stephen_s
17.12.05, 11:08
A propos dyskusji o becikowym - kwestia "ojca nieznanego" i samotnych matek...
"Kolejna awantura w Sejmie - o definicję ojca nieznanego. Rząd, wpisując
becikowe do ustawy o zasiłkach rodzinnych, postanowił przy okazji uściślić,
kto ma prawo do dodatku dla samotnych rodziców. I zaproponował:
Dodatek przysługuje samotnej matce tylko wtedy, gdy ojciec nie żyje albo jest
nieznany. Ale za nieznanego uznał "ojca dziecka, które zostało poczęte w
wyniku czynu zabronionego i nie ma możliwości ustalenia ojcostwa".
Rząd uważa, że taka definicja "ojca nieznanego" ograniczy wyłudzenia
zasiłków, np. wtedy gdy para bez ślubu wychowuje dziecko, a matka ubiega się
o zasiłek, dowodząc, że jest samotna.
- Matki podają "ojciec nieznany", chociaż w rzeczywistości mieszkają razem i
razem wychowują dzieci - mówił minister pracy Krzysztof Michałkiewicz.
Wśród posłów zawrzało.
Definicję "ojca NN" zaatakowała Izabela Jaruga-Nowacka (SLD): - Czym kierował
się rząd? Przecież czyn zabroniony to gwałt, kazirodztwo. Czy chcemy, żeby za
dziećmi ciągnęły się w papierach informacje, że matka miała je na przykład z
dziadkiem albo wujkiem? Czy chcemy tak dzieci stygmatyzować na całe życie?
Przypominam panom posłom, że dzieci pozamałżeńskie, dzieci samotnych rodziców
nie biorą się tylko z gwałtów czy kazirodztwa. Czasem matka po prostu nie
chce ujawniać, kto jest ojcem, i powinna mieć do tego prawo. A rząd chce ją i
tego prawa, i zasiłku pozbawić!
Kłótnia trwała od czwartku w komisjach sejmowych. SLD żądał, by tę
definicję "ojca NN" usunąć z projektu. - Opamiętajmy się! - wołała Jaruga-
Nowacka. - Ten zapis skrzywdzi wiele kobiet i wiele dzieci!
- Kłótliwa baba spod magla! - puszczał oko do dziennikarzy poseł Prawa i
Sprawiedliwości (dawny ZChN-owiec).
A Tadeusz Cymański z PiS przekonywał: - Nie może być tak, żeby prawo
sprzyjało wzrostowi liczby dzieci z nieznanym ojcem! To proste.
- Kłótliwy facet spod magla! - bąknął ktoś cicho.
Poseł Cymański dowodził też: - Nie możemy pozwolić, by zapisy prawne
zwiększały liczbę dzieci nieznanych ojców. A tak było do tej pory. Przepisy
pozwalały kierować pieniądze państwowe w formie świadczeń do kobiet, które
doskonale znają ojca swojego dziecka. Ten ojciec może mieć w dodatku całkiem
dobre dochody. Co więcej, on może być posłem! Wiadomo, że kobieta podaje
wtedy "ojciec nieznany", bo dla takiego posła to polityczna śmierć! Ale czy
jej się należy zasiłek? Więc ten zaproponowany przez rząd zapis ma pewną myśl
obyczajową: że za historie wakacyjnych znajomości, które zaowocowały
dzieckiem, państwo nie zapłaci. I na przykład na wczasach, zanim ta historia
się zacznie, to dobrze o nazwisko zapytać, gdzie pracuje albo nawet dowód
osobisty zobaczyć.
Późnym wieczorem posłowie zdecydowali, że definicję o "ojcu NN" wykreślą. -
Ja się z panią premier Jarugą-Nowacką rzadko zgadzam, ale tu się zgadzam -
powiedział Jarosław Kaczyński (PiS) i zaapelował, by głosować tak, by nie
robić krzywdy dzieciom."
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,3072454.html
Słowem, pan poseł Cymański (przypomnę, głośny zwolennik becikowego) chce
wspomagania biednych rodzin i dzieci... ale pod warunkiem, że będą to rodziny
pełne, a nie samotne matki? Bo ma taką "myśl obyczajową", że samotna matka to
puszczalska, a za puszczanie się rząd płacić nie będzie? Wsparcie państwa
tylko dla kobiet, które państwo uzna za "szanujące się"?
Grrrrrrrrrrrrrrr....