Dodaj do ulubionych

Głupie pytania 2

29.11.05, 10:25
bo tamte się rozrosły jak ego pana prezydenta.
Obserwuj wątek
    • braineater Sport 29.11.05, 10:28
      grupowy w dodatku:)
      Klasyczne pytanie, na które odpowiadało mi już chyba z tysiąc osób, ale żadna
      nie sprawiła bym odpowiedź rozumiał. A w dodatku sa one dwa, te pytania:
      Kiedy do cholery jest ten idotyczny spalony?!
      Co to jest pułapka ofsajdowa i dlaczego jakoś sie z tym spalonym wiąże?

      P:)
      A potem będę miał pytanie do Toperza, o proste wytłumaczenie zasad krykieta, bo
      jak nie grają flamingami to ja nic nie rozumiem:)
      • brunosch Spalony 29.11.05, 10:37
        najlepiej to chyba wytłumaczyła moja koleżanka, cytuję:

        Spalony:
        przyjmujący piłkę (podanie) gracz białych znajduje się pomiędzy bramkarzem
        czerwonych, a ostatnim piłkarzem czerwonych:
        C-Biały(p)-BC

        Chodzi o to, żeby nie zostawiać przy bramkarzu strony przeciwnej jednego
        zawodnika który będzie "czekał" na dalekie podania - wtedy gra straciłaby wiele
        ze swego "uroku" ganiania stadami od bramki do bramki...
        • nienietoperz Re: Spalony 29.11.05, 12:21
          Najpierw ad spalony, to znaczy trzy uwagi do definicji brunoscha, interpretacji
          diffie i uwaga ogolna.

          1. Za ostatnim pilkarzem druzyny atakujacej (bialych) w chwili podania nie moze
          byc mniej niz dwoch pilkarzy przeciwnika (zazwyczaj jeden z nich to bramkarz,
          ale jesli bramkarz akurat podpisuje autografy pod bramka przeciwna, to nadal
          potrzeba dwie jednostki, zeby wszystko bylo OK).

          2. W interpretacji przez diffie chodzi glownie o to, ze od niedawna pojawilo sie
          pojecie gracza niezaangazowanego w gre - to znaczy jesli napastnik bialych
          podpisuje autografy za bramka czerwonych, to cokolwiek sie za nim dzieje, pod
          warunkiem, ze grzezcnie podpisuje, nie odwraca sie i w futbol nie angazuje, przy
          analizie 'spalonego' go nie uwzgledniamy

          3. Spalony w pilce noznej to maly pikus. Spalonego w rugby zrozumiec, to jest
          dopiero cos! Usiluje od dokladnie 20 miesiecy, i nic, mimo pomocy miejscowych
          ekspertow.


          O krykiecie za troche.
          Dla nabrania apetytu proponuje przyjrzec sie relacji na zywo z aktualnie
          odbywajacego sie Testu Anglia-Pakistan. Ciekawe, czy Was zacheci :-)

          sport.guardian.co.uk/cricket/overbyover/story/0,16077,1639673,00.html
      • beatanu o spalonym 29.11.05, 10:49
        Braineater!

        Dzięki Twojemu pytaniu zrozumiałam w końcu o co chodzi z tym spalonym!!!! Mnie
        tłumaczono może tylko dziewięćset razy ale i tak nie potrafiłabym przy
        następnym meczu tego wyłapaó...
        Poczytałam tu u ówdzie, niestety mam wrażenie, że polska wersja na Wikipedii
        jest mniej przejrzysta - przynajmniej w porównaniu ze szwedzką albo angielską (
        o ile tę ostatnił zrozumiałam :)
        Dla odważnych: pl.wikipedia.org/wiki/Spalony_(pi%C5%82ka_no%C5%BCna)

        A tutaj dość przejrzysty obrazek przy najbardziej typowej sytuacji.
        www.localdial.com/users/mermaid/offside.htm
        Oczywiście wariantów jest milion. Tutaj kilka:
        www.1st-in-soccer.com/images/offside%20rule.jpg
        O pułapce offsajdowej nie wiem nic. I chętnie się dowiem.
        B
        • diffie Re: o spalonym 29.11.05, 11:25
          Jestem święcie przekonany, że im bardziej człowiek wgłębia się w problematykę
          "spalonego", tym mniej ją rozumie. Beatanu była uprzejma podać link do wiki, a
          tam znajdujemy podstawowe rozstrzygnięcia International F.A. Board. Problem w
          tym, że nasz PZPN przyjął postanowienia uzupełniające. Tego co niżej, lepiej nie
          czytać, pamiętajcie, że uprzedzałem !

          Postanowienia PZPN

          1. Zawodnik podczas zawodów może wielokrotnie być uznanym za spalonego i nie
          podlega karze indywidualnej z tytułu uporczywego naruszania przepisów gry.

          Pozycja spalona
          2. Liniami oceny pozycji spalonej są: - linia środkowa pola gry,
          - linia piłki,
          - linia wyznaczająca położenie przedostatniego zawodnika drużyny broniącej.
          3. Zawodnik znajdujący się na linii środkowej pola gry nie narusza przepisu o
          spalonym.
          4. Zawodnik drużyny broniącej, który w wyniku akcji przejściowo znalazł się poza
          linią boczną lub bramkową, przy ocenie spalonego jest traktowany jako
          przebywający na polu gry.
          5. Zawodnik drużyny atakującej, który stoi w jednej linii z murem obronnym,
          ustawionym równolegle do linii bramkowej przez zawodników drużyny broniącej, nie
          znajduje się na pozycji spalonej.

          Spalony
          6. Elementami aktywnego udziału w grze, za który sędzia ukarze zawodnika
          przebywającego na pozycji spalonej, są: - przeszkadzanie w grze - poruszanie się
          w kierunku przeciwnika lub piłki i wpływanie przez to na rozwój gry; nie jest
          konieczne wejście w kontakt z piłką tub z przeciwnikiem, aby zostać ocenionym
          jako przeszkadzający w grze,
          - przeszkadzanie przeciwnikowi - uniemożliwienie przeciwnikowi poruszania się w
          kierunku piłki; przeszkadzanie oznacza również aktywnie fizyczne lub słowne
          rozpraszanie przeciwnika,
          - odnoszenie korzyści z przebywania na tej pozycji - bycie wystarczająco blisko
          gry, aby bezpośrednio skorzystać z nieskutecznej interwencji przeciwników.
          Aktywność może również przejawiać się jako próba, usiłowanie zagrania piłki, czy
          uniemożliwienie przeciwnikowi swobodnego zagrania piłką lub poruszania się.
          Aktywny udział może występować bez bezpośredniej bliskości piłki.
          7. Zawodnik przebywający na pozycji spalonej może zostać ukarany za aktywny
          udział w grze, jeżeli przejawia się on począwszy od momentu zagrania lub
          dotknięcia piłki przez współpartnera do czasu, kiedy: - piłka zostanie zagrana
          przez zawodnika jego drużyny, który nie jest spalony,
          - przeciwnik wejdzie w posiadanie piłki lub zagra ją w sposób kontrolowany,
          - piłka wyjdzie z gry.
          8. Podstawą do oceny spalonego nie jest moment otrzymania piłki przez zawodnika,
          lecz moment zagrania względnie dotknięcia piłki przez jego współpartnera.
          Zawodnik, który w momencie zagrania względnie dotknięcia piłki przez
          współpartnera nie jest na pozycji spalonej, a podczas lotu piłki wybiegnie i
          znajdzie się bliżej linii bramkowej przeciwnika niż przedostatni zawodnik
          drużyny broniącej - nie jest spalony.
          9. Zawodnik, który przebywał na pozycji spalonej w momencie oddania strzału
          przez współpartnera i bezpośrednio po odbiciu się piłki od poprzeczki, słupka
          bramkowego lub przeciwnika broniącego bramki i bierze, według opinii sędziego,
          aktywny udział w grze, to staje się spalonym.
          10. Zawodnik, który w momencie przekazania piłki, przez współpartnera przebywał
          na pozycji spalonej i bezpośrednio po tym zmienił miejsce, w którym nie znajduje
          się już na pozycji spalonej i zdaniem sędziego bierze aktywny udział w grze -
          staje się spalonym.
          11. Jeżeli zawodnik znajdujący się na pozycji spalonej przejął piłkę zagraną
          przez zawodnika drużyny przeciwnej - nie jest spalony, pomimo, że przejawiał
          aktywność i odniósł korzyść z przebywania na tej pozycji. Zagranie piłki przez
          zawodnika "drużyny przeciwnej musi mieć charakter zagrania w pełni kontrolowanego.
          12. Jeżeli zawodnik znajdujący się na pozycji spalonej przejął piłkę zagraną
          przez współpartnera nie w jego kierunku, ale odbitą po drodze od przeciwnika (na
          przykład od jego pleców) jest spalony, gdyż odniósł korzyść z przebywania na tej
          pozycji, po zagraniu piłki przez współpartnera.
          13. Jeżeli zawodnik znajdujący się na pozycji spalonej przejął piłkę zagraną
          przez przeciwnika, która po drodze odbiła się od pleców swojego współpartnera
          jest spalony, gdyż odniósł korzyść z przebywania na tej pozycji po odbiciu
          (dotknięciu) piłki przez współpartnera.

          Zawodnik atakujący przebywający w bramce przeciwników
          14. Jeżeli zawodnik drużyny atakującej w wyniku akcji znajdzie się w bramce
          przeciwnika w chwili, kiedy jeden z jego współpartnerów kopie piłkę do bramki,
          to tak zdobyta bramka winna być uznana przez sędziego i napastnik nie może być
          ukarany, jeżeli nie przeszkadza w grze i nie przeszkadza przeciwnikom, gdy
          zagrana piłka znajduje się na drodze do bramki.
          15. Jeżeli napastnik, znajdując się w wyniku akcji w bramce przeciwników,
          przeszkadza im, a jego zachowanie przyczynia się do zdobycia bramki, to tak
          zdobyta bramka nie może być uznana. Sędzia uzna go za spalonego.

          Przewinienia na zawodniku, który znajduje się na pozycji spalonej
          16. Jeżeli zawodnik narusza przepisy gry Artykułu 12 w odniesieniu do
          przeciwnika stojącego na pozycji spalonej, to drużyna tego zawodnika może zostać
          ukarana rzutem wolnym pośrednim, bezpośrednim lub rzutem karnym, w zależności od
          czasu i miejsca przewinienia. Niezależnie od kary zespołowej sędzia udziela
          winnemu zawodnikowi kary indywidualnej, jeżeli uzna to za konieczne.

          Rola sędziów i wskazania sędziego asystenta
          17. Sędzia asystent, który ma wątpliwości czy zawodnik jest spalony, czy nie,
          musi powstrzymać się od sygnalizacji. Sytuacje wątpliwe należy zawsze
          rozstrzygać na korzyść drużyny atakującej. Również sędzia musi być przekonany,
          że ma miejsce aktywny udział w grze, zanim podejmie decyzję o spalonym.
          18. Sędzia asystent sygnalizuje spalonego zatrzymując się i podnosząc do góry
          chorągiewki wyprostowanym ramieniem. Po przerwaniu gry przez sędziego wskazuje
          miejsce spalonego:
          - po przeciwległej stronie pola gry - opuszcza lekko ramię, trzymając rękę lekko
          uniesioną, ku górze,
          - w środkowej, strefie pola gry - opuszcza ramię do pozycji poziomej, równolegle
          do nawierzchni pola gry,
          - w pobliżu sędziego asystenta - opuszcza ramię poniżej pozycji poziomej,
          wskazując miejsce w swoim pobliżu.

          Opuszczenie pola gry dla uniknięcia spalonego
          19. Jeżeli zawodnik znajdujący się w obszarze aktywnej gry na połowie pola gry
          przeciwników, przemieszcza się najkrótszą drogą poza granice pola gry przez, co
          jednoznacznie pokazuje sędziemu, że nie zamierza przez aktywny udział w grze
          spowodować spalonego, to zawodnik ten nie narusza przepisów gry.
          20. Zawodnik, który opuszcza pole gry dla uniknięcia spalonego i powraca na nie,
          zdaniem sędziego, biorąc aktywny udział w grze - narusza przepis o spalonym.
          21. Zawodnik, który opuścił pole gry dla umknięcia spalonego, może powrócić na nie:
          - najpóźniej po zakończeniu akcji, z której wyłączył się,
          - przed zakończeniem akcji, z której wyłączył się, nie biorąc aktywnego udziału
          w grze do czasu, kiedy wygaśnie przyczyna, dla której opuścił pole gry. Z powodu
          opuszczenia pola gry dla umknięcia spalonego i powrotu na nie, zawodnik ten nie
          może odnieść żadnej korzyści. Powrót tego zawodnika na pole gry, w powyższej
          sytuacji, nie wymaga zgody sędziego.

          Podstępne wprowadzenie przeciwnika na pozycję spaloną
          22. Podstępne wprowadzenie przeciwnika na spalonego przez celowe wyjście
          zawodnika drużyny broniącej za linię bramkową lub boczną, nie powoduje
          spalonego. Winnemu zawodnikowi należy udzielić napomnienia (żółta kartka) za
          niesportowe zachowanie się. Powrót tego zawodnika na pole gry może nastąpić
          dopiero podczas najbliższej przerwy w grze.

          Korzyść przy spalonym
          23. Sędzia może stosować korzyść przy spalonym tylko w przypadku, gdy jest
          przekonany, iż przerwanie gry dla przyznania rzutu wolnego pośredniego za
          spalonego przyniesie korzyść wyłącznie drużynie, która zawiniła.
          24. Korzyść w odniesieniu do niniejszego artykułu, rozumia
          • beatanu Re: o spalonym 29.11.05, 11:38
            diffie napisał:

            > Jestem święcie przekonany, że im bardziej człowiek wgłębia się w problematykę
            > "spalonego", tym mniej ją rozumie.

            Ja też jestem świadoma faktu, że im więcej wiem tym mniej rozumien i dlatego
            pozwoliłam sobie nie przeczytać postanowień PZNP, pozostając w radosnym
            przekonaniu, że podstawy na temat reguły spalonego znam :) A rozstrzyganie
            spornych sytuacji to już nie mój ból głowy...

            Pozdrawiam!
      • kubissimo Re: Sport 16.12.05, 13:31
        jezeli chodzi o krykiet, to mozesz sobie odpuscic, slyszalem, ze jest to gra,
        ktora tak naprawde rozumieja wylacznie Brytyjczycy i Hindusi
        Australijczycy mowia, ze tez rozumieja, ale oni zawsze klamia ;)
    • brunosch Głupie pytania 2 29.11.05, 10:30
      dlaczego można jeździć na łyżwach, choć powierzchnia styczna łyżwy do podłoża
      jest wielokrotnie węższa i mniejsza od powierzchni stopy?
      • griszah Re: Głupie pytania 2 29.11.05, 13:34
        Chodzi Ci o zachowanie równowagi? Bo tu sytuacja jest podobna jak w jeździe na
        rowerze - im szybciej jedziesz tym stabilniej. A dlaczego tak jest to pewnie
        zaraz Toperz się uaktywni.
        • griszah Re: Głupie pytania 2 29.11.05, 13:40
          Czy o to, że w ogóle się "ślizgasz" - ciśnienie wywierane na lód jest znacznie
          większe w przypadku łyżew (ciśnienie=siła/powierzchnia) a lód przy wyższym
          ciśnieniu się się topi i powstaje taka wodna warstewka poślizgowa pomiędzy
          lodem i łyżwą.
          Pozdrawiam.
          • noida Re: Głupie pytania 2 29.11.05, 13:47
            Naprawdę tak jest? Genialne. Nie wiedziałam :-)
            • griszah Re: Głupie pytania 2 29.11.05, 14:36
              Jakby ktoś chciał zoaczyć to na wykresie to chodzi o obszar w czerwonym
              kółeczku:
              img499.imageshack.us/img499/3198/wykres13si.jpg
              im wyższe ciśnienie (p) tym niższa temperatura (T) przejścia fazowego pomiędzy
              lodem i cieczą.
              :)
          • nienietoperz Re: Głupie pytania 2 29.11.05, 13:50
            Na to pytanie odmawiam nawet proby udzielania odpowiedzi.
            Lyzwy mialem na nogach raz w dziecinstwie i uwazam, ze wcale sie nie slizgaja.
            Sluza wylacznie do przewracania sie, najezdzania na innych, rozbijania sobie
            kolan i marzniecia w dodatku. A to wszystko w telewizji, te rewie, zawody, hokej
            na lodzie (nota bene w UK hokej = hokej na trawie, i tak powinno zostac) to tak
            zwany pic i fotomontaz.

            Uklony,
            nntpz
    • ben-oni Re: Głupie pytania 2 30.11.05, 19:34
      Te pytania dręczą mnie od dawien dawna.

      1.Czy dziewczynkę można skutecznie usynowić?
      2.Kiedy zostanę "Kimś" to kto bedzie Mną?
      • stella25b Re: Głupie pytania 2 30.11.05, 19:39
        ben-oni napisał:

        > Te pytania dręczą mnie od dawien dawna.
        >
        > 1.Czy dziewczynkę można skutecznie usynowić?
        > 2.Kiedy zostanę "Kimś" to kto bedzie Mną?

        Odpowiedz na pytanie 1: Alez tak. Dziewczynka stanie sie wtedy synowa.
        Pytanie drugie wyjatkowo wykracza za moje widnokregi myslowe. Probujac jednak
        to mysle, ze Mna bedzie nadal Soba.
    • griszah Co się stało z Janosikiem? 07.12.05, 13:19
      Głupio się przyznać ale oglądając serial „Janosik” nigdy nie udało mi się
      obejrzeć ostatniego odcinka, w którym podobno jak głosi wieść gminna Janosika
      wieszają za (uwaga będzie niepoprawnie politycznie) ziobro. Kto widział (pewnie
      wszyscy) jak to się odbyło? Pełen naturalizm krew sika, hak się wrzyna w ciało
      (wątpię) czy tak bardziej oględnie – zacięta twarz bohatera, J. obiecuje c.-k.
      żołdakom pomstę ludu, odjazd kamery - góry, łzy Maryny? A może jeszcze inaczej?
      Pozdrawiam.
      • brunosch eee, gdzie tam! 07.12.05, 13:27
        Stał se Janosik i Pyzdra (bo jego też, dla towarzystwa) rozdziani do pasa,
        znaczy gołe im torsy widać. A na ich tle dyndają na sznurach haki rzeźnicze.
        I nic więcej, tylko smutna melodyjka.
        Łez Maryny nie pamiętam, ale przecież to przez nią J. złapali, więc może
        chichocze złośliwie i pokazuje język robiąc Janosikowi blablabla ?
        • mamarcela Re: eee, gdzie tam! 07.12.05, 13:30
          Jejku, ja chyba też tego nie oglądałam, bo zuopełnie nie pamiętam.
          Ale prosiłabym , żeby to po latach naprawić - i jednak za Ziobro.
          mamarcela okrutna wielce
          • griszah Re: eee, gdzie tam! 07.12.05, 13:38
            mamarcela napisała:

            >> Ale prosiłabym , żeby to po latach naprawić - i jednak za Ziobro.

            Co? Powiesiłabyś takie chucherko - popatrz na niego - twarzyczka dziecinna z
            amfasu i profilu też, inteligenckie okularki, zapadnięta klatka. Kudy mu tam do
            śp. Perepeczki. Ten nawet na haku wyglądałby jak supermen - prawda TWAczki?
            • mamarcela Re: eee, gdzie tam! 07.12.05, 13:46
              griszah napisał:
              >
              > Co? Powiesiłabyś takie chucherko - popatrz na niego - twarzyczka dziecinna z
              > amfasu i profilu też, inteligenckie okularki, zapadnięta klatka. Kudy mu tam
              do
              >
              > śp. Perepeczki. Ten nawet na haku wyglądałby jak supermen - prawda TWAczki?

              No i co z tego, że mały? A ile złego może narobić? Tacy najgorsi.
              O ile mnie pamięć nie myli to ani Hitler, ani Savanarola też specjalnie
              napakowani nie byli.
              • griszah Re: eee, gdzie tam! 07.12.05, 14:00
                mamarcela napisała:

                > No i co z tego, że mały? A ile złego może narobić? Tacy najgorsi.
                > O ile mnie pamięć nie myli to ani Hitler, ani Savanarola też specjalnie
                > napakowani nie byli.
                Ryzykowne porównanie - ja bym takich unikał i myślę, że Ty też po głębszym
                zastanowieniu.
                Pozdrawiam.
                • brunosch Re: eee, gdzie tam! 07.12.05, 14:02
                  a braciokacze też nie olbrzymy :)
                • mamarcela Re: eee, gdzie tam! 07.12.05, 14:03
                  To wynik zbytniego rozdokazywania. Żart li i jedynie. Może głupi. Sorki jeśli
                  kogoś.
                  Dzięki za przypomnienie.
                  • griszah Re: eee, gdzie tam! 07.12.05, 14:11
                    OK :).
    • staua mam glupie pytanie 15.12.05, 20:27
      ktore przypomina mi sie co jakis czas: dlaczego spiac, nie spadamy z lozka? Przeciez pijany czlowiek
      latwo spada z lozka, a wydaje sie bardziej swiadomy niz spiacy. Czy to znaczy, ze we snie dokladnie
      zdajemy sobie sprawe z otoczenia i krecimy sie tylko w obrebie znanego nam obszaru lozka? Ale na
      nowym miejscu tez nie spadamy (w hotelu). Wyglada na to, ze samo zobaczenie lozka koduje w mozgu
      bezpieczne jego rozmiary?
      • marquis Re: mam glupie pytanie 15.12.05, 20:28
        Ależ to fascynujące, też jestem strasznie ciekaw, jak to jest.
        • staua Re: mam glupie pytanie 15.12.05, 20:29
          mnie naprawde to fascynuje, tym bardziej, ze neurobiolodzy nie udzielili mi odpowiedzi. Moze ktos ma
          jakas hipoteze?
          • marquis Re: mam glupie pytanie 15.12.05, 20:39
            Wydaje mi się, że chyba jakoś nam to się zakodowuje w podświadomości. Zauważ, że
            dzieciom się czasem zdarzy wypaść z łóżka - pewnie jeszcze się im niezupełnie
            zakodowało. Ale nie słyszałem o przypadkach zdrowych ludzi dorosłych spadających
            w nocy na podłogę.
            • staua Re: mam glupie pytanie 15.12.05, 20:41
              No wlasnie, ale JAK? Dlaczego?
            • noida Re: mam glupie pytanie 15.12.05, 20:43
              Fakt, ja też nie. Widocznie nawet we śnie czujemy, że za granicą łóżka zaczyna
              się niebezpieczna pustka. Ale zauważcie, że człowiek się przyzwyczaja- jeśli
              śpię w nie swoim łóżku, zdarza mi się przywalił łbem o ścianę. Ale spaść nie.
              Ponoć też człowiek "liczy czas" przez sen, dlatego np. budzi się tuż przed
              budzikiem- bo podświadomie wie, że to już ta godzina.
              • staua Re: mam glupie pytanie 15.12.05, 20:46
                Rany. Ostatnio zdarza mi sie to ciagle. Budze sie minute przed dzwonkiem budzika.
      • brunosch podejrzewam, 15.12.05, 20:40
        że to atawizm.
        Małpa śpiąc na gałęzi, czy na występie skalnym musiała "cała sobą" czuć podłoże,
        bo inaczej boleśnie się obtłukła. Potem lata pracy nad sobą i sprzętem dały
        swoje i nie budząc się wiemy, że łóżko nam się kończy.
        A pijany ma wyłączony lub znieczulony błędnik i nie czuje podłoża, więc kolebie
        się na boki w poczuciu złudnego bezpieczeństwa.
        • staua Re: podejrzewam, 15.12.05, 20:45
          Hm. to mozliwe wyjasnienie! Z ta galezia, malpa tez musiala byc na galezi ze wzgledu na potencjalne
          niebezpieczenstwo czyhajace na ziemi... bardzo fajne.
          Mam znajoma, ktora ma problem z oczami (procz normalnej wady wzroku) polegajacy na tym, ze nie
          jest w stanie ocenic odleglosci (chyba widzi tak dwoma oczami, jak jednym, plasko) i chodzac obija sie
          o rogi scian, kosze na smieci, nie trafia reka do naczynia itd. Moze to jest cos podobnego...
          Chyba bede co jakis czas podciagac ten watek, bo mam wiele takich pytan, tylko przypominaja mi sie
          stopniowo.
    • zapalniczka no to wklejam swoje: 15.12.05, 20:57
      juz raz podjelam taki watek :)
      "to moze byc watek bardzo interesujacy jezeli tylko raczycie go rozwinac... mozemy podac tu pytania na ktore nijak nie potrafimy
      znalezc odpowiedzi lub pytania typu "dziwne"... moga to byc pytania bardzo powazne o egzystencjalnym wymiarze a takze mniej madre,
      potocznie zwane debilnymi... zaczynam:
      1. dlaczego nie bede nigdy ksiezniczka?
      2. czemu ludzie sluchaja techno?
      3. co mysli o mnie moja papuzka? (nie mysli ale co tam...)
      4. jakby wygladal swiat bez facetow/babeczek?
      5. co jest gorzej nie widziec czy nie slyszec?
      6. czemu nie umiem pojac ze wszechswiat jest nieskonczony... i co tam kurde dalej jest?"
      • griszah Re: no to wklejam swoje: 16.12.05, 13:14
        ad. 1. Szansa jest zawsze - zwłaszcza, że zdaje się ksiaże William jest do
        wzięcia. Trzeba się tylko umiejętnie zakręcić w okolicach Buckingham Paclace :).
        Pozdrawiam.
        • zapalniczka Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:03
          ale on nie w moim typie... wybredna jestem ;P
      • noida Re: no to wklejam swoje: 16.12.05, 13:27
        No to ja Ci odpowiem na kilka Twoich pytań:
        1. Bo księżniczką się rodzi a nie staje. U nas księżniczek w kraju dawno już
        nie ma, i stąd Twoje nikłe szanse. Aczkolwiek paru wolnych książąt po tym
        świecie chodzi, chociażby w Afryce- tam się możesz zakręcić ;-)
        2. Ludzie słuchają techno na takiej samej zasadzie, na jakiej czytają w
        tramwajach- bo lubią. Poza tym techno akurat do słuchania nadaje się
        umiarkowanie, natomiast do tańczenia- całkiem nieźle.
        3. Twoja papużka myśli o Tobie adekwatnie do tego, jak ją traktujesz- jeśli ja
        karmisz, zmieniasz podkład itp. to myśli dobrze. Jeśli nie- myśli źle. Ale nie
        bardzo źle, bo jest w sytuacji robotnika XIXwiecznego- nigdy nie sądziła, że
        mogłoby jej być lepiej.
        4. Wyglądałby tak samo ;-) Tylko bez babeczek albo bez facetów.
        5. Moim zdaniem gorzej jest nie widzieć. Nie słyszeć chyba bym jeszcze
        przebolała, bo to nie utrudnia poruszania się, odbioru osób itp. Jeśli nie
        znasz głosu drugiego człowieka to możesz jeszcze sobie jakoś poradzić, ale
        jeśli nie wiesz, jak on wygląda... Zresztą zapewne to kwestia indywidualna- dla
        niektórych pewnie wzrok jest tym mniej ważnym zmysłem odbioru świata.
        6. A tego to nie wiem. Tego się chyba nie da pojąć.
        Pozdrawiam-
        Nodia.
        • zapalniczka Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:11
          myslicie, ze przynajmniej mialabym szanse na tytul hrabiowski, jesli pra pra pradziadek mial takowy? ah... ale i tak pewnie nie chodzilabym z diademem po ulicach ;P watpie ze moja papuzka mysli jako tako... wydaje mi sie, ze jedynie odczuwa potrzeby i dziala instynktownie, pewnie ma tam swoje mniejsze i wieksze radosci, ale nie przywiazuje do tego wagi...
          • agni_me Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:22
            Moja droga, zważ proszę, że większość polskich tytułów hrabiowskich z wieku
            dziewiętnastego to tytuły kupowane przez handlarzy świniną i dorobionych
            kupców. Moim zdaniem powinnaś raczej uwierzyć, że niczym w Małgorzacie,
            odrodziła się w tobie krew francuskich królowych. Bez dociekania w jaki sposób.



            • zapalniczka Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:27
              tylko, ze ja mam 100% pewnosc na papierze ze moj przodek byl hrabia i to nie byle jakim... ale niewielki pozytek bym z tego miala i tak :)
              • agni_me Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:36
                Wierzę głęboko, iż twój przodek był hrabią na stuprocentowym papierze. Tak. :)
                • zapalniczka Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:39
                  pewnie nie zrozumialas... :)
                  • marquis Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:46
                    Tak czy owak między hrabią a księciem jest spora różnica. Wię trzeba szukać
                    innej drogi, by zostać księżniczką.
                    • zapalniczka Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:50
                      moze zamieszkam na Ksiezycu i przyjme obywatelstwo ;P

                      pozno juz...
                      • marquis Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:51
                        Ale na Księżycu już chyba wszystkie działki sa wykupione. Może po ciemnej
                        stronie coś zostało. Ewentualnie możesz zostać Królowa Nocy :)
                        • zapalniczka Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:55
                          nie, krolowa nie chce byc, musi machac ta reka na lewo i prawo... ;P
                    • staua Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:52
                      Mozna dostac tytul za zaslugi dla Krolowej (jak Paul McCartney albo Elton John). Zatem - nic
                      latwiejszego - pojedz, zasluz sie i wejdziesz w szeregi arystokracji.
                      • marquis Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:53
                        Zauważ, że obaj byli mężczyznami. Nie wiem, czy dla kobiet przewidziano tytuły
                        za zasługi. Imperium jest bardzo konserwatywne w tych kwestiach (pomimo
                        dwukrotnego mezaliansu Karola)
                        • staua Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:59
                          Rzeczywiscie, latwiej zostac za takie zaslugi obywatelem USA...
                        • agni_me Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:59
                          Przewidziano. Tylko co to za frajda, nie dość, że w pierwszym pokoleniu tytuł,
                          to żadna arystokracja, a tylko szlachectwo. Myślę, że różnice widzisz,
                          markizie. ;)
                          • marquis Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:01
                            Ależ oczywiście. Sfeera zawsze niechętnym okiem spoglądała na petite noblesse :)
                          • staua Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:01
                            Osobiscie bardzo mi imponuje rezygnacja z tytulow (tez mozliwa i praktykowana w Krolestwie Wielkiej
                            Brytanii). Jak Melrose Plant u Marthy Grimes.
                            • marquis Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:02
                              A ja tego nie zrozumiem ;) To czysty populizm!!!
                              • staua Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:03
                                Podobno z lenistwa - nie trzeba wtedy uczestniczyc w obradach Izby Lordow.
                                Nic Ci nie sugeruje, Markiziu (Kiziu, hi, hi)
                                • marquis Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:11
                                  Och, francuska arystokracja nie ma żadnych ponurych obowiązków ;)
                                • marquis PS. 18.12.05, 01:16
                                  Kiziu??? Posłałbym Cię pod gilotynę, ale arystokracja ma złe wspomnienia
                                  związane z tym urządzeniem. Inna sprawa, że w tej demokracji to my juz nie mamy
                                  żadnych wpływów, lud nam wydarł władzę, którą dostaliśmy z ręki Absolutu.
                                  • staua Re: PS. 18.12.05, 01:17
                                    Ale Kiziu to takie ladne zdrobnienie...
                                    • marquis Re: PS. 18.12.05, 01:19
                                      Ale takie... polskie ;P
                            • agni_me Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:06
                              stuo, zrezygnowałabym w tej chwili z jakiegokolwiek tytułu, by zdobyć twoje
                              uznanie. Niestety, na te kilkaset lat udokumentowanej historii rodu nawet na
                              milę nie zbliżyliśmy się hrabiowskiego czy książecego tytułu. Jak zatem zdobędę
                              twą przychylność? ;)
                              • staua Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:09
                                To tylko jeden ze sposobow, a Ty juz moja przychylnosc zdobylas, nawet w tym watku ;)
                              • staua PS 18.12.05, 01:11
                                Podziwiam kilkaset lat udokumentowanej historii rodu. Probuje zrobic drzewo genealogiczne mojej
                                rodziny, ale siegam najwyzej 150 lat wstecz, a marze o zostaniu ksiezniczka (i nastepnie
                                zrezygnowaniu z pompa z tytulu), bo Babcia nazywala sie Rzewuska, wiec musialabym tylko
                                udokumentowac koligacje. Szanse jednak marne...
                                • agni_me Re: PS 18.12.05, 01:24
                                  Najśmieszniejsze, że myśmy dostali tzw. gotowiznę, nikt nie przykładał wagi do
                                  historii rodu i nikomu nie chciało się grzebać w papierach. Pańszczyznę odwalił
                                  za nas ksiądz, zesłany do mazowieckiej wioski za karę chyba, z wykształcenia
                                  historyk. Przemilczę co z rodzinnymi grobowcami zrobili jego następcy. Babcia
                                  nauczyła nas, by z uśmiechem patrzeć na historię, zwłaszcza, że ród jakich
                                  tysiące w Polsce, wyjątkowy jedynie tym, ze ocalały parafialne księgi.
                                  • staua Re: PS 18.12.05, 01:39
                                    Fajnie, ze ocalaly. Jesli chodzi o Babcie Rzewuska, to nie ma na to najmniejszych szans, jest Polka z
                                    Bialorusi, nie podejrzewam tamtejszych wladz o przeoczenie jakichkolwiek ksiag...
                                    • agni_me Re: PS 18.12.05, 02:00
                                      Wiesz co jest najfajnego w tych ocalałych księgach? Że Trafisze, Pisarki,
                                      Moskwiki mają równie długą historię. To ustala perspektywę. Na szczęście.
                                      • staua Re: PS 18.12.05, 17:46
                                        Masz racje...
                                        Sama zaluje, ze ksiag nie mam, glownie dlatego, ze przyjemnie jest odkrywac przeszlosc, wyobrazac
                                        sobie, jacy byli i co robili ci ludzie, z ktorych cos jednak we mnie jest.
                                    • mjrzew50 Re: PS 29.07.15, 23:55
                                      Moja rodzina Rzewuskich też pochodzi z Białorusi a właściwie z dawnej Polski a dzisiejszej Białorusi i w tej chwili posiadam drzewo Rzewuskich z tamtych terenów pomimo tego że w 1939 roku wszystkie dokumenty rodzinne zaginęły po wejściu sowietów na te ziemie . Jak na imię miała Pani babcia , może więcej danych , jak na imię miał jej mąż - pozdrawiam Rzewuski Mirosław
                      • zapalniczka Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:56
                        bede lady ;P tylko trzeba sie podlizac Elzbiecie a ona taka nieczula na moje wzgledy ;P
                        • staua Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:58
                          Albo wyjdz za kogos, kto sie jej podlize...
                          • zapalniczka Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:59
                            to juz wole probowac na wlasna reke ;P
                  • agni_me Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:50
                    tym się powinnaś pocieszać :)
                    • zapalniczka Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:58
                      ja ciesze sie z wielu rzeczy malych i duzych, to ratuje mnie od nudy i jest calkiem przyjemne :)
      • noida był taki zestaw pytań w necie 16.12.05, 13:30
        Może się kiedyś natknęliście- zaczynał się od "jeśli do teflonu nic się nie
        przykleja to jak przyklejono teflon do patelni?", a potem było dużo innych
        pytań.
        A mnie bardzo zaitrygowało takie- czy sterylizuje się strzykawki, którymi
        wstrzykuje się truciznę skazanym na śmierć?
        Choć nie podejrzewam was, żebyście znali odpowiedź. Poza tym pewnie oni biorą
        jednorazówki.
      • marquis Re: no to wklejam swoje: 16.12.05, 13:31
        1. Bo księżniczką sie nie urodziłaś. A takie tam pseudoksiężniczki par marriage
        to nie księżniczki ;)

        2. Nie mam pojęcia, już prędzej zrozumiem ludzi słuchających disco-polo.

        3. Papużka myśli, że jesteś okropną tyranką, bo trzymasz ją w klatce i ani jej
        przez myśl nie przejdzie, że jakbyś ją uwolniła, toby zginęła w okrutnym
        świecie. Taka niewdzięczność wobec pani Bozi wynikająca z niewiedzy.

        4. Trochę z innej strony: świat bez facetów mógłby spokojnie przetrwać, pod
        warunkiem zgormadzenia w stosownych bankach sporej ilości nasienia. PO zrobieniu
        zapasów można by wysłać facetów na Wenus (nie na Marsa!). Kobiety by sobie
        rodziły i utrzymywały gatunek, tylko co by było gdyby urodził się chłopiec? W
        kapsułę i na Wenus?

        5. Jedno i drugie wydaje mi się straszne, ale z dwojga złego chyba lepiej nie
        słyszeć.

        6. Nie wierzę, by ktokolwiek mógł to pojąć. Jeśli ktoś twierdzi, że rozumie
        nieskończoność czasu i przestrzeni, to kłamie.
        • kubissimo Re: no to wklejam swoje: 16.12.05, 13:37
          ad. 1
          moze miec zawsze nadzieje, ze zrobia polska wersje American Princess :)
        • noida Re: no to wklejam swoje: 16.12.05, 13:52
          Przesadziłeś z tym disco-polo. Techno to jednak odrobinę lepszy rodzaj muzyki.
          Poza tym podejrzewam, że wy nazywacie mianem "techno" wszystko, co można
          określić mianem muzyki elektronicznej, a jej jest bardzo wiele rodzajów. Techno
          jest tylko jednym z nich. Istnieje jeszcze drum'n'bass, ambient, goa, house,
          acid house, deep house, electro itp. Dla każdego coś miłego. Ja na przykład za
          techno nie przepadam, ale już house i ambient? Czemu nie?
          • marquis Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:15
            Żałuję, że od razu nie sprecyzowałem. Techno to tylko odprysk muzyki
            elektronicznej, którą generalnie bardzo lubię (house, szczególnie taki softowy,
            acid jazz, ambient, chill out itp.). A pisząc op techno powyżej miałem na myśli
            taką berlińsko-ibizową rąbankę dla amfetaminowców.
            • noida Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:41
              No to się zgadzamy, bo ja też za techno nie przepadam. Ani za drum'n'bass,
              który nie wiadomo dlaczego zwykło się uważać za szczyt mody w przeciwieństwie
              do house, które jest fuj, paskudne, dla warszawki dobre.
              Widocznie ja jestem warszawka ;-)
            • noida Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:42
              Dlaczego powinno się jeść ciepłe posiłki? Czy chodzi o to, żeby były ciepłe czy
              gotowane? Czy żołądek gorzej trawi surowe?
              • marquis Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:45
                Nie wiem, czy gorzej trawi surowe (sądząc po sobie, to chyba jednak tak). A
                dlaczego ciepłe? Bo organizm nie musi ich podgrzewać??? W każdym razie faktem
                jest, że po ciepłym posiłku człowiek znacznie lepiej sie czuje niż po choćby
                najpyszniejszych kanapkach czy słatakch na zimno.
                • staua Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:56
                  Dlatego, ze enzymy trawienne (i inne w organizmie stalocieplnym) dzialaja na ogol optymalnie w
                  okolicach 37 stopni Celsjusza, wiec jedzac posilek zimny i tak organizm najpierw musi wydatkowac
                  energie na jego podgrzanie do tej temperatury, co sie generalnie nie oplaca, albo posilek nie zostanie
                  dokladnie strawiony.
                  Swoja droga, ciekawe, jak to sie ma do wielkiej mody na "raw food diet".
                  • marquis Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:59
                    Ale to znaczy, że jak jem zimne, to spalę więcej kalorii?
                    • staua Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:02
                      Tak. Dlatego, jak zjesz salate, to mozliwe, ze spalisz wiecej kalorii niz ona Ci dostarczyla!
                      • gatta13 Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 21:34
                        Chyba, że ją podgrzejesz. ;)
                        • gatta13 Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 21:35
                          Hmmm, czyżby nie wszędzie był potrzebny przecinek przed "że"?
              • zapalniczka Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:46
                niektore potrawy powinno jesc sie wylacznie gotowane, nie wyobrazam sobie np. zajadac sie nalesnikami w postaci plynnej ;) a cieple pewnie dlatego zeby sie rozgrzac :) a swoja droga ostatnio uslyszalam, ze psa nie nalezy karmic goracym... wie ktos cos na ten temat i dlaczego?
                • noida Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:48
                  Hehe, pewnie, że naleśniki wyłącznie w postaci usmażonej ;-)
                  Ale mnie chodzi o to, dlaczego powinno się jadać przynajmniej raz dziennie
                  ciepły posiłek, a może to mit?
                  • marquis Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:50
                    Tak zostaliśmy nauczeni, uwierzyliśmy i teraz juz nie potrafimy inaczej. To
                    znaczy owszem, możemy nie jeść ciepłych posiłków, ale niewątpiwie odczuwamy
                    wtedy pewein dyskomfort, bo wiemy, że "powinniśmy" chociaż ciepły obiad zjeść.
                    • braineater ciepły obiad to 18.12.05, 18:21
                      mit jest jakiś:)
                      Bez ciepłego posiłku dziennie mozna sie rewelacyjnie obejśc, wystarczy tylko
                      kwestia przyzwyczajenia i atawistyczna nienawiśc do grzebania sie w garach.
                      Wtedy jak człowieka nachodzi na ciepły posiłek kupuje sobie hot-doga,
                      zatelefonowuje pizzę, albo w ostateczności idzie do restaurancji i wmawia
                      sobie, że wszystko mu smakuje, skoro zapłacił i sie naczekał.
                      Gdybyście po prostu tak jak ja, spedzili całe zycie w obbecności kobiet, które
                      nienawidza gotowac oraz facetów, którym jest obojetne, co jedza, byle nie
                      krwawiło i nie biegało po talerzu, to tez doszlibyście do tego, że ciepły
                      posiłek to mit jakis i legenda:)

                      P:)
                      • marquis Re: ciepły obiad to 18.12.05, 18:23
                        A ja lubię gotować :)
                  • zapalniczka Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:53
                    chyba mit... co ma zrobic np. kawaler antytalent w kuchni, wracajacy po dlugim dniu z pracy? moze zamowic pizze albo pojsc na cos cieplego na miasto - fakt... albo podroznicy? bede sie rzucac na lozku i kombinowac ;P
                • noida Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:49
                  Może chodzi o to, żeby się nie poparzył? :-D
                  • zapalniczka Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:03
                    o na to nie wpadlam :)
                    • staua Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:05
                      To bardzo logiczna i pewnie prawdziwa odpowiedz. Sama pomyslalam inaczej, ale to bardziej
                      skomplikowane i dlatego nie ma pewnie az takiego znaczenia: pies nie ma gruczolow potowych (musi
                      oddawac cieplo dyszac) i jak sie przegrzeje, to trudno mu sie ochlodzic.
                      • zapalniczka Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:10
                        chyba rozmawiam z jakims fachowcem :) mam zamiar kupic psa i dobrze wiedziec jak sie o niego troszczyc, zeby mu przypadkiem krzywdy nie zrobic...
                        • staua Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:12
                          Niestety nie mam psa, uczylam sie tylko fizjologii zwierzat, co w duzym stopniu polegalo na robieniu
                          zwierzatom (mniejszym, co prawda, niz pies) krzywdy. Trauma zostala do dzis.
                          • marquis Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:17
                            Ha! Kroiłaś pewnie żabki?
                            • staua Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:18
                              Mhm. I podlaczalam elektrody.
                          • zapalniczka Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:18
                            nie potrafie patrzec na reportaze ze schronisk a co dopiero slyszec o krzywdzeniu... w sensie znecania sie...pewnie to bylo dla celow typowo naukowych i z pozytkiem dla ludzkosci...
                            • staua Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:21
                              Wlasnie nie - i sporo robilismy kampanii na ten temat. Udalo mi sie natomiast zamienic zajecia z
                              immunologii na te same na AM, gdzie nie meczylo sie myszy (i dobrze na tym wyszlam).
                              Teraz takze unikam, jak sie dal pracy na zwierzetach. Najwyzszy szczebel rozwoju to hodowle
                              komorkowe.
                              • zapalniczka Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:26
                                z biologii to ze mnie ciemna masa :( pamietam jak mialam przyniesc plesn wyhodowana na skorce chleba, dzien wczesniej przed oddaniem przypomnialo mi sie, ze nie odrobilam zadania a jak wiadomo troche czasu trzeba zeby sie pojawila. mama wygrzebala z kubla na smieci kawalek zielonej pomaranczy, dostalam szostke bo byl to jakis szczegolny rodzaj plesni a ja bylam jedyna w klasie z takimokazem. usmialysmy sie pozniej z mama :)
          • zapalniczka Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:19
            tak jak wspomnialas do zabawy techno jest jak najbardziej odpowiednie... ale zasypianie ze sluchawkami na uszach w rytmie "bumcy bumcy" to juz lekka przesada... a disco polo jest the best na wiejskie wesela, nikt nie oburza sie prosta melodia i tandetnym tekstem :)
        • zapalniczka Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:16
          marquis napisał:
          >
          > 4. Trochę z innej strony: świat bez facetów mógłby spokojnie przetrwać, pod
          > warunkiem zgormadzenia w stosownych bankach sporej ilości nasienia. PO zrobieni
          > u
          > zapasów można by wysłać facetów na Wenus (nie na Marsa!). Kobiety by sobie
          > rodziły i utrzymywały gatunek, tylko co by było gdyby urodził się chłopiec? W
          > kapsułę i na Wenus?
          >
          chyba za czesto ogladalo sie "seksmisje" ;P bardziej mialam na mysli, jakby to bylo konkretnie bez Was, czyli mezczyzn... smutno... ale jezeli nie mialabym swiadomosci, ze istniejecie to co innego... nie da sie bez Was zyc, ale zawsze mozna Was ignorowac ;P
          • marquis Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:21
            Ha! Rozczaruję cię, ale Seksmisję widziałem tylko raz i to jako dzieciak.
            Pamiętam tylko zarys fabuły.
            • zapalniczka Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:24
              a takie fantastyczne zwroty weszly do jezyka codziennego :) nawet ostatnio jednoglosnie kilku znajomych oglosilo ze "ciemnosc widze" po brutalnym wykreceniu korkow ;P
              • marquis Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:42
                Zwroty niektóre znam :) "Kobieta mnie bije!", "Ciemność, widzę ciemność" i
                jeszcz parę mi się obiło o uszy. A moja ukochana polska komedia to "Dziewczyny
                do wzięcia" - widziałem już około 15 razy :)
                • zapalniczka Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 00:48
                  o tak!!! szkoda ze takie krotkie :( jest tez druga czesc podobno, ale bez Szykulskiej...
          • staua Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:07
            Znam osobe, ktora uwaza, ze wlasnie mezczyzni sa jedynym powodem, dla ktorego jest smutno i bez
            nich zyloby sie o niebo lepiej. Ale to chyba odosobniony punkt widzenia.
            • zapalniczka Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:14
              tez tak kiedys myslalam, tymbardziej, ze co chwila jakis osobnik plci meskiej mnie w tym utwierdzal... fakt faktem nieraz zaszli mi za skore ale jak milo sie potem godzic :)
              • staua Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:16
                Niestety, dla tej osoby chromosom Y dyskwalifikuje czlowieka z gory. Zreszta anegdoty o niej
                moglabym opowiadac bez konca...
                • marquis Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:18
                  No to opowiadaj :) Wszyscy lubimy anegdoty!
                • zapalniczka Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:21
                  feministka? z taka to ciezko wytrzymac...
                  • staua Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:23
                    Chyba nawet nie feministka...
                    Opowiadac nie moge, zbyt charakterystyczna i latwa do zidentyfikowania postac...
                    • marquis King Kong 18.12.05, 01:25
                      A ja byłem dziś na King Kongu ;) Wiem, że to nie związku z tematem rozmowy, no
                      ale nie mogłem o tym fakcie nie wspomniec, w końcu film trwał ponad 3 godziny.
                      • zapalniczka Re: King Kong 18.12.05, 01:30
                        i jak? nie lubie remake'ow...
                        • marquis Re: King Kong 18.12.05, 01:43
                          Poszedłem, bo ktoś chciał. Wrażenia mam mieszane. Podstawowy zarzut: ta historia
                          naprawdę nie zasługuje na 3-godzinny seans. Tylna część ciała - mimo, że fotel
                          był wygodny - trochę sie umęczyła ;) Jackson jak zwykle włożył w ten film serce,
                          jest nakręcony z pasją, z ogromną wrażliwością i smakiem. Aktorzy świetnie
                          podobierani (btw, nagroda dla tego, kto rozpozna aktora wcielającego się w
                          postać Jimmy'ego - ja wiedziałem od razu, ale nikt mi nie wierzył, doppóki nie
                          udowodniłem za pomocą googla). Film momentami zaskakujący (cała sekwencja
                          ucieczki Pięknej przed dinozaurami - coś wspaniałego). Niezwykle intrygujący w
                          pobocznych wątkach (ironiczny, ale i przerażający obraz środowiska szołbiznesu).
                          Ogromne zbliżenia ślicznych oczu tak Naomi Watts jak i Adriena Brody'ego. Sporo
                          kiczu, ale raczej świadomie użytego. Muzyka oszczędnie wykorzystywana, ujęcia
                          momentami nieziemskie. Generalne odczucia pozytywne, nie jest na pewno film z
                          gatunku "efekty specjalne plus jakaś fabuła". Coś tam ważnego między wierszami
                          przekazuje :) Ale jest za długi! ;)
                    • zapalniczka Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:29
                      nie wiem czemu przyszla mi na mysl pani z "najslabszego ogniwa"...
                      • staua Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:40
                        Niestety, nie znam jej osobiscie.
                  • beatanu Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:29
                    zapalniczka napisała:

                    > feministka? z taka to ciezko wytrzymac...

                    Oj, to nie bedzie Ci ze mna latwo ;)

                    Beata-feministka
                    • zapalniczka Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:33
                      serio? nie lubisz jak przepuszczaja Cie w drzwiach? (to taki maly przyklad)
                      • agni_me Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:34
                        A co ma przepuszczanie w drzwiach do feminizmu?
                        • zapalniczka Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:36
                          kolezanka, ktora uwazala sie za takowa (zmienila przekonania)wrecz tego niecierpiala... a to byl maly przyklad, po prostu mi sie z nia skojarzyl :)
                        • marquis Re: no to wklejam swoje: 18.12.05, 01:47
                          No feminizm przejawia się chyab nie tylko w ideologii, ale również w niektórych
                          powierzchownych sytuacjach, jak ustępowanie miejsca, przepuszczanie w drzwiach,
                          płacenie rachunków w restauracji, podawanie ognia itp. Zdeklarowane feministki,
                          które znam, wolą nie być traktowane przez mężczyzn ze szczególnymi względami, bo
                          uważają, że to bynajmnije nie jest wyraz szacunku do kobiety..
                      • beatanu o przepuszczaniu w drzwiach 18.12.05, 01:46
                        zapalniczka napisała:

                        > serio? nie lubisz jak przepuszczaja Cie w drzwiach? (to taki maly przyklad)

                        Przepuszczanie w drzwiach, czy przytrzymywanie drzwi, coby osoby idacej za mna
                        w twarz nie trzasnely (jaka ladna aliteracja mi wyszla:) ma zwiazek z kultura
                        osobista, i dla mnie nie ma znaczenia, kto kogo w tych nieszczesnych drzwiach
                        przepuszcza...

                        Tak, traktuje i siebie i swoje przekonania calkiem serio. I jak juz tutaj
                        kilkakrotnie pisalam, slowo feministka nie jest dla mnie okresleniem
                        pejoratywnym. Wrecz przeciwnie. I dumnam i bladam.

                        Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka