anna_karenina1
19.01.06, 09:41
"Leżałem na kanapie i paliłem. Czy zamyśliłem się bardzo, czy też opierałem
senności, nie wiem, wtem nagle mignął mi obnażony niewieści łokieć wytwornej
arystokratycznej ręki. Mimo woli zacząłem przypatrywać się widziadłu.
Pokazało się ramię, szyja i wreszcie cały obraz pięknej kobiety w stroju
balowym, jak gdyby prosząco wpatrzonej we mnie smutnymi oczyma. Przywidzenie
znikło, ale nie mogłem już uwolnić się od tego wrażenia, prześladowało mnie
we dnie i w nocy i żeby uwolnić się od niego, musiałem dlań szukać wcielenia.
Oto początek "
Z początku Tołstoj chciał wykorzystać swoją wizję, by napisać moralitet o
nierozerwalności i boskiej sankcji małżeństwa. Dlatego w swym pierwszym
powieściowym wcieleniu główna bohaterka była występną żoną, która zdradziwszy
szlachetnego męża, zostaje ukarana przez los za złamanie odwiecznych zasad
moralnych. Jednak smutne oczy Anny Kareniny chciały powiedzieć pisarzowi co
innego.
niezależność.....?
kobieta? bo nią się staniesz gdy będziesz niezależna? ale od czego?