25.10.05, 13:03
Gdzie się nie ruszę, czytam/słyszę, że absolutnie wykluczone jest karać
dziecko w ten sposób. Bo upokarza, bo coś tam, bla bla bla.
A ja pamiętam jeszcze klpasy, które sama dostawałam i ludzie, nie mam żadnej
traumy!!! Klaps był jasnym komunikatem, że przeginam i na więcej mama się nie
zgadza.
Co Wy o tym sądzicie, bo ja mam wrażenie, że świat popada w paranoję.
Obserwuj wątek
    • anielka_m Re: Klapsy 25.10.05, 13:37
      U mojego męża kuzynów, tzw bezstresowe wychowanie skończyło się w momencie,
      kiedy kochany 4-letni synek przypierdolił tatusiowi plaskacza z całej siły w
      twarz... Ale to było beznadziej nie bezstresowe wychowanie, dzieciak mógł robić
      wszystko... Okazało się, ze do czasu.
    • r.kruger Re: Klapsy 25.10.05, 13:37
      czasem...ale słabo działa na takiego malucha. Hasło KARA i wspominane
      już "łóżeczko-więzienie" stanowi doskonałą nauczkę. Jak narazie.
    • anielka_m Re: Klapsy 25.10.05, 13:39
      Ale genralnie nie jestem zwolennikiem takich kar, ale to może wynikać z tego,
      że moja matka nie potrafiła rozróżnić małego klapsa od wywalania na mnie swojej
      frustracji...
      • chloe30 Re: Klapsy 25.10.05, 13:45
        Ja absolutnie nie pamiętam żeby klapsy bolały. To było raczej dla wstrząśnięia,
        a nie żeby na dupie nie siąść.
        Podobno jak miałam 4 lata dostałam pasem, az miałam siną pręgę - ale ja nie
        pamiętam :))) I traumy nie mam.
        Swoich dzieci nie zamierzam bezstresowo wychowywać, nawet królik dostaje czasem
        po nosie :)))
    • conejito13 Re: Klapsy 25.10.05, 13:47
      sama jestem psychologiem i jak slysze o bezstresowym wychowywaniu dzieci to
      przelewa mi sie (efekty widac juz teraz, w zeszlym roku procent rodzicow
      pozywajacych swoje dzieci o maltretowanie fizyczne badz psychiczne wzrosl
      dwukrotnie!). nie wiem, czy najlepszym sposobem jest danie klapsa, pewnie nie
      na kazdego dziala. kara musi byc i juz. dzieki niej uczymy limitow i wyznaczamy
      pewne granice i normy zachowania i wspolzycia spolecznego. dzieki bogu to nie
      forum dla psychologow, bo zaraz by mi sie oberwalo od wszystkich dla ktorych
      dialog z 1.5 rocznym dzieckiem jest jedynym slusznym rozwiazaniem. jak zwykle,
      trzeba wyposrodkowac wszystko, znalezc ten tzw. zloty srodek ktorego nie ma.
      acha, i lac tak, zeby sladow nie zostawiac (to oczywiscie ZART!!! jakby kto nie
      zrozumial:):)
      • katimai Re: Klapsy 26.10.05, 14:02
        eee tam ja po tyłku dostawałam a i czasem mnie mama za ucho wyszarpała i nic mi
        się nie działo, ale to chyba wszystko zależy od dzieciaka, bo na mnie to tylko
        w dupę , ale na przykład córa mojego brata nawet jak się na nią krzywo spojrzy
        to już podkówka i ryk..
    • annb a ja nie wiem 26.10.05, 19:58
      bo własnie pan dwojga imion zamiast nazwiska został marszałkiem
      a on w temacie klapsów to wrecz zalecał!!
      • conejito13 Re: a ja nie wiem 26.10.05, 22:39
        no, to juz teraz wiemy:)
        • chloe30 Re: a ja nie wiem 27.10.05, 08:32
          No teraz to mamy wręcz 11 przykazanie "Pamiętaj abyś dzień klapsem rozpoczynał,
          bo dziecko niebite niewrażliwe będzie"
    • aiszka4 Re: Klapsy 27.10.05, 10:52
      chloe30 napisała:

      >Klaps był jasnym komunikatem, że przeginam i na więcej mama się nie
      > zgadza.

      Dla mnie klaps jest jasnym komunikatem, że rodzicowi brakuje argumentów i
      sposobów dotarcia do dziecka w inny sposób. A to nie jest wina dziecka.
      Jak wychowujecie dzieci, Wasza sprawa. Tylko nazwijcie to po imieniu i nie
      tłumaczcie tym, że Wy też dostawaliście klapsy i nic złego się nie stało.
      Już sam fakt, że tak uważacie i stosujecie przemoc wobec własnych dzieci, jest
      negatywnym skutkiem.

      Nie stosowanie klapsów, czy innych "delikatnych" form przemocy fizycznej i
      psychicznej, nie jest równoznaczne z pozwalaniem dziecku na wszystko.
      I niech mi ktoś zdefiniuje "bezstresowe" wychowanie, bo może inaczej to
      rozumiemy.

      • chloe30 Re: Klapsy 27.10.05, 10:59
        Moja droga Aiszko, ja w ogóle nie wychowuję dzieci bo ich nie mam. I tylko z
        własnego dziecięcego doświadczenia wiem, że klaps to żadna traum, a jeżeli
        uważasz, że po klapsie dziecku pojawia się w głowie komunikat "mamie zabrakło
        argumentów" (takiemu 4 latkowi na przykład) to chyba przeceniasz dzieci i ich
        procesy myślowe.
        • aiszka4 Re: Klapsy 27.10.05, 11:06
          Różnica między nami polega na tym, że ja wychowuję dzieci. Bo, że dziećmi
          byłyśy kiedyś obie, to chyba nie ulega wątpliwości.
          Czy Twoje doświadczenie z dziećmi, skoro sama nie jesteś matką, ma jakiś
          większy zasięg poza wspomnieniami - jesteś nauczycielką, przedszkolanką,
          pielęgniarką środowiskową?

          • chloe30 Re: Klapsy 27.10.05, 11:10
            Hehe, jestem pedagogiem z wykształcenia, ale nie pracuję w zawodzie.
            Doświadczenie z dziećmi to tylko obserwacja ich zachowań, kiedy mam niewątpliwą
            przyjemność goszczenia ich mam. I kiedy widzę, że 4 latek jest ewidentnie
            złośliwy a mam nic, to wtedy wiem, że klaps załawtił by sprawę.

            PS: mam tego pecha, że większość koleżanek ma już dzieci, więc możliwości
            obserwacji jest całkiem sporo.
            • annb Re: Klapsy 27.10.05, 11:14
              chloe30 ten klaps należałby się matce a nie dziecku
              co dziecko winne ze nie zna granic?
              • chloe30 Re: Klapsy 27.10.05, 11:21
                Czasami matce, czasami dziecku. Moje koleżanki na ogół sa całkiem dobrymi
                matkami (nie wiem jakim cudem :))) i nie uznają wychowania bezstresowego. Tylko
                dzieci czasem mają ochotę (szczególnie w towarzystwie) pokazać kto tu rządzi.
                Wtedy niestety tłumaczenie i rozmowa jako metody wychowawcze zawodzą i należy
                przejść do innych metod.

                PS: jedną za co w dupę przysoliłabym moim koleżankom, to szybkie zapomnienie
                czasów kiedy nie były matkami. Przychodzą do mnie i nie rozumieją, że ja nie
                musze się tak jak one godzić na darcie moich książek, czy niszczenie pamiątek z
                całego świata. One samę mówią, że takimi "pierdołami" to się w domu nie
                przejmują, no ale kurde, to jest MÓJ dom, NIE MOJE dziecko!
      • conejito13 Re: Klapsy 27.10.05, 12:59
        aiszka, nie mam dzieci i moja wiedza jest czysto teoretyczna (jako psychologa)
        a nie praktyczna (matki). a wiem, ze to dwie rozne kwestie. natomiast prosze,
        nie zacietrzewiaj sie tak strasznie, bo nie mowimy tutaj o katowaniu dzieci ani
        psychicznym znecaniu sie nad nimi. mowimy o pewnym teoretycznym klapsie jako
        wyznaczniku granic, jako pokazywaniu dziecku co wolno a czego nie. kazdy ma
        swoje metody wychowawcze i tego nie da sie zanegowac. idealna matka nie istnieje
        (owoce zbiera sie po wielu latach), kazda popelnia bledy. wystarczy popatrzec
        na dzieci w szkole i mlodziez. nie wiem skad sie bieze brak szacunku dla
        kogokolwiek, brak podstawowych zasad wspolzycia spolecznego czy tzw. kregoslupa
        moralnego (smieszne okreslenie, ale dosc celne). nie wiem, czy to od klapsow
        czy ich braku. odpowiem ci za kilkanascie lat.
        • r.kruger chloe 27.10.05, 13:05
          żebyś ty mi królika nie chowała na sposób 11 przykazania !!!
          • chloe30 Re: chloe 27.10.05, 13:22
            r.kruger napisała:

            > żebyś ty mi królika nie chowała na sposób 11 przykazania !!!

            No właśnie w przypadku królika jestem gorsza niż niejedna mamuśka od
            bezstresowego wychowania :)))
            Jemu kurna wolno wszystko, a największą karą jest jak go trochę w nosek trzepnę
            (tyko kiedy żre kable :))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka