          B w krainie niekoniecznie kangurów.
      • beatanu Re: zamiast 31.07.05, 00:35
        kwiecienka1 napisała:
        ))) Jesteś już chyba dla mnie stałym skojarzeniem ze Szwecją, na równi z Pippi,
        >
        > Dziećmi z Bullerbyn (raki!) i rodziną królewską :-)

        Milo mi bardzo, ze jestem kojarzona w tak zacnym towarzystwie - Dzieci z
        Bullerbyn, uwielbiana i zaczytana prawie na smierc ksiazka z dziecinstwa,
        Pippi - im bardziej niedoceniona przez B-dziecko,tym bardziej doceniona przez B-
        kobiete i B-matke, no i rodzina królewska... Chociaz zwoleczniczka monarchii
        jestem raczej nie do konca przekonana, czyli w zasadzie w ogóle :)

        Co do raków, to przyznam sie od razu - nigdy na takiej prawdziwej imprezie
        rakowej nie bylam i raków generalnie nie jadam. Sorry Kwiecienko! Ale za to
        uwielbiam kwaszonego sledzia, chociaz polubienie go zajelo mi okolo pieciu
        sezonów... najpierw spróbowalam przez ciekawosc a pózniej dla towarzystwa
        (tesciowie i maz sa fanami surströmming) i... tak juz poszlo. Juz sie ciesze na
        premiere w drugiej polowie sierpnia. Zapach paskudny ale czy nasza kiszona
        kapusta tez ladnie pachnie?

        Pozdrawiam nocnie i sledziowo
        B:)
      • dr.krisk Fajne!!!! 31.07.05, 03:59
        kwiecienka1 napisała:

        >Surstrommingspremiaren
        Probuje to szybko powtorzyc, a ze jestem pod wplywem (whisky McCullogh +
        piffo), to efekty przesmieszne!!! Przynajmniej mnie smiesza...
        Bardzo ladny jezyk! Podobaja mi sie niewymawialne jezyki: taki wegierski na
        przyklad. Albo islandzki......
        Jak to bylo: surstrmrbrwr.....
        • beatanu Re: Fajne!!!! 31.07.05, 06:38
          dr.krisk napisał:
          > >Surstrommingspremiaren
          > Probuje to szybko powtorzyc, a ze jestem pod wplywem (whisky McCullogh +
          > piffo), to efekty przesmieszne!!! Przynajmniej mnie smiesza...

          W zasadzie, wlasnie pod wplywem alkoholu jezyk powinien sie rozwiazac i jak
          nic powinno Ci doktorze ladnie wyjsc: surströmmingspremiären. Übung macht
          Meister jak mawiaja Germanie, prosze, nie zniechecaj sie! (Osobiscie pod
          wplywem etanolu odwaze sie pokonwersowac nawet po angielsku, bo na trzezwo mam
          jednak spore zahamowania :)

          A mnie - oprócz pieknej melodii szwedzkiego- podobaja sie nieograniczone w
          zasadzie mozliwoci budowania nowych zlozen, bo premiera kwaszonego sledzia to
          wlasnie taki ladny przyklad zlozenia z trzech elementów. A moze byc ich o
          wiele wiecej...

          Pozdrawiam porannie, niedlugo ide do domu, hurra!
          B :)
          • dr.krisk Jezyk szwedzki.... 01.08.05, 04:00
            beatanu napisała:

            > A mnie - oprócz pieknej melodii szwedzkiego-
            No wlasnie, nic z niego nie rozumiem, ale lubie posluchac.
            Tak samo islandzki. Albo potworny finski.....
            Tajemnicze to jezyki, pelne jakiesic mrocznosci, piekna wielkich przestrzeni i
            pustek, gdzie jak czlowiek zabladzi to dopiero po stuleciach znajda zamarzniete
            zwloki dzierzace w zlodowacialej dloni resztke wafelka Prince-Polo (podobno
            ukochana przekaska Islandczykow)...
            Podobalo by mi sie....
            KrisK
            • beatanu Re: Jezyk szwedzki.... 01.08.05, 04:34
              dr.krisk napisał:
              > Podobalo by mi sie....

              No to zapraszam! Po upalach Florydy umiarkowanie chlodna Szwecja jak znalazl!

              Ale ja wole tutejsze wafelki czekoladowe Cloetta :(

              B:)))
    • agni_me Re: zamiast 31.07.05, 00:36
      Moje dziecię lada moment zawita do domu Pipi, hmmm jakoś od razu kojarzy mi się
      to z TWA :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka