Dodaj do ulubionych

A mnie jest szkoda lata....

05.09.05, 18:57
Wczoraj wieczorem wrocilam z weekendu w Pfalz, jednego z ostatnich
namiotowych wypadow wspinaczkowych w tym sezonie, gdyz...jesien idzie. Bylo
pieknie. Pomaranczowo-zoltawe piaskowce jeszcze na tle zielonych drzew ale w
powietrzu bylo juz czuc nowa pora roku. W malych miasteczkach i wsiach mozna
spotkac juz stragany z Federweise (mlode wino) w otoczeniu przeroznistych
dyni, a w ogrodzie nasza jarzebina ma juz piekne czerwone owoce. A dzisiaj w
sklepie odkrylam....slodycze swiateczne bozonarodzeniowe!!!Polki zapelnione
sa Stollen, piernikami, marcepanem i lukrowanymi gwiazdkami. Lojezusie, jak w
tym handlu ten czas szybko leci!
Obserwuj wątek
    • dr.krisk A mnie nie! 05.09.05, 19:23
      Bo wreszcie zaczynaja sie znosne temperatury. A w sklepach pojawiaja sie juz
      ozdoby na Halloween - fakt ze okrutnie tandetne i robione w Chinach, ale co tam!
      Podobaja mi sie te twoje stragany z mlodym winem i roznymi roznosciami. Lubie
      lazic po takich targach rozmaitych. Do dzis pamietam smaki rozmatych potraw
      prostych i prostackich nawet na takich targach spozywanych, a rozmaite
      wykfintne und wyraffinowane pokarmy wylecialy mi zupelnie z pamieci.......
      Zupelnie nie rajcuje mnie spozywanie delikatesow drogich, podawanych z pompa
      wielka i nabozenstwem - natomiast taka trippa (czyli flaki) gotowane w wielkim
      garze na targu we Florencji jesienna pora - wspaniale!!!
      Albo erbsensuppe mit kielbasa gdzies w teutonskim kraju...
      Piwem czlowiek popije, rozejrzy sie dokola i juz szczesliwy.
      Ale z tym Bozym Narodzeniem we wrzesniu to juz przesada lekka!!! Jednak wole
      taki gwaltowny wybuch gwiazdkowy na poczatku grudnia, a nie plimplanie koled
      przez pol roku przedtem.
      • stella25b Re: A mnie nie! 05.09.05, 19:52
        Dla mnie jesien to najpiekniejsza pora roku ale 2005 niestety poskapil lata,
        zwlaszcza jak spedzalam urlop w Polsce i teraz mi czegos brakuje. Stad te lzy
        za czyms czego prawie nie bylo a juz minelo.
        Rheinland-Pfalz, to najciekawszy land wlasnie we wrzesniu. Kazda wies eksponuje
        swoj Federweise i ciasto cebulowe. W kazdym wiekszym miescie, na rynku stoja
        stragany z Federweise i nie da sie oprzec i nie kupic butelki.
        pozdrawiam z nad Federweise
    • kawa_malinowa A mnie jest dobrze, kiedy mówię "pa, lato" 05.09.05, 21:18


      Właśnie! W takie wieczory końcem lata, kiedy pogoda wczesnojesienna, słońce nie
      praży, deszczyk popada, chmury nadciągną... Szybko się robi wichrowo i
      mrocznawo z lekka. Ciemnawo i wilgotno (zwłaszcza wieczorami). Pięknie po
      prostu - nie to co prześwietlone upałem dni w środku lata, środkowoeuropejska
      Tunezja, lepka gotująca się zupa powietrza, - no i ta niepewność co lepiej -
      mdleć, czy robić inną niedyplomatyczną rzecz.
      Niedługo spadające liście będą wirować w powietrzu, wykonywać akrobacje na
      torach ciepłego wiatru.

      Najpiękniejsze to są dni na przełomie lata i jesieni. A bo to na przykład można
      i spódnicę letnią i sweter jesienno-zimowy założyć z klapeczkami na stopach. I
      słońce czasami poświeci, popada, powieje. A tak jeszcze wtedy w las pojechać -
      chociażby takie Zagórze niedaleko, gdzie i jezioro i fale kolorów nad nim!

      (Za kilka miesięcy będę wielbić zimę, której jestem fanką, dzisiaj postanowiłam
      upijać się entuzjazmem wobec świata.)

      Karolina z jesiennymi pozdrowieniami
    • braineater Re: A mnie jest szkoda lata.... 05.09.05, 22:05
      A ja tam kocham lato, bo mozna sie zjaszczurczyć, leżeć w słońcu i wygrzewać
      obłe cielsko, radując się tą najtańszą energią, bo można sie pluskac i taplać w
      wodach ciepłych i przyjemnych, bo mozna siedziec w parku na ławce, pijąc wino
      białe, przemyślnie skryte w plecaczku i od czasu do czasu zapalic to i owo,
      czytając sobie niezobowiązujące teksty w pełnym blasku słońca; a ja tam kocham
      jesień, bo wkoło palą liście i zapach niesie przecudny, i jest deszcz i kałuże
      w które mozna wskakiwać obunóż, drąć się w niebogłosy i udając przed
      zbulwersowanymi staruszkami Gene'a Kelly'ego z Deszczowej Piosenki i można
      jeszcze iść szurając liściami, i są kasztany, które się znosi do domu z planem,
      że w tym roku coś się z nich zrobi, juz ale na pewno,; a ja tam kocham zimę, bo
      mam wtedy dokonały kamuflaż dla niewychodzenia z domu dalej niż do pracy i po
      fajki, bo mozna siedzieć przy piecu - a co, kaloryferowcy niech zazdroszczą, bo
      można w niedziele o 9 rano wyjśc z psem i jak idioci tarzać się w śniegu; a ja
      tam kocham wiosnę, bo zaczynają szalec kolory, bo zaczyna istnieć zapach, bo
      hormony buzują, spiewają szaleją świruja, bo moje koty zaczynaja tańczyć, bo
      generalnie jest fajnie.
      Cały rok jest cudem i tyle:)

      P:)
      • noida Re: A mnie jest szkoda lata.... 05.09.05, 22:28
        Ojezu, jaki obrzydliwy optymizm. Ty nie piłeś nic dzisiaj czasem?
        No właśnie najdziwniejsze jest w moim smutku pt. jesień idzie, że ja tam w
        sumie za latem jako za zjawiskiem nie przepadam, ale lubię kiedy:
        a. jest długo widno i ciepło wieczorami i można tak przyjemnie siedzieć do
        późna w nocy na dworze ze znajomymi (ciepłe wieczory jako czynnik cementujący
        znajomości)
        b. w ogóle można spędzać czas na dworze
        c. nie cierpię ubierać się w trzy swetry, dwie pary rajstop, marznąć na
        przystanku, pocić się w metrze, marznąć na przystanku, pocić się w metrze,
        marznąć w drodze na wydział, pocić się na zajęciach
        czyli uwielbienie przez zaprzeczenie.
        A najbardziej lubię właśnie te ostatnie dni sierpnia i początek września, kiedy
        jest tak pięknie, ciepło jeszcze, ale już światło inne, i te pomidory i gruszki
        i śliwki I TO SIĘ TAK SZYBKO KOŃCZY!!! Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu.....
        Noida W Depresji Przedjesiennej.
        • braineater Re: A mnie jest szkoda lata.... 05.09.05, 22:39
          A i owszem pod wpływem żem środków wziewnych i wlewnych, ale to w niczem nie
          zmienia mojej radości z następstwa pór roku:)
          Ja po prostu nie daję dołować się pogodzie:)

          P:)
        • staua Re: A mnie jest szkoda lata.... 08.09.05, 05:32
          Kocham jesien, wlasnie te wczesna, koniec wrzesnia - pazdziernik, to moja romantyczna wiosna -
          zawsze zakochiwalam sie jesienia, chodzilam na dlugie spacery z wybrankami, kiedy nic jeszcze nie
          bylo wiadomo, siadywalismy w ogrodkach kawiarnianych i dyskutowalismy, niepewni siebie nawzajem,
          o wszystkim i o niczym. Mozna sie ubrac ciekawie (nie odslaniajaco, jak w lecie, i nie zamotanie, jak w
          zimie). Tanie sliwki to dla mnie jesien, i inny zapach powietrza. To znak poczatku, trzeba wziac wdech i
          nabrac energii, bo idzie nowe!
    • kwiecienka1 Re: A mnie jest szkoda lata.... 15.09.05, 10:55
      ale, ale, ale!
      moi mili panstwo!
      jak tylko skonczy sie lato Kwiecienka wraca na forum!
      czyz to nie jest wiadomosc dnia?!

      serdecznie pozdrawiam wszystkich z Dubrownika :-))))))
      jeszcze tylko dwa tygodnie w Dalamcji + dwa pierwsze dni pazdziernika
      poswiecone w calosci czytaniu postow pisanych od 20. sierpnia i....
      juz jestem z wami!
      teraz, bardzo przypadkowo korzystam z neta, ale jeszcze chwilka i wracam do
      cywilizacji

      mnostwo slonecznych buziakow dla wszystkich TWAowiczow!

      Kwiecienka Strrrrasznie Steskniona!
      • stella25b Re: A mnie jest szkoda lata.... 15.09.05, 12:03
        Kwiecienko witaj:))) i zabieraj sie zaraz do roboty! Pchaj to slonce moja
        strone bo nad Renem jakos zimowo sie robi.
    • noida Pierwszy dzien jesieni 16.09.05, 14:51
      Pada i zimno... Buuuu, jak mi jest dzisiaj smutno! Ja chcę się zakopać pod koc
      i proszę mnie obudzić w marcu...
      Jestem okropnym meteopatą...
      • daria13 Re: Pierwszy dzien jesieni 16.09.05, 15:16
        A mnie, mimo że boli głowa, rozpiera radość, bo już za niespełna dwie godziny
        spotykam się po raz pierwszy z Anetą! A co!
        To moje pierwsze w życiu spotkanie z osobą poznaną wcześniej w sieci i jestem
        ogromnie podekscytowana:)
        Wszystkim osobom zasmuconym z powodu brzydkiej podogy życzę uśmiechu i
        przesyłam ciepełko mojej ekscytacji!
        Pozdrawiam starannie i serdecznie (ukradłam pozdrowienia KrisKowi, bo uważam je
        za prześliczne i wierzę, że się nie pogniewa:)
        • eva.68 Re: Pierwszy dzien jesieni 16.09.05, 17:47
          To zapowiada się bardzo ładny początek końca tygodnia. :-)
          Pewnie będzie miło i piwnie. ;-) Czego życzę. :-)
        • stella25b Re: Pierwszy dzien jesieni 16.09.05, 19:24
          daria13 napisała:

          > A mnie, mimo że boli głowa, rozpiera radość, bo już za niespełna dwie godziny
          > spotykam się po raz pierwszy z Anetą! A co!
          > To moje pierwsze w życiu spotkanie z osobą poznaną wcześniej w sieci i jestem
          > ogromnie podekscytowana:)

          No to czekamy na relacje z tego jesiennego spotkania:)

          >
          • aaneta Re: Pierwszy dzien jesieni 16.09.05, 22:31
            No to relacjonuję, chociaż krótko i węzłowato, przynajmniej taki mam zamiar, bo
            w tym nie jestem najlepsza, ale jestem po trzeciej imprezce z rzędu w tym
            tygodniu i wyjątkowo zwariowanym dniu w pracy, więc chyba powinnam wreszcie iść
            spać.
            1. Uwaga, wyznanie: uwielbiam Darię, jeszcze bardziej niż do tej pory, jednak co
            real to real, i mam nadzieję, że wybaczy mi moje patologiczne gadulstwo.
            2. Uwaga, kryptoreklama: świeżo warzone piwo w Browarmii jest lepsze niż we
            wrocławskim Spiżu.
            3. Dziękuję za uwagę, pozdrawiam, dobranoc :)
      • eva.68 Re: Pierwszy dzien jesieni 16.09.05, 17:44
        Ekscytacja to rzeczywiście dobry sposób na jesienne smutki i meteorologiczne
        dolegliwości. Z braku onej może kawa+czekolada i jakieś miłe, sympatyczne
        miejsce? Jedna reklama mówi, że "...Prince Polo da Ci szczęście". ;-) Warto
        próbować. Coś w końcu zadziała. :-)
        Pozdrawiam słonecznie i ciepło. :-)
      • nienietoperz Pierwszy dzien jesieni i pierwsze jesienne wpadki 16.09.05, 18:12
        U nas pierwszy dzien jesieni byl wczoraj. Nie dosc, ze zimno, i pada, to
        wiadomo, ze bedzie tak przez najblizsze 8 miesiecy. Dobrze maja Ci, do ktorych
        przychodzi zima...
        A dzien jesieni pierwszy przywitalem wpadka nastepujaca:
        otoz rano czekal na mnie dosc przypadkowy mail od dobrego kumpla z czasow
        podstawowoszkolnych. Kumpel ozenil sie zreszta z kolezanka z mojej klasy z
        liceum, kontakt byl dlugo dosc bliski, potem sie urwal - wiedzialem tylko, ze
        maja dziecko i pracuja w Wwie. Mail powitalem radosnie, odpisalem z
        wiadomosciami co u nas, wrocila odpowiedz z analogicznymi informacjami oraz z
        linkiem do strony ze zdjeciami kumplowej rodziny. Zdjecia obejrzalem, i
        odeslalem maila z konwersacji czescia dalsza, gesto okraszonego zachwytami nad
        sliczna, dwuletnia juz coreczka, spostrzezeniami dotyczacymi (rzeczywistego!)
        podobienstwa tejze coreczki do siostry i mamy kumpla, oraz goracymi
        pozdrowieniami dla 'obu Twoich kobiet'.
        Wrocila nastepujaca odpowiedz:
        (patrz nizej)
























        'Cale szczescie, ze nasz SYNEK nie potrafi jeszcze czytac.'
    • kawa_malinowa Ostatni dzień lata.... 16.09.05, 20:13
      ...był udany. I w zasadzie nic więcej, oprócz dodania, że sądzę, iż ustawa o
      wychowaniu w trzeźwości jest bzdurna, szkodliwa i krzywdząca, dodawać nie
      trzeba...
      • dr.krisk Popieram z calego serca... 16.09.05, 20:17
        kawa_malinowa napisała:

        > ...był udany. I w zasadzie nic więcej, oprócz dodania, że sądzę, iż ustawa o
        > wychowaniu w trzeźwości jest bzdurna, szkodliwa i krzywdząca, dodawać nie
        > trzeba...
        Zamiast wychowywac ludzi w duchu altruizmu, zrozumienia i tolerancji, wymyslili
        sobie ze trzeba ich w trzezwosci ksztaltowac. Toz taki mlody czlowiek jak na
        trzezwo czasem na swiat dookolny popatrzy, to jeszcze krzywde sobie jakas zrobi
        albo co innego!
        Nie lubie ja tej ustawy i chyba z wzajemnoscia.......
        • kawa_malinowa Re: Popieram z calego serca... 16.09.05, 20:24
          Bolejąc później (pominę, co się stało i doprowadziło nas na skraj rozpaczy
          pomieszanej z humorem szampańskim, takim głupawym, bo śmiech nas ogarniał z
          dość poważnego powodu i nie mogliśmy go opanować) nad wydarzeniami minionymi,
          postanowiliśmy założyć partię. Jedynym punktem programu będzie zniesienie
          wspomnianej już ustawy.
          A jako, że mandaty płaci 60% właścicieli, liczymy na poparcie. Poparcie
          płacących i nie płacących...
          • dr.krisk Dodalbym rowniez.... 16.09.05, 20:29
            kawa_malinowa napisała:

            >Jedynym punktem programu będzie zniesienie
            > wspomnianej już ustawy.
            Proponuje rowniez wprowadzenie panstwowych doplat do szlachetnych alkoholi
            (Tania Whisky na przyklad), oraz sprzedaz tychze w aptekach na recepty!!!
            Natomiast dodatkowa akcyza nalezy objac "szampany" marki Cin-Cin, piwo
            Krolewskie, oraz wodki kolorowe a niesmaczne!
            • kawa_malinowa Re: Dodalbym rowniez.... 16.09.05, 20:37

              Nie mam nic przeciwko, chociaż wolałabym zostawić tu pewną dowolność - niech
              piją, co lubią! (Swoją drogą - widziałam, stojąc w kolejce, szampan o pięknej
              nazwie Anna Karenina, kosztował 10 zł i powody skłaniające mnie ku jego
              konsumpcji wiązały się jedynie z jego etykietką, ale towarzystwo wolało inne
              trunki :))
              Postulowałabym jednak dopłaty do alkoholi. A pastis to powinni rozdawać na
              każdym rogu ulicy!
              • stella25b Re: Dodalbym rowniez.... 16.09.05, 21:04
                Ciekawe czy po wipiciu rzucasz sie pod pociag???
                • kawa_malinowa Re: Dodalbym rowniez.... 16.09.05, 21:08
                  Tak właśnie myślałam, że łąka przy torach byłaby odpowiednim miejscem... :)
                  • stella25b Re: Dodalbym rowniez.... 16.09.05, 21:19
                    A propos torow, przypomnialo mi sie jedno opowiadanie Iredynskiego, nie
                    pamietam tytulu:(. Ale bylo o tym, jak to glowny bohater wyprowadzil z imprezy
                    swoja przyjaciolke, nieco pijana i polozyl ja na torach. Wrocil sobie spokojnie
                    do domu i cala noc wyobrazal sobie swoja reakcje i rozmowy z policja na temat
                    tego wypadku. Nie zdradze jaka byla koncowka, bo moze ktos zechce przeczytac a
                    ja zepsulabym efekt.
              • staua Re: Dodalbym rowniez.... 17.09.05, 04:50
                Kiedys, jak bylam w Aix en Provence, to rozdawali :-) Mini-buteleczki.
                • daria13 Re: Relacja 17.09.05, 10:21
                  Ja mieszkam nieco dalej niż Aneta, a i dzieciątka nie dość,że młodsze, to
                  jeszcze mniej wyrozumiałe dla mamusi, która wraca później z pracy, więc rzuciły
                  się na mnie od razu i nie dały wczroraj nic napisać.

                  Spotkanie było niezwykle udane. Tego mi było trzeba! Może nawet się okaże, że
                  wydawanie grubej kasy na lekarza nie będzie konieczne, tak terapeutyczne
                  właściwości ma spotkanie z osobą mądrą, zdroworozsądkową (tego mi brakuje
                  najbardziej), a do tego tak sympatyczną. Nie mogłyśmy się nagadać. Aż
                  momentalnie gubiłyśmy wątki:) Mamy tysiące wspólnych tematów.Gdyby mój mąż nie
                  zrobił nam niespodzianki przyjeżdżając po mnie przedwcześnie i bez uprzedzenia,
                  pewnie mogłybyśmy tam posiedzieć do ostatniego gościa i jeszcze byłoby nam mało.
                  Uważam, że poznanie siebie i swoich poglądów wcześniej na forum, jak
                  najbardziej może być zaczynem wspaniałej znajomości.
                  Z rzeczy zabawnych mogę powiedzieć, że znalazłyśmy się z sytuacji rodem z
                  Kondratiuka, kiedy kelnerka zaproponowała nam małe piwo od panów ze stolika
                  opodal. Jako stateczne osoby, grzecznie odmówiłyśmy. Bardziej odważny pan
                  (młodzian co najmniej 10 lat od nas młodszy, w stylu lekko hiphopowym:) jeszcze
                  próbował nas przekonać, że może mogliby się przysiąść, ale grzecznie
                  pogoniłyśmy:)My tu tyle mamy do obgadania, a ten się wtrynia:)Cieszyłam się, że
                  nie mają tam kremów sułtańskich i że kelnerka najpierw się zapytała:) Ja też
                  nie lubię kremu sułtańskiego, bleee:))))
                  Mój ostateczny przekaz brzmi: nie ma co obawiać się spotkań w realu, bo w
                  naszym przypadku nie grożą żadnymi radykalnymi zmianami w stosunkach w Torbie,
                  no może jedynie na lepsze, czego nam wszystkim niniejszym życzę:))))
                  Pozdrawiam wciąż jeszcze rozradowana po wczorajszym spotkaniu w BrowArmiii!!!
                  Ps.
                  Piwo rzeczywiście doskonałe i w ogóle nie kacotwórcze:))))
                  • stella25b Re: Relacja 17.09.05, 11:00
                    Jak real to real wiec podaje linka jak mozna tanio do mnie doleciec:
                    www.hahn-airport.de/
    • blue.berry nieposkładanie o jesieni 22.09.05, 08:51
      czy nie jest tak że jesień zaczynamy doceniać z upływem naszego wieku. bo kto
      przecież w młodości lubi jesień? jesień to konieczność pójścia do szkoły, to
      konieczność rozstania się z letnimi przyjaciółmi, to długie spodnie, rajstopy
      pod spódnice i koniec letnich sandałów.
      a z biegiem lat powoli zaczyna się dostrzegać i inne aspekty jesieni. szkoły
      wszelkie mijają, życie się zmienia, zmieniają się nawyki i nagle któregoś roku
      człowiek przekonuje się że lubi jesień. w jej kolorach, zapachach, smakach. w
      tym jak zimne poranki w ciągu dnia rozkwitają by jeszcze uraczyć nas słońcem i
      ciepłem. niesamowite spacery po lasach czy parkach. stosy śliw, kabaczków,
      bukiety słoneczników i pierwszych chryzantem. nie boli już tak konieczność
      wyciągania z szafy grubszych ubrań.
      a może po prostu w tym roku ja tak mam. a może to dlatego że jesień łaskawa
      jest zaiste i nadal rozpieszcza nas słońcem. a może to dlatego że lato w tym
      roku wyjątkowo było dla mnie niełaskawe (nieustająca alergia) i dlatego jakoś
      za nim nie płaczę. chyba pierwszy raz w życiu. czy może jednak przekroczyłam tą
      magiczną barierę za którą jesień po prostu zaczyna się podobać.
      nieważne
      ważne że się podoba.
      pierwszy raz w życiu.
      • beatanu Re: nieposkładanie o jesieni 22.09.05, 10:04
        blue.berry napisała:

        > czy nie jest tak że jesień zaczynamy doceniać z upływem naszego wieku. bo kto
        > przecież w młodości lubi jesień?

        Bardzo ładna teoria! Tylko akurat ja nie za bardzo mieszczę się w jej ramach...
        Już jako dziecko bardzo lubiłam jesień - bo jesień to właśnie początek szkoły
        (!), to niedzielne wyjazdy na grzyby (soboty nie były wtedy dniami wolnymi od
        pracy i nauki), to orgie kolorów w lesie, to specyficzny zapach wilgotnej
        ziemi, to pieczenie ziemniaków w popiele, to tarzanie się w górach suchych
        liści w mieście, to pierwsze chłodne ranki i świat widziany jakby przez brudną
        szybkę... Ale masz rację - jako dorosła, ba! dojrzała osoba doceniam to
        wszystko jeszcze bardziej, bo więcej we mnie świadomości, że nic nie trwa
        wiecznie, albo - cytując drKriska "wszystko przemija"....

        B:)
        • daria13 Re: nieposkładanie o jesieni 22.09.05, 10:27
          To ja jeszcze bardziej nie mieszczę się w teorii jesiennej. Z tego co pamiętam
          lubiłam jesień w młodości, bo miałam mocno melancholijne usposobienie (te
          nieszczęsne bóle egzystencjalne)i to samo obserwuję u mojej latorośli.
          Natomiast z wiekiem coraz bardziej przestaję lubić jesień i to ze względów
          czysto praktycznych. Najgorszy jesienią dla mnie jest niedobór światla. We
          wrześniu jeszcze go tak nie brakuje, ale już wkrótce bedziemy sie musieli
          budzić po ciemku i po ciemku wracac z pracy. Jak ja tego nie cierpię. Mam wtedy
          wrażenie, że całe moje aktywne życie spędzam w pracy, a czas dla bliskich i dla
          siebie kurczy się do rozmiarów mikroskopijnych, co jest może tylko złudzniem,
          ale jakże sugestywnym. Może kochałabym jesień jak dawniej, gdybym nie musiała
          pracować, mogłabym spac do późna, a potem chodzić na długie spacery z psem po
          okolicznych lasach. Ale się rozmarzyłam.
          Tak, mówię jesieni zdecydowane TAK, a pracy NIE!
          Pozdrawiam nastawiona bardzo negatywnie do pracy jesienią:)
          • olahabe Re: nieposkładanie o jesieni 22.09.05, 10:51
            Łączę się w bólu z Tobą. Dziś idę pierwszy dzień do pracy po baaardzo długim,
            leniwym i dlatego udanym urlopie, i depresja pourlopowa już mnie dopadła
            ogromna. Czuję się jak dzieciak, który nie chce wracać do szkoły po wakacjach.
            Ale niestety- idą wybory, co oznacza cały weekend w pracy, a mnie sie nagle
            przypomniało, że nie wyprasowałam cholernych muślinowych firanek. Miałam na to
            3 tyg! Ciekawe, jakie jeszcze zaległości przypomną mi się w nawale pracy. Co za
            wredota natury ludzkiej: plany, plany i ciągle plany, a gdy przyjdzie możliwość
            realizacji, znajdzie się 100 powodów, żeby zaniechać.
            • stella25b Juz przyszla! 22.09.05, 12:37
              Taka ciepla i sloneczna- prawdziwe babie lato!
              • blue.berry Re: Juz przyszla! 22.09.05, 20:44
                hhaaa!!! wiuedzialam ze sie odezwie FP i zaraz tu opowie jak to kochali jesien
                od zawsze a w kolysce ssali kasztany zamiast smoczka:)))))
                a ja nie lubilam jesieni nigdy. bo nigdy nie cieszylam sie z powrotow do szkoly
                a grzyby to sie u nas w rodzinie zbieralo w sierpniu:)))
                a teraz pierwszy raz w zyicu lubie i jakos mi z tym smiesznie.
                a tak przy okazji babiego lata - dzisiaj znalazlam 4 (cztery) czerwonichne
                poziomki w moim przydomowym ogrodku (znczy centrum miasta, 9 pietro a co!)
                zapach mimo ze ulotny przepiekny. malo co tak pachnie jak poziomki.
                • beatanu pomieszanie frakcji 22.09.05, 20:55
                  blue.berry napisała:

                  > hhaaa!!! wiuedzialam ze sie odezwie FP i zaraz tu opowie jak to kochali
                  jesien
                  > od zawsze a w kolysce ssali kasztany zamiast smoczka:)))))

                  Może się czepiam (tylko może :) - ale chyba chodziło Ci o FO a nie o FP?
                  Wyglądu smoczka nie pamiętam, ale do tej pory lubię zbierać kasztany (właśnie
                  dzisiaj widziałam pierwszego, ale strasznie się spieszyłam na pociąg i nie
                  zatrzymałam przy brązowym błyszczącym owocu (kiedyś o mało co nie rozjechał
                  mnie samochód, bo zbierałam kasztany z ulicy - zresztą bardzo rzadko
                  nawiedzanej przez samochody, zwłaszcza wczesnym rankiem :) I zebrane kasztany
                  upycham później po kieszeniach kurtek i zawsze mam kilka w plecaczku i w
                  rowerowym koszyku... I wzrusza mnie dbałość pana naprawiacza rowerów, który
                  zmieniając mi opony dwa razy do roku, zawsze te kasztany do koszyka wkłada z
                  powrotem i nigdy mu się jakiś nie zawieruszył...

                  Ależ się rozpisałam nie na temat! Typowa przedstawicielka radosnej
                  frakcji O :-)))
                  B
                  • beatanu i jeszcze o poziomkach 22.09.05, 20:59
                    Zapomniałam Borówko moja miła zgodzić się z Tobą co do zapachu poziomek.
                    (I jeszcze dorzuciłabym maliny, takie prawdziwe leśne :)
                    B
                  • aaneta Re: pomieszanie frakcji 22.09.05, 22:58
                    FO melduje posłusznie, że widziała wczoraj kwitnący kasztanowiec! Zero liści, bo
                    robale zeżarły, że się tak brzydko wyrażę, ale o robalach nie umiem inaczej, i
                    kwiaty! Nie tak dużo, jak w maju, ale jednak!
                    • eva.68 Re: pomieszanie frakcji 22.09.05, 23:18
                      Widziano również krokusy i kwitnący "złoty deszcz". Ale to świadczy chyba o
                      tym, że nawet Natura już się pogubiła i nie zachowuje się naturalnie?!
          • kawa_malinowa Re: nieposkładanie o jesieni 22.09.05, 20:49
            Z tego co pamiętam
            > lubiłam jesień w młodości, bo miałam mocno melancholijne usposobienie (te
            > nieszczęsne bóle egzystencjalne)

            :)
            Również się nie mieszczę w tej, co prawda ładnie sformułowanej teorii. Jesień
            uwielbiam za pogodowe kaprysy - i słońce, i deszcz. Podchmurne dni czasami
            przetykane słonecznymi chwilami.
            A teraz pierwsza jesień ze studiami, przeprowadzka... jak tu jej nie uwielbiać?

            Karolina
            • zdanka1 Re: nieposkładanie o jesieni 21.09.06, 15:31
              Nie ma nic piekneijszego od póznego wrzesnia. No moze tylko wczesny
              pazdziernik:)
    • brunosch Re: A mnie jest szkoda lata.... 19.09.06, 21:16
      Tristis est anima mea
      usque (jak mówią) ad mortem
      bo oto jesień się zaczyna
      i nie ma komu dać w mordę...
      • stella25b Re: A mnie jest szkoda lata.... 21.09.06, 16:08
        A u mnie jest pozne lato. Temperatura do 28°C i piekne slonce. I tak sie ma
        utrzymac do konca wrzesnia:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka