braineater 30.10.05, 19:37 wątek na krótkie polecanki, jak sie komu nie chce nic dłuższego pisać, a chciałby zachęcić do przeczytania/obejrzenia/posłuchania. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
braineater Goła Pionierka 30.10.05, 19:42 z którąż właśnie spędziłem niedzielny dzionek prawie cały, wyjąc z zachwytu nad opowieścia o 14 letniej dziewuszce, co w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej, broniła Matuszki Rassiji i batiuszki Stalina, to obsługując cekaem, to całą kadrę oficerską. Ohydna, obsceniczna, obłędnie piękna książka. Polecam. Pozdrowienia:) P.S. dla Noidy - kolejny przykład bluzgu na stron 270, gdzie brzydkie wyrazy pojawiają się z rzadka. Odpowiedz Link Zgłoś
noida Re: Goła Pionierka 30.10.05, 20:35 Skąd Ty bierzesz takie książki? Ja cały czas usiłuję uzupełnić braki w wykształceniu (chociaż na razie Słowackiego nie tknęłam :), a Ty co chwila jakieś zabijające nowości... Ja cały czas czekam, aż "Big Mac" pojawi się w bibliotece uniwersyteckiej, a Ty już jakieś cuda nowe każesz czytać... A bardzo obsceniczna ta dziewuszka? Bo ja mam wstręt do scen o zabarwieniu seksualnym z użyciem dziewcząt poniżej 16 roku życia. Tak mi zostało po Bukowskim. Za to te 270 stronicowe bluzgi bardzo mnie pociągają ;) Zdaje się, że lista książek, które sobie zażyczę na Gwiazdkę będzie wyjątkowo długa... Odpowiedz Link Zgłoś
monikate Re: Goła Pionierka 30.10.05, 20:43 1."Lubiewo" Michała Witkowskiego (przede wszystkim ze względu na język, język!). Nawet miałam zaproponować "Lubiewo" jako kolejną lekturę obowiązkową. Odświeżyłam sobie lektury z dzieciństa, wartko się je czyta a i niegłupie są: 2. "Księżniczka" Zofii Urbanowskiej. Helenka O. jako coś w rodzaju nadwiślańskiej Scarlett O'Hara w scenerii pozytywistycznej, ze smrodkiem dydaktycznym a jakże, niemniej niegłupie, no słooodkie :) 3. "Czarka" Ludwiki Woźnickiej; czytał ktoś? może teraz przeczyta? :))) Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela do Monikate o Czarce 30.10.05, 20:55 Oczywiście, że czytałam Czarkę i następne tomy jako dziecię bardzo nieletnie. Kot, który wyrósł na czarną panterę. Fabuły nie pamiętam, a jedynie to, że opiekunką Czarki była dziewczynka o imieniu Irka. I przypominam sobie jeszcze, że to były duże książki w twardych okładkach. Nie wiem, czy to z tej Czarki mam, ale do tej pory słowo "czarna pantera" działa na mnie niemal ekstatycznie (po namyśle chyba jednak nie Czarka, ale ulubione swego czasu klimaty miedzywojnia i "pantera, co w złotej klatce śpi"}. "Księżniczka" była wydana w serii ze złotym liściem?. Ja wszystko czytałam, bo się w bibliotece, a nawet dwóch wychowałam. Czy to było wznawiane? Pzdr. mamarcela zdecydowana miłośniczka książek dla dzieci i młodzieży Odpowiedz Link Zgłoś
monikate Re: do Monikate o Czarce 30.10.05, 21:52 Jak najbardziej były wznawiane. "Księżniczkę" którą przeczytałam parę dni temu wydało wydawnictwo Tenten w 1991 r. "Czarka" i jej cd. też były wznawiane, ale co i kiedy-nie wiem. He, to pantera okazała się nie być kotem, tylko nie dla Irki! Pozdr.! :) Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Goła Pionierka 30.10.05, 21:09 scena sexualna jest jedna, dośc w sumie niewinna, bo nikt niczym nie epatuje a zapodana jest takim językiem, że żadna Komisja Prawa i Sprawiedliwości, w życiu by sie nie odmysliła że to właśnie 'o to' chodzi. Natomiast obłędem tej ksiązki jest właśnie język - zmutowana nowomowa (tekst z lat 80'), przemówienia Stalina i innych wielkich, plus spostrzeżenia bystrej nad wiek dziewuszki, która totalnie ma mózg zlasowany propagandą, ale przy tym nie jest 'zniewolonym umysłem' i swoje wie. Kompletna demitologizacja bohaterskich gierojów Sojuza, i wc ale się nie dziwię, że ją na moskiewskich ulicach palili rosyjscy naziole. A ksiązki niestety zdobywam w ten sposób, że wymieniam sporą część tych kolorowych papierków, co mi co miesiąc dają w pracy, na nie właśnie, co bywa bolesne dla reszty rodziny:) P:) Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: Szybka wrzuta 30.10.05, 21:30 "Nowy" Pynchon - "Mason & Dixon". Podobno pojawilo sie pierwsze polskie wydanie Nawiasem mowiac sadzac po reakcjach rzeczy jak "The color of summer" (Reinaldo Arenas) chyba nigdy na polski przetlumaczone nie zostana. Bluzgow nie ma, ale ksiazka absolutnie nie miesci sie w ramach ogolnie pojetej przyzwoitosci. W sumie szkoda. Z filmow "Corpse bride" (trailers: movies.yahoo.com/feature/timburtonscorpsebrideqt.html) Film nie dorownuje "The Nightmare Before Christmas". Ale warty obejrzenia. Crash Nie to samo co Magnolia, ale blisko Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: Szybka wrzuta 30.10.05, 21:42 Popieram oba typy Brocha. Tylko dlaczego ten Pynchon taki drogi okrutnie? :) Odpowiedz Link Zgłoś
broch dwa filmy 01.11.05, 23:42 "The Machinist", paranoiczny bohater znakomicie zagrany przez Christiana Bale'a "The sea inside" dobrze zagrany glowny bohater przez Javiera Bardema. Smutny i heroiczny. Heroizm w dawce do przelkniecia. O ile "The Machinist" byc moze jeszcze w Polsce nie byl, "The sea inside" z pewnoscia jest znany. Filmy europejskie trafiaja do Polski znacznie szybciej. Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: dwa filmy 02.11.05, 08:06 Oba są od począku tego roku znane w Polsce jako "W stronę morza" i "Mechanik" Wydaje mi się, że nawet już na dvd są. Bale zaiste przerażający. :) Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: dwa filmy 02.11.05, 09:18 "Mechanika" nie widziałam, ale mam zamiar, bo uwielbiam Christiana Bale'a, począwszy od "Imperium słońca", czyli jego pierwszej chyba roli, w szczenięcych jeszcze latach zagranej (od wczoraj na Ale kino). A "W stronę morza" wcale nie jest smutny ani heroiczny. Jest mądry i poruszający, ale to nie to samo, co smutny. Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: dwa filmy 02.11.05, 09:56 Dziwne są meandry ludzkiej pamięci? wiedzy? świadomości? - "Imperium" oglądałam z pięć tysięcy razy, niby o tym wiedziałam, ale tak naprawdę dopiero Twój post Aneto uświadomił mi, że ten Bale i tamten Bale to jedna osoba. W Mechaniku taka rola absolutnie nie do lubienia, tym bardziej dziwi, że zaraz po niej zabrał się za atletycznego i w sumie mało złożonego psychicznie Batmana. A Imperium muszę koniecznie niebawem obejrzeć po raz 5001, chociażby po to, aby zobaczyć w debiutanckiej też niemal roli niejakiego Bena Stillera. Dziwna jest to dla mnie postać, bo chociaż większość jego produkcji wywołuje u mnie nie śmiech, ale zażenowanie (dziecko nr1 określa to zjawisko dosadnie "nienawidzę toposu srania w filmach"), z drugiej strony zdarzają mu się przebłyski jak chociażby "Reality bites", albo "Zakazany owoc". Niestety Ale kina nie mam, bo własnoręcznie (własnozębnie) przegryzłam jakiś czas temu kabel. :) Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: dwa filmy 02.11.05, 11:20 Bena Stillera omijam szerokim łukiem, czegokolwiek i gdziekolwiek by nie zagrał, jest okropny. Ale przypomniałam sobie właśnie, że obejrzałam ostatnio (niestety, też na Ale kino) pierwszy film George Lukasa, "THX 1138", polecam bardzo, jest niesamowity - bardzo oszczędna, jeśli chodzi o środki wyrazu, ale przejmująca antyutopia, ze świetnym Robertem Duvallem. To też a propos Christiana Bale'a, bo to ten sam nurt, co "Equilibrium". I z tej samej beczki, ale znowu staroć: "Fahrenheit 451" Truffaut. Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: dwa filmy 02.11.05, 11:37 Ben Stiller jako zjawisko artystyczne jest nawet dla mnie wielbicielki przedziwnych filmów nie do przyjęcia, ale masochistycznie interesuje mnie jako zjawisko socjologiczne. Ów "Zakazany owoc" wart jest rzucenia okiem chociażby ze względu na jedną scenę: grający epizodyczną rolę starego księdza Milos Forman opowiada o tym, że znał kiedyś pewną blondynkę w Pradze. A poza tym jest to film Edwarda Nortona, który przeciwieństwem Stillera się wydaje być. :) Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Re: dwa filmy 02.11.05, 23:43 broch napisał: > "The Machinist", paranoiczny bohater znakomicie zagrany przez Christiana Bale'a > "The sea inside" dobrze zagrany glowny bohater przez Javiera Bardema. Smutny i > heroiczny. Heroizm w dawce do przelkniecia. > > O ile "The Machinist" byc moze jeszcze w Polsce nie byl, "The sea inside" z > pewnoscia jest znany. Filmy europejskie trafiaja do Polski znacznie szybciej. Wlasnie skonczylam ogladac "Das meer in mir"-"The sea inside". Smutny, bardzo smutny film. Atutem tego filmu jest nie tylko glowny bohater ale jego relacje z innymi ludzmi, zwlaszcza z rodzina. Rozmowa ze starszym bratem jest doskonala. Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Opowiadania Juliana Barnesa 02.11.05, 11:34 a dokladnie tomik pt.'Lemon Table'. Znalezione dosc przypadkiem, zrobily na mnie bardzo duze wrazenie: dla Darii - mocne skojarzenia Kunderopodobne; dla Brocha - wyrazne nawiazania do klasycznej nowelistyki, w strone Manna; dla Beatanu - opowiadanie 'The story of Matt Israelson', moje chwilowo ulubione, z akcja w Krolestwie Szwecji z poczatku XX wieku; dla wszystkich - zestaw swietnie napisanych historii, ktore czyta sie powoli i ze smakiem, bardzo roznych i jednoczesnie polaczonych konsekwentnie prowadzona mysla przewodnia. Jesli mozecie, starajcie sie nie dowiedziec przed lektura, jaki jest klucz laczacy opowiadania - pierwsze z nich genialnie wprowadza w atmosfere i problematyke. Niestety nie ma 'Lemon Table' chyba (jeszcze?) po polsku - przynajmniej tak wynika z moich szybkich badan sieciowych. No i nie wiem, czy to jeszcze jest krotka polecanka. Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu Re: Opowiadania Juliana Barnesa 02.11.05, 11:57 nienietoperz napisał: > Jesli mozecie, starajcie sie nie dowiedziec przed lektura, jaki jest klucz > laczacy opowiadania - pierwsze z nich genialnie wprowadza w atmosfere i > problematyke. A ja szperając w sieci w poszukiwaniu szwedzkiego tłumaczenia opisanych przez Ciebie opowiadań natknęłam się na recenzję (dosyć niepochlebną niestety) jakiegoś szwedzkiego czytelnika i już wiem, co jest kluczem :( Ale jeszcze bardziej mnie to do lekturki zachęciło. Tylko, że w żadnym szybkoczytelnianym dla mnie języku jeszcze niedostępna... > No i nie wiem, czy to jeszcze jest krotka polecanka. Na szczęcie nie ustanowiliśmy norm krótkości/długości polecanek. I za to (m.in.) lubię TWA! Beata w drodze do Berlina Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu festiwal poezji im.Herberta ze szwedzkimi wtrętami 16.11.05, 09:19 Szybka polecanka bardzo prywatna i krakowska dla frakcji warszawskiej :) Nie będę niestety sama - ale polecam spotkanie ze szwedzkim kandydatem do nagrody Nobla od lat wielu, wspaniałym Tomasem Tranströmerem. kulturalna.warszawa.pl/main.php?dzial=news&strona=aktualnosci&ne_id=790 Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu Re: festiwal poezji im.Herberta ze szwedzkimi wtr 16.11.05, 10:17 Jeszcze o festiwalu poezji i Transtömerze. Okazuje się, że nie tylko w stolicy.... rzeczpospolita.pl/dodatki/dodatek3_051112/dodatek3_a_2.html A tutaj info o szwedzkim poecie :) rzeczpospolita.pl/dodatki/dodatek3_051112/dodatek3_a_13.html :) Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu Re: Szybka wrzuta 25.11.05, 11:44 Jeszcze jedna szwedzko-polska polecanka dla frakcji warszawskiej:) Bo zanim udacie się na spotkanie z poetą Tranströmmerem o 19.30 to warto posłuchać wykładu o szaleństwie-nieszaleństwie największego szwedzkiego dramaturga... 26 listopada, godz. 15.00 Teatr Narodowy, scena przy Wierzbowej wykład otwarty, wstęp wolny www.narodowy.pl/play.php?id=8833 Polecam i pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: Szybka wrzuta 25.11.05, 12:39 Obawiam się, że o tej porze jeszcze będę ciężko pracować :( Poza tym jakoś mnie ten Transtrommer nie pociąga zbytnio, a wieczorem będziemy piwo pić, a nie spotykać się z jakimiś poetami ;) Chociaż, właściwie, jedno drugiego nie wyklucza... Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta errata 25.11.05, 12:45 Chciałam powiedzieć oczywiście, że Strindberg mnie nie pociąga :( Odpowiedz Link Zgłoś
griszah Re: errata 25.11.05, 13:23 aaneta napisała: > Chciałam powiedzieć oczywiście, że Strindberg mnie nie pociąga :( Dlaczego, bardzo przystojny gość ;): img452.imageshack.us/img452/560/auguststrindberg5se.jpg :). Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu Re: Szybka wrzuta 03.12.05, 10:43 Polecanka poranna wyczytyna w DN, jak komuś nie chce się przeorywać całej Iliady czy Don Kichota... www.extremely.com/hgb-index.html Dla zachęty: Becketta "Czekając na Godota" ActI. "It's hopeless. My boots dont't fit. Where is God?" ActII. The same thing. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Usual suspects 03.12.05, 17:03 znaczy 'Podejrzani' jutro na TVP1 o 21:15 Polecam wszystkim, co nie widzieli, bo to jeden z najlepiej napisanych kryminałków filmowych, z obłędnym scenariuszem i rewealcyjnym Kevinem Spacey w roli całkiem głównej. P:) Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Usual suspects 03.12.05, 18:33 Dzięki za namiar, gdyby nie Twoja wrzuta, pewnie bym przegapiła, a tak już się szykuję:) Przy okazji pytanie, czy we wtorek warto zarywać kawałek nocy dla filmu Vidocq (TVP 2, 22.50). Streszczenie brzmi nader zachęcająco, kiedyś nawet czaiłam się na ten film, ale czasami to co brzmi zachęcająco, de facto wcale takie nie jest. Oglądających uprasza się o komentarze:) P:) Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Usual suspects 03.12.05, 18:43 bardzo - doskonały wizualnie, nawet miejscami zbyt, bo efekciarstwo trochę przykrywa niezbyt lotną fabułę, ale ogląda się go nader dobrze i przyjemnie:) P:) Odpowiedz Link Zgłoś
ash3 Re: Usual suspects 07.12.05, 10:01 Obejrzałam po raz drugi. Po raz pierwszy - pamiętam, że wtedy przegapiłam sam początek - widziałam kilka lat temu i wywarł na mnie piorunujace wrażenie (Kevin Spacey, oraz zasługa scenariusza i akcji). Tym razem postanowiłam oglądać "na zimno", nadal robi ogromne wrażenie. Odpowiedz Link Zgłoś
ash3 Re: Szybka wrzuta 07.12.05, 09:58 Jeśli ktoś miałby ochotę na radio, to dzis zaczyna się (kolejna) seria czterech słuchowisk według WPSCz Prousta. Tutaj więcej info: www.polskieradio.pl/dwojka/artykul.aspx?id=72 W każdą kolejną środę grudnia. Odpowiedz Link Zgłoś
kawa_malinowa Maria Peszek "miastomania" 18.12.05, 14:26 Bardzo przyjemna płyta, do której dobrze się zasypia i która tak łagodnie budzi człowieka, że nie strach juz spojrzec na blokowisko za oknem (dziecko z kamienicy od pazdziernika mieszka w takim fuj! bloku). Pewnie fajnie tez slucha sie w sluchawkach, po miescie chodząc - sprawdzę, kiedy zrobie soibe prezent i kupie discmana. Muzyka swietna. Co do tekstow mam nieco watpiliwosci, z pewnoscia plyta mojego zycia to to nie jest. Mimo calego tego flirtu z naiwnością rymów częstochowskim i ze śpiewaniem o niczym momentami, całośc wypada bardzo zgrabnie. Taka zabawa wlasnie kiczem. I przyjemnie sie slucha, nastroj poprawiają..... Taka delikatnosc, naiwnosc i chyba kobiecosc. A moja ulubiony fragment: "mam kota na goracym dachu mojej glowy, on czuwa nad smakiem i kolorem moich nocnych spraw" Odpowiedz Link Zgłoś
kubissimo Re: Maria Peszek "miastomania" 18.12.05, 14:27 a ja wlasnie uwazam, ze muzycznie nie do konca (np. te meskie chory w pierwszym kawalku - bez sensu), za to tekstowo bardzo fajnie prosto, ale fajnie Odpowiedz Link Zgłoś
kawa_malinowa Re: Maria Peszek "miastomania" 18.12.05, 14:38 Żle napisałam - instrumentalnie bardzo w porządku :) A. Zapomniałam byłam - jedną piosenkę śpiewa FISZ :) Odpowiedz Link Zgłoś
kubissimo Re: Maria Peszek "miastomania" 18.12.05, 15:11 przy zalozeniu, ze Fisz spiewa ;) Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Maria Peszek "miastomania" 30.12.05, 13:31 Od kilku dni obcuję z płytą Marysi i jestem zachwycona. Nie mam prawie wcale zastrzeżeń ani do muzyki, ani do słów, bo tworzą idealną całość. Kawa słusznie prawiła o delikatności, naiwności i kobiecości płyty. Głoś Marysi ukoi każdy ból. To śliczna płyta dla każdego i polecam ją gorąco wszystkim Twaczom. Tym z daleka także, warto ją zdobyć, wierzcie mi. Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
kubissimo Re: Maria Peszek "miastomania" 30.12.05, 18:21 no to nie wiem, czy np. ten patetyczny chor meski w pierwszym kawalku nalezy traktowac jako: a) delikatność b) naiwność c) kobiecość plyta jest dobra, ale trafia sie kilka takich niefajnych pomyslow, ktore nie pozwalaja na zachwyt totalny. szkoda, no ale z drugiej strony to przeciez solowy debiut. czekam na druga plyte :))) Odpowiedz Link Zgłoś
ash3 Metafora pieluszki 30.12.05, 12:18 Taki mały esej poetki (która zreszta sama jest mamą). do przeczytania: www.radio.com.pl/kultura/temattygodnia/default.asp?id=324&md=0 Odpowiedz Link Zgłoś
kawa_malinowa Fight Club (podziemny krąg) 30.12.05, 13:31 Pewnie już wszyscy zdążyli zobaczyc, bo film ma lat sześć, ale co tam... widziałam w tym tygodniu i po prostu wyżął mój mózg, a potem strzepnął i zostawił w dziwnym stanie. W Sylwestra oglądamy to znów :) Marla singer paląca papierosa za papierosem na spotkaniach dla chorych na gruzlice- moja nowa idolka. Stwierdzilam nawet, ze Brad Pitt to niezłt aktor :) Kilka cytatów: W tym teatrze masowej destrukcjizajmujemy miejsca w pierwszym rzędzie. Bezsenno?ć sprawia,|{y:i}że nic nie jest realne. Wszystko wydaje się odległe. Wszystko jest kopiš kopii jeszcze innej kopii. Odnalazłem wolno?ć.Utrata nadziei wyzwoliła mnie. Slizgaj się. Jej filozofiš życiowš było to,|{y:i}że mogła umrzeć w każdej chwili. To, że jeszcze nie umarła,|{y:i}było dla niej tragediš. To wszystko nie musi się|układać w jednš cało?ć. To nie jest prawdziwa próba samobójstwa.|To raczej rozpaczliwe wołanie o pomoc. Słyszałe? już kiedy?|{y:i}ostatnie tchnienie umierajšcego? Musisz rozważyć możliwo?ć,|że Bóg cię wcale nie lubi.Nigdy cię nie chciał.|Najprawdopodobniej cię nienawidzi. Naszš wielkš depresjš jest życie. Całe gówno tego ?wiata|składa się na ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Re: Fight Club (podziemny krąg) 30.12.05, 13:48 Klasyka, Kawo, klasyka to jest w istocie! Brad Pitt jest niewatpliwie dobrym aktorem, pod warunkiem, ze pozwoli mu sie grac bohatera nakreconego, nadaktywnego, pelnego nieskoordynowanej energii (vide 'Snatch' i '12 malp'). Ed Norton i piekna Helena sa OK niezaleznie od tego co im sie kaze grac. W razie zainteresowania dosc interesujacy esej na temat 'meskosc wspolczesna a Tyler Durden vs Narrator', niestety po angielsku: www.criticism.com/md/fightclub.html I jeszcze moj ulubiony cytat This is your life and it's ending one minute at a time. Pozdrowienia, NN Odpowiedz Link Zgłoś
kubissimo Re: Fight Club (podziemny krąg) 30.12.05, 18:25 pewnie widzialas go na kompie, lub dvd szkoda, bo w kinie Fight Club to takie uderzenie cegla miedzy oczy :) polecam ksiazke, ale w oryginale (zreszta nie wiem, czy byla tlumaczona na polski) Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Fight Club (podziemny krąg) 30.12.05, 18:50 była, jako jedyny text palahniuka zresztą. ale sa szanse na resztę:) P:) Odpowiedz Link Zgłoś
broch polecanki/niepolecanki 30.12.05, 18:11 Z okazji Swiat zgodzilem sie i rodzinnie poszlismy na polecanke: Kroniki Narnii. Film dla dzieci, ale ja dziecko jestem i film bardzo podobal sie (wszystkim). Zdecydowanie lepszy niz ostatni filmowy Harry Potter, fantastyczna scenografia. Bardzo dobra filmowa basn. Dzieciom spodoba sie (uwaga, nawet w scenach bitewnych nie widac krwi. Moim zdaniem plus) a (zdziecinnialym) doroslym rowniez. niepolecanke: Choc w "dziedzinie" romansow jestem totalna opornica suwakowa, wybralismy sie na "Memoirs of geisha". Przyznaje ze powiesci Goldena nie czytalem. Film po prostu slaby. Wydawaloby sie ze romans oznacza emocje (a wlasciwie ich nadmiar). Ten film jest ich kompletnie pozbawiony. Sledzi sie losy malej dziewczynki ktora wbrew przeciwnosciam losu (?) staje sie slynna gejsza, bez szczegolnego zaangazowania, w pewnym momencie zaczelo mniue dreczyc pytanie: "co mnie to obchodzi"? I nie tylko mnie, obie moje dziewczyny rowniez zaczely dyskretnie spogladac na zegarki (choc pozniej niz ja :) ). Na koniec filmu sporo oklaskow, ale naprawde nie wiem dlaczego. Jutro idziemy (prawdopodobnie) na filmowy poranek: "Munich/Monachium" Spilberga. Mam nadzieje ze filmowy rok zakonczy sie mniej ponurym akcentem (niz gejsza). Z ksiazek polecam "Zimne opowiesci" przez Vergilio Pinera. Na polski nie tlumaczone, ale kto nie czytal ten stracil (bardzo). Z powiesci nudnych polecam Claude Simona "Georgiki" tez nie przetlumaczone. Polecam z zastrzezeniem iz wymagaja nieco zboczonego gustu. Nie dla wszystkich ("Droga przez Flandrie" moze byc papierkiem lakmusowym :) ) tyle Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Re: polecanki/niepolecanki 30.12.05, 18:25 Ja tez bylam ze Starszym na Kronikach Narnii i musze powiedziec, ze to film w kategorii "kino familijne" wiec Brochu juz tak nie uciekaj strone tego infantylizmu;) Ale musze powiedziec, ze od strony technicznej przypominal mi Harrego Pottera. Filmowe Kroniki to tak jakby mieszanka Harrego Pottera z Krolowa Sniegu obramowane Lewisem. Odpowiedz Link Zgłoś
kawa_malinowa Marcin Styczeń 30.12.05, 22:35 www.marcinstyczen.art.pl/pmp3/mp3.html Nie bezkrytycznie, ale coś tu zdecydowanie jest. Zwłaszcza "kobieta" (takie skojarzenia) i przede wszystkim "Epilog cervantesa". To mnie powala. Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Marcin Styczeń 31.12.05, 11:08 A ja w takim razie muszę się pochwalić, że Marcin Styczeń uświetnił swoim występem wieczór poetycki Julki przed dwoma laty u niej w szkole. Niezwykle nam się podobał. Rzeczywiście jest w nim coś:) Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
broch Monachium i Pinget 03.01.06, 18:08 polecam, film bardziej analityczny niz emocjonalny (plus). Opowiada (rowniez) nieznna (dla mnie) czesc historii po zamachu na miasteczko olimpijskie. Dla (hmm..) mojego pokolenia to rowniez przypomnienie wydarzen ktorymi zylo sie wowczas. Film najczesciej (w Stanach) odczytywany jako protest przeciw wszelkiej przemocy (vide Iraq) poniewaz ta powoduje wylacznie eskalacje terroryzmu. Moim zdaniem film pokazuje co innego: dzisiaj ludzkosc jest tak zaplatana w terroryzm iz obie opcje ("retaliation"(??) lub brak reakcji) sa zle. Ksiazki: staroc :) nie tlumaczony na polski Robert Pinget "Inquisitory/L'Inquisitoire" (nie mam dostepu do francuskiego oryginalu - powiesc "stara" 1962). Kolejny gigant francuskiej nouveau roman nie znany w Polsce (a szkoda). Powiesc w formie pytan i odpowiedzi podczas przesluchiwania swiadka nie zdefiniowanego przestepstwa. Rzecz dzieje sie w Agapa ("pingetowski" odpowiednik Macondo/Yoknapatawpha County). Bohater - sluzacy na zamku przez przypadek mogl byc swiadkiem zbrodni. Przesluchiwany nigdy nie odpowiada bezposrednio na pytania, lecz tworzy siec polprawd, odwolan do innych wydarzen zalewajac przesluchujacego (i czytelnika) nie istonymi informacjami. W efekcie trudno jest dosc jakie przestepstwo zostalo faktycznie popelnione i dlaczego sluzacy jest przesluchiwany. Odpowiedz Link Zgłoś
kubissimo Re: Szybka wrzuta 09.01.06, 23:50 nie jestem wielkim fanem filmow sensacyjnych z reguly zachwyca mnie jeden na 10 lat lata 70 - Ojciec chrzestny (chociaz i tak uwazam, ze wtedy oskara powinien dostac Kabaret) lata 80 - Nietykalni lata 90 - Tajemnice L.A. a na obecna dekade chyba juz mam kandydata, bo wlasnie obejrzalem bardzo dobry hongkoński (ponoć jest takie słowo) film Infernal Affairs, po polsku bodajze Piekielna gra znakomicie skonstruowana opowiesc i bardzo dobrze nakrecony film jak ktos lubi, to polecam, a jak nie lubi, to tez polecam :) Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Re: Szybka wrzuta 09.01.06, 23:53 Wydaje mi sie, Kabaret dostal wtedy Oskara. Odpowiedz Link Zgłoś
kubissimo Re: Szybka wrzuta 09.01.06, 23:57 no wlasnie nie dostal caly worek oscarow (aktorka, aktor drugoplanowy, rezyseria, zdjecia, muzyka, i kilka innych), ale nagrode za najlepszy film zgarnal Ojciec chrzestny Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Re: Szybka wrzuta 10.01.06, 00:13 Kwestia kwestii jak to zwykle bywa przy oskarach. A Liza Minelli byla niesamowita... Odpowiedz Link Zgłoś
kubissimo Re: Szybka wrzuta 10.01.06, 00:17 wręcz obłęna, ale patrząc z jej punktu widzenia, to nie wiem, czy to takie fajne zgrać rolę swojego życia na początku kariery, a potem już tylko się starzeć i coraz bardziej rozmieniać się na drobne Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Re: Szybka wrzuta 10.01.06, 00:25 Pamietam, ze w latach 80- tych probowala spiewac. Byl z nia jakis teledysk i miala koncerty w Niemczech. Jednak sukces z Kabaretu bvl w jej przypadku jednorazowy. Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Re: Szybka wrzuta 10.01.06, 00:27 Moj tato mial w domu plyte z piosenkami z Kabaretu- taki wielki czarny krazek. Odpowiedz Link Zgłoś
kawa_malinowa PIŁA 2 10.01.06, 11:21 Bo to nie jest film, w czasie którego sikamy ze strachu, cause producenci mieli znajomości w fabryce keczupu. Nie, zdecydowanie. Mnie ten film lekko przeraził, ale ze względu na to, co może się kryć w ludzkiej głowie.... Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: PIŁA 2 10.01.06, 12:05 Na bogi, Karolino!!! Cóż Cię skłoniło do pójścia na taki film? Nawet mój kolega z pracy, który oglada WYŁĄCZNIE horrory i filmy katastroficzne stwierdził, że Piła jest zbyt krwawa;) I jeszcze z Twoimi czarnymi myślami??? No nie. Miałam to napisać w wątku o utracie sensu, ale napiszę teraz, bo mi sie przypomniało. Polecam Ci szczerze i gorąco fabularyzowany film Czekając na Joe, o dwóch himalaistach i o tym, jak jeden z nich łamię sobie nogę wysoko w górach i potem walczy długo o przeżycie. Film robiący tym większe wrażenie, że przedstawione przez aktorów wydarzenia przeplatane sa osobistym komentarzem prawdziwych uczestników tychże wydarzeń. Nieprawdopodobna wola życia tych ludzi, a zwłaszcza tytyłowego Joe musi zrobić wrażenie na największym sceptyku i pesymiście. Polecam ten film Tobie szczególnie, ale właściwie każdemu. P:) Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Dotkniecie pustki 10.01.06, 12:44 Ten film o ktorym piszesz Dario powstal na podstawie ksiazki Joe Simpsona "Dotkniecie pustki"- autentyczna relacja z gorskiej wyprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Dotkniecie pustki 10.01.06, 14:22 Rozumiem Stello, że oglądałaś. I jak Ci sie podobał? Jestem ciekawa, czy też doradzałabyś ten film/książkę Kawie? P:) Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Re: Dotkniecie pustki 10.01.06, 16:55 Ogladalam a jakze. Tym bardziej, ze kiedys widzialam Simona, partnera Joe w Tatrach jak sie wspinal z moim kolega. Bylo to akurat rok po tych wydarzeniach. Simon przyjechal do Polski z 3 innymi Anglikami na zaproszenie naszego Klubu. Tych ktorzy akurat wspinali sie w Tatrach z Simonem przestrzegano aby brali ze soba spadochron bo Simon lubi przecinac line;) Polecam jak najbardziej i film i ksiazke. Zreszta Simpson jest plodnym pisarzem i inne jego ksiazki tez sa fajne. John Krakauer tez pisze swietne ksiazki i alpinistach. A z naszych rodzimych to polecam: "Wyzej niz kondory" Wiktora Ostrowskiego oraz "Atak rozpaczy" Artura Hajzera. Odpowiedz Link Zgłoś
kawa_malinowa Re: PIŁA 2 10.01.06, 14:52 Dziekuje. Poszukam. Na bogi, Karolino!!! Cóż Cię skłoniło do pójścia na taki film? Nawet mój kolega > > z pracy, który oglada WYŁĄCZNIE horrory i filmy katastroficzne stwierdził, że > Piła jest zbyt krwawa;) I jeszcze z Twoimi czarnymi myślami??? No nie. Skłoniło mnie to, że zostałam zaproszona... Jak stwierdzil ojciec mojej Najlepszej- dziewczyn sie na horrory nie zabiera. Cóz... cała ta sytuacja... Mogę Ci to napisać na majla, ale nie wiem, czy chcesz. Na pewno nie tutaj - zbyt łatwo mnie znaleźć. Ktoś z kim byłam prosił mnie - "tylko proszę, nie krzycz głośno", ale film naprawde mi sie podobał. Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: PIŁA 2 10.01.06, 15:39 Ależ ja bardzo lubię horrory, bardzo. Ostatnio nawet oglądałam Świt żywych trupów, bo leciał na Canal+ (na bilety trochę jednak byłoby mi żal forsy), wiem jedynie, że akurat Piła jest niezwykle, powtarzam niezwykle krwawa, a poza ta krwia niewiele jeszcze się liczy i dlatego się zdziwiłam. Z tego co piszesz jestem w blędzie, co do tej pozycji, więc zwracam honor. A o szczegółach chętnie poczytam na gazetowym privie, jeśli beziesz miała ochotę napisać:))) P:) Odpowiedz Link Zgłoś
kubissimo Re: PIŁA 2 10.01.06, 12:41 >Mnie ten film lekko przeraził, ale ze względu na to, co może się kryć w ludzkiej głowie.... masz na mysli glowe scenarzysty, tak? :) Odpowiedz Link Zgłoś
kawa_malinowa Re: PIŁA 2 10.01.06, 14:50 Posrednio. Ale cala ta intryga.... oł gasz :) tyle powiem. Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: PIŁA 2 10.01.06, 15:26 no, to poczekaj na Hostel Eli Rotha prezentowany przez Tarantino (rzecz dzieje sie w Europie)... Oczywiscie Audition (jesli ktos z milosnikow chorych filmow nie widzial) w rezyserii Takashi Miike Odpowiedz Link Zgłoś
kubissimo kiss kiss bang bang 13.01.06, 23:08 bardzo przyjemna komedia z duza iloscia czarnego humoru ktos tam przed chwila szowinistycznie zadbal tylko o TWAczy, wiec jako zagorzaly feminist staram sie TWAczkom to zrekompesnowac i powiem, ze w ramach bonusa maja w filmie Robert Downey'a Jr ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kawa_malinowa COMA 14.01.06, 20:17 w sumie jedna piosenka- 100 tysiecy jednakowych miast. trafia do mnie jak malo co ostatnio :) szczegolnie tekst. moge Wam wyslac. (chociaz wlasnie sluchany iggy pop i "beside you" poprawia mi humor) Odpowiedz Link Zgłoś
kawa_malinowa Re: TUTAJ JESTEM..... 15.01.06, 12:48 Za szybko poszło, przepraszam. "Tutaj jestem" czyli starenka juz w sumie (prawie dziesiec lat) plyta Grzegorza Turnaua znaleziona przeze mnie ostatnio i zameczana po kilka godzin dziennie. Spiewane wiersze Brzechwy, Iwaszkiewicza, Staffa, Lesmiana. Swietnie napisana muzyka, niesamowicie wszystko pomyslane. Tak z połowa piosenek to po prostu to co chcialabym uslyszec :) "Wzdluz ulic" Brzechwy zupelnie do mnie nie przemiawialo z kartki -ale tutaj.... Moim zdaniem Turnau moglby najbardziej kiepski wiersz zaspiewac i to juz bylaby duzo lepsza poezja.... A moje absolutnie ulubione - tekst optymizmem nie napawa, ale juz w tym wykonaniu... to po prostu mnie podnosi to lotu: Smutki ( muzyka Grzegorz Turnau, słowa Jan Brzechwa ) Dwadzieścia cztery smutki to zwykła nasza doba. I dzień jest nie za krotki, i noc się nam podoba. Deszcz pada nieustanny i nudny, i nużący, za oknem chodzą panny smucące się niechcący (niechcący...) Za oknem wieczór spływa po dachach i po rynnach, i ciemność odpoczywa bezpieczna i bezczynna. Dwadzieścia cztery smutki... Usiądę sam za stołem, zamyślę się wieczyście o życiu niewesołym, przez które ze mną szliście. O naszym domu niskim i o wysokim niebie, o wszystkich i o wszystkim - i za was, i za siebie. Dwadzieścia cztery smutki... Odpowiedz Link Zgłoś
kawa_malinowa Re: TUTAJ JESTEM..... 15.01.06, 12:56 www.turnau.com.pl/1.htm I stad prosze sobie sciagnac "dotad doszlismy", czyli to co mam w sygnaturce :) z reszta sciagnijcie sobie wszystko :) Odpowiedz Link Zgłoś
kubissimo Re: TUTAJ JESTEM..... 15.01.06, 13:42 bardzo lubie poczatek tej piosenki "dotąd doszlismy, tu sie rozwiazaly koniec z poczatkiem" ostatnio sobie sluchalem (i spiewalem) w zwiazku z pewna sytuacja ehhh nikt nie przyplywa Odpowiedz Link Zgłoś
kawa_malinowa Re: TUTAJ JESTEM..... 15.01.06, 16:01 tego sie chyba zawsze slucha w zwiazku z jakimis sytuacjami.... bo ja np. czytalam Homera (wciaz czytam) i bylo mi tak jakby juz bylo za pozno.... serdecznosci. Odpowiedz Link Zgłoś
kawa_malinowa duma i uprzedzenie 15.01.06, 22:13 polttora godziny usmiechu - po postu ;) i co z tego, ze obcieli moja ulubiona kwestie? Cóz, Lizzy - powiedzial ktoregos dnia. - wyglada na to, ze twoja siostra jest nieszczesliwie zakochana. wmoje gratulacje. nieszczesliwa milosc to obok zamazpojscia najgoretsze pragnienie kazdej panny. ma przynajmniej o czym rozmyslac i czuje sie wyrozniona wsrod swoich towarzyszek" - Jane Austen "Duma i uprzedzenie" :))) Odpowiedz Link Zgłoś
kubissimo Good Night, and Good Luck 16.01.06, 00:22 kolejny film o senatorze McArthurze tym razem historia opowiedziana przez George'a Clooney'a i z punktu widzenia dziennikarza, ktory McArthura pograzyl ja wiem, ze polityka w kinie to nie brzmi szczegolnie dobrze, ale film oglada sie niezle, a do tego sa mocne bonusy w postaci dobrych zdjec i naprawde swietnej muzyki (Dianne Reeves) Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Re: Good Night, and Good Luck 16.01.06, 11:05 A kto to senator McArthur? Czyzby jakies skrzyzowanie senatora McCarthy'ego i generala MacArthura? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
kubissimo Re: Good Night, and Good Luck 16.01.06, 15:34 aaaaaaa sorry pisane po polnocy i lekko pod wplywem :D Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Radiohead, Glastonbury 1997 18.01.06, 11:07 Nie wiem, o ile ktokolwiek jest zainteresowany; w razie czego podaje link z koncertem, bedzie dostepny w sieci do poniedzialku: www.bbc.co.uk/radio1/alt/tracklistings/lamacq_tracklistings2003.shtml (wystarczy kliknac na 'Lamacq Live' i ewentualnie przewinac godzinke do przodu, zeby trafic prosto na koncert). Odpowiedz Link Zgłoś
broch 1) rozczarowanie: Broken flowers 18.01.06, 18:23 tandem Jarmusch/Murray Wysoko oceniony, moim zdaniem za nazwiska. Murray to deja vu Lost in Translation. Warto zdobyc sciezke dzwiekowa. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: 1) rozczarowanie: Broken flowers 21.01.06, 23:10 Murray zawsze gra tak samo (moze po prostu jest soba). Taki sam byl nawet w "Life aquatic with Steve Zissou". chociaz konwencja filmu nieco inna. Szkda. Ale podobalo mi sie w "Broken flowers" ze zakonczenie nic nie wyjasnia. O muzyce pomyslalam tak, jak Ty, ze fajnie byloby miec sciezke! Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: 1) rozczarowanie: Broken flowers 22.01.06, 05:52 Tak, ale "Life.." rowniez wyszlo po "Lost.." (hmm, ach te skroty :)) ) We wczesniejszych filmach nie jest taki "murrayowaty". Zakonczenie zas to typowy Jarmusch czyli jest jarmuschowata :)) Chyba recenze narobily mi zbyt wiele smaku i stad pewne rozczarowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: 1) rozczarowanie: Broken flowers 22.01.06, 22:58 Wczesniejszych filmow z Murrayem nie ogladalam, znalam go tylko z nazwiska (chyba - ale moze po prostu nie pamietam?)... Jarmuscha i tak najbardziej lubie "Ghost Dog" :-)Ale Kwiaty mnie nie rozczarowaly, jakos nie oczekiwalam po nich duzo wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś