Dodaj do ulubionych

Kara śmierci

29.12.05, 21:16
Przeczytałem wypowiedż procesa, w wątku "homoseksualizm", odnosnie toleracji
i zmiany poglądów w przypaku gdy jakieś zdarzenie , dotyczy bezposrednio nas

Przytoczę:

"Sądzę jednak, że nasz stosunek do zagadnienia uległby diametralnej
przemianie, gdyby okazało się, gdyby któraś z Pań tu piszących przekonała się,
że jej mąż ma kochanka od dawna, albo, że jej dziecko jest właśnie
homoseksualistą.

Tak samo jest na przykład z karą śmierci. Większość z Was jest zapewne
zdecydowanie przeciwna, ale gdyby zamordowano kogoś Wam bliskiego, to
zapewniam
Was, że znacząco zmienilibyście stosunek do zagadnienia.

Chętnie zawsze
wybaczamy komuś nieswoje krzywdy."


Drogi procesie
Naprawdę zastanawiam sie, co cie tak bardzo utwierdza w mysleniu, ze fakt
pojawiania sie jakiegoś zdarzenia w naszym zyciu , tak bardzo wpływa na nasze
poglady.
Nie zapewniaj ludzi o tym ze to prawda z taką pewnością siebie.
Nie zarzucaj ludziom , aż tak bardzo płaskiego podejscia do życia , w obliczu
tragedii które nas spotykają.


Bardzo niedawno ktoś z mojej bliskiej rodziny padł ofiarą mordu.
Nie musze pisać chyba o tym jakie wrazenie zrobiło na mnie i mojej
rodzinie....to oczywiste
Moi bliscy byli i są przeciwni karze smierci .
Pozostali po tej tragedii wierni temu poglądowi.....
Człowiek który popełnił zbrodnię, był chory psychicznie.

Winę za tragedię ponosi system opieki nad chorymi ludzmi .
Brak mozliwosci ubezwłasnowolnienia osób niebezpiecznych dla otoczenia.
Ale nie człowiek który dopuścił sie mordu.
(powodem morderstwa , było w/g tej osoby odciązenie skarbu państwa , poprzez
likwidacje osób starszych , którym należa się swiadczenia emerytalne -
intencja tego człowieka było spowodowana chęcią poprawy bytu ludzi w Polsce)

Zdarzenie to nie wpłynęło na zmianę moich pogladów, mimo ze wydarzyło się
coś naprawde przerażającego.
Zamiast nas zapewniać, lepiejby było gdybyś powiedział , ze prawdopodobnie
tak zareagowałbyś gdyby coś takiego sie zadrzyło (albo może i miało miejsce
takie zdarzenie w Twoim zyciu i tak zareagowałeś)
Mi sie Twoja stereotypowa postawa nie podoba i moim zdaniem świadczy o tylko
i wyłącznie braku racjonalego myslenia, lub tez wrodonym egoizmie , który
podpowiada na ,ze skoro tragedia dotyczy nas, to mamy prawo usprawiedliwić
karę śmierci dla przestępców

Tyle do procesa


Zaparaszam Was do dyskusji na temat kary smierci
Czy wiecie na jak wielu osobach na swiecie wykonano wyrok kary śmierci
niesłusznie?
Czy w kraju , w którym nie mozna zaufac zadnej instytucji , ani sądom (bo są
skorupowane), ani urzednikom (bo sa niewykwalifikowani i niekompetentni)
politykom (po sa nieuczciwi i kradną) służbie zdrowia (bo jest biedna więc
nieskuteczna) można domagac sie kary smierci?
Czy niesłusznie wykonane wyroki smierci , są potrzebną ofiarą i
należy "odżałować" skazanych i straconych bo dzięki temu bedzie większy
procent bezpieczeństwa?
Czy kara śmierci odstrasza porzestępców?
Jak zrekompensować niesłusznie wykonana karę smierci?
A jesli wykonywać te karę to kiedy i za jakie przestępstwa?
Ja myślę , że jest nieskuteczna i nie starszna.
A wy ?
Obserwuj wątek
    • magdajeden Re: Kara śmierci 29.12.05, 21:36
      chcecie czy nie, znowu się wtrącę do dyskusji.
      kara śmierci to jest jeden z niewielu problemów, na który nie mam (a tak,
      zdarza sie) ugruntowanego poglądu. zbyt wyraźnie widzę obie srony medalu. z
      jednej strony to co napisał grześ a z drugiej wielokrotni, nie poddający się
      resocjalizacji zwyrodnialcy. z jednej miłość bliźniego - z drugiej lęk,
      chociażby o własne dzieci.
      jedno wiem na pewno, ten system penitencjarny, jaki funkcjonuje w tej chwili w
      kraju jest do dupy, bo po pierwsze nie resocjalizuje a wręcz przeciwnie - do
      więzienia idzie drobny złodziejaszek a wychodzi grypsujący, bogaty w kontakty
      przestępca.po drugie - co to za kara, co to za więzienie, gdzie niejednokrotnie
      skazani mają wygodniejsze życie niz praworządni obywatele.
      i najważniejsze, dlaczego ja, z moich podatkow mam utrzymywac do końca (jego)
      życia takiego zwyrodnialca?! jedynym wyjściem, w sytuacji
      ludzi "kwalifikujących się" do najcięższych wyroków (zresztą innym tez nie
      zaszkodzi) jest ciężka praca w więzieniu, zarabianie na własne utrzymanie -
      dobrze strzeżone roboty publiczne, kamieniołomy lub chociażby kopanie i
      zasypywanie rowów - cokolwiek co spowodowałoby, ze nie będzie opłacało się
      wracac do więzienia, że to więzienie przestanie byc wczasami a zacznie kojarzyć
      się z czymś gdzie naprawdę nie chce się przebywać i gdzie po 12 godzinach
      ciężkiej fizycznej pracy nie ma sie juz siły na nic poza snem. i tak do końca
      życia.
      mżonki.
      • proces7 Re: Kara śmierci 29.12.05, 21:58
        magdajeden napisała:
        > mżonki.

        Tu piszemy _mrzonki_. U pshemo-cylonów pisz sobie jak chcesz. Uprzejmie Cię
        proszę o przestrzeganie zasad ortografii. Dziękuję.
        Tylko mi nie gadaj, że to z lenistwa i że masz taki dystans do tego Forum, że
        nie patrzysz co piszesz.
        • magdajeden Re: Kara śmierci 29.12.05, 22:08
          poszukaj lepiej, może znajdziesz jeszcze kilka błędów stylistycznych i
          interpunkcyjnych.
          a mrzonki faktycznie napisałam z błędem - cóż zdarza sie a nie powinno - moja
          wina - co mam robić? klęczeć na grochu?
          nie masz sie już o co przypieprzyć? masz obsesję na moim punkcie?
      • wanda_rybka Re: Kara śmierci 29.12.05, 22:32
        Magdo , zapomniałaś dodać o "pokojach rozkoszy"
    • wanda_rybka Re: Kara śmierci 29.12.05, 22:06
      Kara śmierci wzbudzała we mnie zawsze mieszane uczucia. Pamiętasz "Krótki film
      o zabijaniu" Krzysztofa Kieślowskiego? Zrobił na mnie wrażenie, ale z drugiej
      strony nie potrafię powiedzieć, że jestem przeciw.
      Grzesiu zgodzę się z Tobą, że ludzie popełniający zbrodnie są chorzy
      psychicznie,ale choroby psychiczne są różne, tak samo nie możesz porównać
      zwykłego kataru z dżumą. Myślę, że co innego jest morderstwo w stanie
      afektu,albo przez nieszczęśliwy przypadek, a co innego dokonane z wyrachowaniem
      i premedytacją. Myślę, że kara śmierci ,nie jest złotym środkiem i że
      powstrzyma potencjalnych morderców od popełnienia czynu, ale może jednak sla
      niektórych będzie pewnego rodzaju straszakiem.Niesłusznie wykonana kara śmierci
      to już inny temat. Zgodzę się z magdąjedyną w większości jej wypowiedzi, może
      przez ten nasz humanitaryz kręcimy sobie bat na tyłek, ale jak już wspomniała
      Magda, ten kij ma dwa końce.
    • jolantas1955 Re: Kara śmierci 29.12.05, 23:27
      Moi kochani! Nie jestem skorumpowanym sędzią, uważam, że za zbrodnie należy
      karać surowo, ale nigdy nie chciałabym podpisać się pod wyrokiem śmierci. Kara
      dożywotniego pozbawienia wolnosci jest chyba w konsekwencji straszniejsza od
      kary smierci. Wyobraźcie sobie min. 25 lat za kratkami!A tam, mimo telewizora w
      celi,możliwości korzystania z biblioteki ,czy siłowni, naprawdę jest
      strasznie!Oczywiście, że pomyłki są możliwe, ale to akurat nie najważniejszy
      argument przeciwko.Nikomu nie życzę takiej odpowiedzialnosci jaką mają sędziowie
      orzekający w sprawach najpoważniejszych przestępstw.
      • grzes_wies Re: Kara śmierci 30.12.05, 00:19
        Oczywiscie Jolantas.
        Po pierwsze , nie załuję ani grosza, ktory idzie na utrzymywanie więżniów.
        Myślę ze warto jest utrzymywac więzienia, zapewniajac sobie ty, samym
        bezpieczenstwo.
        Telewizora , biblioteki i spacerniaka , za nic nie zamieniłbym za wolność.To ze
        ludzie chętnie wracaja do więzień to wynik braku sprawnego systemu
        resocjalizacji, miernego zaplecza socjalego ze strony państwa, brak osrodków
        pomagajacych w odnalezieniu się po wyjsciu na wolność i t d Więzniom należy
        się odsiadywanie kary w cywilizowanych warunkach.(bo cywilizowane społeczenstwo
        te więzienia utrzymuje i zarządza)
        Jolantas , przerażajace jest to ze ten morderca, po tzw "podleczeniu"
        kwalifikuje sie do opuszczenia szpitala psychiatrycznego.
        Przerażający jest fakt , ze nie moiżna go ubezwłasnowolnic.
        Był niepoczytalny , bo odstawił leki.
        Z tego co wiem, do leczenia sie nie mozna nikogo zmusić.
        Przynajmniej praktyka to pokazuje. Bo teoria może być inna, tego nie wiem...
        Myślę, ze wolabym, zeby taki człowiek jednak nie mógł swobodnie egzystowac w
        zdrowym społeczenstwie, i powinien byc pod stałą DOZYWOTNIA opieką (za
        telewizor zapłaciłbym osobiście :)
        Pozdrawiam

        • jolantas1955 Re: Kara śmierci 30.12.05, 00:52
          Dzięki! Przywracasz mi wiarę w normalne myślenie!
    • jagus007 Re: Kara śmierci 30.12.05, 00:42
      Dla mnie życie ludzkie jest tak wielką wartością, że odbieranie go pod
      jakimkolwiek pretekstem - jest po prostu złe. I tym straszniej obciążające
      sumienie - że jest to zło nieodwracalne, nawet, jeśli wykonane cudzymi rękoma i
      w majestacie prawa.
      Jaskiniowcy może nie mieli innego wyjścia, jak tylko zlikwidować jednostkę,
      która zagrażała w jakiś sposób grupie, społeczności. Chyba jednak wyszliśmy już
      z jaskini, chyba - technologicznie przynajmniej - sięgamy gwiazd? Dlaczego
      etycznie mamy wciąż mamy na wszelki wypadek walić maczugą?
      A kilka przemysleń na temat kary śmierci znajdziecie na tej stronce:
      www.pomagamy.pl/numery/11/oko_za_oko.htm

      • proces7 Re: Kara śmierci 30.12.05, 05:14
        jagus007 napisała:

        > Dla mnie życie ludzkie jest tak wielką wartością, że odbieranie go pod
        > jakimkolwiek pretekstem - jest po prostu złe. I tym straszniej obciążające
        > sumienie - że jest to zło nieodwracalne, nawet, jeśli wykonane cudzymi rękoma

        Ciekaw jestem, co sądzisz o aborcji... Pewnie jak zwykle zrelatywizujesz
        poglądy, że płód, że życie matki trzeba chronić, że do któregoś tam tygodnia to
        tak, a potem nie. Wymyślisz jakieś historyjki z gwałtem i inne specyficzne
        sytuacje. Akurat takie znajdziesz przykłady, które będą przemawiać na korzyść
        tego sposobu zabijania. Tak jak skrupulatnie inni wygrzebują z życia wzięte
        przykłady, które podważają zasadność i wręcz niesprawiedliwość wykonywania
        wyroków śmierci. Bo kogoś tam niesłusznie skazano.
        Jestem przeciwnikiem kary śmierci, jednak nie z pobudek moralnych, a stricte
        pragmatycznych. Nie opłaca się wykonywać takich wyroków. Wraz ze śmiercią
        skazanego kończy się jego kara. Jak pokazują statystyki, kara taka wcale nie
        wpływa na ograniczenie ilości najcięższych przestępstw.

        > Chyba jednak wyszliśmy już
        > z jaskini, chyba - technologicznie przynajmniej - sięgamy gwiazd? Dlaczego
        > etycznie mamy wciąż mamy na wszelki wypadek walić maczugą?

        Co Ty pieprzysz? Stany Zjednoczone, bez wątpienia kraj najbardziej zaawansowany
        w technologiach, stosuje karę śmierci. Więc jaki ma związek technologia z
        moralnością? Niemcy w środku trwania drugiej wojny światowej też były krajem o
        bardzo zaawansowanej naonczas technologii. Z pewnością miały najskuteczniejszą i
        najnowocześniejszą armię na świecie.

        P.S.
        Bardzo proszę grzesia_wiesia, by nie otwierał wątku o aborcji.
        • justysbytomianka Re: Kara śmierci 30.12.05, 08:20
          Zapewne mój głos nic nie wniesie do dyskusji , ponieważ są chwile ,że
          chciałabym przywrócenia kary smierci.Kiedy czytam lub oglądam opis zbrodni
          młodej dziewczyny zamęczonej i wyrzuconej z pociągu przez dwóch psychopatów
          ociężałych umysłowo o socjopatycznym charakterze, to sama siebie pytam ,jaka
          kara jest adekwatna do tego czynu? i nie znajduję nic ,poza karą smierci .Kiedy
          jednak emocje opadają i wraca mi chłodny sposób postrzegania rzeczywistości,to
          podobnie do joli, ciężko byłoby mi zożyc podpis pod taka decyzją i wziąć na
          siebie odpowiedzialność pozbawiania kogoś życia.
        • grzes_wies Re: Kara śmierci 30.12.05, 08:24
          Zastanwiam się procesie nad Twoją prośbą....zrezygnuję z wątku o aborcji:)
          To moze otworzę wątek o ochronie zycia poczętego?
          Pozdrawiam
          • cezar_zorba Karze śmierci zdecydowane tak! 30.12.05, 09:30
            I nie ma co dywagować na temat pomyłek sędziowskich...Mówię oczywiście o
            sprawach ewidentnych jak np. dziewczyna wyrzucona z pociągu, jak dziewczyna
            zastrzelona przez płatnego mordercę (w moim małym mieście) strzałem między
            oczy, jak skatowany na śmierć staruszek za 20 zeta...Czy przy takich
            przestępstwach też byście się wahali z wymierzeniem kary śmierci?! Sam bym ją
            nawet wykonał!I nie piszcie proszę, że nie znam siebie słowami
            Szymborskiej "Tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono..."
            • jagus007 Re: Karze śmierci zdecydowane nie! 30.12.05, 11:05
              Cezarze,
              Czy odebranie życia mordercy przywróci życie ofierze?

              I pytanie - kara śmierci ma odstraszać, czy izolować ze społeczności jednostki
              szkodliwe? Bo jeśli ma odstraszać - to przez tysiąclecia jakoś nie odstraszyła.
              A jeśli ma bronić zbiorowość przed szkodzącą jej jednostką - to nie trzeba aż
              tak nieodwracalnych kar.
              Zgadzam się z tezą, że nie tyle wielkość kary, ile świadomość jej
              nieuchronności jest skuteczniejszym czynnikiem odstraszającym.
              Czy nie wystarczy świadomość dożywotnej izolacji? A jeśli jeszcze taki skazany
              na dożywocie musi pracować, musi odrobić społeczeństwu nie tylko koszty swojego
              utrzymania...?
              Czy to nie jest dla Ciebie wystarczająco sprawiedliwe?
              • magdajeden Re: Karze śmierci zdecydowane nie! 30.12.05, 11:06
                jagus007 napisała:
                A jeśli jeszcze taki skazany
                na dożywocie musi pracować, musi odrobić społeczeństwu nie tylko koszty swojego
                utrzymania...?

                pobożne życzenia :(
                • cezar_zorba Re: Karze śmierci zdecydowane nie! 30.12.05, 11:40
                  Bingo Magda! Większej bzdury nie słyszałem! Skazany na dożywocie zamartwia sie
                  na śmierć tym , że musi odpracować swój dług społeczeństwu:))))))))))))
                  • magdajeden Re: Karze śmierci zdecydowane nie! 30.12.05, 11:59
                    cezar_zorba napisał:

                    > Bingo Magda! Większej bzdury nie słyszałem! Skazany na dożywocie zamartwia
                    sie
                    > na śmierć tym , że musi odpracować swój dług społeczeństwu:))))))))))))


                    słucham??
                    a gdzie ja coś takiego napisałam?? czekam na odpowiedź

                    pisałam tylko o tym, że powinien tak ciężko harować, żeby nie mieć siły się po
                    dupie podrapać a co dopiero zamartwiać się. i nie interesują mnie godziwe
                    warunki zapewniane przez panstwo wiezniom - niech ma takie warunki jakie sobie
                    sam zapewni - im więcej będzie pracował tym lepiej będzie mu sie w tym
                    więzieniu żyło - z jakiej racji morderca ma mieć łatwiejsze życie niż
                    praworządny obywatel??!!

                    ja nie życzę sobie utrzymywać jakichkolwiek przestepców. tak jak nie życzę
                    sobie płacić ZUSu za złodziei i oszustów. nie lubię zbiorowej
                    odpowiedzialności. każdy pracuje na siebie. dlaczego ktoś ma płacić za
                    utrzymanie więźnia albo (znowu Jaguś sie uaktywni) tego, komu sie nie chciało
                    lub nie umiał zarobić na swoją emeryturę bądź na swoją pensję. mam w dupie
                    państwo opiekuńcze.
                    • proces7 Re: Karze śmierci zdecydowane nie! 31.12.05, 04:52
                      magdajeden napisała:

                      > mam w dupie
                      > państwo opiekuńcze.

                      I vice versa, jak sądzę.
                    • cezar_zorba Re: Karze śmierci zdecydowane nie! 02.01.06, 08:46
                      magdajeden napisała:

                      > cezar_zorba napisał:
                      >
                      > > Bingo Magda! Większej bzdury nie słyszałem! Skazany na dożywocie zamartwi
                      > a
                      > sie
                      > > na śmierć tym , że musi odpracować swój dług społeczeństwu:))))))))))))
                      >
                      >
                      > słucham??
                      > a gdzie ja coś takiego napisałam?? czekam na odpowiedź
                      >
                      Ech Madzia, Madzia...Nie czytasz uważnie...Bingo oznacza, że zgadzam się z
                      Twoją wypowiedzią na temat wypowiedzi Jaguś. Zgadzam się z Toba w zupełności w
                      tej wypowiedzi i w następnej- i tez mam w dupie państwo opiekuńcze i państwa
                      Kowalskich również...
                      • magdajeden Re: Karze śmierci zdecydowane nie! 02.01.06, 11:01
                        przewrażliwiona jakaś jestem widocznie.
                        i panstwa Malinowskich i Nowaków też mam w dupie - żeby nie czuli sie
                        osamotnieni
              • cezar_zorba Re: Karze śmierci zdecydowane nie! 30.12.05, 11:38
                Nie Jaguś, nie jest to dla mnie wystarczająco sprawiedliwe...Oko za
                oko...Mówisz jak bys odsiedziała trochę w kryminale? Mój sąsiad i przyjaciel
                jest szefem cywilnego zakładu produkcyjnego na terenie więzienia- PRACA JEST
                PRZYWILEJEM! Nie każdy w kryminale pracuje a na tych co nie pracują pracuję ja!
                Poza tym nie znam statystyk ale ci , którzy dostali teoretycznie dożywocie
                wychodzą jednak za dobre sprawowanie...Wystarczy, że jeden na tysiąc wyjdzie i
                zrobi to samo- dla niego to juz nie pierwszyzna! Kara śmierci TAK!
                • jagus007 Re: Karze śmierci zdecydowane nie! 02.01.06, 12:17
                  Cezarze,
                  Wiem, że nasz system sprawiedliwości oraz nasz system penitencjarny toczy rak
                  niemożności.
                  Wiem, że praca w warunkach izolacji to w tej chwili marzenie ściętej głowy;)
                  Ale pomyśl, Skorpionie, gdyby jednak się potrudzić i zainwestować w stworzenie
                  warunków do pracy dla więźniów - nie tylko tych dożywotnich, ale także tych
                  drobnych złodziejaszków... gdyby każdy z nich musiał odpracować koszty swojego
                  utrzymania w więzieniu przez prostą motywację - "jeśli pracuję mogę zasłużyć na
                  pewne przywileje - np cela o lepszym standardzie, lepsze wyżywienie itp". Gdyby
                  jeszcze każdy z osadzonych po wyjściu na wolność miał szansę na jakąś pracę -
                  może po pewnym czasie nasze więzienia nie byłyby tak przepełnione?
                  I to chyba nam, podatnikom - w sumie opłaciłoby się, także finansowo?
                  Amerykanie są mocny w kalkulacjach ile dolarów zysku przynosi każdy cent
                  zainwestowany w profilaktykę - tę szeroko rozumianą profilaktykę społeczną
                  także, chociaż mimo tych kalkulacji wciąż łatwiej iść starym tokiem działania -
                  i narzekać, że jest on zły...
                  • skorpion_2005 Re: Karze śmierci zdecydowane nie! 02.01.06, 22:18
                    > Cezarze,
                    >...
                    > Ale pomyśl, Skorpionie,

                    Nie wypowiadałem się w tym wątku !
                    Myślisz, że jestem również Cezarem? To chyba przesada, że ciągle bierzesz mnie
                    za kogoś innego ;(
                    Albo
                    Myślisz o mnie. Ciągle. Miłe ale krępujące ;)
                    Albo
                    Wywołujesz do odpowiedzi "po nazwisku".
                    Jako, wywołany przyznaję, że nie mam wyrobionego zdania na temat. Wątpliwości
                    co do winy rozwiązuje się często przyjmując zasadę, że konieczne jest
                    przyznanie się do winy lub ewidentne dowody (zeznanie wielu świadków, nagranie
                    wideo). Z drugiej strony, sukces ewolucyjny naszego gatunku bierze się z
                    niesamowitej elastyczności - vide "Król szczurów" J. Clavell'a.
                    • jagus007 Re: Karze śmierci zdecydowane nie! 03.01.06, 16:45
                      To oczywiście było przejęzyczenie, możecie sobie podciągać pod teorię czynności
                      pomyłkowych...
                      A ja i tak swoje wiem - wszyscy facaci na tym forum są procesami;)
                      Pozdrawiam
        • jagus007 Procesie 30.12.05, 09:40
          Co myślę o aborcji? Tu nie ma co myśleć, życie ludzkie - to życie, dla mnie
          liczy się od momentu poczęcia, bo innej granicy wyznaczyć nie potrafię. I już
          wtedy jest dla mnie wartością samą w sobie.

          Wiem, że jest ogromny dysonans między rozwojem technologicznym, a rozwojem
          etycznym naszej cywilizacji. Technologicznie - jesteśmy w kosmosie, etycznie -
          siedzimy w jaskini. Moim zdaniem pora to zmienić, powiem więcej - musimy to
          zmienić, bo przy takiej dysharmonii mamy zbyt wiele do stracenia. Pomyśl o
          atomówce czy też broni bakteriologicznej w rękach człowieka, dla którego życie
          ludzkie nie jest wartością...

          Jeśli chodzi o to, czy podstawą są poglądów są pobudki moralne, czy też czysty
          pragmatyzm - czy to aż taka różnica? I tu, i tu prosta zasada "nie czyń
          drugiemu, co tobie niemiłe" się sprawdza...
          • proces7 Re: Procesie 30.12.05, 17:49
            Szpagatowa gówniara! Nie daje mi najmniejszego powodu, by ją rozdziobać. Żebyś
            choć ciut umiała się podkładać, tak jak robi to magdajedyna…
            • magdajeden Re: Procesie 30.12.05, 18:04
              bo ona się w tobie kocha a ja dostaję wysypki (i wirtualnych torsji) na twój
              widok. organicznie cie nie trawię. i pewnie stąd ta róznica - ja daję się
              prowokować, ona pęka w szwach od szpagatu - chociaż nie, Jaguś, wydaje mi się
              że przestajesz stać w rozkroku i zaczynasz przechylać sie w "jedynie słusznym"
              kierunku.....
              szkoda.
              • miia1 Re: Procesie 30.12.05, 18:42
                Masochizm?
                • magdajeden Re: Procesie 30.12.05, 23:28
                  raczej sadyzm.
                  zapytaj proca, po nocach płacze.
              • justysbytomianka Re: Procesie 30.12.05, 20:02
                Madzia ;) ani w wysypkę nie wierzę ani w wirtualne torsje ;)
                Nie będę się bawiła w babcię-kabalarkę czy też w wiedźmę szeptuchę , ale Madziu
                nudzic to Ty sie nie lubisz :) a przy Procku nie można się nudzić ;)
                • woow2306 Re: Procesie 30.12.05, 20:31
                  to ja krótko: karze śmierci- zdecydowanie: NIE!!! a jeśli chodzi o
                  aborcję.....to proces mnie nie zabraniał na ten temat pisać... i ku
                  rozczarowaniu być może, niektórych, powiem: TAK... w uzasadnionych
                  przypadkach... właśnie tych przypadkach, o ktorych zabronił pisać Jaguśce, na
                  przykład... lub wielu innych... równie marginalnych.... jednak istniejących...
                  i usprawiedliwiających to drastyczne posunięcie...
                  • woow2306 Re: Procesie 30.12.05, 20:36
                    aha.. a jeśli chodzi o magdę jedyną... to justyś ma absolutną rację..... madzia
                    zdecydowanie bardziej błyszczy kreatywnością na naszym forum..... niż na
                    cylońskim.. co wyraźnie sugeruje, że jednak ten poziom bardziej Jej
                    odpowiada.... i to chyba nikogo nie dziwi.... pozdrawiam:)
                  • wanda_rybka Re: Procesie 30.12.05, 20:44
                    woow2306 napisała:

                    a jeśli chodzi o
                    > aborcję.....to proces mnie nie zabraniał na ten temat pisać...

                    woow, a jakby zabronił, to byś nie pisała? ;)

                    > rozczarowaniu być może, niektórych, powiem: TAK... w uzasadnionych
                    > przypadkach... właśnie tych przypadkach, o ktorych zabronił pisać Jaguśce, na
                    > przykład... lub wielu innych... równie marginalnych.... jednak
                    istniejących...
                    > i usprawiedliwiających to drastyczne posunięcie...

                    I w tym momencie woow wsadziłaś kij w mrowisko.
                    • woow2306 Re: Procesie 30.12.05, 22:50
                      wando..... a nie o to czasem chodziło?:> dlaczego mamy o tym nie porozmawiać?
                      jest wiele tematów trudnych, w których raczej kompromisu się nie wypracuje...
                      bo ile ludzi tyle postaw i poglądów, ale to nie znaczy, że nie warto o nich
                      rozmawiać.. wręcz odwrotnie....ja, np. chętnie poznam opinie innych na ten
                      temat... o! jeszcze eutanazja.... niewygodny, ciężki temat... miia w wątku o
                      ładnych i brzydkich słowach..... jako ładne podała "eutanazję"... i tu kuriozum
                      swoiste.... bo czy aby "eutanazja" nie tylko słowem jest ładnym? czy aby na
                      pewno może mieć wydźwięk wyłącznie pejoratywny? pozdrawiam...
                      • magdajeden Re: Procesie 30.12.05, 23:39
                        to ja jeszcze pogrzebię w tym mrowisku.
                        czytałam ostatnio gdzieś artykuł o wcześniakach i o podtrzymywaniu ich
                        sztucznie na siłę przy życiu. narażając je na ogromne cierpienie teraz i w
                        przyszlości jako głęboko upośledzone osoby, cierpiące i nie mogące cieszyć sie
                        życiem. czy taka walka za wszelką cenę o życie maluszka urodzonego kilka
                        miesięcy przed terminem to nie jest przypadkiem egoizm? czy nie lepiej (piszę o
                        skrajnych wypadkach, kiedy jest pewność, że dziecko nie ma najmniejszych szans
                        w przyszlości na w miarę normalne funkcjonowanie) nie walczyć z naturą i
                        pozwolic dziecku odejść...
                        • proces7 Re: Procesie 31.12.05, 04:23
                          magdajeden napisała:

                          > czy nie lepiej (piszę o
                          > skrajnych wypadkach, kiedy jest pewność, że dziecko nie ma najmniejszych szans
                          > w przyszlości na w miarę normalne funkcjonowanie) nie walczyć z naturą i
                          > pozwolic dziecku odejść...

                          Powiedzmy, że lepiej. Podejmiesz taką decyzję, odetniesz respirator? Podpiszesz
                          odpowiedni, było nie było, wyrok? Ktoś to musi uczynić. Może jednak powinniśmy
                          uznać, że życie zaczyna się gdy mamy juz nadany PESEL i NIP.
                          • magdajeden Re: Procesie 31.12.05, 10:28
                            proces7 napisał:

                            > Powiedzmy, że lepiej. Podejmiesz taką decyzję, odetniesz respirator?
                            Podpiszes
                            > z
                            > odpowiedni, było nie było, wyrok? Ktoś to musi uczynić. Może jednak powinniśmy
                            > uznać, że życie zaczyna się gdy mamy juz nadany PESEL i NIP.
                            >

                            chyba nigdy nie miałeś podobnego dylematu. życzę ci żebyś nie miał. łatwo
                            ferować wyroki. ale ty dobry jesteś w zaocznym wyrokowaniu i szufladkowaniu.

                            możesz sie domyslić, że to może byc dla rodziców koszmarnie cięzka decyzja, ale
                            mając świadomość, że właściwie dla własnego spokoju sumienia znęcają się nad
                            dzieckiem, które i tak nie ma praktycznie szans na przeżycie, można pozwolić
                            sobie na tego typu przemyślenia.
                            PS poleciłabym ci wspomniany artykuł (bardzo pouczające i mądre wypowiedzi
                            matek), ale byl w jakimś piśmie kobiecym i nijak nie przypomnę sobie w jakim.
                            może któraś z pań czytała i potrafi mi przypomnieć. (jakiś miesięcznik).
                        • jagus007 Re: Madziu 02.01.06, 11:50
                          Aż mną telepnęło!
                          Madziu, gdzie jest ta granica, od której chciałabyś pozwolić na życie?
                          Powyżej jakiego stanu zdrowia, jakiego poziomu inteligencji (zresztą - tylko
                          przewidywanej, bo ciężko ją sprawdzić u wcześniaka), powyżej jakiej normy
                          ośmielisz się pozwolić lub nie pozwolić żyć CZŁOWIEKOWI?!
                          Bo wcześniak - to też człowiek, człowiekiem jest też osoba o obniżonej
                          sprawności psychomotorycznej, osoba nawet ciężko upośledzona. Każda z nich
                          czuje, i potrafi cieszyć się życiem. Potrafi być radosna i dawać radość innym.

                          Zapewne to tylko prowokacja z Twojej strony, ale zagotowało mnie to Twoje
                          pytanie. Byli już tacy, którzy uznawali, że mają prawo do eksterminacji całych
                          narodów, bo ich przedstawiciele mieli np "nieodpowiedni" kolor skóry czy oczu.
                          W Twoim pytaniu - to nie kolorystyka, tylko hipotetyczna "normalność
                          funkcjonowania" miałaby być pretekstem do pozbawienia życia?
                          Jest takie przysłowie "póki życia, póty nadziei". Dziś medycyna pozwala
                          uratować życie tych, którzy przed wiekami nie mieliby żadnych szans. Coraz
                          młodsze wczaśniaki mają szansę na "normalne funkcjonowanie". A jeśli nawet mają
                          jakieś dysfuncje - to z nimi też można już żyć i cieszyć się życiem. Dziś już
                          troszkę znormalniało życie osób niepełnosprawnych, powoli wypracowujemy metody
                          i mechanizmy, by normalniało ono jeszcze bardziej.
                          Natomiast idąc Twoim tokiem myślenia, tylko dalej - należałoby tych prób
                          zaprzestać, natomiast skupić się na wyznaczeniu granicy normy i opracowaniu
                          metod diagnozy prenatalnej. I taka futurystyczna wizja - za jakiś czas
                          wyglądałoby to tak: przyszła matka parę dni po zapłodnieniu robi badania, które
                          określają, jakie dziecko urodzi. I jeżeli nie spodoba jej się np kolor oczu,
                          płeć, czy poziom przewidywanej inteligencji - dziecka po prostu nie będzie...
                          Którego to z Wielkich każdy z ginekologów najchętniej by usunął w znanym
                          dowcipie? Beethovena? Bo raczej nie rokował "normalności" przed urodzeniem...



                          • magdajeden Re: Madziu 02.01.06, 12:38
                            znalazłam artykuł, którego fragment zacytuję.
                            ja się nie wypowiadam, zadałam tylko pytanie. nie potrafie jednoznacznie na nie
                            odpowiedzieć. podziwiam Ciebie, że Ty potrafisz. nie wiem tylko czym twoja
                            pewność jest podyktowana, czy napewno dobrem tych dzieci czy raczej własnymi
                            pobudkami....
                            .."Czy jest sens walczyć o życie dziecka, wiedząc, że przyniesie mu ono tylko
                            cierpienie? Świat próbuje sobie z tym radzić za pomocą paragrafów. W Holandii
                            lekarze nie ratują dzieci poniżej 27. tygodnia życia, chyba że matka poprosi o
                            to na piśmie. Podobnie zrobiła Szwajcaria, obniżając ten wiek do 26 tygodni. W
                            Izraelu bez zgody rodziców lekarze nie mogą reanimować dzieci poniżej 25.
                            tygodnia życia. Instrukcja Królewskiego Towarzystwa Pediatrycznego w Wielkiej
                            Brytanii "w sprawie zaniechania i wycofania się z leczenia podtrzymującego
                            życie u dzieci", mówi, że w określonych przypadkach lekarze mogą zaprzestać
                            działań, by skrócić cierpienie dziecka. Muszą jednak przekonać do swojej
                            decyzji rodziców, a jeśli im to się nie uda, decyduje sąd. Stało się tak
                            niedawno w przypadku urodzonej w 24. tygodniu ciąży Charlotte Wyatt. Zdaniem
                            lekarzy po pięciokrotnej reanimacji dziewczynka nie czuła już nic oprócz bólu.
                            Nigdy nie miałaby szans chodzić, mówić i słyszeć. W kwietniu Brytyjski Sąd
                            Najwyższy sprzeciwił się wyrażanym przez rodziców żądaniom uporczywego
                            utrzymywania jej przy życiu..."
                            "... Papież powiedział, że w takich sytuacjach "stosowanie uporczywej terapii
                            jest nie tylko jałowe, ale stanowi przejaw braku szacunku dla nieuleczalnie
                            chorego..."

                            i cały artykuł:
                            kobieta.interia.pl/rodzina/dziecko/news?inf=689420&pge=1
                      • miia1 Re: Procesie 31.12.05, 00:47
                        woow... Ty jak zwykle cudownie wyczuwasz moją przewrotność;)
                • magdajeden Re: Procesie 30.12.05, 23:32
                  justysbytomianka napisała:

                  > Madzia ;) ani w wysypkę nie wierzę ani w wirtualne torsje ;)
                  > Nie będę się bawiła w babcię-kabalarkę czy też w wiedźmę szeptuchę , ale
                  Madziu
                  >
                  > nudzic to Ty sie nie lubisz :) a przy Procku nie można się nudzić ;)


                  może ty jesteś babcia kabalarka - faktycznie nudzić się nie lubię.
                  a przy okazji lubię powkurzac ludzi a jak do tego jest ktos kto mnie tak
                  wpienia to już :D albo wrrrr
            • jagus007 Re: Procesie 30.12.05, 23:48
              No ba! To się podłożę i rzucę imperatywem kategorycznym;)
    • sprawa7 Re: Kara śmierci 31.12.05, 12:39
      Nie mam żadnych wątpliwości, każda decyzja o czyjejś smierci to morderstwo. I
      nie ma tu znaczenia, czy jest to kara śmierci, czy eutanazja, czy aborcja, w
      każdym przypadku odbiera się życie, zabija, morduje, szukając różnych
      usprawiedliwień.
      • magdajeden Re: Kara śmierci 31.12.05, 13:24
        sprawa7 napisała:

        > Nie mam żadnych wątpliwości, każda decyzja o czyjejś smierci to morderstwo. I
        > nie ma tu znaczenia, czy jest to kara śmierci, czy eutanazja, czy aborcja, w
        > każdym przypadku odbiera się życie, zabija, morduje, szukając różnych
        > usprawiedliwień.

        a w kwestii aborcji, to kiedy zarodek zamienia się w człowieka? kiedy to jest
        już morderstwo a nie zabieg medyczny?
        • wanda_rybka Re: Kara śmierci 31.12.05, 14:25
          Podziwiam te osoby, które mają sprecyzowany pogląd na poruszane tutaj tematy.
          Ja nadal miotam się między tak , a nie. Gdy myślę,że jestem za to gdzieś w
          podświadomości odzywa się jakiś dwoneczek i nadal tkwię w niepewności.Poczytam
          was jeszcze, może Ktoś mnie przekona, albo utwierdzi w tym co myślę.
        • sprawa7 Re: Kara śmierci 02.01.06, 22:25
          Więc dla Ciebie zarodek zamienia się w człowieka? Życie zaczyna się w momencie
          poczęcia i trwa od zmarszczek moruli w łonie -do zmarszczek babuli na łożu...
          śmierci.
          • magdajeden Re: Kara śmierci 02.01.06, 22:26
            a jajo to też człowiek? a plemnik?
            czy ty dopiero pół człowieka?
            • sprawa7 Re: Kara śmierci 03.01.06, 02:19
              POCZĘCIE DZIECKA

              Następuje w momencie zapłodnienia. Łacińskie słowo conceptio należy tłumaczyć
              jako poczęcie dziecka, gdy rozpatruje się moment rozpoczęcia życia osobniczego
              istoty ludzkiej, a jako zapłodnienie, gdy bierze się pod uwagę losy łączących
              się ze sobą komórek rozrodczych. Są to bowiem dwa różne określenia, używane
              zależnie od punktu odniesienia. Zapłodnienie następuje w obrębie bańki jajowodu.
              Plemnik, łącząc się z komórką jajową, tworzy zygotę, która jest już pierwszą
              komórką nowego organizmu, a jednocześnie stanowi jego całość. Zawiera ona bowiem
              komplet genów nowej istoty ludzkiej. Pochodzą one w połowie od matki, a w
              połowie od ojca, i dlatego ta nowa istota ludzka nie może być traktowana jako
              część organizmu matki, mimo tego, że znajduje się wewnątrz ciała matki. Geny
              zawierają materialne podłoże wszystkich cech dziedzicznych, wraz z biologicznym
              programem ich rozwoju w poszczególnych etapach życia osobniczego od momentu
              poczęcia do śmierci. Z punktu widzenia nauk przyrodniczych (genetyki i
              embriologii) istota ludzka od momentu poczęcia posiada komplet swoich
              właściwości biologicznych, jest żywa i zdolna do dalszego rozwoju. Powstała z
              ludzkich komórek rozrodczych istota żywa od momentu poczęcia jest człowiekiem.
              Wymaga ona, podobnie jak każdy inny organizm żywy, określonego środowiska
              życiowego i dostarczania substancji odżywczych, które zapewnia jej organizm
              matki aż do porodu. Karmione piersią nadal otrzymuje substancje odżywcze za
              pośrednictwem matki.

              Z. Bielańska-Osuchowska, Jak zaczyna się życie człowieka?, Warszawa 1994.

              ZSz

              Instytut Studiów nad Rodziną UKSW
              ©Copyright by Fundacja "Pomoc Rodzinie"
              • sprawa7 Re: Kara śmierci 03.01.06, 02:21
                Czy teraz już rozumiesz, magdo?
                • proces7 Re: Kara śmierci 03.01.06, 03:18
                  Myślę, że nie rozumie. Z całkiem prostej przyczyny. Magdajedyna czyta tylko dwie
                  pierwsze linijki tekstu.
                  • magdajeden Re: Kara śmierci 03.01.06, 11:51
                    skąd wiesz proces? nie sądź każdego swoją miarką.

                    nie zauważyłam żebys coś napisał sensownego w tym wątku - nie masz zdania na
                    żaden temat czy boisz sie je ugłośnić bo nie bedziesz potrafił go obronić?
                    ale pewnie nie czytasz wypowiedzi dłuższych niz 3 zdania stąd brak twoich
                    opinii.
                    • proces7 Re: Kara śmierci 03.01.06, 21:16
                      magdajeden napisała:


                      > nie masz zdania na
                      > żaden temat czy boisz sie je ugłośnić bo nie bedziesz potrafił go obronić?

                      Owszem, mam własne zdanie. Jestem betonowym przeciwnikiem aborcji i nie popieram
                      kary śmierci. Zgadzam się z Tobą, nie mam na te tematy nic do powiedzenia. Nie
                      dyskutuję na temat: "Dlaczego woda w morzu jest słona i jak moglibyśmy sprawić,
                      by była słodka".

                      > ale pewnie nie czytasz wypowiedzi dłuższych niz 3 zdania stąd brak twoich
                      > opinii.

                      A Ty napisałaś tu jakieś zdanie? Pierwsze słyszę.
                • magdajeden Re: Kara śmierci 03.01.06, 11:48
                  nie, sprawo, nadal nie rozumiem, ale nie bierz tego tak do siebie, bo ja tylko
                  pytam. tym razem - wzorem mii, nie angażuje się emocjonalnie w dyskusję i nie
                  wypowiadam swoich opinii. tylko pytam - mojego zdania w tej kwestii jeszcze nie
                  pisałam.
                  :) i to działa :) nie denerwuję się :) hehe
              • magdajeden Re: Kara śmierci 03.01.06, 11:46
                wnioskując z :
                Z. Bielańska-Osuchowska, Jak zaczyna się życie człowieka?, Warszawa 1994.

                ZSz

                Instytut Studiów nad Rodziną UKSW
                ©Copyright by Fundacja "Pomoc Rodzinie"

                nie jest to tak do końca "prawda obiektywna"
                przecież cała dyskusja własnie polega na tym, że rózne autorytety zarówno z
                prawej jak i lewej strony (oczywiscie upraszczam) wypowiadają sie i amy mamy im
                wierzyć.
                • jagus007 Re: Kara śmierci 03.01.06, 17:02
                  Magdo,
                  Autorytety mówią - a my na podstawie ich twierdzeń tudzież innych przesłanek -
                  precyzujemy własne opinie.
                  Dla mnie życie człowieka także zaczyna się w momencie poczęcia. Innej granicy
                  ustalić nie potrafię, choćby dlatego, że wciąż obniża się wiek płodu, który
                  może przeżyć poza organizmem matki. Kiedyś pewnie dojdzie właśnie do momentu
                  zapłodnienia, dalej już chyba nie?;)
                  Pozdrawiam
                  • proces7 Re: Kara śmierci 05.01.06, 00:56
                    Jaguś, z kim Ty gadasz. Magdajedyna to zimna dupa. Jej zdaniem zycie zaczyna się
                    po nadaniu PESEL-u. O zapłodnieniu to ona też nic nie wie, tylko się wymądrza.
                    Jeszcze niedawno jej tłumaczyłem, że przez migdałki nie dochodzi do zapłodnienia.
                    • jagus007 Re: Kara śmierci 05.01.06, 09:07
                      Chyba bardzo lubisz marznąć, procku drogi ;P
                    • magdajeden Re: Kara śmierci 05.01.06, 10:30
                      kołtun i ćwok.

                      aaa i przepraszam wszystkie panie za wyrażenie, które nastąpi:
                      niedojebany.
                      panie konfr. nie powinny się obrazac bo one lubią sobie zakląc tak po męsku :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka