stephen_s
02.08.05, 14:15
Czytaliście to?
"27-letni Przemek Sobieszczuk z Piekar Śląskich cierpi na epidermolysis
bullosa - ciężką i bardzo rzadką chorobę skóry. Upał, zbyt mocny uścisk
dłoni, spanie na plecach powodują, że na jego ciele pojawiają się rany i
pęcherze, a skóra wygląda jak poparzona. Na rany trzeba zakładać opatrunki ze
specjalnymi maściami. Na EB choruje też jego pięcioletni brat Mateuszek.
Przemek założył Stowarzyszenia Debra - Kruchy Dotyk. Walczy, by cierpiący tak
samo jak on mogli bez problemu kupić lekarstwa, korzystać z porad lekarzy, a
dzieci rodzące się z EB były jak najszybciej diagnozowane.
Stara się też prowadzić normalny tryb życia: podróżować, spotykać z
przyjaciółmi. W środę umówił się ze znajomymi wczesnym popołudniem w
katowickim McDonaldzie przy ul. Stawowej. Przemek lubi tę restaurację. Często
zamawia sobie tutaj coś do zjedzenia, ale tym razem chciał się tylko napić
czegoś zimnego.
Drogę zagrodził mu jednak rosły, wąsaty ochroniarz. - Masz zakaz
przychodzenia do tej restauracji - usłyszał.
Przemek nie próbował nic wyjaśniać. Odszedł bez słowa, choć łzy zakręciły mu
się w oczach. - To był koszmar. Dawno nie było mi tak przykro - mówi.
Zadzwoniliśmy do warszawskiej centrali McDonald's w Polsce i opowiedzieliśmy,
co spotkało niepełnosprawnego chłopaka w ich katowickiej restauracji.
- To niemożliwe, żeby tak ktoś u nas potraktował klienta - usłyszeliśmy.
Jednak wystarczyło kilkanaście minut, by pracownicy McDonald's ustalili, że
Przemek mówi prawdę. Pracownicy ochrony z wynajmowanej przez McDonald's firmy
potwierdzili, że w środę jeden z nich nie wpuścił Przemka do lokalu.
- Zrobił to z głupoty. Ten chłopak wygląda inaczej niż wszyscy... - tłumaczą
koledzy ochroniarza.
Dominik Szulowski z McDonald's (oburzony): - To skandal i niedopuszczalne,
rażące przekroczenie uprawnień przez pracownika ochrony. Ochrona jest od
tego, by pilnować porządku i bezpieczeństwa w naszych restauracjach, a nie
bawić się w selekcjonerów.
Katowiccy ochroniarze zostali wczoraj pouczeni, co im wolno, a czego nie,
listy w tej sprawie wysłane zostaną do wszystkich polskich restauracji
McDonald's. Ochroniarz, który nie wpuścił Przemka (wczoraj nie było go w
pracy), zostanie prawdopodobnie ukarany.
Pracownicy McDonald's przeprosili Przemka, zapowiadają też wysłanie do niego
listu. Szulowski: - Jest nam wszystkim naprawdę bardzo przykro. Dobrze, że ta
sprawa ujrzała światło dzienne. Dzięki temu w przyszłości uda się zapobiec
takim incydentom.
Przemek uważa sprawę za załatwioną. - Nie zamierzam się obrażać - mówi. I
zapowiada, że odwiedzi jeszcze McDonalda na Stawowej."
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35063,2845815.html
Ciąg dalszy sprawy:
"Ochroniarzowi, który kilka dni temu wyprosił ciężko chorego Przemka z
katowickiego McDonalda, grozi zwolnienie z pracy. Skruszona firma zaprasza
chłopaka razem ze znajomymi do odwiedzenia restauracji.
"Mamy nadzieję, że da nam Pan szansę poprawienia wizerunku McDonald's w
dalszym ciągu odwiedzając nasze restauracje. Gdyby planował Pan spotkanie ze
znajomymi, lokal przy ul. Stawowej z przyjemnością będzie gościć Państwa na
swój koszt. Serdecznie zapraszam w imieniu swoim i wszystkich pracowników
McDonald's" - napisał do Przemka Dominik Szulowski z McDonald's Polska.
Przypomnijmy: kilka dni 27-letni Przemysław Sobieszczuk, cierpiący na
epidermolysis bullosa, bardzo rzadką i ciężką chorobę skóry, został
wyproszony przez ochroniarza z katowickiego McDonalda przy ul. Stawowej.
Usłyszał, że ma zakaz wstępu do restauracji.
- Likwidujemy bariery architektoniczne, ale równocześnie budujemy takim
zachowaniem bariery znacznie bardziej uciążliwe - oburzał Marian Wnuk,
wiceprezes Ogólnopolskiej Federacji Osób Niepełnosprawnych.
Przedstawiciele McDonald's uznali postępowanie ochroniarza za karygodne.
Grozi mu nawet zwolnienie z pracy. Wszystkie agencje ochrony, pracujące dla
McDonald's, zostały pouczone, że nie wolno w ten sposób traktować chorych i
niepełnosprawnych. - McDonald's jest dla wszystkich - zapewnia Szulowski.
List wysłano już do Przemka. - Zamierzam skorzystać z zaproszenia -zapowiada
chłopak."
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2850759.html?v=0&f=59
No i wszystko jest cacy, ale... przejrzałem komentarze pod tymi tekstami...
Zacytuję w następnym poście :(