Dodaj do ulubionych

Lost in translation

23.10.05, 00:34
Większość z nas oglądała Między słowami, jak sądzę, dlatego pozwalam sobie
zaproponować zabawę. Chciałabym żebyśmy podywagowali na temat ostatnich słów
Billa skierowanych do Scarlett. W ostatniej scenie filmu Bill szepcze w ucho
Scarlett krótkie zdanie, które ona zdecydowanie akceptuje (chyba odpowiada
okey) i uśmiecha się promiennie. On, po powrocie do taksówki, też wyraźnie
się odpręża i mimo wielkiego smutku spowodowanego definitywnym rozstaniem,
wyrażnie się uspokaja. Co, do licha ciężkiego mógł jej powiedzieć, że oboje
poszli dalej z jakąś nadzieją. Bardzo mnie to intryguje i nie daje wręcz
spokoju. Jak myślicie, co on jej wyszeptał?
Pozdrawiam:)
Obserwuj wątek
    • 3promile Re: Lost in translation 23.10.05, 00:44
      "I'm afraid, my sunshine, the film reel is over. Let's go out, there's no future
      for us here..."
    • noida Re: Lost in translation 23.10.05, 13:31
      Mój drętwy i konsumpcyjnie do życia nastawiony przyjaciel twierdzi, że on jej
      powiedział "Spotkamy się po Twoim powrocie, zadzwonię do Ciebie". Ale moim
      zdaniem on nie zrozumiał tego filmu ;)
      • daria13 Re: Lost in translation 23.10.05, 16:00
        noida napisała:

        > Mój drętwy i konsumpcyjnie do życia nastawiony przyjaciel twierdzi, że on jej
        > powiedział "Spotkamy się po Twoim powrocie, zadzwonię do Ciebie".
        Ok. tyle Twój kolega, a Ty? Co Twoim zdaniem powiedział Bill?
    • braineater Re: Lost in translation 23.10.05, 15:19
      'Wracamy do siebie. Czas skończyc udawać uczucia, których nie było'
      • daria13 Re: Lost in translation 23.10.05, 15:58
        braineater napisał:

        > 'Wracamy do siebie. Czas skończyc udawać uczucia, których nie było'
        Kategorycznie nie. Oglądałam tę scenę przedwczoraj i zarówno jej uśmiech, jak
        jego uspokojenie przeczą takiemu podsumowaniu. To by było zbyt smutne;(
        • noida Re: Lost in translation 23.10.05, 16:19
          Ja mówię, że on nie powiedział jej nic prawdziwego, bo nie ma takich słów,
          którymi można by wyrazić te uczucia. Ta scena była moim zdaniem umowna :-)
          • monikate Re: Lost in translation 23.10.05, 18:21
            Z ciężkim sercem to piszę, jako że wiem, iż wśród TWAczy jest wiele
            miłośników "Między słowami". Kiedy film miał swoją premierą, nie mogłam udac
            się do kina z powodu szpitala, choroby, operacji, itd. Nad czym bardzo
            ubolewałam, bo ja to pies na dobre filmy... a o tym już się zdążyłam naczytać
            pozytywnych opinii. Wreszcie jest, jest na dvd! Zasiadłam przed ekranem z całą
            dobrą wolą, usiłowałam wykrzesywać tę wolę w ciągu projekcji... a jednak omal
            nie zasnęłam. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Mielizny scenariusza ubrane
            nieudolnie w "głębsze znaczenia". Snuj pospolity, sorry, nie chce nikogo
            obrazić.
            Dla porównania: oglądałam film (z tą samą Scarlett Johansson
            zresztą) "Dziewczyna z perłą". Film, gdzie istotnie cała akcja rozgrywa
            się "między słowami"! I tym filmem jestem zachwycona! Ten film mnie przekonał.
            Tutaj widzę, czuję znaczenia, podteksty, drugie dno. Że już nie wspomnę o
            jego "malarskości", bo to temat na inną historię. Dlaczego "Lost in
            translation" mnie nie przekonuje, czuję w nim hochsztaplerstwo,
            natomiast "Dziewczyna z perłą" tak? Nie potrafię w tym momencie wyjaśnić. Może
            za rzadko piszę i nie wyćwiczyłam sobie umiejętności ubierania myśli oraz
            przbłysków myśli w słowa.
            A może jestem za głupa, coby się poznać na filmie Copppoli? Ale może znowu na
            jakąś nagrodę się załapię? :)
            • noida Re: Lost in translation 23.10.05, 19:53
              A mówiłam, że niektórzy się skarżą na mielizny scenariusza!
    • beatanu Re: Lost in translation 23.10.05, 18:32

      Może: If it were not for hope, the heart would break...

      Nie wiem i nie chcą wiedzieć. Zgadzam się z Noidą, że scena to wyjątkowa i cały
      je urok polega na tym, że nigdy nie dowiemy się jakie tam padły słowa. Scena
      gadana nie byłyby już taką perełką.

      B - jeszcze jedna zauroczona "Lost in translation" ze względów jak najbardziej
      osobistych :)
      • daria13 Re: Lost in translation 23.10.05, 19:50
        Ja wiem, że scena była symboliczna i że celowo bezdźwięczna, po to aby każdy
        sobie dopowiedział zakończenie i o to co Wy sobie dopowiedzieliście właśnie
        pytam, choć wiem że niekoniecznie cokolwiek trzeba dopowiadać.
        • beatanu Dario! 23.10.05, 20:16
          Please, nie miej mi za złe, że tak brutalnie wypisuję rzeczy oczywiste ;)
          Jestem przekonana, że nikt nie musiał Cię uświadamiać co do symbolicznej wymowy
          sceny. Tylko że ja chciaam podkreślić, że akurat mnie nie męczy, co oni sobie
          powiedzieli...

          Sorry, jeżeli Cią uraziłam, chociaz skąd inąd wiem, że obrażalską kobietą nie
          jesteś!

          Beata ciut zawstydzona i kłaniająca się nisko...
          • daria13 Re: Spoko:) 23.10.05, 20:38
            Ależ Beatko! Ja się wcale, ale to wcale nie pogniewałam. Ja jedynie ostatnio
            obejrzałam tylko samo zakończenie i dlatego tak mnie zaintrygowało to pytanie.
            Kiedy oglądałam Między słowami po raz pierwszy w kinie, to nie miało dla mnie
            takiego znaczenia. Ale zapomnijmy o tym, to nie jest ważne:)
            Pozdrawiam:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka