Dodaj do ulubionych

gdzie jest szczęście?

27.12.05, 19:05
czy Wy macie tak samo, że im jesteście starsi w tym większym stopniu
jesteście przekonani, że szczęścia zależy tylko od was i że nie można dać
szczęścia nikomu, kto oczekuje je na zewnątrz? Dla mnie takie osoby
przejawiają postawę roszczeniową, zawsze będzie im za mało. Osoba, która
rozumie, że to zależy od niej przede wszystkim nie skupia się na wielkich,
ogromnych i spektakularnych celach, ale raczej na czymś prostszym i dostępnym
i co ważne co dzień robi coś co czyni jej życie przyjemnym... Jak myślicie?
kłaniam się,
HO
Obserwuj wątek
    • liberty_mike coś w tym jest ::) 28.12.05, 10:05
      nadmierny stopień przekombinowania, skomplikowania utrudnia bezpośredni odbiór
      emocji, może zatem coś w ten deseń (?)..>

      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_051224/plus_minus_a_5.html

      • hedonista.oswiecony prostota :) 28.12.05, 10:18
        liberty_mike napisał:
        > nadmierny stopień przekombinowania, skomplikowania utrudnia bezpośredni
        odbiór
        > emocji, może zatem coś w ten deseń (?)..>


        ano trudno się nie zgodzić, czasem sobie za bardzo komplikujemy rzeczy proste i
        szukamy daleko podczas gdy tuż obok jest nasze szczęście, ale zaślepieni celem
        wielkim nie umiemy dostrzec tego małego, wartego trudu
        • liberty_mike Re: prostota :) 28.12.05, 11:01
          W prostocie jest jakaś siła, łatwość, dostępność, uniwersalizm, ale... z
          drugiej strony to (prawie) niemożliwie, nieosiągalne, doskonałe, odległe
          również daje nam niezłą motywację, napędza zmiany, głód nowych, coraz b.
          wysublimowanych i wyszukanych doznań daje motyw do dalszych poszukiwań, do
          rozwoju i zadawania pytań, co równocześnie jest powodem wiecznego niespełnienia
          i nienasycenia. Przedziwna ta ludzka natura zawieszona między prostotą a
          absolutem, na cienkiej linie, ciągle balansując w niepewności ::))
          • hedonista.oswiecony nie znaczy 28.12.05, 11:06
            że miłośnik prostoty nie ma większych ambicji i planów, raczej chodzi o
            wyważenie, żeby szukając tego co duże nie zapomnieć cieszyć się tym co małe, bo
            jak się tego dużego nie uda osiągnać to co wtedy? A tak wstaję rano i robię
            sobie najlepszą kawę na jaką mnie stać, robię ją w ekspresie ciśnieniowym -
            takim żeliwnym... nie za drogim ;) - do tego koniecznie gorące mleko i się
            delektuję. Potem jadę do pracy i czytam coś fajnego. O pracę też zadbałem żebym
            ją lubił. Każdy posiłek staram się jeść smaczny, otaczać tym co przyjemne i
            walczyć o ten cel większy ;) Da się to pogodzić :)
            • liberty_mike złoty środek ? :)) 28.12.05, 12:20
              Wszystkiego po troszku, ale bez zgubnej przesady, zbyt duży nacisk, poniesione
              nakłady na jedną sferę życia mogą położyć inne, a to prowadzi do zachwiania
              równowagi w ogóle. Coś z innej beczki, ale też o znaczeniu ... naszych korzeni-
              >

              www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_051224/plus_minus_a_4.html

              • hedonista.oswiecony Re: złoty środek ? :)) 28.12.05, 13:13
                czyli wracamy do Arystotelesa... a wszystkie filmy i książki są o tym samym
                tylko kostiumy się zmieniają? I jak tu uciec od hedonizmu? Uciec, ale po co?
                • liberty_mike jeśli można uciec przed fałszywą :)) 28.12.05, 15:02
                  ...skromnością, to zapewne służy temu min. hedonizm, niekoniecznie w opozycji
                  do .. cnoty, ale ta jakże często z kolei jawi mi się jako gra o korzyści w
                  przyszłości, też z tą "skromnością" łączona, bo czym innym nie jest właśnie
                  obietnica raju (nie- hedonistycznego? eee, coś się nie chce wierzyć, by takiego
                  spełnienia oczekiwano ::))?:)
      • a_cynamonka Re: coś w tym jest ::) 28.12.05, 13:01
        liberty_mike napisał:

        > nadmierny stopień przekombinowania, skomplikowania utrudnia bezpośredni odbiór
        > emocji, może zatem coś w ten deseń (?)..>
        >
        > <a
        href="www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_051224/plus_minus_a_5.html"
        target="_blank">www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_051224/plus_minus_a_5.html</a>
        >

        Piękny artykuł! Dzięki za link! :))) Ale widać też z niego, że jednak nie
        jesteśmy w swoim szczęściu uzależnieni wyłącznie od siebie, prawda?
        • liberty_mike Re: coś w tym jest ::) 28.12.05, 15:03
          Nie ma sprawy- do usług, niech służy jeśli tylko humor dzięki temu polepszyć
          można, a prócz tego i wzbogacić swe emocje ::)
    • trzpiot_1 Re: gdzie jest szczęście? 28.12.05, 17:27
      Myślę, że tak samo, jak niekiedy upatrujemy własne szczęście w rzeczach
      pochodzących z zewnątrz, tak i mamy tendencję by oceniać szczęście innych po
      tym, co widzimy na zewnątrz. Często wydaje się, że jak ktoś ma rodzinę, dobrą
      pracę, samochód, fajną chatę, to tym samym musi być szczęśliwy, a tak
      niekoniecznie jest.
      Szczęście to stan harmonii wewnątrz nas samych. Pewnie, że mogą składać się na
      niego również czynniki zewnętrzne, ale tak naprawdę jego ośrodek znajduje się w
      nas samych .
    • sereni Re: gdzie jest szczęście? 28.12.05, 17:38
      Szczęście jest w nas (!), tylko wtedy mozna sie nim dzielić. Najtrudniej
      obdarowywac nim tych, ktorzy tego oczekuja. Czyż to nie jest tak, ze dawane
      szczescie, podobnie jak i milosc,przyjazn sa bezinteresowne ?
      • trzpiot_1 Re: gdzie jest szczęście? 28.12.05, 17:43
        Wg mnie szczęściem nie można się z nikim podzielić, bo niby jak?
        • sereni Re: gdzie jest szczęście? 28.12.05, 17:48
          Szczescie to stan ducha, wewnetrzna radosc ,ktora emanuje na zewnatrz,usmiech,
          szczesliwe -smiejace sie oczy.Czy to nie jest zarazliwe ? Tym wlasnie sie
          dzielimy.
          • trzpiot_1 Re: gdzie jest szczęście? 28.12.05, 17:56
            Zarażliwe jest, owszem, ale czy długotrwale? Czy emanując własnym szczęściem
            możemy rzeczywiście spowodować, że kto inny poczuje się szczęśliwy i taki już
            pozostanie tylko dlatego, że przebywa w towarzystwie osoby szczęśliwej? Przed
            chwilą napisałaś, że szczęście jest w nas samych, więc nie da się go
            transplantować komu innemu.
            • hedonista.oswiecony a czasem 28.12.05, 18:01
              a czasem dzieje się na odwrót, będąc szczęśliwym możemy "oberwać" za głupi
              uśmiech... i bądź tu mądry ;)
              • sereni Re: a czasem 28.12.05, 18:06
                A możemy ale ...bedąc szczesliwymi nie przejmiemy sie tym, więc to tak,
                jakbyśmy nie oberwali ;-)
                A o szczesciu mozna dlugo dyskutowac i tak naprawde dla kazdego z nas znaczy
                cos innego. Nawet dla mnie trudno o definicje. Mam wrazenie, ze zalezy ona od
                sytuacji.Wiem jedno, lubie ten stan ducha !
            • sereni Re: gdzie jest szczęście? 28.12.05, 18:03
              Tak, napisałam,ze szczescie jest w nas samych ale napisalam tez, ze tylko wtedy
              mozna sie nim dzielic.
              I da sie nim dzielic.Nigdy nie miales tak, ze przebywajac wsrod osob np.
              rozesmianych po chwili czules to samo ?
              • trzpiot_1 Re: gdzie jest szczęście? 28.12.05, 18:06
                To mogła być wesołość, radość, dobre samopoczucie w miłej atmosferze, ale czy
                szczęście ?
                • sereni Re: gdzie jest szczęście? 28.12.05, 18:08
                  A jak odczuwasz szczęście ?
                  • trzpiot_1 Re: gdzie jest szczęście? 28.12.05, 18:12
                    Czuję się szczęśliwa wtedy, kiedy nic nie zakłóca mojej wewnętrznej równowagi i
                    poczucia harmonii z otaczającym mnie zewnętrznym światem. Ale to nie jest stan,
                    który trwa 5, 10 czy 30 minut czy nawet tydzień. To cos zdecydowanie bardziej
                    trwałego i stabilnego.
    • hedonista.oswiecony a może? 28.12.05, 18:02
      a może nie tyle o szczęście chodzi co o zadowolenie, może skromniej definiując
      potrzeby więcej szczęścia uzyskać możemy?
      • trzpiot_1 Re: a może? 28.12.05, 18:08
        Może masz rację... to zależy chyba, czy szczęście pojmujemy jako stan w miarę
        trwały i stabilny, czy jako ulotną chwilę.
        • hedonista.oswiecony chyba wolę zadowolenie 28.12.05, 18:11
          gdzieś kiedyś słyszałem zgrabne zdanie, że nic tak nie unieszczęśliwa ludzi jak
          powszechne pragnienie szczęścia...
          • trzpiot_1 Re: chyba wolę zadowolenie 28.12.05, 18:14
            Chyba ważne jest to, co uszczęśliwia Ciebie.
          • sereni Re: chyba wolę zadowolenie 28.12.05, 18:15
            A ja nie lubie słowa "zadowolenie".Odbieram je tak jak " Średnio, jako tako,
            moze byc ". Jestem wiec za stanem ducha o ktorym rozmawialismy poprzednio :-)
            • trzpiot_1 Re: chyba wolę zadowolenie 28.12.05, 18:17
              ja też! :)) A może szczęście to zbiór różnych zadowoleń w tym samym czasie?
            • hedonista.oswiecony średnio? 28.12.05, 18:18
              moja kobieta też tak uważa, ale ja właśnie chyba wolę zadowolenie bo ono wiąże
              się z akceptacją niedoskonałości, przymrużeniem oka, dystansem, który wciąż
              ćwiczę :)
              • sereni Re: średnio? 28.12.05, 18:25
                czyli meskie wygodnictwo , nazywajac rzeczy po imieniu ;)
                • hedonista.oswiecony Re: średnio? 28.12.05, 22:49
                  sereni napisała:

                  > czyli meskie wygodnictwo , nazywajac rzeczy po imieniu ;)

                  mogę się zgodzić z takim widzeniem ;)
    • hedonista.oswiecony akceptacja ograniczeń 28.12.05, 18:17
      czy jest bez akceptacji ograniczeń możliwe poczucie szczęścia, zadowolenia? Mi
      się zdaje, że nie, że jak czegoś nie akceptujemy to nie możemy czuć się dobrze,
      czy każde warunki należy zaakceptować czy tylko te, które nas nie uwierają? A
      co z osobami kalekimi, ciężko przez los doświadczonymi?
      • trzpiot_1 Re: akceptacja ograniczeń 28.12.05, 18:20
        To trzeba by było ich zapytać, chociaż jestem przekonana, że ich dotyczą te same
        prawa, co zdrowych.
        • sereni Re: akceptacja ograniczeń 28.12.05, 18:23
          Dokładnie tak.To jest w nas, niezaleznienie od tego jakie mamy ulomnosci.
          • trzpiot_1 Re: akceptacja ograniczeń 28.12.05, 18:25
            No ale powiedz sama, kto ze zdrowych docenia to, że ma dwie ręce, dwie nogi,
            sprawne oczy czy cokolwiek innego, póki nic złego z nim się nie dzieje?
            • sereni Re: akceptacja ograniczeń 28.12.05, 18:29
              Wiesz...ucze sie, cieszyc z tego co mam ,z kazdej chwili, z kazdej trudnej
              sytuacji brać cos dobrego, nawet gdy wszystko spapram ;-). I chyba nauczylam
              sie. Pewnie, ze zawsze chce sie wiecej ,lepiej, inaczej ale jesli nie wyjdzie
              nie rozpaczam.
              • trzpiot_1 Re: akceptacja ograniczeń 28.12.05, 18:36
                Podoba mi się Twoje podejście. Tak sobie myślę, że właśnie tędy m.in. prowadzi
                droga do...no przynajmniej do wewnętrznego spokoju.
                • sereni Re: akceptacja ograniczeń 28.12.05, 18:42
                  Co to wg. Ciebie jest wewnetrzny spokoj ? Chyba nie mam go w sobie ;-) No
                  chyba, ze czuje "To" ,czyli wolność , świat, nature :)
                  • trzpiot_1 Re: akceptacja ograniczeń 28.12.05, 18:47
                    Chodzi mi o to, że nie szarpiesz się sama ze sobą o byle głupstwo, nie
                    załamujesz się przy najdrobniejszym niepowodzeniu, ale może się mylę.
                    Ciekawi mnie też, jak odczuwasz "wolność" ?
                    • sereni Re: akceptacja ograniczeń 28.12.05, 19:11
                      Ano nie szarpię się, szkoda na to czasu.Nie mowie, ze zawsze jest mi lekko, bo
                      nie jest ale potrafie cieszyc sie duperelami :-).
                      A wolonosc..coz,chyba czuje ja gdy jestem w gorach, kiedy czuje,ze oddycham
                      pelna piersia,ze tak naprawde w tym ogromie natury jestem tylko malutkim
                      czlowiekiem a wszystko dookola jest takie piekne. Wtedy czuje jak pachnie
                      wiatr...deszcz..Czuje ja tez, gdy moge robic to, na co mam ochote, nie
                      przejumjac sie przyziemnymi, codziennymi sprawami ( z tym gorzej ;-)).Do tego
                      wszystkiego gdybym tylko mogla wywalic slowo "bezsilność" z mojego slownika ,
                      byloby idealnie :-)
                      • hedonista.oswiecony nastawienie do świata 28.12.05, 22:48
                        wydaje mi się, że bardzo ważne jest to nastawienie, czy koncentrujemy się na
                        problemach czy na szansach, czy poznając kogoś szukamy w nim pozytywów, czy wad
                        itd, itp... niby drobiazgi, ale to z nich się składa rzeczywistość... no i
                        uśmiech, prawdziwy uśmiech oczami. Ci, którym w miarę dobrze jest na świecie
                        różnią bowiem tym właśnie moim zdaniem, że pomimo kłopotów widzą to co dobre i
                        w tym widzeniu są tacy trochę niereformowalni pomimo niepowodzeń, które także
                        oni mają
                        • sereni Re: nastawienie do świata 28.12.05, 23:22
                          Wazne jest nastawienie i entuzjazm, elastycznosc, pozytywne nastawienie do
                          zmian.I prawdziwny usmiech oczami !!! Pieknie to nazwales ! Ale on jest
                          szczery ,prawdziwy,taki od pieknej duszy :-)
                          • hedonista.oswiecony Re: nastawienie do świata 28.12.05, 23:23
                            tak to widać od razu... tak samo jak widać oczy smutne... Wiele mnie nauczyła
                            moja poprzednia miłość, którą zmarnowałem tak pięknie jak tylko można było
                            zmarnować, całe szczęście, że nauka nie poszła w las ;)
                            • sereni Re: nastawienie do świata 28.12.05, 23:38
                              Ważne są tylko te chwile,które jeszcze przed nami..;-)
                              • hedonista.oswiecony Re: nastawienie do świata 28.12.05, 23:40
                                sereni napisała:

                                > Ważne są tylko te chwile,które jeszcze przed nami..;-)


                                nie warto za dużo myśleć o przeszłości, to niewiele daje ;) jak Jańcio Wodnik
                                co czas próbował cofnąć... Wolę robić coś nowego z tego co mam
                                • sereni Re: nastawienie do świata 28.12.05, 23:42
                                  O to, to :-)
                                  • trzpiot_1 Re: nastawienie do świata 29.12.05, 06:49
                                    To może dałoby się postawić tezę, że trzeba być optymistą, żeby być szczęśliwym?
                                    • hedonista.oswiecony Re: nastawienie do świata 29.12.05, 08:32
                                      trzpiot_1 napisała:

                                      > To może dałoby się postawić tezę, że trzeba być optymistą, żeby być
                                      szczęśliwym
                                      > ?

                                      wydaje mi się, że taka teza miałaby wiele w sobie trafności choć wiadomość dla
                                      nie-optymistów byłaby to straszna... urodziłem się pesymistą i pesymistą
                                      zostanę... brrrr, koszmar
                                    • sereni Re: nastawienie do świata 29.12.05, 09:24
                                      A niekoniecznie :) Znam jednego pesymiste- patrzy na zycie z przymruzeniem oka,
                                      marudzi, narzeka i jest szczesliwy a ja go uwielbiam za to marudzenie i
                                      pesymizm. Jednak to jedyny znany mi przypadek ale pokazuje on, ze i pesymisci
                                      moga byc szczesliwi :)
                                      • hedonista.oswiecony rola dystansu 29.12.05, 09:51
                                        Twój opis sugeruje, że pesymistom pomaga dystans, można narzekać, ale jak się
                                        to robi z przymrużeniem oka to mniej boli; to też jakaś lekcja dla optymisty
                                        coby nie stoczył się w trudnej chwili ;)
    • neita33 Re: gdzie jest szczęście? 29.12.05, 09:04
      Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest
      krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna
      ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy
      szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro?
      Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo,
      co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud
      tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw.

      (Phil Bosmans)

      • hedonista.oswiecony witaj w klubie :) 29.12.05, 09:53
        a więc docenić tu i teraz :)

        czytałem tu i ówdzie, że osoby, które ciężko zachorowały, stanęły oko w oko ze
        śmiercią dokonują czasem dużego przewartościowania swojego życia, zaczynają
        cieszyć się chwilą i nabierają nowej radości życia bez wielkich marzeń...
        • care_5 Re: witaj w klubie :) 29.12.05, 10:31
          Potwierdzam !! Do rzucajac usmiech Mona Lisy. Wiecej nie wyjasnie ..Pozwolicie?
          • neita33 Re: witaj w klubie :) 29.12.05, 10:42
            pozwolimy :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka